Artykuł Logika

Marek Lechniak: Logika a źródła filozofii

Logika bywa dziś kojarzona, zwłaszcza przez młodzież „nieskażoną” jeszcze kursem uniwersyteckim, z matematyką, dokładniej zaś – z początkiem licealnego kursu matematyki i pojawiającymi się wtedy tabelami zerojedynkowymi. Tymczasem dyscyplina ta jest dużo starsza od matematyki i sięga samych początków nauki europejskiej, czyli starożytnej Grecji. Już wtedy występowała ona zarówno jako podstawowe narzędzie filozoficznego myślenia, jak i źródło podchwytliwych pytań stawianych przez bystrych Greków oraz zagadek, którymi zabawiano się podczas uczt. Przypomnijmy kilka takich zagadek.

Najnowszy numer: Edukacja moralna

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 2 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Pierw­sza przed­sta­wia się nastę­pu­ją­co. „Gdy kro­ko­dyl porwał dziec­ko pew­nej Egip­cjan­ce, ona zaś pro­si­ła go, aby dziec­ka nie zjadł, tyl­ko jej oddał, kro­ko­dyl powie­dział: «dobrze nie­wia­sto, żal twój mnie wzru­szył, wska­żę ci dro­gę do odzy­ska­nia dziec­ka. Odpo­wiedz mi na pyta­nie, czy ci dziec­ko oddam. Jeśli odpo­wiesz praw­dę, to ci dziec­ko oddam, a jeśli odpo­wiesz nie­praw­dę, to ci dziec­ka nie oddam». Mat­ka po namy­śle odpar­ła: «Ty mi dziec­ka nie oddasz». Na to kro­ko­dyl: «No to dziec­ko stra­ci­łaś. Bo albo rze­kłaś praw­dę, albo nie­praw­dę. Jeśli mówiąc, że ja, kro­ko­dyl, dziec­ka ci nie oddam, powie­dzia­łaś praw­dę, no to ja ci dziec­ka nie oddam, bo ina­czej nie było­by praw­dą to, co powie­dzia­łaś. A jeśli nie­praw­dę rze­kły twe usta, to wedle umo­wy, dziec­ko u mnie zosta­je!». Ale mat­ka nie zado­wo­li­ła się wyro­kiem kro­ko­dy­la i twier­dzi­ła, że dziec­ko jej się nale­ży, bo, powia­da, «jeśli rze­kłam praw­dę, to wedle umo­wy, powi­nie­neś dziec­ko mi oddać, sko­ro przy­rze­kłeś, że jeśli powiem praw­dę, oddasz mi dziec­ko. Jeśli zaś nie­praw­dą jest to, com powie­dzia­ła, że nie oddasz mi dziec­ka, to musisz je oddać, ina­czej bowiem nie było­by nie­praw­dą, com powie­dzia­ła!». Kto ma słusz­ność: kro­ko­dyl czy Egip­cjan­ka?”.

Zna­ne są rów­nież inne para­dok­sy sfor­mu­ło­wa­ne przez sta­ro­żyt­nych Gre­ków i do dziś spę­dza­ją­ce sen z oczu logi­kom. Do tego docho­dzą nowe zagad­ki, któ­re są poważ­nie ana­li­zo­wa­ne, na przy­kład w bada­niach nad sztucz­ną inte­li­gen­cją, takie choć­by jak sta­ra zagad­ka o kape­lu­szach. „Trój­ka przy­ja­ciół: Mie­tek, Piotr i Zby­szek usia­dła w rzę­dzie w ten spo­sób, że Mie­tek widzi Pio­tra i Zbysz­ka, Piotr widzi tyl­ko Zbysz­ka, a Zby­szek nie widzi żad­ne­go z pozo­sta­łych. Poka­za­no im pięć kape­lu­szy, z któ­rych trzy są kolo­ru czer­wo­ne­go, a dwa kolo­ru bia­łe­go. Po zawią­za­niu im oczu, na gło­wę każ­de­go wło­żo­no kape­lusz. Po zdję­ciu opa­ski z oczu na pyta­nie: Czy możesz powie­dzieć, jakie­go kolo­ru kape­lusz jest na two­jej gło­wie?, naj­pierw Mie­tek, a potem Piotr odpo­wie­dzie­li, że nie mogą okre­ślić kolo­ru swo­je­go kape­lu­sza. Po tych odpo­wie­dziach Zby­szek stwier­dził, że zna kolor swo­je­go kape­lu­sza. Jaki kape­lusz ma Zby­szek i jak mógł to stwier­dzić?”.

Takich histo­ry­jek mogli­by­śmy opo­wie­dzieć wię­cej. Dowo­dzą one, że logi­ka może być wiel­ce przy­dat­na w życiu, choć, jak widać, nie­ko­niecz­nie ma coś wspól­ne­go z mate­ma­ty­ką. Dostar­cza raczej roz­ko­szy „łama­nia gło­wy”, a logi­cy jawią się jako ludzie bie­gli w sztu­ce myśle­nia, przed któ­ry­mi trze­ba „mieć się na bacz­no­ści”.

Jak te histo­rie łączą się z Tygo­dniem Filo­zo­ficz­nym, sza­cow­ną insty­tu­cją liczą­cą bli­sko sześć­dzie­siąt lat? I do tema­tu tego­rocz­ne­go Tygo­dnia? Zna­na jest inna sta­ro­żyt­na histo­ryj­ka, w któ­rej jakiś Grek, któ­re­mu Zenon z Elei refe­ro­wał swo­je dowo­dy nie­moż­li­wo­ści ruchu, nie odrzekł nic, tyl­ko wstał i prze­szedł parę kro­ków, żeby wyka­zać fakt ruchu. Ale Zenon pozo­stał nie­wzru­szo­ny; wszak udo­wod­nił, że ruch nie jest moż­li­wy, a to, że zmy­sły nas zwo­dzą rów­nież potra­fił udo­wod­nić. Ta aneg­do­ta wska­zu­je na jed­no z waż­nych źró­deł całej filo­zo­fii euro­pej­skiej. Otóż Gre­cy bar­dzo wcze­śnie odkry­li, mię­dzy inny­mi dzię­ki Zeno­no­wi i Par­me­ni­de­so­wi z Elei, że cza­sem war­to w swo­ich docie­ka­niach bar­dziej oprzeć się na tym, co uza­sad­nio­ne za pomo­cą racjo­nal­nych dowo­dów niż na świa­dec­twie zmy­słów.

Gdy mówi­my o Par­me­ni­de­sie, trze­ba pod­kre­ślić jesz­cze jeden fakt: moż­na mu przy­pi­sać odkry­cie, a przy­naj­mniej mistrzow­skie zasto­so­wa­nie sche­ma­tu wnio­sko­wa­nia reduc­tio ad absur­dum. To na nim wła­śnie – oraz na aksjo­ma­cie gło­szą­cym, że byt jest, a nie­by­tu nie ma – opie­ra się dowód na wie­le twier­dzeń o wła­sno­ściach bytu. Łatwo bowiem wyka­zać, że np. byt jest jeden. Załóż­my, że byt nie jest jeden. Są zatem co naj­mniej dwa byty albo bytu w ogó­le nie ma. Przyj­mij­my naj­pierw, że są co naj­mniej dwa byty. Cóż jest pomię­dzy? Nie­byt. Ale nie­by­tu nie ma. Dru­ga opcja gło­si, że bytu w ogó­le nie ma, czy­li jest nie­byt. Ale nie­by­tu nie ma. Na podob­nej zasa­dzie moż­na wyka­zać cią­głość bytu, jego nie­zmien­ność – i tak dalej. Roli reduc­tio ad absur­dum nie da się prze­ce­nić – prze­ko­na­li się o tym choć­by intu­icjo­ni­ści XX wie­ku; pro­jekt mate­ma­ty­ki bez reduc­tio oka­zał się zna­mien­ny – pozo­sta­ło w niej nie­wie­le cie­ka­wych twier­dzeń. Podob­na sytu­acja mia­ła­by zapew­ne miej­sce w filo­zo­fii.

Ary­sto­te­les widział w logi­ce orga­non (narzę­dzie) filo­zo­fii oraz nauki i posłu­żył się nim przy two­rze­niu tak­so­no­mii zwie­rząt. Nazew­nic­two bino­mi­nal­ne wraz z leżą­cą u jego pod­staw kon­cep­cją defi­ni­cji kla­sycz­nej wyko­rzy­stał potem Karol Lin­ne­usz. Józef Maria Bocheń­ski dorzu­cił do orga­no­nu paida­go­gos (wycho­waw­ca: bo ucze­nie się logi­ki jest pra­cą samo­wy­cho­waw­czą, roz­wi­ja­ją­cą spraw­no­ści rozu­mu i chro­nią­cą od błę­du) i meros (rzecz: bo roz­wią­zy­wa­nie zaga­dek logicz­nych pro­wa­dzi do roz­wią­za­nia nie­jed­ne­go rze­czo­we­go pro­ble­mu filo­zo­ficz­ne­go). Zagad­ki logicz­ne, choć pozba­wio­ne pato­su pytań egzy­sten­cjal­nych, uka­zu­jąc rze­czy w innym świe­tle, budzą zdzi­wie­nie nad natu­rą rze­czy­wi­sto­ści i potę­gą ludz­kie­go myśle­nia. Nie moż­na tu nie wspo­mnieć o Ray­mon­dzie Smul­ly­anie, któ­ry taki „zagad­ko­wy” styl upra­wia­nia logi­ki na nowo oży­wił. Ten genial­ny logik ame­ry­kań­ski poka­zał, że zagad­ki mogą być spo­so­bem upra­wia­nia cał­kiem nauko­wej logi­ki. W duchu zaga­dek Smul­ly­ana zro­dził się też Kon­kurs Logicz­ny, któ­re­go pią­tą (już ogól­no­pol­ską) edy­cję wień­czy finał towa­rzy­szą­cy niniej­sze­mu Tygo­dnio­wi Filo­zo­ficz­ne­mu.


Marek Lech­niak – Pro­fe­sor filo­zo­fii KUL, autor m.in. mono­gra­fii Prze­ko­na­nia i zmia­na prze­ko­nań: ana­li­za logicz­na i filo­zo­ficz­na (Lublin 2011) oraz pod­ręcz­ni­ka Ele­men­ty logi­ki dla praw­ni­ków (Lublin 2012). Obec­nie zaj­mu­je się logi­ką zmia­ny prze­ko­nań i wie­dzy oraz praw­ni­czy­mi zasto­so­wa­nia­mi logi­ki.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy