Artykuł Logika Semiotyka

Krzysztof A. Wieczorek: #9: Czy czarny kot powoduje nieszczęście

Skoro kogut pieje zawsze przed wschodem słońca, to jasne jest, że to pianie koguta wywołuje wschód – na taki argument zapewne nikt się nie nabierze. Jak się jednak okazuje, wiele argumentów podobnych do powyższego uznajemy za przekonujące i ulegamy im bez głębszego namysłu.

Najnowszy numer: Nowy człowiek?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2017 można zamówić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 23 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „TUTAJ”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2017 nr 1 (13), s. 26–27. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Dość częs­to zdarza się, że ktoś próbu­je nas przekon­ać, iż pewne zjawisko czy też zdarze­nie A jest przy­czyną jakiegoś innego zjawiska lub zdarzenia B. Przesłanką mającą uza­sad­ni­ać taki wniosek jest zwyk­le stwierdze­nie, że A nastąpiło bezpośred­nio przed B (bądź wys­tąpiły one niemal równocześnie) albo też, że między A i B wys­tępu­je pozy­ty­w­na zależność statysty­cz­na. Przykład­owo, ktoś zauważa, że po zmi­an­ie tren­era druży­na, której kibicu­je, prze­gry­wa­ją­ca dotąd mecz za meczem, zaczęła w końcu wygry­wać. Na tej pod­staw­ie ogłasza on, że to właśnie przyjś­cie nowego szkole­niow­ca stało się przy­czyną lep­szej gry i zwycięstw jego ulu­bieńców. Prze­ci­wni­cy legal­iza­cji tzw. mięk­kich narko­tyków przy­tacza­ją częs­to bada­nia pokazu­jące, że niemal wszys­tkie oso­by ciężko uza­leżnione od hero­iny, kokainy i tym podob­nych sub­stancji zaczy­nały od pale­nia mar­i­huany. Na tej pod­staw­ie wycią­ga­ją oni wniosek, że to pale­nie traw­ki w młodoś­ci jest przy­czyną późniejszych prob­lemów z „twardy­mi” narko­tyka­mi. Ostat­nio, gdy okaza­ło się, że w 2016 roku w Polsce więcej kobi­et niż w lat­ach poprzed­nich zaszło w ciążę, wiele osób argu­men­towało, że jest to skutek wprowad­zonego w tym właśnie roku pro­gra­mu 500+. Inni z kolei zauważali, że w tym samym cza­sie część kobi­et zniknęła z rynku pra­cy i również łączyli to z pro­gramem 500+, stwierdza­jąc, że to on jest tego przy­czyną.

Błąd fałszywej przyczyny

Argu­men­ty takie jak powyższe narażone są na tzw. błąd fałszy­wej przy­czyny (non causa pro causa), który może przy­bier­ać jed­ną z dwóch postaci: post hoc, ergo propter hoc („po tym, a więc na skutek tego”) lub cum hoc, ergo propter hoc („razem z tym, a więc przez to”). Jest to błąd pole­ga­ją­cy na pochop­nym stwierdze­niu, iż pewne A jest przy­czyną jakiegoś B, tylko na pod­staw­ie tego, że A poprzedza w cza­sie B, albo dlat­ego, że ist­nieje między nimi zależność statysty­cz­na. Tym­cza­sem zbieżność cza­sowa lub korelac­ja, choć mogą wskazy­wać na przy­czynowość, nie stanow­ią jeszcze jej dowodu. Gdy komuś czarny kot prze­bieg­nie drogę, a niedłu­go potem oso­ba ta uleg­nie wypad­kowi, to raczej nie będziemy utrzymy­wać (przy­na­jm­niej więk­szość z nas), iż to pier­wsze zdarze­nie było przy­czyną drugiego. Podob­nie, pomi­mo że moż­na stwierdz­ić sil­ną zależność statysty­czną między liczbą utonięć a iloś­cią sprzedawanych w tym samym okre­sie lodów, mało komu przyjdzie do głowy, aby twierdz­ić, że ludzie toną, ponieważ jedzą dużo lodów.

Nic nowego pod słońcem

O błędzie fałszy­wej przy­czyny, a także o zaw­ier­a­ją­cych go argu­men­tach, pisał już Arys­tote­les:

Kole­jny [topos pozornego entymemu] wyko­rzys­tu­je jako przy­czynę to, co nie stanowi właś­ci­wej przy­czyny, na tej np. tylko pod­staw­ie, że zdarzyło się ono równocześnie lub wcześniej. Utożsamia się bowiem „po tym” i „dlat­ego”. Korzys­ta­ją z tego zwłaszcza poli­ty­cy. Na tej pod­staw­ie np. Demades uznał poli­tykę Demoste­ne­sa za przy­czynę wszel­kich nieszczęść, ponieważ wkrótce nas­tała woj­na” [Reto­ry­ka, 1401 b].

Nietrud­no zauważyć, że słowa Arys­tote­le­sa odnoszące się do poli­tyków do dziś nie straciły swo­jej aktu­al­noś­ci. Nieza­leżnie od tego, która par­tia jest aku­rat przy władzy, to jej przed­staw­iciele zwyk­le utrzy­mu­ją, że wszelkie przy­pada­jące na czas ich rządów pozy­ty­wne zdarzenia lub zjawiska gospo­dar­cze (np. nis­ki poziom bezrobo­cia, wzrost PKB, cza­sem nawet sukcesy odnos­zone przez sportow­ców) spowodowane są prowad­zoną przez nich poli­tyką. Z kolei opozy­c­ja wskazu­je na inne rzeczy – przykład­owo wzrost cen, wyso­ki poziom przestępc­zoś­ci – i stwierdza, że sko­ro te negaty­wne zjawiska mają miejsce pod­czas rządów ich prze­ci­wników, to ich przy­czyny leżą niewąt­pli­wie właśnie w owych rzą­dach. Argu­men­tu­ją­cy w ten sposób poli­ty­cy nie dostrze­ga­ją – albo po pros­tu uda­ją, że o tym nie wiedzą – iż wiele z tego, co dzieje się w danej chwili w kra­ju, jest bądź wynikiem dużo wcześniejszych decyzji (a więc częs­to pode­j­mowanych przez poprzed­nie rządy), bądź uza­leżnione jest od czyn­ników, na które rząd nie ma wpły­wu (glob­alne trendy, niespodziewane wydarzenia, sytu­ac­ja w innych kra­jach itp.).

Dlaczego dajemy się nabierać

Argu­men­ty stwierdza­jące związ­ki przy­czynowo-skutkowe, choć, jak widzieliśmy, nie zawsze są rzetelne, spraw­ia­ją zwyk­le wraże­nie moc­nych i dla wielu osób są przekonu­jące. Dzieje się tak z dwóch powodów. Po pier­wsze, następst­wo cza­sowe lub zależność statysty­cz­na między dwoma zjawiska­mi jest bard­zo częs­to znakiem, że fak­ty­cznie mamy do czynienia ze związkiem przy­czynowym. Przykład­owo odkrycie, że palacze częś­ciej od niepalą­cych zapada­ją na raka płuc, poz­woliło naukow­com dojść do słusznego wniosku, że pale­nie wywołu­je raka.

Po drugie, jak zauważa­ją niek­tórzy psy­chol­o­gowie, nasze móz­gi uksz­tał­towane są w ten sposób, że mamy ten­dencję do dostrze­ga­nia wszędzie porząd­ku i pow­tarzal­nych wzor­ców – w tym między inny­mi związków przy­czynowych. Taka właś­ci­wość naszego myśle­nia, skąd­inąd bard­zo pożytecz­na, może być jed­nak również źródłem prob­lemów. Spraw­ia ona bowiem, że „widz­imy” cza­sem związ­ki przy­czynowe również tam, gdzie ich wcale nie ma.

Co jeszcze warto wiedzieć, aby nie popeł­ni­ać błę­du fałszy­wej przy­czyny, a także aby nie ule­gać zbyt łat­wo zaw­ier­a­ją­cym ten błąd argu­men­tom – o tym napiszę w kole­jnym odcinku cyk­lu.


Krzysztof A. Wiec­zorek – Adi­unkt w Insty­tu­cie Filo­zofii Uni­w­er­syte­tu Śląskiego. Intere­su­je go przede wszys­tkim tzw. logi­ka niefor­mal­na, teo­ria argu­men­tacji i per­swazji, związ­ki między logiką a psy­chologią. Pry­wat­nie jest miłośnikiem zwierząt (ale tylko żywych, nie na talerzu). Ama­torsko upraw­ia bie­gi dłu­godys­tan­sowe.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­kaW pełnej wer­sji graficznej moż­na go przeczy­tać > tutaj.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy