Artykuł Filozofia w filmie Omówienia i recenzje

Małgorzata Szostak: Nieśmiertelny czystego umysłu blask

How happy is the blameless vestal’s lot! The world forgetting, by the world forgot. Eternal sunshine of the spotless mind! Each pray’r accepted, and each wish resign’d. Jakże szczęśliwi niewinni i bez skazy, Zapomniany świat ludzi zapomnianych, Nieśmiertelny czystego umysłu blask, Modlitwy wysłuchane, życzeń brak. Alexander Pope, Eloisa to Abelard

Najnowszy numer: Kim jest osoba?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 1 sierpnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2017 nr 1 (13), s. 48–50. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Drodzy Czytel­ni­cy, gdy obe­jrzy­cie film Zakochany bez pamię­ci, poz­na­cie his­torię, która ist­ni­ała, lecz potem przes­tała ist­nieć. Poz­na­cie wydarzenia, które miały miejsce, lecz potem swego miejs­ca zostały pozbaw­ione. Usłyszy­cie opowieść, lecz ktoś ją cofnie z piskiem jak taśmę mag­neto­fonową, by nagrać coś innego i opowieść zacząć od nowa.

Tak postąpili bohaterowie fil­mu Michela Gondry’ego Clemen­tine Kruczyn­s­ki (nomi­nowana do Oscara Kate Winslet) oraz Joel Bar­ish (zaskaku­ją­co bez nom­i­nacji, wspani­ały Jim Car­rey) – wyka­sowali się z pamię­ci, by ich wspól­na his­to­ria zniknęła z osob­nych his­torii ich życia. Poz­na­je­my ich już po doko­na­niu oper­acji: Clemen­tine po poważnej kłót­ni z Joelem pod wpły­wem impul­su postanaw­ia zgłosić się do firmy, która ofer­u­je usługę usunię­cia ze wspom­nień wszel­kich śladów oso­by, której nie chce się pamię­tać; Joel, gdy się o tym dowiadu­je, zdruz­gotany decy­du­je się na podob­ny krok. Zgłasza się do dok­to­ra Howar­da Mierzwia­ka (granego przez Toma Wilkin­sona), odkry­w­cy metody tworzenia mapy mózgu, gdzie iden­ty­fiku­je, a potem usuwa uczu­ciowe jądro każdego wspom­nienia, którego dana oso­ba chce się pozbyć. Po stworze­niu takiej mapy, w mieszka­niu pac­jen­ta, pod­czas jego snu, za pomocą kom­put­era, ogrom­nej iloś­ci kabli oraz elek­tron­icznego heł­mu spec­jal­iś­ci usuwa­ją niepożą­dane frag­men­ty pamię­ci. Wiec­zorem więc Joel poły­ka spec­jal­ną tabletkę i zasyp­ia, by następ­nego dnia obudz­ić się i rozpocząć swe życie na nowo, bez pamię­ci o swoim życiu z Clemen­tine. My zaś jako wid­zowie towarzyszymy Joelowi w nocy, we śnie i poz­na­je­my stop­niowo znika­jącą his­torię jego związku, tak jak­byśmy czy­tali opowieść, której słowa znika­ją zaraz po ich przeczy­ta­niu.

Nie mamy więc tu klasy­cznego prob­le­mu tożsamoś­ci osobowej, jaki pojaw­ia się np. w filmie Tożsamość Bourne’a (prob­lem ciągłoś­ci psy­cho­log­icznej przez zanik pamię­ci bohat­era), Tran­scen­denc­ja (prob­lem ciągłoś­ci cielesnej – zmi­ana ciała) czy Robo­Cop (prob­lem zarówno ciągłoś­ci cielesnej, jak i ciągłoś­ci psy­cho­log­icznej). Nie pytamy, czy bohaterowie po zabiegu to wciąż Clemen­tine Kruczyn­s­ki i Joel Bar­ish – oni wiedzą, a my widz­imy, kim są. Sytu­ac­ja jest pros­ta: oso­by są te same. My jed­nak, oglą­da­jąc film Zakochany bez pamię­ci, nie bez racji może­my dalej dopy­ty­wać: czy rzeczy­wiś­cie?

Nie ma wąt­pli­woś­ci, że pomi­mo uszkodzenia mózgu, na jakim pole­ga usuwanie częś­ci pamię­ci pac­jen­ta, mamy do czynienia z tymi samy­mi osoba­mi rozu­mi­any­mi jako pod­mio­ty – z jed­nym i tym samym „ja”, którego ciągłość nie została narus­zona w pro­ce­sie selek­ty­wnego usuwa­nia wspom­nień. Bohaterowie zachowu­ją tę samą pier­ws­zoosobową per­spek­ty­wę i nieprz­er­wanie doświad­cza­ją różnych stanów men­tal­nych (jak ból, emoc­je, prag­nienia, myśli) jako ich własne. Gdy­by ciągłość ich „ja” została prz­er­wana pod wpły­wem np. jakiegoś nieszczęśli­wego wypad­ku, to – na mocy jed­nego z metafizy­cznych kry­ter­iów usta­la­nia tożsamoś­ci osobowej: ciągłoś­ci psy­chicznej – z subiek­ty­wnego punk­tu widzenia nie musieli­by się prze­j­mować przeszłoś­cią, która do nich już nie należy. Przy ekspery­men­tach myślowych typu „miałeś wypadek i straciłeś całą pamięć o swym doty­chcza­sowym życiu”, mamy pra­wo przyjąć – słusznie lub nie – że jesteśmy inny­mi osoba­mi niż te sprzed wypad­ku i nie ponosimy odpowiedzial­noś­ci za nasze przeszłe czyny ani nie mamy zobow­iązań wobec osób, które aktu­al­nie są dla nas obce, choć niegdyś taki­mi być nie musi­ały.
Zauważmy jed­nak, że sytu­ac­ja w filmie kom­p­liku­je się właśnie dlat­ego, że bohaterowie po zabiegu usunię­cia pamię­ci wciąż zachowu­ją ciągłość psy­cho­log­iczną. Clemen­tine i Joel pozosta­ją tymi samy­mi osoba­mi, są tymi samy­mi „ja” co wcześniej, ich wiz­ja siebie jest spój­na, każde z nich widzi ciągłą lin­ię między „ja” z przeszłoś­ci i „ja” obec­nym. Przy tym dowiadu­ją się, że ist­nieją zdarzenia i oso­by, które były częś­cią ich życia (o których wiedzą oso­by trze­cie: przy­ja­ciele, rodz­i­na, nawet sąsiedzi), a jed­nak oni sami ich nie pamię­ta­ją. Wymazana została tylko część, nie całość doświad­czeń, które napotkali na swej drodze. Czy jako takie mogą pozostać im obo­jętne, czy są one nieważne?

Rzecz sta­je się jeszcze ciekawsza, gdy stwierdz­imy, że bohaterowie jako oso­by są ci sami, choć nie tacy sami. Usunęli bowiem ze swej his­torii pewną jej część, a po niej pozostać musi­ała luka. Bohaterowie jej nie widzą, nie czu­ją bezpośred­nio, lecz zachowu­ją się dzi­wnie, inaczej. On nie jest typem spon­tan­icznym, a jed­nak impul­sy­wnie rezygnu­je z pójś­cia do pra­cy i bieg­nie na pociąg do Mon­touk. Ona rozpoczy­na życie na nowo, z nowo poz­nanym, sza­le­ją­cym za nią chłopakiem, a jed­nak jest his­terycznie wręcz nieszczęśli­wa – i sama nie rozu­mie dlaczego. Każde na swój sposób doświad­cza irracjon­al­nego braku. Intu­icyjnie wyczuwa­ją nien­at­u­ral­ność pust­ki po wspom­nieni­ach, których już nie ma.

Kim więc są wobec siebie, kiedy są pozbaw­ieni siebie nawza­jem? Bez his­torii, która się między nimi wydarzyła; w rzeczy­wis­toś­ci, będącej świad­kiem ich trud­nej miłoś­ci, a której śla­dy zostały zmiecione z powierzch­ni ich umysłów? Czy są były­mi kochanka­mi, czy obcy­mi sobie ludź­mi? Zas­tanów­cie się – zas­tanów­cie się dobrze, Czytel­ni­cy, gdyż ten prob­lem wyma­ga Waszej odpowiedzi. Clemen­tine i Joel dokon­ali wyboru, wykradli sobie kawałek pamię­ci, zubożyli swo­ją his­torię o siebie nawza­jem. Czy są tymi samy­mi osoba­mi? Tak i nie. Są pod­mio­ta­mi swoich opowieś­ci, nar­ra­tora­mi tworzą­cy­mi opowieść o swoim życiu. Nar­ra­torzy się nie zmie­nili, lecz nar­rac­je przez nich prowad­zone już tak. Pod­miot pozosta­je ten sam, ciało pozosta­je to samo – ale zmienia się ich opowieść. Treś­ci, które były i są ich udzi­ałem.

Ale prob­lem się­ga jeszcze głę­biej. Chce­my, by oso­ba po wypad­ku i całkowitej utra­cie pamię­ci była osobą nową (może nawet nową duszą), by bohaterowie Zakochanego bez pamię­ci życie mogli zacząć od nowa, bez przykrego bagażu, zrzu­conego dzię­ki proste­mu zabiegowi. A jed­nak czy tak łat­wo odkleić osobę od jej doświad­czeń, wyłow­ić czyste „ja” z życia, w którym się nurza? Bohaterowie kasu­ją z pamię­ci siebie nawza­jem, usuwa­ją wszelkie doświad­czenia będące wynikiem ich wspól­nej relacji – jed­nak ani oni w swych nadzie­jach, ani my w swych speku­lac­jach nie bierze­my pod uwagę fak­tu, że te doświad­czenia odciska­ją w ludzkiej osobowoś­ci nieusuwalne pięt­no. Dokonu­ją w niej zmi­any. Pozostaw­ia­ją ślad, którego usunąć się nie da, mimo że usunęło się przy­czynę jego pow­sta­nia. A może jest inaczej? Może cofamy się w cza­sie i powracamy do wieku niewin­noś­ci, nieskażeni bólem, cier­pi­e­niem, wiedzą?

Takie rozwiązanie sugeru­je ang­iel­s­ki tytuł fil­mu, Eter­nal sun­shine of the spot­less mind (Nieśmiertel­ny czys­tego umysłu blask), frag­ment wier­sza Alexan­dra Pope’a, którego cztery wer­sy pada­ją z ust asys­ten­t­ki dok­to­ra Mierzwia­ka. Czysty umysł, czysty pod­miot, czyste „ja” – oczyszc­zone ze swych doświad­czeń, ze swej egzys­tencji, proste i bez skazy. Klini­ka dok­to­ra Mierzwia­ka ofer­u­je najwięk­sze szczęś­cie – powrót do niewin­noś­ci – zapom­nie­nie świa­ta i zapom­nie­nie przez świat. Jakże bowiem ten świat mógł­by cię dotknąć, jeśli go nie pamię­tasz? I na tym zakończyć moglibyśmy naszą inter­pre­tację, gdy­by nie fakt, że słowa tytułu nabier­a­ją gorzko-iron­icznego zabar­wienia w kon­tekś­cie sce­ny, w której są wypowiadane, i sen­su wydoby­wa­jącego się z całoś­ci fil­mu. Słyszymy je bowiem tuż po obe­jrze­niu trag­icznych zma­gań bohat­era, by trwa­ją­cy pro­ces zapom­i­na­nia zatrzy­mać, a w momen­cie, gdy cieszy się wspom­nie­niem szczęś­cia przeży­wanego z kochaną przez siebie kobi­etą i gdy nagle ta kobi­eta zni­ka, usunię­ta z jego umysłu przez nastaw­iony w kom­put­erze autopi­lot. Ang­iel­s­ki tytuł fil­mu jest gorzko-iron­iczny, gdyż wszel­ki blask po oczyszcze­niu okazu­je się fałszy­wą wiz­ją, niespełnioną obiet­nicą, która spełniona być nie mogła. Po zbaw­i­en­nym oczyszcze­niu pozosta­je szara pust­ka śladów wydep­tanych w naszym „ja” przez wszys­tko to, co przeżyliśmy – czy o tym pamię­tamy, czy nie. Clemen­tine i Joel zapom­nieli o sobie, lecz są już inny­mi osoba­mi niż przed spotkaniem siebie nawza­jem, czu­ją tę pustkę i chcą ją na powrót wypełnić – nieprzy­pad­kowo, tym, co do wydep­tanych w nich śladów pasu­je.

Joel pisze dzi­en­nik, wyr­wał mu strony i stał się o nie szczu­ple­jszy, kom­ponu­je jed­nak swą opowieść dalej z angażu­ją­cych jego świado­mość zdarzeń, ale i na pod­staw­ie doświad­czeń, które przeżył, choć ich nie pamię­ta. Skąd to wiem? Drodzy Czytel­ni­cy, z zakończenia fil­mu Zakochany bez pamię­ci, oczy­wiś­cie. Opowieś­ci o ich opowieś­ci.


Mał­gorza­ta Szostak – Dok­toran­t­ka na Wydziale Filo­log­icznym Uni­w­er­syte­tu Gdańskiego, spec­jal­izu­je się w metodologii badań językoz­naw­czych, a także zaj­mu­je się lit­er­aturą koń­ca XIX i początku XX wieku. Na polonistyce ukończyła spec­jal­iza­cję z fil­moz­naw­st­wa i teatrologii oraz kry­ty­ki artysty­cznej. Absol­wen­t­ka filo­zofii na Uni­w­er­syte­cie Gdańskim.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.
W pełnej wer­sji graficznej moż­na go przeczy­tać > tutaj.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Wesprzyj nasz projekt

Polecamy