Artykuł Filozofia prawa

Marta Soniewicka: #1. Czas jako kategoria prawna

Czas jako kategoria służąca poznaniu (epistemologiczna) – porządkująca rzeczywistość i stabilizująca ludzkie działanie – odgrywał zawsze istotną rolę w prawie. Czas regulowany jest w świecie prawnym za pomocą różnego rodzaju terminów.

Najnowszy numer: Jak działa język?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 2 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2018 nr 2 (20), s. 48–49. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku  PDF.


Ter­miny to określone momen­ty cza­sowe wyz­nacza­jące okres, w którym powin­na zostać doko­nana czyn­ność praw­na lub powin­no nastąpić dane zdarze­nie. Ter­miny mogą wynikać z ustawy lub zostać wyz­nac­zone przez odpowied­nie do tego organy. Jed­nym z przykładów są ter­miny zaw­ite, które wyz­nacza­ją czas (ten czas określa się też mianem prek­luzji, od łac. praeclu­sio – zamknię­cie), w którym pod­miotom przysługu­je pra­wo pod­ję­cia określonych czyn­noś­ci prawnych, a upłynię­cie tych ter­minów oznacza wygaśnię­cie owego uprawnienia. Ter­miny zaw­ite są stosowane w praw­ie pro­ce­sowym, gdzie stronom przysługu­je określony czas na złoże­nie odwoła­nia od wyroku sądu czy od decyzji organu admin­is­tra­cyjnego. W wyjątkowych sytu­ac­jach moż­na przy­wró­cić ter­min, gdy udowod­ni się, że jego niedotrzy­manie wynikało z czyn­ników losowych, nieza­leżnych od woli pod­mio­tu niedotrzy­mu­jącego ter­minu. Ter­mi­na­mi nieprzy­wracal­ny­mi są ter­miny przedaw­ni­a­jące, którym uchy­bi­e­nie skutku­je wygaśnię­ciem danego prawa lub obow­iązku (np. przedawnie­niem roszczeń). Bieg ter­minu przedawnienia może być na różne sposo­by wstrzy­many, ale po upły­wie tego ter­minu nie moż­na go już przy­wró­cić.

Dyscy­plin­u­jącą moc ter­minów prawnych zna­ją dobrze wszyscy podat­ni­cy. Każdy, kto choć raz składał zez­nanie podatkowe w nocy, w ostat­niej chwili przed upły­wem ter­minu rozliczenia, przeżył dreszczyk emocji związany z obawą kon­sek­wencji jego naruszenia. W wypad­ku rozliczenia podatkowego niedotrzy­manie ter­minu jest wykrocze­niem skar­bowym, które podle­ga karze. Aby uniknąć kary za niedotrzy­manie ter­minu, należy wyraz­ić wobec fiskusa „czyn­ny żal”, który jest insty­tucją wynika­jącą z przepisów kodek­su karnego skar­bowego (insty­tucją filo­zoficznie niezwyk­le ciekawą, której należało­by poświę­cić odd­ziel­ny artykuł).

Ter­miny prawne mogą być oznac­zone bezwzględ­nie (najczęś­ciej określa się je poprzez podanie licz­by dni, tygod­ni lub miesię­cy, rzadziej poprzez wskazanie określonej daty) lub względ­nie (uży­wa­jąc określeń nieostrych typu „bez zbęd­nej zwło­ki”, „niezwłocznie”). Prob­lem nieostroś­ci względ­nie oznac­zonych ter­minów jest z pewnoś­cią znany każde­mu, kto musi­ał zapłacić karę kon­trolerowi biletów w środ­kach komu­nikacji miejskiej, gdy na skutek zagada­nia się z koleżanką nie ska­sował bile­tu niezwłocznie po wejś­ciu do auto­busu.

Chrono­log­iczny bieg cza­su może być przez nas doświad­czany dwo­jako – w sposób abso­lut­ny oraz w sposób relaty­wny. Bieg wydarzeń porząd­kowany jest w sposób abso­lut­ny wów­czas, gdy odnosimy się do kon­wencjon­al­nie ustalonych punk­tów cza­sowych, czemu służył wynalazek kalen­darza i zegara. Warto tu dodać, że ujed­no­lice­nie kalen­darza, czyli przyję­cie wspól­nej miary cza­su w Europie, pojaw­iło się sto­sunkowo późno, bo dopiero wraz z kalen­darzem gre­go­ri­ańskim w XVI wieku. Bieg wydarzeń może też być porząd­kowany relaty­wnie, gdy czas danego zdarzenia określamy wzglę­dem innego wydarzenia, np. gdy mówimy, że dane wydarze­nie nastąpiło wcześniej lub później niż inne. Czas w sen­sie relaty­wnym odgry­wa w świecie prawnym znacznie więk­szą rolę niż czas w sen­sie abso­lut­nym. Czas w sen­sie abso­lut­nym pojaw­ia się głównie w metaprzepisach, takich jak przepisy wprowadza­jące, gdzie określoną datą oznacza się ter­min wejś­cia w życie aktów prawnych. Inny­mi słowy, z punk­tu widzenia prawa mało istotne jest to, kiedy ktoś się urodz­ił, ale istotne jest przede wszys­tkim, ile cza­su upłynęło od momen­tu jego urodzenia, co wiąże się np. z przyz­naniem określonych uprawnień i obow­iązków (np. prawa do głosowa­nia w związku z uzyskaniem pełno­let­nioś­ci czy prawa do świad­czeń emery­tal­nych w związku z uzyskaniem wieku emery­tal­nego).

Trud­no było­by odpowiedzieć na pytanie, czym jest czas na grun­cie prawa, ale moż­na pokusić się o rozważe­nie tego, jak upływ cza­su wpły­wa na rozu­mie­nie pod­miotów prawnych i ksz­tał­towanie ich wza­jem­nych relacji prawnych. Otóż wspom­ni­ane wyżej ter­miny prawne oprócz swych porząd­ku­ją­cych funkcji poz­naw­czych pełnią również istotne funkc­je onto­log­iczne – kon­sty­tu­u­jące rzeczy­wis­tość prawną. Ter­miny w praw­ie uważa się bowiem za zdarzenia przyszłe i pewne. Dotykamy w tym miejs­cu prob­le­mu cza­sowoś­ci ludzkiej egzys­tencji i związanej z nią nieprzewidy­wal­noś­ci ludz­kich dzi­ałań. Pra­wo daje człowiekowi instru­men­ty, za pomocą których może on roz­porządzać swo­ją przyszłoś­cią i przeszłoś­cią oraz doświad­czać siebie jako jed­noś­ci w cza­sie. Zdol­ność człowieka do roz­porządza­nia przyszłoś­cią może być real­i­zowana za pomocą nakłada­nia na siebie zobow­iązań. Jak pisze Niet­zsche, człowiek to zwierzę, które nauczyło się przyrzekać, by móc ksz­tał­tować siebie wedle włas­nych wyobrażeń o sobie i by móc zaręczyć za siebie jak za przyszłość. Tworząc vin­cu­lum iuris (węzeł prawny), człowiek nauczył się być dla siebie i innych przewidy­wal­nym. Dotrzymy­wanie umów jest z jed­nej strony próbą radzenia sobie z nieprzewidy­wal­noś­cią przyszłoś­ci (z cud­zą wol­noś­cią), z drugiej jest to pró­ba radzenia sobie z niez­na­jo­moś­cią siebie (z włas­ną wol­noś­cią). Oczy­wiś­cie moż­na by się zas­tanaw­iać, czy ktokol­wiek może obiecy­wać coś, na co nie ma wpły­wu – np. przysię­gać, że będzie kochał drugą osobę aż do śmier­ci. Jak jed­nak słusznie zauważa Niet­zsche, w takich przy­pad­kach człowiek nie skła­da obiet­ni­cy posi­ada­nia określonych uczuć (gwarancji stanu emocjon­al­nego), ale raczej zobow­iązu­je się do pewnych aktów woli (gwarancji stanu ducha) – świad­czenia miłoś­ci nieza­leżnie od uczuć, które są zmi­enne. Zdol­ność człowieka do radzenia sobie z przeszłoś­cią wyraża z kolei poję­cie odpowiedzial­noś­ci jako zdol­noś­ci do ponoszenia kon­sek­wencji włas­nych czynów. Jed­nocześnie ta odpowiedzial­ność, jak twierdzi Niet­zsche, może być nadzwycza­jnym przy­wile­jem, gdy zrozu­miemy ją jako świado­mość wol­noś­ci pole­ga­jącej na mocy dys­ponowa­nia sobą i swoim ­losem.


Mar­ta Soniewic­ka – Dok­tor nauk prawnych (2007), dr filo­zofii (2016), adi­unkt w Kat­e­drze Filo­zofii Prawa i Ety­ki Prawniczej na Wydziale Prawa i Admin­is­tracji Uni­w­er­syte­tu Jagiel­lońskiego. Zain­tere­sowa­nia naukowe: filo­zofię prawa, filo­zofia poli­ty­cz­na, ety­ka, bioe­ty­ka. Pasjonat­ka życia kul­tur­al­nego i sztu­ki, a także fan­ka pił­ki nożnej.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Fotografia: © by afanasyeva_t

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy