Artykuł

Krzysztof A. Wieczorek: Od Eubulidesa do Gortata, czyli jak udowodnić, że koszykarze są niscy, a milionerzy biedni

Na pewno jesteś przekonany, że potrafisz odróżnić człowieka niskiego od wysokiego, a łysego od posiadającego bujną czuprynę. Nie uwierzysz, gdy ktoś ci powie, że właściciel pałacu, w którego garażu stoi najnowszy model Rolls-Royce’a, tak naprawdę jest bardzo biedny. Na pewno? To, co za chwilę przeczytasz, może sprawić, że będziesz musiał zmienić zdanie.

Najnowszy numer: Meandry percepcji

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 28 kwietnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tek­st otwie­ra kurs sztu­ki argu­men­ta­cji, uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2015 nr 3, s. 40–41. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Zapew­ne zgo­dzi­sz się, dro­gi Czy­tel­ni­ku, że czło­wiek mie­rzą­cy 150 cm jest niski. Oczy­wi­ste jest rów­nież, że jeśli ktoś, kto jest niski, uro­śnie jakimś cudem o 1 mm, to dalej będzie niski. Nie ma się co oszu­ki­wać – jeden mili­me­tr takie­mu mikru­so­wi nie pomo­że. Jesteś tego pewien? Lepiej uwa­żaj, zanim odpo­wie­sz! Może się bowiem oka­zać, że gdy zgo­dzi­sz się na takie, wyda­wa­ło­by się oczy­wi­ste, zało­że­nia, za chwi­lę będzie­sz musiał rów­nież przy­znać, że niski jest naj­bar­dziej zna­ny pol­ski koszy­ka­rz, środ­ko­wy Washing­ton Wizards, mie­rzą­cy 211 cm – Mar­cin Gor­tat.

Nie wie­rzy­sz? No to wyobraź sobie, że masz przed sobą spe­cy­ficz­ny sze­reg zło­żo­ny z kil­ku­set ludzi sto­ją­cy­ch jeden za dru­gim, jak w gigan­tycz­nej kolej­ce przed skle­pem. Pierw­szy czło­wiek sto­ją­cy na cze­le tego sze­re­gu mie­rzy dokład­nie 150 cm. Dru­gi, sto­ją­cy tuż za nim, jest od nie­go o mili­me­tr wyż­szy, następ­ny – trze­ci – o mili­me­tr wyż­szy od dru­gie­go, czwar­ty o mili­me­tr wyż­szy od trze­cie­go, i tak dalej, aż do Mar­ci­na Gor­ta­ta, któ­ry, jako ostat­ni w tej kolej­ce, jest tyl­ko o mili­me­tr wyż­szy od przed­ostat­nie­go. Pierw­szy osob­nik w naszej kolej­ce, jak to już usta­li­li­śmy, jest bez wąt­pie­nia niski. Dru­gi jest o mili­me­tr wyż­szy od pierw­sze­go, a więc zgod­nie z przy­ję­tym na począt­ku zało­że­niem, też nale­ży go uznać za niskie­go. Trze­ci jest o mili­me­tr wyż­szy od zali­czo­ne­go przed chwi­lą do gro­na niski­ch dru­gie­go, czy­li na mocy tego, na co się wcze­śniej zgo­dzi­li­śmy, też musi być niski. Podob­nie czwar­ty, pią­ty, szó­sty… itd. aż do ostat­nie­go, czy­li mie­rzą­ce­go 211 cm Mar­ci­na Gor­ta­ta.

Oczy­wi­ście stwier­dzi­sz, że to absur­dal­ne – Mar­cin Gor­tat niski na pew­no nie jest! Ale sko­ro tak, to gdzie tkwi błąd w rozu­mo­wa­niu, któ­re ci przed­sta­wi­łem? Czy potra­fi­sz wska­zać oso­bę sto­ją­cą w naszej kolej­ce, o któ­rej, jako pierw­szej, nale­ży powie­dzieć, że nie jest już niska? Zanim jed­nak takie­go czło­wie­ka spró­bu­je­sz wyty­po­wać, pomy­śl. Zauważ, że ten, kto stał­by przed takim osob­ni­kiem, był­by od nie­go tyl­ko o mili­me­tr niż­szy. A więc jak to? Pewien czło­wiek nie był­by niski, a ten, któ­ry jest od nie­go o mili­me­tr niż­szy, niski by był? To prze­cież nie­moż­li­we! Zgo­dzi­li­śmy się na począt­ku, że róż­ni­ca jed­ne­go mili­me­tra nie ma zna­cze­nia dla tego, czy kogoś okre­śli­my jako niskie­go.

Wszyscy jesteśmy młodzi, bogaci i mamy piękne włosy (a może zupełnie odwrotnie)

Rozu­mo­wa­nie pro­wa­dzą­ce do wnio­sku, że ponad­dwu­me­tro­wy koszy­ka­rz jest niski, ma bar­dzo sta­ry rodo­wód. Jest to jed­na z wer­sji tzw. para­dok­su łyse­go, któ­re­go autor­stwo przy­pi­su­je się Eubu­li­de­so­wi. Ten żyją­cy w IV wie­ku p.n.e. grec­ki filo­zof wyka­zy­wał ponoć w podob­ny spo­sób, że prak­tycz­nie nie ma na świe­cie ludzi łysy­ch (w potocz­nym tego sło­wa zna­cze­niu, czy­li taki­ch, któ­rzy mają na gło­wie led­wie kil­ka lub kil­ka­na­ście wło­sów). Eubu­li­des wycho­dził w swo­im rozu­mo­wa­niu z dwó­ch zało­żeń: pierw­sze­go, że ktoś, kto posia­da buj­ną czu­pry­nę, na pew­no nie jest łysy, oraz dru­gie­go, że jeśli oso­bie, któ­ra nie jest łysa, wypad­nie jeden włos, to dalej nie będzie ona łysa. Dal­szy ciąg rozu­mo­wa­nia każ­dy może sobie łatwo prze­pro­wa­dzić. Wystar­czy wyobra­zić sobie bar­dzo dłu­gi sze­reg ludzi, na cze­le któ­re­go stoi ktoś, kto ma na gło­wie np. 100 000 wło­sów, a każ­dy następ­ny ma o jeden włos mniej od poprzed­ni­ka. Na mocy przy­ję­ty­ch zało­żeń każ­de­go osob­ni­ka w takim sze­re­gu musi­my po kolei uznać za nie­ły­se­go – ponie­waż ma on tyl­ko jeden włos mniej od sto­ją­ce­go przed nim, któ­re­go za nie­ły­se­go uzna­li­śmy wcze­śniej.

W ana­lo­gicz­ny spo­sób moż­na też doj­ść do wie­lu inny­ch cie­ka­wy­ch wnio­sków, na przy­kład taki­ch, że wszy­scy jeste­śmy boga­ci (bo prze­cież, jeśli ktoś ma kil­ka milio­nów zło­ty­ch, to jest boga­ty, a jak boga­te­mu ubę­dzie jed­na zło­tów­ka, to dalej pozo­sta­nie on boga­ty), czy też, że wszy­scy jeste­śmy mło­dzi (gdy ktoś ma 17 lat, to jest mło­dy, a jak ktoś mło­dy zesta­rze­je się o jeden dzień, to dalej będzie mło­dy).

Jeśli, dro­gi Czy­tel­ni­ku, już pra­wie uwie­rzy­łeś, że wszy­scy jeste­śmy mło­dzi, boga­ci i buj­nie owło­sie­ni, to jed­nak nie cie­sz się za bar­dzo. W podob­ny spo­sób moż­na bowiem wyka­zać, że nie­za­leż­nie od tego, ile masz lat, ile zara­bia­sz i ile masz wło­sów na gło­wie, jesteś sta­ry, bied­ny i łysy. Wystar­czy tyl­ko każ­de z przy­to­czo­ny­ch wyżej rozu­mo­wań prze­pro­wa­dzić nie­ja­ko w dru­gą stro­nę. Na przy­kład zgo­dzi­sz się zapew­ne, że ktoś, kto ma sto lat, jest sta­ry. Jed­no­cze­śnie nie masz wąt­pli­wo­ści, że ktoś, kto jest sta­ry, był rów­nież sta­ry jeden dzień wcze­śniej. Gdy zatem usta­wi­my ludzi w sze­reg, w któ­rym pierw­sza oso­ba ma sto lat, każ­dy kolej­ny czło­wiek jest o jeden dzień młod­szy od poprzed­nie­go, a na koń­cu tego sze­re­gu sto­isz Ty, to będzie­sz musiał przy­znać, że i Ty jesteś sta­ry, nawet jeśli nie masz jesz­cze skoń­czo­ny­ch osiem­na­stu lat.

To nie tylko zabawa

Ktoś może myśleć, że rozu­mo­wa­nia nawią­zu­ją­ce do para­dok­su łyse­go to tyl­ko cie­ka­wost­ka, roz­ryw­ka inte­lek­tu­al­na. Sły­sząc taki „dowód”, czu­je­my się tro­chę jak na przed­sta­wie­niu ilu­zjo­ni­sty, któ­ry na sce­nie prze­pi­ło­wu­je skrzy­nię, do któ­rej przed chwi­lą weszła jego asy­stent­ka. Nie potra­fi­my wyja­śnić, na czym pole­ga ilu­zja, ale jed­no­cze­śnie wie­my, że wbrew temu, co „widzi­my”, znaj­du­ją­ca się w skrzy­ni kobie­ta jest bez­piecz­na i nie zosta­ła roz­cię­ta na dwie czę­ści. Tutaj podob­nie, mało kto potra­fi wytłu­ma­czyć, na czym pole­ga zasto­so­wa­ny trik, ale prze­cież każ­dy jest prze­ko­na­ny, że wnio­sek, do któ­re­go pró­bu­je go prze­ko­nać logik-ilu­zjo­ni­sta, nie jest praw­dzi­wy – nikt nie uwie­rzy, że mie­rzą­cy ponad dwa metry koszy­ka­rz jest niski, osiem­dzie­się­cio­la­tek – mło­dy, a milio­ner – bied­ny.

Sytu­acja robi się jed­nak mniej zabaw­na, kie­dy ktoś takie rozu­mo­wa­nie pró­bu­je zasto­so­wać w dys­ku­sji na napraw­dę poważ­ny temat, gdy wca­le nie jeste­śmy pew­ni, że wycią­ga­ny przez nie­go wnio­sek jest jaw­nie fał­szy­wy. Przy­po­mnij­my sobie cho­ciaż­by spór o dopusz­czal­no­ść abor­cji. Nie­któ­rzy z jego uczest­ni­ków posłu­gu­ją się cza­sem takim argu­men­tem:

Zwo­len­ni­cy pra­wa do abor­cji twier­dzą, że zapłod­nio­na komór­ka jajo­wa to jesz­cze nie czło­wiek, w związ­ku z czym jej usu­nię­cie to tyl­ko zwy­kły zabieg medycz­ny. Gdy jed­nak przyj­mie­my ten pogląd, to oka­że się, iż rów­nie bez­kar­ne powin­no pozo­stać zabi­cie nowo­rod­ka! Każ­dy zwo­len­nik pra­wa do abor­cji musi się bowiem zgo­dzić, że jeśli nie jest niczym złym prze­rwa­nie cią­ży na przy­kład w dzie­więt­na­stym dniu po poczę­ciu, to rów­nie dopusz­czal­ne będzie to tak­że w dwu­dzie­stym dniu. Jeden dzień na pew­no nie ma tu więk­sze­go zna­cze­nia – z jakiej racji bowiem dozwo­lo­ne było­by doko­na­nie abor­cji w jed­nym momen­cie, a zabro­nio­ne kil­ka­na­ście godzin póź­niej. Ale w takim razie rów­nie uspra­wie­dli­wio­na musi oka­zać się abor­cja w dwu­dzie­stym pierw­szym dniu cią­ży, dwu­dzie­stym dru­gim i kolej­ny­ch, aż doj­dzie­my do momen­tu, w któ­rym dziec­ko powin­no się uro­dzić. Jeśli zatem uzna­my za dopusz­czal­ną abor­cję w jed­nym, obo­jęt­nie któ­rym, momen­cie cią­ży, zmu­sze­ni będzie­my dopu­ścić ją w każ­dym momen­cie. Nie sądzę, aby ktoś chciał tego napraw­dę!

Co jest źró­dłem opi­sa­ny­ch w niniej­szym arty­ku­le para­dok­sów, jak moż­na pró­bo­wać sobie z nimi radzić – o tym prze­czy­ta­sz w kolej­nym nume­rze „Filo­zo­fuj!”.


 

Krzysz­tof A. Wie­czo­rek – Adiunkt w Insty­tu­cie Filo­zo­fii Uni­wer­sy­te­tu Ślą­skie­go. Inte­re­su­je go przede wszyst­kim tzw. logi­ka nie­for­mal­na, teo­ria argu­men­ta­cji i per­swa­zji, związ­ki mię­dzy logi­ką a psy­cho­lo­gią. Pry­wat­nie jest miło­śni­kiem zwie­rząt (ale tyl­ko żywy­ch, nie na tale­rzu). Ama­tor­sko upra­wia bie­gi dłu­go­dy­stan­so­we.

Tek­st jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samy­ch warun­ka­ch 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Reklama

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chce­sz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przej­dź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy