Artykuł

Krzysztof A. Wieczorek: Argumenty ad hominem – jak je oceniać, jak się przed nimi bronić #5

Oceniając argumenty ad hominem, powinniśmy zwrócić baczną uwagę na to, jaką konkluzję tak naprawdę przyjmujemy. Musimy też rozważyć, czy wskazane w argumencie wady pewnej osoby osłabiają w jakikolwiek sposób głoszone przez nią twierdzenia. Jeśli sami padniemy ofiarą ataku personalnego, powinniśmy przede wszystkim zachować spokój i trzymać się tematu sporu.

Najnowszy numer: Tajemnica istnienia

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 28 kwietnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 3 (9), s. 24–25. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


W poprzed­nim odcin­ku cyklu opi­sa­łem krót­ko argu­men­ty ad homi­nem, czy­li takie, w któ­rych pró­bu­je się pod­wa­żyć pew­ne twier­dze­nie poprzez atak na tego, kto twier­dze­nie to gło­si lub go bro­ni. Wytknię­cie opo­nen­to­wi jakiejś wady, zasu­ge­ro­wa­nie, że jest on nie­uczci­wy, nie­obiek­tyw­ny czy też nie­kon­se­kwent­ny, słu­żyć ma temu, aby przy­słu­chu­ją­ca się dys­ku­sji publicz­ność uzna­ła gło­szo­ne przez nie­go tezy za nie­praw­dzi­we, błęd­ne lub przy­naj­mniej moc­no podej­rza­ne.

Argu­men­ty ad homi­nem mogą budzić mie­sza­ne uczu­cia. Z jed­nej stro­ny ata­ko­wa­nie prze­ciw­ni­ka w celu zbi­cia jego twier­dzeń wyda­je się mało mery­to­rycz­ne i nie­zbyt ele­ganc­kie. Z dru­giej jed­nak stro­ny wie­le osób powie, że w takich argu­men­tach „coś jest”. Gdy ktoś oka­zu­je się z jakichś powo­dów nie­wia­ry­god­ny, to prze­cież trud­no jest przyj­mo­wać gło­szo­ne przez nie­go twier­dze­nia. Jak zatem oce­niać argu­men­ty ad homi­nem?

Jak brzmi konkluzja?

Dużym pro­ble­mem zwią­za­nym z argu­men­ta­mi ad homi­nem jest to, że czę­sto nie mają one jasno spre­cy­zo­wa­nej kon­klu­zji – jest ona wpraw­dzie jakoś zasu­ge­ro­wa­na, jed­nak­że jej dokład­ne brzmie­nie pozo­sta­wio­ne jest domyśl­no­ści odbior­cy. Tym­cza­sem od tego, jak kon­klu­zja zosta­nie sfor­mu­ło­wa­na, w znacz­nym stop­niu zale­ży war­tość argu­men­tu. Załóż­my, że ktoś stwier­dza: „Inży­nier Gorzyń­ski mówi, że fabry­ka WIPREM nie sta­no­wi zagro­że­nia dla zdro­wia oko­licz­nych miesz­kań­ców. Ale prze­cież Gorzyń­ski zasia­da w zarzą­dzie WIPREM-u!”. Autor takiej wypo­wie­dzi pró­bu­je pod­wa­żyć opi­nię pew­nej oso­by, wska­zu­jąc, że oso­ba ta ma inte­res, aby mówić tak, a nie ina­czej. Do jakiej jed­nak kon­klu­zji fak­tycz­nie on zmie­rza? Czy chce, aby­śmy przy­ję­li tezę, że Gorzyń­ski może być nie­obiek­tyw­ny, więc jego stwier­dze­nie nale­ży dokład­nie spraw­dzić, czy też może chce nam powie­dzieć, że Gorzyń­ski na pew­no kła­mie, a WIPREM sta­no­wi poważ­ne zagro­że­nie? Oczy­wi­ście, jedy­nie pierw­szy z powyż­szych wnio­sków moż­na uznać za uza­sad­nio­ny. Wycią­gnię­cie dru­gie­go było­by poważ­nym błę­dem – choć moż­na się spo­dzie­wać, że w wie­lu przy­pad­kach auto­rzy argu­men­tów podob­nych do przed­sta­wio­ne­go wła­śnie tego typu kon­klu­zję chcie­li­by zasu­ge­ro­wać swo­im słu­cha­czom.

Kiedy słabości człowieka przekładają się na słabość jego słów?

Aby oce­nić traf­ność argu­men­tu ad homi­nem, oprócz zwró­ce­nia uwa­gi na sfor­mu­ło­wa­nie kon­klu­zji, nale­ży zasta­no­wić się jesz­cze nad jed­ną waż­ną rze­czą – w jakim stop­niu „wada” zaata­ko­wa­nej w argu­men­cie oso­by osła­bia war­tość gło­szo­nych przez tę oso­bę twier­dzeń. W tym kon­tek­ście naj­waż­niej­sze jest to, czy oso­ba ta powie­dzia­ła coś, cze­go słusz­no­ści bądź praw­dzi­wo­ści wła­śnie ona jest jedy­nym gwa­ran­tem, czy też przed­sta­wi­ła argu­men­ty, któ­re powin­ny mówić same za sie­bie. Załóż­my na przy­kład, że świa­dek w sądzie zezna­je, iż z pew­no­ścią widział oskar­żo­ne­go na miej­scu zbrod­ni. W takiej sytu­acji zauwa­że­nie, że świa­dek był wte­dy pod wpły­wem środ­ków odu­rza­ją­cych albo że ma on poważ­ną wadę wzro­ku, moż­na uznać za zasad­ny atak na jego wia­ry­god­ność. Kon­klu­zja, że sło­wa świad­ka nale­ży potrak­to­wać przy­naj­mniej z rezer­wą, zosta­je w takim przy­pad­ku dobrze uza­sad­nio­na. Jeśli nato­miast pro­ku­ra­tor dostar­cza doku­men­ty (dowo­dy rze­czo­we, eks­per­ty­zy bie­głych, zapi­sy moni­to­rin­gu itp.) świad­czą­ce o winie oskar­żo­ne­go, to wytknię­cie pro­ku­ra­to­ro­wi, że jest pija­kiem i awan­tur­ni­kiem, zdra­dza żonę, a wypła­tę prze­gry­wa w kasy­nie, nie ma tu nic do rze­czy – to nie pro­ku­ra­tor jest bowiem gwa­ran­tem praw­dzi­wo­ści przed­sta­wia­nych przez sie­bie dowo­dów.

Jak się bronić?

Prak­ty­ka poka­zu­je, że przy­pad­ki fak­tycz­nie moc­nych i uza­sad­nio­nych argu­men­tów ad homi­nem są dość rzad­kie. Więk­szość argu­men­tów tego typu zali­czyć nale­ży do gro­na nie­uczci­wych chwy­tów ery­stycz­nych, obli­czo­nych na zdo­by­cie prze­wa­gi w toczo­nym przed publicz­no­ścią spo­rze. Czy moż­na się jakoś bro­nić przed taki­mi sztucz­ka­mi?

Oso­ba zaata­ko­wa­na ad homi­nem powin­na przede wszyst­kim zacho­wać zim­ną krew i nie ule­gać natu­ral­nej w takiej sytu­acji poku­sie wytłu­ma­cze­nia się za wszel­ką cenę ze swo­ich „grze­chów”. O to bowiem zwy­kle cho­dzi jej prze­ciw­ni­ko­wi. Przy­pusz­cza­jąc per­so­nal­ny atak, pró­bu­je on naj­czę­ściej zmie­nić nie­wy­god­ny dla sie­bie temat spo­ru i skie­ro­wać dys­ku­sję (oraz uwa­gę publicz­no­ści) w stro­nę roz­trzą­sa­nia fak­tycz­nych lub rze­ko­mych wad opo­nen­ta. Nie nale­ży do tego dopusz­czać, nawet za cenę pozo­sta­wie­nia bez odpo­wie­dzi oso­bi­stych przy­ty­ków. Zacho­wa­nie spo­ko­ju i kon­se­kwent­ne trzy­ma­nie się tema­tu dys­ku­sji to w takiej sytu­acji pod­sta­wa.


Krzysz­tof A. Wie­czo­rek – Adiunkt w Insty­tu­cie Filo­zo­fii Uni­wer­sy­te­tu Ślą­skie­go. Inte­re­su­je go przede wszyst­kim tzw. logi­ka nie­for­mal­na, teo­ria argu­men­ta­cji i per­swa­zji, związ­ki mię­dzy logi­ką a psy­cho­lo­gią. Pry­wat­nie jest miło­śni­kiem zwie­rząt (ale tyl­ko żywych, nie na tale­rzu). Ama­tor­sko upra­wia bie­gi dłu­go­dy­stan­so­we.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Reklama

Już w sprze­da­ży w dobrych salo­ni­kach pra­so­wych w całej Pol­sce

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy