Artykuł Semiotyka

Krzysztof A. Wieczorek: #7: Odwrócenie argumentu, czyli pokonanie przeciwnika jego własną bronią

Osoba A: To jeszcze dziecko, trzeba mu pobłażać. Osoba B: Właśnie dlatego, że jest jeszcze dzieckiem, należy je ukarać, żeby się jego złe przyzwyczajenia nie zakorzeniły.

Najnowszy numer: Oblicza sprawiedliwości

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 1 czerwca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filozofuj” 2016 nr 5 (11), s. 28–29. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Powyższy dialog, zaczerpnięty z Erystyki, czyli sztuki prowadzenia sporów Artura Schopenhauera, stanowi doskonałą ilustrację spotykanej czasem podczas różnych dyskusji techniki znanej pod nazwą retorsio argumenti (odwrócenie argumentu). Technika ta polega na przyjęciu przesłanki argumentu wygłoszonego przez przeciwnika (w tym przypadku „to jeszcze dziecko”) po to, aby wyprowadzić z niej wniosek odwrotny do tego, który wcześniej wyciągnął z niej rywal („należy je ukarać”, zamiast „trzeba mu pobłażać”).

Retorsio argumenti to błyskotliwa sztuczka pozwalająca często zdobyć dużą przewagę nad oponentem, szczególnie gdy spór toczy się przed publicznością, którą każdy z dyskutantów stara się przekonać do własnego poglądu. Wykorzystanie przesłanki użytej pierwotnie przez przeciwnika stanowi dobre zabezpieczenie przed kontratakiem, wytrąca rywalowi z ręki broń, której w innym przypadku mógłby użyć. Nie będzie mógł on przecież zanegować twierdzenia, na którym wcześniej sam oparł swój argument. Ponieważ na retorsio argumenti zwykle trudno jest odpowiedzieć (szczególnie w sposób równie spektakularny), przysłuchująca się dyskusji publiczność ma zwykle wrażenie, że osoba, która zastosowała ten chwyt, ostatecznie pokonała swego przeciwnika.

Oto kilka innych przykładów odwrócenia argumentu:

A: Nie możemy kupić tak drogiego samochodu. Mamy za mało pieniędzy.

B: Właśnie dlatego, że mamy mało pieniędzy, nie możemy sobie pozwolić na kupno taniego auta, które potem będzie się co chwilę psuło.

A: Czas skończyć z tak zwanym bezstresowym wychowaniem! Współczesne życie jest pełne stresujących sytuacji, do których należy młodych ludzi zawczasu przygotować.

B: Właśnie dlatego, że w życiu młodzież spotyka się na każdym kroku ze stresem, nie powinni go jej dokładać jeszcze wychowawcy.

Gdy parę lat temu mający filozoficzne wykształcenie Jarosław Gowin został ministrem sprawiedliwości, krytycy tej nominacji argumentowali: Gowin nie jest prawnikiem, a więc nie nadaje się na ministra sprawiedliwości. W odpowiedzi ówczesny premier Donald Tusk zastosował odwrócenie argumentu, mówiąc mniej więcej tak: Właśnie to, że Gowin nie jest prawnikiem, sprawia, że będzie mógł wykonywać stojące przed nim zadania, przede wszystkim dokonać deregulacji wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Ponieważ nie należy do prawniczej korporacji, łatwiej mu będzie stanąć wobec całego środowiska prawniczego i się nie poddać.

Na co powinniśmy uważać

Powyższe przykłady powinny stanowić ostrzeżenie dla wszystkich, którzy chcą skutecznie dyskutować. Jeśli spierasz się z przeciwnikiem biegłym w retorycznym rzemiośle, szczególnie podczas publicznej debaty, uważaj, aby Twoje słowa nie obróciły się przeciw Tobie. Zawsze dobrze zastanów się, czy za pomocą przesłanki, której zamierzasz użyć dla uzasadnienia swojej tezy, nie można wesprzeć również konkluzji, z którą w żadnym razie nie chciał(a)byś się zgodzić. Jeśli zauważysz takie niebezpieczeństwo, lepiej zrezygnuj z przedstawienia takiego argumentu. Jeśli bowiem Twój oponent również dostrzeże tę możliwość i zastosuje retorsio argumenti, Twoje szanse na zwycięstwo w dyskusji mocno spadną.

Równie dużą (o ile nie większą) ostrożność powinni zachować ci, którzy przysłuchują się debacie, podczas której jeden z uczestników „odwraca” argument swojego przeciwnika. Wbrew pozorom dyskutant ten wcale nie musi mieć racji! Choć na pierwszy rzut oka może się wydawać, że rozłożył on swojego rywala na łopatki, nie powinniśmy pochopnie godzić się z jego argumentacją i uznawać go za zwycięzcę sporu. Osoba stosująca retorsio argumenti zwykle pokazuje w ten sposób jedynie słabość argumentu przeciwnika. Nie oznacza to jednak w żaden sposób, że jej argument na rzecz przeciwnej konkluzji jest lepszy. Po bliższym przyjrzeniu się sprawie może się okazać, że żadnemu z dyskutantów nie sposób przyznać całkowitej racji. Na przykład wobec dziecka z przykładu przytoczonego na początku tego artykułu być może nie należy być ani zbytnio pobłażliwym, ani zbyt surowym – prawdopodobnie najlepiej jest wytłumaczyć mu, dlaczego postąpiło niewłaściwie i ostrzec je, jakie konsekwencje może ponieść, jeśli w przyszłości zachowa się podobnie.

Może być też tak, że obaj uczestnicy sporu mają rację, gdyż konkluzje, do których doszli, wykluczają się tylko pozornie. Ten ostatni przypadek można zilustrować, posługując się przykładem zaczerpniętym z Retoryki Arystotelesa. Pewna kapłanka chciała przekonać swojego syna, aby nie przemawiał na zgromadzeniu ludowym. Argumentowała, że gdy podejmie się tego zadania, to będzie musiał mówić prawdę lub kłamać. W konsekwencji, jeśli będzie mówił prawdę, znienawidzą go ludzie, jeśli zaś będzie mówił nieprawdę – bogowie. W domyśle – cokolwiek by zrobił, zostanie znienawidzony. Na to syn mógł jednak odpowiedzieć: Wręcz przeciwnie, jeśli będę mówił prawdę, będą mnie kochać bogowie, jeśli zaś nieprawdę – ludzie. Tak więc na pewno będę kochany. Wbrew pierwszemu wrażeniu, nic nie stoi na przeszkodzie, aby rację miała zarówno kapłanka, jak i jej syn. Jak to możliwe? Myślę, drodzy Czytelnicy, że rozwiązanie tej zagadki nie sprawi Wam większych trudności.


wieczorek1Krzysztof A. Wieczorek – Adiunkt w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Śląskiego. Interesuje go przede wszystkim tzw. logika nieformalna, teoria argumentacji i perswazji, związki między logiką a psychologią. Prywatnie jest miłośnikiem zwierząt (ale tylko żywych, nie na talerzu). Amatorsko uprawia biegi długodystansowe.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 PolskaW pełnej wersji graficznej można go przeczytać > tutaj.

< Powrót do spisu treści numeru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy