Artykuł

Marta Soniewicka: Antygona w Auschwitz

Film w reżyserii László Nemesa pt. Syn Szawła, który zdobył wiele zasłużonych nagród, m.in. Nagrodę Grand Prix w Cannes i Oscara, nie jest zwykłym filmem, ale obrazem wywołującym niewiarygodnie mocne przeżycie, które powoduje, że wychodzi się z kina odmienionym.

Najnowszy numer: Zagadka tożsamości

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne> tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 7 marca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tek­st uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 3 (9), s. 48–50. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Akcja fil­mu dzie­je się w obo­zie kon­cen­tra­cyj­nym w Auschwitz pod koniec dru­giej woj­ny świa­to­wej. Głów­nym boha­te­rem jest tytu­ło­wy Sza­weł (Saul), czło­nek Son­der­kom­man­do, oddzia­łu więź­niów, któ­ry­ch zada­niem było pil­no­wa­nie pozo­sta­ły­ch więź­niów i obsłu­ga komór gazo­wy­ch. Pra­cow­ni­cy Son­der­kom­man­do żyją śred­nio czte­ry mie­sią­ce, nim zosta­ną zli­kwi­do­wa­ni przez nazi­stów.

Rucho­ma kame­ra towa­rzy­szy boha­te­ro­wi fil­mu przy jego mecha­nicz­nie wyko­ny­wa­nej pra­cy; pozo­sta­łe pla­ny są lek­ko zama­za­ne, co powo­du­je, że przyj­mu­je­my jego per­spek­ty­wę. Pra­ca, któ­rą wyko­nu­je z pozba­wio­ną wyra­zu twa­rzą, odby­wa się w szyb­kim tem­pie; licz­ba trans­por­tów jest tak duża, że komo­ry nie nadą­ża­ją z eks­ter­mi­na­cją.

Przez ekran prze­wi­ja­ją się sto­sy nagi­ch ciał, butów, wło­sów, doku­men­tów – obra­zy zna­ne nam z ksią­żek i zdjęć. Trud­no wyrzu­cić z pamię­ci przej­mu­ją­cą sce­nę, w któ­rej zamknię­ci w komo­rze więź­nio­wie prze­raź­li­wie krzy­czą, zorien­to­waw­szy się, że z otwo­rów nie leci woda, ale gaz – śmierć przez udu­sze­nie trwa od kil­ku do kil­ku­na­stu minut, któ­re wyda­ją się wiecz­no­ścią. Człon­ko­wie Son­der­kom­man­do blo­ku­ją w tym cza­sie drzwi komór, by nie otwo­rzy­ły się pod napo­rem duszo­ny­ch ofiar. Dia­bo­licz­na stra­te­gia nazi­stów, by z ofiar uczy­nić narzę­dzia do zabi­ja­nia współ­o­fiar, wyda­je się szczy­tem okru­cień­stwa – czy­ni ich mar­twy­mi za życia.

W wyję­tym z komo­ry gazo­wej sto­sie tru­pów znaj­du­je się wciąż żywy chło­piec, któ­re­go dusi zasko­czo­ny leka­rz SS; wyda­je roz­kaz, by cia­ło prze­nie­ść do gabi­ne­tu, aby zba­dać przy­czy­ny tej wyjąt­ko­wej odpor­no­ści. Świad­kiem tego wyda­rze­nia jest Sza­weł, któ­ry wykra­da cia­ło chłop­ca, aby je pocho­wać zgod­nie z obrząd­kiem żydow­skim. Opę­ta­ny ideą pogrze­bu dziec­ka, nara­ża życie współ­więź­niów, któ­rzy przy­go­to­wu­ją powsta­nie. Pod­czas uciecz­ki z obo­zu jeden z nich zarzu­ca Szaw­ło­wi, że zawió­dł żywy­ch z tro­ski o zmar­ły­ch, na co Sza­weł odpo­wia­da: „my wszy­scy jeste­śmy mar­twi”.

Motyw pocho­wa­nia zwłok wbrew panu­ją­ce­mu zaka­zo­wi nasu­wa sko­ja­rze­nia z Anty­go­ną Sofo­kle­sa. W dra­ma­cie tym mamy do czy­nie­nia z kon­flik­tem dwó­ch upo­rząd­ko­wa­ny­ch sys­te­mów war­to­ści, gdzie urze­czy­wist­nie­nie jed­ne­go z nich musi pro­wa­dzić do uni­ce­stwie­nia dru­gie­go. Kre­on, wyda­jąc zakaz pocho­wa­nia zdraj­cy Poli­ni­ka, kie­ro­wał się przede wszyst­kim  dobrem polis. Anty­go­na zła­ma­ła roz­kaz Kre­ona i pocho­wa­ła Poli­ni­ka, choć nie kwe­stio­no­wa­ła zły­ch czy­nów bra­to­bój­cy ani nie kie­ro­wa­ła się sio­strza­ną miło­ścią. Naru­szy­ła usta­no­wio­ne pra­wo, kie­ru­jąc się obo­wiąz­kiem, wyni­ka­ją­cym z praw boski­ch, któ­rym pod­po­rząd­ko­wa­ła wszyst­ko inne.

Zamor­do­wa­ny w obo­zie chło­piec, podob­nie jak milio­ny Żydów, niczym jed­nak nie zawi­nił. W obo­zie kon­cen­tra­cyj­nym, w któ­rym toczy się akcja fil­mu, mamy do czy­nie­nia ze świa­tem, któ­ry wyda­je się pozba­wio­ny war­to­ści. A tak­że Boga. Rabin, któ­re­go zna­la­zł Sza­weł, odpo­wie­dział na jego proś­by o doko­na­nie pochów­ku wymow­nym mil­cze­niem, któ­re moż­na inter­pre­to­wać jako meta­fo­rycz­ną odpo­wie­dź na mil­cze­nie Boga wobec Holo­kau­stu. Ani Sza­weł, ani uda­ją­cy rabi­na wię­zień, zmu­szo­ny przez nie­go do pomo­cy, nie są oso­ba­mi reli­gij­ny­mi – nie potra­fią nawet zmó­wić modli­twy pogrze­bo­wej. Uda­ją­cy rabi­na zbieg wypo­wia­da jedy­nie pierw­sze sło­wa kady­szu: Jit­ga­dal wejit­ka­da­sz sze­me­ch raba… („Nie­ch będzie wywyż­szo­ne i uświę­co­ne Jego wiel­kie Imię…”) i ury­wa, jak­by zawsty­dzo­ny ich nie­sto­sow­no­ścią w trak­cie trwa­ją­cej zagła­dy. Trze­ba tu dodać, że kady­sz, któ­ry odma­wia się po zasy­pa­niu zwłok, nie jest modli­twą za zmar­ły­ch, ale pie­śnią chwa­leb­ną na cze­ść Boga-Stwór­cy, zna­kiem wia­ry w obli­czu śmier­ci bli­ski­ch.

Mimo tych róż­nic w histo­rii Szaw­ła moż­na roz­po­znać istot­ne zna­mio­na tra­ge­dii Sofo­kle­sa. Sło­wa „tra­ge­dia” uży­wa­no w tra­dy­cji antycz­nej dla okre­śle­nia peł­ne­go powa­gi utwo­ru dra­ma­tycz­ne­go, poru­sza­ją­ce­go waż­ne kwe­stie i zawie­ra­ją­ce­go ele­ment gro­zy. Tra­ge­die w sta­ro­żyt­nej Gre­cji poka­zy­wa­ne były pod­czas świę­ta Wiel­ki­ch Dio­ni­zjów i nie moż­na ich zro­zu­mieć w ode­rwa­niu od kon­tek­stu poli­tycz­no-reli­gij­ne­go. W trak­cie Dio­ni­zjów czło­wiek popa­da­ją­cy w reli­gij­ny szał otwie­rał się na rze­czy­wi­sto­ść zoé – sfe­ry gatun­ko­wej, bez­oso­bo­wej natu­ry. Każ­de przed­sta­wie­nie musia­ło zawie­rać ele­ment dio­ni­zyj­ski, wyra­ża­ją­cy zatra­ce­nie się indy­wi­du­um w cha­osie pozba­wio­ne­go sen­su ist­nie­nia, co odda­ją zna­mien­ne sło­wa Sele­na, demo­na towa­rzy­szą­ce­go Dio­ni­zo­so­wi:

Nędz­ny rodza­ju jed­no­dnio­wy, dzie­cię przy­pad­ku i mozo­łu, cze­mu mnie zmu­sza­sz, bym ci rze­kł, cze­go by ci wolej nigdy nie wie­dzieć? Co naj­lep­sze, jest dla cię nie­osią­gal­ne: nie rodzić się, nie być, być niczym. Dru­gim naj­lep­szym jed­nak jest dla cię – wnet umrzeć. 
[Fry­de­ryk Nie­tz­sche, Naro­dzi­ny tra­ge­dyi, czy­li hel­le­ni­zm i pesy­mi­zm, przeł. Leopold Staff, nakła­dem Jakó­ba Mort­ko­wi­cza, War­sza­wa 1907, s. 32]

Przed­sta­wio­ny w fil­mie obraz maso­wej zagła­dy, redu­ku­ją­cej jed­nost­ki do bio­lo­gicz­nej masy nie­odróż­nial­ny­ch ciał, sta­no­wi wła­śnie ów wstrzą­sa­ją­cy ele­ment dio­ni­zyj­ski, któ­re­mu musi­my wraz z boha­te­rem sta­wić czo­ła.

Tra­ge­dia nie jest are­ną kon­flik­tu dobra ze złem, dla­te­go też „zbrod­nia tra­gicz­na jest ex defi­ni­tio­ne taką, wobec któ­rej zamilk­nąć musi wszel­ka etycz­na i praw­na oce­na” – jak pisze Max Sche­ler. Z tego też wzglę­du film wyłą­cza moż­li­wo­ść oce­ny moral­nej człon­ków Son­der­kom­man­do. Sys­te­my war­to­ści, któ­re wcho­dzą ze sobą w tra­gicz­ny kon­flikt, moż­na rozu­mieć jako z jed­nej stro­ny repre­zen­tu­ją­ce ludz­ki świat docze­sny (w fil­mie taką war­to­ścią jest zacho­wa­nie życia, cze­go pra­gną ucie­ka­ją­cy z obo­zu więź­nio­wie), z dru­giej zaś rze­czy­wi­sto­ść meta­fi­zycz­ną (w fil­mie repre­zen­tu­je tę war­to­ść rytu­ał pochów­ku, do któ­re­go dąży boha­ter nawet wów­czas, gdy w świe­cie nie ma już wia­ry). W efek­cie trud­no nam oce­nić, posta­wa któ­ry­ch więź­niów jest bar­dziej irra­cjo­nal­na – tych, któ­rzy powo­do­wa­ni są żądzą prze­trwa­nia za wszel­ką cenę, choć ich śmierć jest nie­uchron­na; czy tego, któ­ry pra­gnie życiu nadać wyż­szy sens poprzez zacho­wa­nie rytu­ału śmier­ci wobec jed­nej z milio­na nie­po­grze­ba­ny­ch ofiar.

Tra­gi­zm pro­wa­dzi do zała­ma­nia się racjo­nal­nej spój­no­ści i jed­no­ści ota­cza­ją­ce­go nas świa­ta, sym­bo­li­zo­wa­nej przez pier­wia­stek apol­liń­ski, co wywo­łu­je trwo­gę (gr. deinon – „dzi­wy nad dzi­wa­mi”). Obja­wia się w kapi­tu­la­cji rozu­mu wobec nie­uchron­no­ści prze­czu­wa­nej kata­stro­fy – spy­cha wszel­kie „rozum­ne mia­ry” w „klę­sk odmę­ty”, jak czy­ta­my w Anty­go­nie. Jeśli zgo­dzić się z Han­nah Arendt, że obo­zy kon­cen­tra­cyj­ne były kre­sem moder­ni­stycz­ne­go świa­ta, zbu­do­wa­ne­go na rozu­mie, to tra­ge­dię Szaw­ła moż­na inter­pre­to­wać jako obna­że­nie gra­nic racjo­na­li­stycz­ne­go myśle­nia, któ­re wypar­ło ele­ment trans­cen­dent­ny. Swym sym­bo­licz­nym gestem rytu­al­ne­go pochów­ku Sza­weł zda­je się wydo­by­wać isto­tę ludz­ką ze sta­nu zre­du­ko­wa­nia do pozio­mu czy­sto zwie­rzę­ce­go, w czym wyra­ża się jego tra­gicz­ny bunt wobec zagła­dy i opraw­ców (jak bowiem mówi Biblia, nale­ży bać się tych, co mogą zabić naszą duszę, nie cia­ło). Obser­wu­jąc to, prze­ży­wa­my rodzaj budzą­ce­go trwo­gę zdzi­wie­nia.

Cechą cha­rak­te­ry­stycz­ną grec­kiej tra­ge­dii jest rów­nież to, że przy­no­si ona uko­je­nie, któ­re Ary­sto­te­les okre­ślał mia­nem oczysz­cze­nia (kathar­sis), a Frie­dri­ch Nie­tz­sche nazy­wał pocie­chą meta­fi­zycz­ną (kry­ty­ku­jąc przy tym Ary­sto­te­le­sa za moral­ną inter­pre­ta­cję tra­ge­dii). Czy­ta­my i oglą­da­my tra­ge­die nie po to, by wie­dzieć, jak się skoń­czą, ale by wraz z boha­te­ra­mi uczest­ni­czyć w tej samo­za­gła­dzie, jaką szy­ku­ją sobie do spół­ki z losem: „Ach, jest cza­rem tych walk, że kto na nie patrzy, musi je też toczyć!” – jak pisze Nie­tz­sche. Zawar­te w tra­ge­dii cier­pie­nie potra­fi tak wstrzą­snąć widza­mi, że zamia­st wywo­łać przy­gnę­bie­nie losem boha­te­rów, uwznio­śla i uzdra­wia odbior­ców. Tra­ge­dia wypro­wa­dza nas bowiem ze sta­nu nie­win­no­ści, nie­od­wra­cal­nie burząc nasz wewnętrz­ny spo­kój. Tra­ge­dii grec­kiej zawdzię­cza­my odkry­cie pozna­nia poprzez cier­pie­nie, któ­re ma moc trans­for­ma­cji. Nie­wąt­pli­wie może ona stać się udzia­łem tych wszyst­ki­ch, któ­rzy obej­rzą film Syn Szaw­ła, sta­jąc się nie­my­mi świad­ka­mi maso­wej zagła­dy, któ­ra obja­wia gro­zę absur­du i nędzy ludz­kie­go ist­nie­nia. Tra­gicz­no­ść jest to bowiem, jak pisze Sche­ler,

cięż­kie, chłod­ne tchnie­nie, któ­re wycho­dzi z rze­czy samy­ch, to mrocz­na poświa­ta, któ­ra je ota­cza i w któ­rej świ­ta nam pew­na szcze­gól­na wła­sno­ść świa­ta, nie zaś nasze­go ja, naszy­ch uczuć lub prze­żyć współ­czu­cia czy stra­chu.


Marta_SoniewickaMar­ta Sonie­wic­ka – doktor nauk praw­ny­ch (2007), dok­tor filo­zo­fii (2016), adiunkt w Kate­drze Filo­zo­fii Pra­wa i Ety­ki Praw­ni­czej na Wydzia­le Pra­wa i Admi­ni­stra­cji Uni­wer­sy­te­tu Jagiel­loń­skie­go. Zain­te­re­so­wa­nia nauko­we: filo­zo­fia poli­tycz­na, ety­ka, bio­ety­ka. Pasjo­nat­ka życia kul­tu­ral­ne­go i sztu­ki, a tak­że fan­ka pił­ki noż­nej.

Tek­st jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samy­ch warun­ka­ch 3.0 Pol­ska. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chce­sz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przej­dź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy