Artykuł Filozofia kultury

Leszek Kopciuch: Wartości w kulturze

Gdy ktoś mówi o wartościach, to zwykle ma na myśli wartości z najwyżej półki (takie jak prawda, dobro, piękno), nie dostrzegając, że aksjologiczny wymiar przysługuje także np. zwykłej przyjemności.

Najnowszy numer: Meandry percepcji

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 28 kwietnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tek­st uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 5 (11), s. 12–14. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


O war­to­ścia­ch zaczę­to w filo­zo­fii mówić sto­sun­ko­wo póź­no. Na wiek XIX datu­je się zwy­kle kształ­to­wa­nie się odręb­ne­go dzia­łu filo­zo­fii zaj­mu­ją­ce­go się war­to­ścia­mi, okre­śla­ne­go jako teo­ria war­to­ści lub aksjo­lo­gia. To nie zna­czy jed­nak, by kwe­stie te nie były wcze­śniej ana­li­zo­wa­ne, nawet jeśli była do tego uży­wa­na inna ter­mi­no­lo­gia. Nic w tym oso­bli­we­go, gdyż pyta­nie o war­to­ści, o to, co cen­ne i zasłu­gu­ją­ce na wybór, pozo­sta­je w ści­słym związ­ku z pro­ble­mem ludz­kiej natu­ry, z jej niedo­określeniem przez przy­ro­dę i róż­ny­mi moż­li­wo­ścia­mi, jakie czło­wiek przed sobą odkry­wa. War­to­ści nada­ją kie­ru­nek naszym pra­gnie­niom, okre­śla­ją to, cze­go chce­my i co reali­zu­je­my, sta­no­wią kry­te­ria naszy­ch wybo­rów. I zawsze dzia­ła­my tak, że kie­ru­je­my się w stro­nę tych war­to­ści, któ­re uzna­je­my za wyż­sze, kosz­tem tych uzna­wa­ny­ch za niż­sze.

Co wpływa na nasze przekonania dotyczące wartości?

O tym, co trak­tu­je się jako war­to­ść wyż­szą, roz­strzy­ga­ją róż­ne czyn­ni­ki. Wpły­wa na to nasza indy­wi­du­al­na histo­ria i jed­nost­ko­we, nie­po­wta­rzal­ne losy – nasza spe­cy­fi­ka jako pod­mio­tu, któ­ry jest w świe­cie jedy­ny w swym rodza­ju i nie­po­wta­rzal­ny; wpły­wa na to przy­pa­dek – nie jeste­śmy zdol­ni prze­wi­dzieć więk­szo­ści zda­rzeń, spo­tkań z dru­gim czło­wie­kiem, kon­se­kwen­cji nasze­go dzia­ła­nia. Na nasze prze­ko­na­nia na temat war­to­ści wywie­ra wresz­cie swój prze­moż­ny wpływ kul­tu­ra, krąg losów i tra­dy­cji, w jaki­ch się uro­dzi­li­śmy i wycho­wa­li­śmy. Obiek­ty­wi­sta powie, że kul­tu­ra kon­tak­tu­je czło­wie­ka z war­to­ścia­mi (jako czymś poza nim samym), subiek­ty­wi­sta – że je w nas wytwa­rza.

Czego nie wiemy?

Nie­za­leż­nie od tego, jak jest fak­tycz­nie, trud­no odrzu­cić twór­czą rolę kul­tu­ry, gdy idzie o powsta­wa­nie i kształ­to­wa­nie się naszej świa­do­mo­ści aksjo­lo­gicz­nej, czy­li doty­czą­cej war­to­ści. Na kan­wie zależ­no­ści mię­dzy kul­tu­rą a war­to­ścia­mi powsta­je wie­le waż­ny­ch pytań: czy w ogó­le jest czymś sen­sow­nym i zasad­nym odróż­nia­nie samy­ch war­to­ści od tego, co na ich temat gło­si dana kul­tu­ra; czy prze­mia­ny, pośród któ­ry­ch toczy się życie kul­tur, ozna­cza­ją tak­że prze­mia­ny samy­ch war­to­ści, czy tyl­ko ich inter­pre­ta­cji; sko­ro w świe­cie odkry­wa­my ist­nie­nie wie­lu róż­ny­ch kul­tur, to czy to ozna­cza, że rów­nież war­to­ści ukła­da­ją się w róż­ne ukła­dy czy sys­te­my; czy wspo­mnia­na wie­lo­ść kul­tur musi pocią­gać za sobą aksjo­lo­gicz­ny rela­ty­wi­zm; czy w ogó­le moż­na porów­ny­wać ze sobą war­to­ści uzna­wa­ne w róż­ny­ch kul­tu­ra­ch; czy obok takiej kul­tu­ro­wej róż­no­rod­no­ści potrze­bu­je­my w ogó­le war­to­ści uni­wer­sal­ny­ch.

Pytań jest wie­le, są róż­nej ran­gi, jed­ne mają zna­cze­nie czy­sto teo­re­tycz­ne, inne są nie­zwy­kle waż­kie prak­tycz­nie. Do tych dru­gi­ch nale­ży zwłasz­cza kwe­stia róż­no­rod­no­ści kul­tu­ro­wej i rela­ty­wi­zmu aksjo­lo­gicz­ne­go. Kwe­stie te leżą u pod­staw żywo dys­ku­to­wa­ny­ch współ­cze­śnie pro­ble­mów prak­tycz­ny­ch, taki­ch jak toż­sa­mo­ść aksjo­lo­gicz­na UE, moż­li­wo­ść czy nie­moż­li­wo­ść ist­nie­nia spo­łe­czeń­stwa wie­lo­kul­tu­ro­we­go, uni­fi­ka­cja (tzn. ujed­no­li­ce­nie) i róż­no­rod­no­ść
w glo­ba­li­za­cji.

Każda kultura opiera się na wartościach

Poszcze­gól­ne kul­tu­ry opie­ra­ją się na róż­ny­ch war­to­ścia­ch, to samo moż­na powie­dzieć o róż­ny­ch faza­ch jed­nej kul­tu­ry. Pol­ski histo­ryk i filo­zof Feliks Konecz­ny ukuł poję­cie „czło­wie­czy quin­cu­nx” – jest to układ pię­ciu war­to­ści: dobra, praw­dy, pięk­na, zdro­wia i dobro­by­tu. War­to­ści te two­rzą szkie­let, na któ­rym wzno­si się tkan­ka każ­dej cywi­li­za­cji. Ich odmien­no­ść spra­wia, że Konecz­ny nie wie­rzył w moż­li­wo­ść syn­te­zy cywi­li­za­cji. Jak pisał, nie moż­na być cywi­li­zo­wa­nym na dwa spo­so­by. Nie musi­my zga­dzać się z Konecz­nym w tej spra­wie, ale jasne jest, że kul­tu­ry są opar­­­­te na war­to­ścia­ch czy też na tym, co się w nich uzna­je za war­to­ści.

Wie­lo­ść kul­tur i róż­no­rod­no­ść ich faz roz­wo­jo­wy­ch poka­zu­je typo­lo­gicz­ną wie­lo­ść samy­ch war­to­ści: hedo­nicz­ny­ch, instru­men­tal­ny­ch, wital­ny­ch, spo­łecz­ny­ch, moral­ny­ch, inte­lek­tu­al­ny­ch, este­tycz­ny­ch i inny­ch. Nie­ste­ty, w spo­łecz­nej świa­do­mo­ści tego typu wnio­ski są sła­bo obec­ne. Gdy ktoś mówi o war­to­ścia­ch, zwy­kle ma na myśli war­to­ści z naj­wyż­szej pół­ki (praw­da, dobro, pięk­no), nie dostrze­ga­jąc, że aksjo­lo­gicz­ny wymiar przy­słu­gu­je tak­że np. zwy­kłej
przy­jem­no­ści.

Wartości prawdziwe

Inny wariant rela­cji mię­dzy war­to­ścia­mi a kul­tu­rą powsta­je wte­dy, gdy się wpro­wa­dzi poję­cie tzw. war­to­ści praw­dzi­wy­ch, odróż­nia­jąc je od pseu­do­war­to­ści; cza­sem ten podział wyglą­da tak, że po jed­nej stro­nie sto­ją war­to­ści praw­dzi­we rozu­mia­ne jako naj­wyż­sze, po dru­giej zaś war­to­ści naj­niż­sze. Wit­ka­cy dzie­lił war­to­ści na meta­fi­zycz­ne (praw­da, pięk­no) i etycz­ne (dobro). Tyl­ko te pierw­sze fun­du­ją praw­dzi­we czło­wie­czeń­stwo i cen­ną postać ludz­kiej kul­tu­ry. Uty­li­ta­ry­stycz­nie rozu­mia­ne dobro leży wpraw­dzie u pod­staw spo­łecz­ne­go orga­ni­zmu zło­żo­ne­go z ludzi szczę­śli­wy­ch, jed­nak­że Wit­ka­cy takie­go dobra nie ceni. Być szczę­śli­wym to za mało, by być czło­wie­kiem w spo­sób auten­tycz­ny.

Czy wartości zmieniają się w czasie?

Ponie­waż kul­tu­ry zmie­nia­ją się w cza­sie, są histo­rycz­ne, to powsta­je pyta­nie o histo­rycz­no­ść ich war­to­ści. Z jed­nej stro­ny mamy sta­no­wi­ska moni­stycz­ne, w któ­ry­ch mówi się o jed­no­li­tym i uni­wer­sal­nym ukła­dzie war­to­ści. Z dru­giej stro­ny sto­ją sta­no­wi­ska plu­ra­li­stycz­ne, któ­re bro­nią aksjo­lo­gicz­nej wie­lo­ści. Oba roz­wią­za­nia wystę­pu­ją w róż­ny­ch warian­ta­ch – uni­wer­sa­li­zm miał swą ostat­nią odsło­nę w kon­cep­cji „koń­ca histo­rii”, któ­rą w kon­tek­ście upad­ku komu­ni­zmu gło­sił „wcze­sny” Fran­cis Fukuy­ama: celem histo­rycz­ne­go roz­wo­ju jest demo­kra­cja libe­ral­na. Naj­bar­dziej zna­ne przy­kła­dy współ­cze­sne­go plu­ra­li­zmu to teo­rie wie­lo­ści cywi­li­za­cji (m.in. Samu­el P. Hun­ting­ton i jego gło­śna pra­ca Zde­rze­nie cywi­li­za­cji). Owe­go plu­ra­li­zmu bro­nią też auto­rzy post­mo­der­ni­stycz­ni, odrzu­ca­ją­cy rosz­cze­nia wysu­wa­ne przez nowo­żyt­ny, uni­wer­sa­li­zu­ją­cy rozum i optu­ją­cy za roz­wią­za­nia­mi rela­ty­wi­stycz­ny­mi, aby uza­sad­nić pro­gram spo­łe­czeń­stwa plu­ra­li­stycz­ne­go. Bo jak ina­czej uza­sad­nić miej­sce w kul­tu­rze dla wie­lu róż­ny­ch war­to­ści? Podob­nie w obrę­bie kul­tur. Zwłasz­cza gdy spor­ne war­to­ści wyda­ją się nawza­jem sprzecz­ne.

Wielość kultur niekoniecznie prowadzi do relatywizmu

Czy jed­nak aksjo­lo­gicz­ny rela­ty­wi­zm umoż­li­wia w ogó­le uza­sad­nie­nie tego, co miał­by uza­sad­nić? Czy nada­je się do roli pod­sta­wy spo­łecz­ne­go plu­ra­li­zmu? Na pozór wyda­je się, że tak. Sche­mat ma być bowiem taki: war­to­ści są rela­tyw­ne, dla­te­go racjo­nal­nie jest przy­jąć, że wszyst­kie są w kul­tu­rze (kul­tu­ra­ch) dopusz­czal­ne, o ile tyl­ko – tak jak uczył kla­sycz­ny libe­ra­li­zm – nie unie­moż­li­wia­ją one ist­nie­nia inny­ch war­to­ści, nale­żą­cy­ch do tej róż­no­rod­nej puli. Rze­cz jed­nak w tym, że przy­ję­cie takie­go roz­wią­za­nia przy jed­no­cze­snym zało­że­niu rela­ty­wi­zmu nie jest moż­li­we, gdyż pod­wa­ża ono swój wła­sny fun­da­ment. Jeże­li obroń­ca tego sta­no­wi­ska powie, że tak napraw­dę cho­dzi tyl­ko o nie­któ­re war­to­ści i że war­to­ści fun­da­men­tal­ne nie są rela­tyw­ne, otrzy­mu­je­my sta­no­wi­sko róż­ne od wyj­ścio­we­go rela­ty­wi­zmu nie­któ­re war­to­ści oka­zu­ją się bowiem nie­re­la­tyw­ne.

Jest bar­dziej efek­tyw­na niż rela­ty­wi­zm teo­ria, a spro­wa­dza się ona do przy­zna­nia, że war­to­ści fun­da­men­tal­ne mają cha­rak­ter abso­lut­ny (nie­re­la­tyw­ny). Te fun­da­men­tal­ne war­to­ści są uni­wer­sal­ne, lecz de fac­to ogra­ni­cza­ją się do war­to­ści fun­du­ją­cy­ch moż­li­wo­ść ist­nie­nia inny­ch war­to­ści (taką fun­da­men­tal­ną war­to­ść ma np. życie). War­to­ści nie­fun­da­men­tal­ne (np. styl życia) są już nie­uni­wer­sal­ne i rela­tyw­ne. W ten spo­sób roz­wią­zu­je się apo­ria tole­ran­cji: nie ma już kło­po­tu z uza­sad­nie­niem, dla­cze­go mamy nie tole­ro­wać poglą­dów, któ­re odrzu­ca­ją war­to­ść tole­ran­cji.

Kultura może nas jednak wprowadzać w błąd

Jeże­li kul­tu­ra kon­tak­tu­je nas z war­to­ścia­mi, poka­zu­je je nam, to może nas tak­że wpro­wa­dzać w błąd, wytwa­rzać ilu­zje. Na małą ska­lę widać to w nega­tyw­nym wpły­wie, jaki na świa­do­mo­ść aksjo­lo­gicz­ną może wywie­rać nega­tyw­ne śro­do­wi­sko wycho­waw­cze. Więk­szą ska­lę tego zja­wi­ska moż­na zauwa­żyć w aber­ra­cja­ch i wyna­tu­rze­nia­ch cały­ch spo­łecz­no­ści. Faszy­zm, sta­li­ni­zm, tota­li­ta­ry­zm to powszech­nie zna­ne i tra­gicz­ne jego przy­kła­dy. Ale są jesz­cze inne, mniej oczy­wi­ste. Mistrzem w ich odkry­wa­niu był Max Sche­ler: nowo­żyt­no­ść na przy­kład to epo­ka, w któ­rej powsta­ło złu­dze­nie co do pry­ma­tu war­to­ści uty­li­tar­ny­ch; widać to w kul­cie przed­się­bior­czo­ści, efek­tyw­no­ści, tech­nicz­nej spraw­no­ści. Max Hor­khe­imer ujął rze­cz już w tytu­le jed­nej ze swo­ich prac: Kry­ty­ka instru­men­tal­ne­go rozu­mu.

Kul­tu­ra jest tak moc­no zwią­za­na z war­to­ścia­mi, że nawet gdy nas wie­dzie na bez­dro­ża, to czy­ni to za ich pośred­nic­twem.


kopciuchLeszek Kop­ciu­ch – Pro­fe­sor UMCS. Pro­wa­dzi bada­nia z zakre­su histo­rii filo­zo­fii, filo­zo­fii histo­rii, ety­ki, antro­po­lo­gii i aksjo­lo­gii, przede wszyst­kim nie­miec­kiej. Autor m.in. ksią­żek: Wol­no­ść a war­to­ści… (2010), Szki­ce sys­te­ma­tycz­ne z filo­zo­fii dzie­jów (2014), Kry­zy­sy, kre­atyw­no­ść i war­to­ści (2015). Zało­ży­ciel i redak­tor naczel­ny kwar­tal­ni­ka „Kul­tu­ra i War­to­ści”. W wol­nym cza­sie słu­cha muzy­ki baro­ko­wej.

Tek­st jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samy­ch warun­ka­ch 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Reklama

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chce­sz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przej­dź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy