Artykuł

Marta Soniewicka: Antygona w Auschwitz

Film w reżyserii László Nemesa pt. Syn Szawła, który zdobył wiele zasłużonych nagród, m.in. Nagrodę Grand Prix w Cannes i Oscara, nie jest zwykłym filmem, ale obrazem wywołującym niewiarygodnie mocne przeżycie, które powoduje, że wychodzi się z kina odmienionym.

Najnowszy numer: Nowy człowiek?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2017 można zamówić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 23 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „TUTAJ”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 3 (9), s. 48–50. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Akc­ja fil­mu dzieje się w obozie kon­cen­tra­cyjnym w Auschwitz pod koniec drugiej wojny świa­towej. Głównym bohaterem jest tytułowy Sza­weł (Saul), członek Son­derkom­man­do, odd­zi­ału więźniów, których zadaniem było pil­nowanie pozostałych więźniów i obsłu­ga komór gazowych. Pra­cown­i­cy Son­derkom­man­do żyją śred­nio cztery miesiące, nim zostaną zlik­wid­owani przez nazistów.

Ruchoma kam­era towarzyszy bohaterowi fil­mu przy jego mechan­icznie wykony­wanej pra­cy; pozostałe plany są lekko zamazane, co powodu­je, że przyj­mu­je­my jego per­spek­ty­wę. Pra­ca, którą wykonu­je z pozbaw­ioną wyrazu twarzą, odby­wa się w szy­bkim tem­pie; licz­ba trans­portów jest tak duża, że komory nie nadąża­ją z ekster­mi­nacją.

Przez ekran przewi­ja­ją się stosy nagich ciał, butów, włosów, doku­men­tów – obrazy znane nam z książek i zdjęć. Trud­no wyrzu­cić z pamię­ci prze­j­mu­jącą scenę, w której zamknię­ci w komorze więźniowie prz­er­aźli­wie krzy­czą, zori­en­towawszy się, że z otworów nie leci woda, ale gaz – śmierć przez udusze­nie trwa od kilku do kilku­nas­tu min­ut, które wyda­ją się wiecznoś­cią. Członkowie Son­derkom­man­do bloku­ją w tym cza­sie drzwi komór, by nie otworzyły się pod naporem dus­zonych ofi­ar. Dia­bol­icz­na strate­gia nazistów, by z ofi­ar uczynić narzędzia do zabi­ja­nia współofi­ar, wyda­je się szczytem okru­cieńst­wa – czyni ich martwy­mi za życia.

W wyję­tym z komory gazowej stosie trupów zna­j­du­je się wciąż żywy chło­piec, którego dusi zaskoc­zony lekarz SS; wyda­je rozkaz, by ciało prze­nieść do gabi­ne­tu, aby zbadać przy­czyny tej wyjątkowej odpornoś­ci. Świad­kiem tego wydarzenia jest Sza­weł, który wykra­da ciało chłop­ca, aby je pochować zgod­nie z obrząd­kiem żydowskim. Opę­tany ideą pogrze­bu dziec­ka, naraża życie współwięźniów, którzy przy­go­towu­ją pow­stanie. Pod­czas uciecz­ki z obozu jeden z nich zarzu­ca Sza­włowi, że zaw­iódł żywych z tros­ki o zmarłych, na co Sza­weł odpowia­da: „my wszyscy jesteśmy martwi”.

Motyw pochowa­nia zwłok wbrew panu­jące­mu zaka­zowi nasuwa sko­jarzenia z Anty­goną Sofok­le­sa. W dra­ma­cie tym mamy do czynienia z kon­flik­tem dwóch uporząd­kowanych sys­temów wartoś­ci, gdzie urzeczy­wist­nie­nie jed­nego z nich musi prowadz­ić do unices­t­wienia drugiego. Kre­on, wyda­jąc zakaz pochowa­nia zdra­j­cy Polini­ka, kierował się przede wszys­tkim  dobrem polis. Antyg­o­na zła­mała rozkaz Kre­ona i pochowała Polini­ka, choć nie kwes­t­ionowała złych czynów bra­to­bój­cy ani nie kierowała się siostrzaną miłoś­cią. Naruszyła ustanowione pra­wo, kieru­jąc się obow­iązkiem, wynika­ją­cym z praw bos­kich, którym pod­porząd­kowała wszys­tko inne.

Zamor­dowany w obozie chło­piec, podob­nie jak mil­iony Żydów, niczym jed­nak nie zaw­inił. W obozie kon­cen­tra­cyjnym, w którym toczy się akc­ja fil­mu, mamy do czynienia ze światem, który wyda­je się pozbaw­iony wartoś­ci. A także Boga. Rabin, którego znalazł Sza­weł, odpowiedzi­ał na jego proś­by o doko­nanie pochówku wymownym mil­cze­niem, które moż­na inter­pre­tować jako metaforyczną odpowiedź na mil­cze­nie Boga wobec Holokaus­tu. Ani Sza­weł, ani uda­ją­cy rabi­na więzień, zmus­zony przez niego do pomo­cy, nie są osoba­mi religi­jny­mi – nie potrafią nawet zmówić mod­l­itwy pogrze­bowej. Uda­ją­cy rabi­na zbieg wypowia­da jedynie pier­wsze słowa kadyszu: Jit­gadal wejitkadasz sze­mech raba… („Niech będzie wywyżs­zone i uświę­cone Jego wielkie Imię…”) i ury­wa, jak­by zaw­sty­d­zony ich niestosownoś­cią w trak­cie trwa­jącej zagłady. Trze­ba tu dodać, że kadysz, który odmaw­ia się po zasy­pa­niu zwłok, nie jest mod­l­itwą za zmarłych, ale pieśnią chwaleb­ną na cześć Boga-Stwór­cy, znakiem wiary w obliczu śmier­ci blis­kich.

Mimo tych różnic w his­torii Sza­wła moż­na rozpoz­nać istotne znamiona tragedii Sofok­le­sa. Słowa „trage­dia” uży­wano w trady­cji anty­cznej dla określe­nia pełnego powa­gi utworu dra­maty­cznego, porusza­jącego ważne kwest­ie i zaw­ier­a­jącego ele­ment grozy. Tragedie w starożyt­nej Grecji pokazy­wane były pod­czas świę­ta Wiel­kich Dion­izjów i nie moż­na ich zrozu­mieć w oder­wa­niu od kon­tek­stu poli­ty­czno-religi­jnego. W trak­cie Dion­izjów człowiek popada­ją­cy w religi­jny szał otwier­ał się na rzeczy­wis­tość zoé – sfery gatunkowej, bezosobowej natu­ry. Każde przed­staw­ie­nie musi­ało zaw­ier­ać ele­ment dion­izyjs­ki, wyraża­ją­cy zatrace­nie się indy­widu­um w chaosie pozbaw­ionego sen­su ist­nienia, co odd­a­ją znami­enne słowa Sele­na, demona towarzyszącego Dion­i­zosowi:

Nędzny rodza­ju jednod­niowy, dziecię przy­pad­ku i mozołu, czemu mnie zmusza­sz, bym ci rzekł, czego by ci wolej nigdy nie wiedzieć? Co najlep­sze, jest dla cię nieosią­galne: nie rodz­ić się, nie być, być niczym. Drugim najlep­szym jed­nak jest dla cię – wnet umrzeć.
[Fry­deryk Niet­zsche, Nar­o­dziny tragedyi, czyli hel­l­enizm i pesymizm, przeł. Leopold Staff, nakła­dem Jakó­ba Mortkow­icza, Warsza­wa 1907, s. 32]

Przed­staw­iony w filmie obraz masowej zagłady, reduku­jącej jed­nos­t­ki do bio­log­icznej masy nieo­dróż­nial­nych ciał, stanowi właśnie ów wstrząsają­cy ele­ment dion­izyjs­ki, które­mu musimy wraz z bohaterem staw­ić czoła.

Trage­dia nie jest areną kon­flik­tu dobra ze złem, dlat­ego też „zbrod­nia trag­icz­na jest ex def­i­n­i­tione taką, wobec której zamilknąć musi wszel­ka ety­cz­na i praw­na oce­na” – jak pisze Max Schel­er. Z tego też wzglę­du film wyłącza możli­wość oce­ny moral­nej członków Son­derkom­man­do. Sys­te­my wartoś­ci, które wchodzą ze sobą w trag­iczny kon­flikt, moż­na rozu­mieć jako z jed­nej strony reprezen­tu­jące ludz­ki świat doczes­ny (w filmie taką wartoś­cią jest zachowanie życia, czego prag­ną ucieka­ją­cy z obozu więźniowie), z drugiej zaś rzeczy­wis­tość metafizy­czną (w filmie reprezen­tu­je tę wartość rytu­ał pochówku, do którego dąży bohater nawet wów­czas, gdy w świecie nie ma już wiary). W efek­cie trud­no nam ocenić, postawa których więźniów jest bardziej irracjon­al­na – tych, którzy powodowani są żądzą przetr­wa­nia za wszelką cenę, choć ich śmierć jest nieuchron­na; czy tego, który prag­nie życiu nadać wyższy sens poprzez zachowanie rytu­ału śmier­ci wobec jed­nej z mil­iona nie­pogrze­banych ofi­ar.

Tra­g­izm prowadzi do zała­ma­nia się racjon­al­nej spójnoś­ci i jed­noś­ci otacza­jącego nas świa­ta, sym­bol­i­zowanej przez pier­wiastek apol­lińs­ki, co wywołu­je trwogę (gr. deinon – „dzi­wy nad dzi­wa­mi”). Objaw­ia się w kapit­u­lacji rozu­mu wobec nieuchron­noś­ci przeczuwanej katas­tro­fy – spy­cha wszelkie „rozumne miary” w „klęsk odmę­ty”, jak czy­tamy w Anty­go­nie. Jeśli zgodz­ić się z Han­nah Arendt, że obozy kon­cen­tra­cyjne były kre­sem mod­ernisty­cznego świa­ta, zbu­dowanego na rozu­mie, to tragedię Sza­wła moż­na inter­pre­tować jako obnaże­nie granic racjon­al­isty­cznego myśle­nia, które wyparło ele­ment tran­scen­dent­ny. Swym sym­bol­icznym gestem rytu­al­nego pochówku Sza­weł zda­je się wydoby­wać istotę ludzką ze stanu zre­dukowa­nia do poziomu czys­to zwierzęcego, w czym wyraża się jego trag­iczny bunt wobec zagłady i opraw­ców (jak bowiem mówi Bib­lia, należy bać się tych, co mogą zabić naszą duszę, nie ciało). Obser­wu­jąc to, przeży­wamy rodzaj budzącego trwogę zdzi­wienia.

Cechą charak­terysty­czną greck­iej tragedii jest również to, że przynosi ona uko­je­nie, które Arys­tote­les określał mianem oczyszczenia (kathar­sis), a Friedrich Niet­zsche nazy­wał pociechą metafizy­czną (kry­tyku­jąc przy tym Arys­tote­le­sa za moral­ną inter­pre­tację tragedii). Czy­tamy i oglą­damy tragedie nie po to, by wiedzieć, jak się skończą, ale by wraz z bohat­era­mi uczest­niczyć w tej samoza­gładzie, jaką szyku­ją sobie do spół­ki z losem: „Ach, jest czarem tych walk, że kto na nie patrzy, musi je też toczyć!” – jak pisze Niet­zsche. Zawarte w tragedii cier­pi­e­nie potrafi tak wstrząs­nąć widza­mi, że zami­ast wywołać przygnę­bi­e­nie losem bohaterów, uwzniośla i uzdraw­ia odbior­ców. Trage­dia wyprowadza nas bowiem ze stanu niewin­noś­ci, nieod­wracal­nie burząc nasz wewnętrzny spokój. Tragedii greck­iej zawdz­ięcza­my odkrycie poz­na­nia poprzez cier­pi­e­nie, które ma moc trans­for­ma­cji. Niewąt­pli­wie może ona stać się udzi­ałem tych wszys­t­kich, którzy obe­jrzą film Syn Sza­wła, sta­jąc się niemy­mi świad­ka­mi masowej zagłady, która objaw­ia grozę absur­du i nędzy ludzkiego ist­nienia. Trag­iczność jest to bowiem, jak pisze Schel­er,

ciężkie, chłodne tch­nie­nie, które wychodzi z rzeczy samych, to mrocz­na poświa­ta, która je otacza i w której świ­ta nam pew­na szczegól­na włas­ność świa­ta, nie zaś naszego ja, naszych uczuć lub przeżyć współczu­cia czy stra­chu.


Marta_SoniewickaMar­ta Soniewic­ka – doktor nauk prawnych (2007), dok­tor filo­zofii (2016), adi­unkt w Kat­e­drze Filo­zofii Prawa i Ety­ki Prawniczej na Wydziale Prawa i Admin­is­tracji Uni­w­er­syte­tu Jagiel­lońskiego. Zain­tere­sowa­nia naukowe: filo­zofia poli­ty­cz­na, ety­ka, bioe­ty­ka. Pasjonat­ka życia kul­tur­al­nego i sztu­ki, a także fan­ka pił­ki nożnej.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka. W pełnej wer­sji graficznej moż­na go przeczy­tać > tutaj.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy