Artykuł Ontologia

Maciej Sendłak: W ogrodzie Meinonga

Austriacki filozof, Alexius Meinong, wygłosił na początku ubiegłego wieku tezę, która zapewniła mu długie dekady ostracyzmu wśród filozofów. Teza ta głosiła, że wśród ogółu szeroko rozumianych przedmiotów są również takie, które nie istnieją.

Najnowszy numer: Jak działa język?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 2 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2017 nr 3 (15), s. 9–11. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Styks i złota góra

Głosząc tak kon­trow­er­syjny pogląd, powin­niśmy się spodziewać proś­by o jego uza­sad­nie­nie. Moż­na więc zacząć od wskaza­nia na błęd­ność tezy prze­ci­wnej. Gdy­byśmy zgodzili się z tym, że każdy przed­miot ist­nieje, to musielibyśmy uznać, że każde zdanie, które stwierdza ist­nie­nie jakiegoś przed­mio­tu, jest zdaniem prawdzi­wym. Ana­log­icznie każde zdanie stwierdza­jące nieist­nie­nie jakiegoś przed­mio­tu jest zdaniem fałszy­wym. Wszak założyliśmy, że wszys­tko, co jest przed­miotem, ist­nieje. Poniższe przykłady (1)–(4) wskazu­ją powody, dla których moż­na żywić wąt­pli­woś­ci wobec słusznoś­ci takiego poglą­du:

(1) Ist­nieje rze­ka Wisła.

(2) Ist­nieje rze­ka Styks.

(3) Nie ist­nieje Mont Blanc.

(4) Nie ist­nieje zło­ta góra.

Chcąc zgodz­ić się z tym, że każdy przed­miot ist­nieje, musielibyśmy uznać prawdzi­wość zdań (1) i (2) oraz fałszy­wość zdań (3) oraz (4). Prob­lem pole­ga na tym, że o ile może­my przepłynąć Wisłę oraz wspiąć się na Mont Blanc, to nie może­my ani przepłynąć Styk­su, ani wspiąć się na złotą górę. Wyni­ka to z tego, że te dwa ostat­nie przed­mio­ty nie ist­nieją. Stąd mamy pod­stawy do tego, by uznać zda­nia (1) oraz (4) za prawdzi­we, nato­mi­ast zda­nia (2) i (3) za fałszy­we. Jeśli zatem zdanie stwierdza­jące ist­nie­nie jakiegoś przed­mio­tu jest fałszy­we, to ma to swo­je pod­stawy w tym, że przed­miot ten nie ist­nieje. Wobec tego nie jest prawdą, że każdy przed­miot ist­nieje.

Jed­nym ze sposobów uciecz­ki przed wskazaną powyżej kon­sek­wencją może być uznanie, że zło­ta góra oraz Styks nie są przed­mio­ta­mi. Inny­mi słowy, tezę o ist­nie­niu każdego przed­mio­tu moglibyśmy inter­pre­tować w taki sposób, że stwierdza­ła­by ona, że jeśli coś jest przed­miotem, to to coś ist­nieje. Jeśli zatem Styks nie ist­nieje, to po pros­tu nie jest przed­miotem. Takie rozu­mie­nie tej tezy uod­porniło­by ją na wskazaną powyżej trud­ność, niem­niej pocią­gało­by ono za sobą dosyć wąskie rozu­mie­nie poję­cia „przed­miot”. Jak się przekon­amy w następ­nej częś­ci, takie ogranicze­nie tego poję­cia stoi w kon­flik­cie z tym, w jaki sposób myślimy oraz mówimy.

Przedmioty fikcyjne i intencjonalność

Zasyg­nal­i­zowane powyżej niedoskon­ałoś­ci poglą­du uzna­jącego ist­nie­nie każdego przed­mio­tu nie są jedynym powo­dem, dla którego Meinong uznawał nieist­nie­nie niek­tórych przed­miotów. Jego teza w znakomitej częś­ci opar­ta była na rozważa­ni­ach doty­czą­cych odniesienia intencjon­al­nego naszych myśli, czyli na zjawisku ich nakierowa­nia na określony przed­miot. Meinong wskazy­wał, że choć częs­to myślimy i mówimy o tym, co ist­nieje, to niekiedy myśli nasze kieru­je­my na to, co nie ist­nieje. Źródłem tego może być brak wystar­cza­jącej wiedzy (jak miało to miejsce w przy­pad­ku wiary w ist­nie­nie pot­wo­ra z Loch Ness) lub świadome dzi­ałanie (gdy odd­a­jąc się lek­turze powieś­ci, wyobrażamy sobie świat w niej przed­staw­iony). Co więcej, niek­tóre z takich przed­miotów „odd­zi­ału­ją” na świat tego, co ist­nieje. I tak część entuz­jastów inwes­t­u­je środ­ki w kole­jne ekspedy­c­je w poszuki­wa­niu pot­wo­ra z Loch Ness, a najmłod­si są posłuszni rodz­i­com w obaw­ie przed popad­nię­ciem w niełaskę u św. Mikoła­ja.

Właśnie ta pros­ta obserwac­ja doty­czą­ca naszej codzi­en­nej prak­ty­ki stała się pod­stawą dla żywienia poglą­du, że niek­tóre przed­mio­ty nie ist­nieją. Świadect­wo tej prak­ty­ki zna­j­du­je­my również w sposo­bie uży­cia języ­ka. Jak wskazu­ją zda­nia (2) oraz (4), potrafimy w sen­sowny sposób uży­wać nazw przed­miotów, które nie ist­nieją. Pon­ad­to uży­cie tych nazw nie ogranicza się jedynie do wyraża­nia sądów egzys­tenc­jal­nych, czyli sądów, w których stwierdza­my ist­nie­nie (lub nieist­nie­nie) określonych przed­miotów. Świad­czą o tym takie zda­nia jak na przykład:

(6) Pegaz jest skrzyd­latą żyrafą.

W zda­niu tym orzekamy określoną cechę o pewnym nieist­nieją­cym przed­mio­cie. Zdanie to jest fałszy­we, o czym przekon­ał­by się każdy, kto użył­by go na sprawdzian­ie z wiedzy o mitologii greck­iej. Oso­ba taka naraz­iła­by się nie tylko na uzyskanie słabej oce­ny, ale mogła­by stać się również bohaterem aneg­dot krążą­cych w poko­ju nauczy­ciel­skim. Pośred­nim powo­dem przykrych kon­sek­wencji uzna­nia prawdzi­woś­ci zda­nia (6) jest prawdzi­wość zda­nia:

(7) Pegaz jest skrzyd­latym koniem.

Przyp­isy­wanie zdan­iom (6) i (7) różnych wartoś­ci log­icznych (pier­wsze­mu fałszu, a drugiemu prawdy) świad­czy o tym, że również przed­mio­ty nieist­niejące posi­ada­ją pewne cechy. Gdy­by było inaczej, czyli gdy­by Pegaz nie był przed­miotem lub gdy­by nie posi­adał jakichkol­wiek cech, to trud­no było­by wyjaśnić prawdzi­wość zda­nia (7) oraz fałszy­wość zda­nia (6). Wszak gdy­by Pegaz nie był przed­miotem, to czego miały­by doty­czyć te zda­nia? I jakie wartoś­ci log­iczne mielibyśmy im przyp­isać?

Przedmioty fikcyjne i inne

Jak sugeru­ją powyższe przykłady, za przed­mio­ty nieist­niejące uzna­je się częs­to przed­mio­ty fik­cyjne, czyli bohaterów lub miejs­ca, które są ele­men­ta­mi fikcji. W takich przy­pad­kach wiele nie­jas­noś­ci związanych z tymi przed­mio­ta­mi może­my wyjaśnić, poprzedza­jąc każde ze zdań pod­kreśle­niem, że nie mówimy o tym, że fak­ty­cznie przed­miot posi­a­da określoną cechę, ale że posi­a­da ją zgod­nie z pewną fikcją. Choć wśród duńs­kich książąt nie zna­j­du­je się Ham­let, to prawdą jest, że zgod­nie z dra­matem Shakespeare’a Ham­let był duńskim księ­ciem. Niem­niej Meinong nie ograniczał tego, co nie ist­nieje, do przed­miotów fik­cyjnych. Wskazy­wał on na to, że królest­wo przed­miotów nieist­nieją­cych jest niemal nieogranic­zone. I tak z powodze­niem może­my założyć, że wśród fik­cyjnych bohaterów książek nie zna­jdziemy np. postaci Bazylego – ping­wina cesarskiego, który jest autorem znakomi­tych anal­iz dzieł Władysława Rey­mon­ta (wyt­woru mojej wyobraźni). Nic nie wskazu­je również na to, aże­by przed­miot taki ist­ni­ał. Wobec tego należało­by uznać, że jest on przed­miotem nieist­nieją­cym.

Co więcej, wskazana powyżej krót­ka charak­terysty­ka pozwala nam rozstrzygnąć wartość log­iczną niek­tórych zdań o Bazylim. Na przykład zdanie „Bazyli jest ping­winem cesarskim” jest zdaniem prawdzi­wym, nato­mi­ast zdanie „Bazyli jest ping­winem szc­zotkoczubym” jest zdaniem fałszy­wym. Z rozstrzyg­nię­ciem innych zdań o Bazylim będziemy mieli więk­sze trud­noś­ci. Jeśli założymy, że wspom­ni­ana charak­terysty­ka wyraża wszys­tko, co wiemy o Bazylim, to ustal­e­nie wartoś­ci log­icznej zdań takich jak „Bazyli waży 30 kilo­gramów” lub „Bazyli lubi naleśni­ki z serem” stanie się zadaniem niemożli­wym do zre­al­i­zowa­nia. Wszak powyższy opis nie mówi nam nic ani o wadze Bazylego, ani o jego gus­tach kuli­narnych. Takie niedookreśle­nie ma miejsce również w przy­pad­ku przed­miotów fik­cyjnych. Choć wiemy, że Sher­lock Holmes mieszkał w Lon­dynie, to nie wiemy, czy miał pieprzyk na lewym ramie­niu.

Oprócz Bazylego może­my podać nat­u­ral­nie kole­jne przykłady przed­miotów nieist­nieją­cych. Warto zaz­naczyć, że niek­tóre z nich będą przed­mio­ta­mi czys­to możli­wy­mi (czyli taki­mi, które choć fak­ty­cznie nie ist­nieją, to mogły­by zaist­nieć), a inne będą przed­mio­ta­mi niemożli­wy­mi (czyli taki­mi, które nie tylko fak­ty­cznie nie ist­nieją, lecz dla których nie jest możli­we, aże­by kiedykol­wiek zaist­ni­ały). Przykła­dem tego ostat­niego może być okrągły kwadrat. Również o tym przed­mio­cie może­my orzec pewne cechy, jak to, że jest okrągły, że jest kwadratem, że jest fig­urą matem­aty­cznie niemożli­wą, że nie ist­nieje, że jest przed­miotem myśli Meinon­ga itp. W końcu posi­adanie przez niego wyk­lucza­ją­cych się włas­noś­ci bycia okrągłym oraz bycia kwadratem przesądza o tym, że jest to przed­miot niemożli­wy. Gdy­by cech tych nie posi­adał, trud­no było­by wskazać powody, dla których okrągłego kwadratu nie ma wśród ist­nieją­cych przed­miotów.

Spór o przedmioty nieistniejące

Kon­trow­er­syjność teorii uzna­jącej nieist­nie­nie niek­tórych przed­miotów stała się łatwym celem dla licznych reto­rycznych uszczy­pli­woś­ci. W kon­sek­wencji wpły­wowi filo­zo­fowie prześ­ci­gali się w for­mułowa­niu prześmiew­czych określeń poglądów Meinon­ga. Jeden z nich pisał o „dżungli meinon­gowskiej” jako o krainie pozbaw­ionej porząd­ku, na którą składa­ją się różne egzo­ty­czne i trudne do skat­a­l­o­gowa­nia okazy bytów. Znany kry­tyk Meinon­ga pisał o „śmiet­niku nieurzeczy­wist­nionych możli­woś­ci” oraz o tym, że „razi on zmysł este­ty­czny” zwolen­ników „pustyn­nych kra­jo­brazów” onto­log­icznych. Inny, przeko­nany o błęd­noś­ci tej teorii, stwierdz­ił wprost, że jest ona „mart­wa, pogrze­bana i nie ma szans na wskrzesze­nie”.

Warto zaz­naczyć, że bada­nia prowad­zone w ciągu ostat­nich trzech dekad wskazu­ją na to, że kry­ty­ka teorii Meinon­ga w pewnej częś­ci opar­ta była na nieporozu­mieni­ach lub na daleko idą­cych uproszczeni­ach. Co więcej, teo­ria ta zaczęła się cieszyć na powrót pewnym zain­tere­sowaniem. Powo­dem tego jest to, że niek­tóre z aktu­al­nie dysku­towanych prob­lemów z zakre­su logi­ki oraz metafizy­ki pośred­nio wiążą się z zagad­nie­niem ist­nienia.

Odwołu­jąc się do metafory botan­icznej, moż­na powiedzieć, że to, co wielu jaw­iło się jako dżungla, jest fak­ty­cznie ogro­dem den­dro­log­icznym. Ogród ten wprawdzie zaw­iera wiele egzo­ty­cznych obiek­tów, lecz – jak wskazu­ją zwolen­ni­cy teorii Meinon­ga – są one odpowied­nio skat­a­l­o­gowane oraz opisane, dzię­ki czemu nie tylko nie „rażą zmysłu este­ty­cznego”, ale pozwala­ją posz­erzyć naszą wiedzę o sze­roko rozu­mi­anej rzeczy­wis­toś­ci.


Maciej Sendłak — Adi­unkt w Insty­tu­cie Filo­zofii Uni­w­er­syte­tu Warsza­wskiego. Jego bada­nia doty­czą głównie zagad­nień związanych z metafizyką oraz seman­tyką modal­noś­ci, metodologią metafizy­ki oraz teo­ri­a­mi przed­miotów nieist­nieją­cych. Stype­ndys­ta Nar­o­dowego Cen­trum Nau­ki, Pol­sko-Amerykańskiej Komisji Ful­brigh­ta oraz Fun­dacji na rzecz Nau­ki Pol­skiej.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Ilus­trac­ja: Mal­wina Adaszek

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy