Artykuł Filozofia w filmie

Małgorzata Szostak: Nienasyceni / A Bigger Splash

Film Nienasyceni w krajach anglojęzycznych znany jest pod nazwą A Bigger Splash, która bezpośrednio odsyła do obrazu Davida Hockneya z 1967 roku o tym samym tytule. Analiza jednolitej płaszczyzny koloru na płótnie, na której pojawia się szalony wybuch farby, zaskakująco wzbogaca sensy wydobywane z opowieści przedstawionej nam przez reżysera Lucę Guadagnino.

Najnowszy numer: Nowy człowiek?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Wersja online dostępna jest tutaj.

Magazyn można też nabyć od 23 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Tekst ukazał się w „Filozofuj” 2016 nr 5 (11), s. 48–50. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Obraz Davida Hockneya A Bigger Splash (pol. Większy plusk) powstał w słonecznej Kalifornii. Ukazuje nam płaską powierzchnię otwartego basenu na tle niskiego, nowoczesnego budynku z dwiema wysokimi palmami w oddali. W wertykalnym układzie linii i wypełnionych kolorem kształtów dominuje harmonia. Na pierwszym planie widnieje deska prowadząca od prawej krawędzi obrazu prosto do jednolicie błękitnej tafli wody. I tam rozgrywa się tytułowy splash, wielki plusk, rozsadzający idealnie prostą, geometryczną kompozycję. Wydłużone prostokąty zostają zalane przez chaotyczne rozbryzgi wody przybierające formę wściekłych mazań, przypadkowych chlapnięć i drżących pociągnięć pędzlem, rozdrapujących spokój i pustkę plamy niebieskiego
koloru.

Podobnie jak na obrazie, w filmie Luki Guadagnino jest gorąco, gęsto i statycznie. Gwiazda rocka, przygaszona przez intensywność swego życia Marianne (grana przez wspaniałą Tildę Swinton), po operacji krtani leniwie spędza czas we Włoszech na wyspie Pantelleria u boku swego cichego i spokojnego partnera Paula (przystojny i utalentowany Matthias Schoenaerts). Oboje korzystają z uroków italskiego krajobrazu i przyjemnie wysokiej temperatury. Wtedy też niezapowiedzianie zjawia się Harry, szalony, lubieżny i irytujący ekspartner Marianne (w tej roli równie niespodziewanie Ralph Fiennes), ze swoją córką Penelope, o której istnieniu niedawno się dowiedział (zagrana przez hipnotyzującą Dakotę Johnson). Cała czwórka spędza ze sobą zaledwie kilka dni, ale jakże obfitujących w niedopowiedzenia, prowokacje, napięcia, a wreszcie w otwarty
konflikt.

Flashbacki i strzępki dialogów pozwalają uchwycić wzajemne relacje bohaterów, ich motywy i intencje. Jednak choć bohaterowie zmagają się ze swymi namiętnościami i sobą nawzajem, akcja toczy się powoli i jednostajnie. Polski tytuł filmu, Nienasyceni, swoją postać zawdzięcza niemal histerycznym wysiłkom bohaterów, by uchwycić życie: Harry wyżywa się w miłosnych uniesieniach, muzyce i absolutnej niesubordynacji; Marianne z kolei usiłuje nałożyć sobie obrożę, by posmakować odrobiny spokoju, choć, jak się okazuje, robi to dość niewprawnie; Paul ucieka od swych nawyków, ambicji i wspomnień; natomiast intrygująca, słodka Penelope za nic nie daje się do siebie zbliżyć ani swym towarzyszom, ani widzowi. Każdy z nich jest sam. I mimo że na włoskiej wyspie w przyjemnej letniej posiadłości dzieje się więcej niż w życiu przeciętnego człowieka, to tak naprawdę nie dzieje się tam nic – losy postaci są równie statyczne, jak prostokąty i trapezy kolorów na obrazie Hockneya. I na tym też musiało zależeć reżyserowi: w filmie akcja nie posuwa się wartko naprzód, bo i jej bohaterowie nie otwierają się na działanie – są zamknięci, więc i świat wokół nich zastyga.

Charakter takiego stosunku do rzeczywistości stanie się jeszcze wyraźniejszy na tle wizji człowieka, jaką reprezentuje niemiecki filozof kultury Ernst Cassirer. Twierdzi on, że człowiek swoją indywidualność może odnaleźć jedynie uczestnicząc w życiu społecznym. W myśl Sokratesa zauważa, że tylko bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem pozwala odkryć i zrozumieć ludzką naturę – i czyni tym samym dialog narzędziem poznania prawdy. Ta myśl obecna jest również w dziele filmowym włoskiego reżysera: rzeczywistość Nienasyconych niewiele się zmienia, jak w obrazie Davida Hockneya, i nie może być inna, gdyż jej bohaterowie dialogu z nią nie chcą podejmować – do czasu. W obu dziełach gładka powierzchnia świata przedstawionego pęka wraz z większym pluskiem.

Na obrazie Hockneya pozory nieobecności człowieka są kluczowe: nikt nie wygrzewa się na słońcu ani nie pływa w basenie, nikt nie zajmuje krzesła rozłożonego przed szklanymi drzwiami budynku. Jednakże plusk sugeruje obecność kogoś, kto właśnie wykonał skok do basenu. Plusk, niejednorodną mieszaniną błękitu i bieli odkładający się na płótnie, a z głośnym uderzeniem wybrzmiewający w filmie, wytwarza chaos – a wraz z nim życie. Bo w Nienasyconych woda w basenie także zostaje wzburzona, a większy plusk zwiastuje dramat, jaki ma niedługo się rozegrać. To obecność osoby w wodzie wprawia akcję w ruch, przyspiesza wypadki, dynamizuje i przeobraża resztę postaci – odsłania je. W miejsce martwoty, drętwego uśpienia, wparowuje burza i zamęt: na obrazie większy plusk budzi do życia krajobraz, w filmie zaś demaskuje i wprawia w ruch bohaterów.

W filmie po zwrocie akcji słychać niepokojące brzmienie gongu, zwiastujące przejście w akt drugi, a tuż po nim pojawiają się krótkie ujęcia stojących nieopodal basenu waz i posągów o twarzach przypominających maski teatru greckiego. Marianne, dotychczas szepcząca, haustami chwyta powietrze i dramatycznie wydobywa z siebie głos. Dochodzi do przesilenia, które wyzwala hamowane uczucia i odsłania kiszących się w swym istnieniu bohaterów. Dlatego słowa Cassirera są na tym tle tak wymowne. Człowiek naturalnie poszukuje klucza do zrozumienia samego siebie, lecz tylko wysiłek społeczny daje mu szansę znaleźć odpowiedzi na dręczące go pytania. Za Umbertem Eco zauważmy również, że do zrozumienia siebie potrzebujemy spojrzenia innego, które jednocześnie nas określa i kształtuje. I faktycznie, dopiero bezpośrednia konfrontacja Paula i Harry’ego oraz Penelope z Marianne owocuje porzuceniem fałszu, a więc pewnym poznaniem.

Sytuacja moralna powstaje dopiero w interakcji z innymi podmiotami, i to ona czyni z nas istoty moralne – przejście w wymiar etyczny domaga się obecności drugiego. Tak też pojawia się odpowiedzialność, która wypływa w dialogu między głównymi bohaterkami:

  – Lubisz patrzeć, jak ludzie mają kłopoty. Czy o to chodzi? Czy taką kobietą pragniesz być?
  – Raczej wolę, by dano mi spokój. To co innego.
  – Nie, to wcale nie co innego

– odpowiada Marianne, choć i ona po zerwaniu z Harrym wytworzyła pomiędzy nimi dystans, raniąc go i prowokując do zamknięcia na konfrontację ze swymi uczuciami i rzeczywistością. Obie bohaterki skazywały siebie i innych na życie w fałszu, który zawsze się pojawia przy braku wyjścia ku sobie nawzajem, bez odpowiedzialnej ingerencji w rzeczywistość – bo drugi istnieje i wchodzi z nami w relacje, czy tego pragniemy, czy nie. Sytuacja etyczna już istnieje – możemy zdecydować tylko, w jakim charakterze w niej występujemy.

Obraz A Bigger Splash pomaga uruchomić filozoficzną wyobraźnię widza jeszcze pod innym kątem. Na płótnie w zastygłej przestrzeni pojawia się moment – plusk. Artysta David Hockney sam przyznawał, że było coś niezwykłego w tym, że dwa tygodnie malował zdarzenie, które zajęło nie więcej niż dwie sekundy. Problem natury czasu pojawia się i w filmie. Bohaterowie oddają się wakacyjnemu lenistwu: zażywają kąpieli w morzu, błocie, basenie, wygrzewają się na słońcu, uczestniczą w jarmarcznych festynach, sycą zmysł smaku egzotycznymi potrawami – czas płynie powoli, rytmicznie, inaczej. Widać to wyraźnie w scenie, w której Marianne obserwuje, jak gospodyni warzy włoski biały ser. Wśród bielonych wapnem ścian stoi gwiazda ubrana w suknię Diora i z rozkoszą próbuje ricotty, gdy w oddali słychać wiadomości o tragicznych losach uchodźców przeprawiających się przez morze. Jest to tło, do którego nikt się nie odnosi i na które nikt nie reaguje, gdyż świat codzienności dawno przestał istnieć, a bezczas wakacji i letniej wolności roztacza wokół swoje wdzięki.

Odpowiedzi na pytanie o naturę czasu i jego percepcję powinno się wzbogacać także odwoływaniem do kulturowego uwarunkowania doświadczającego podmiotu. Nie bez znaczenia w tym kontekście jest bowiem miejsce, które bohaterowie wybrali na odpoczynek – Italia. I mimo że jej symboliczna aura nie narzuca się widzowi z wyraźną sugestywnością, to czas tam spędzony naznaczony jest przez jej historię, tradycję i kulturę. Jednostajność gorących dni oraz mityczna przestrzeń wprowadza bohaterów w świat, gdzie życie codzienne przygasa, a na jego miejsce pojawia się letni zastój, „teraz” odczuwane z całą swą siłą i sensualnością. Stan ten Mircea Eliade, rumuński filozof i antropolog kultury, nazwałby przeniesieniem w czas święty – mityczny, gdzie istnieje tylko teraźniejszość. Ale tak jak moment na obrazie Hockneya rozsadza kompozycję, tak chwila w filmie porusza akcję i przebudza bohaterów z letniego odrętwienia.

Angielski tytuł filmu – A Bigger Splash – odsyłając nas do słynnego dzieła sztuki angielskiego malarza pop-artu, wręcza nam klucz interpretacyjny, wskazujący na zachodzący w filmie constans, który zostaje gwałtownie przerwany. Polska jego wersja – Nienasyceni – z kolei przesuwa akcent na to, co dzieje się między bohaterami, oraz na ich sposób doświadczania i radzenia sobie z życiem. Tytuł ukierunkowuje nasz sposób odbioru dzieła, a także późniejsze rozumienie jego sensu, a to podnosi pytanie o naturę dzieła sztuki w ogóle oraz jego oddziaływanie na podmiot poznania. Pytanie to jest szczególnie interesujące, kiedy stajemy się świadkami wpływu jednego dzieła sztuki na drugie.

Teraz mamy przed sobą dwa tytuły i to od nas zależy, które doświadczenie stanie się naszym udziałem: czy będzie to czytanie filmu poprzez obraz i wzajemne przymierzanie wypływających z obu dzieł sensów; czy włączenie się w poszukiwania bohaterów, którzy wciąż pozostają nienasyceni.


malgorzata-szostakMałgorzata Szostak – Doktorantka na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Gdańskiego, specjalizuje się w metodologii badań językoznawczych, a także zajmuje się literaturą końca XIX i początku XX wieku. Na polonistyce ukończyła specjalizację z filmoznawstwa i teatrologii oraz krytyki artystycznej. Absolwentka filozofii na Uniwersytecie Gdańskim.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 PolskaW pełnej wersji graficznej można go przeczytać > tutaj.

< Powrót do spisu treści numeru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy