Filmy Filozofia w filmie Omówienia i recenzje

Marta Soniewicka: Przerwane milczenie Boga. O paradoksach wiary na podstawie filmu Scorsese pt. Milczenie

Czy wiara może wymagać od nas zaparcia się Boga? Czy publiczne wyrzeczenie się własnej wiary w celu ratowania życia niewinnych ludzi jest aktem heroizmu czy dezercji duchowej? Pytania te otwiera przed nami najnowszy film Martina Scorsese pt. Milczenie. Film ten, oparty na podstawie powieści Shusaku Endo, ma niewątpliwie szczególny charakter w dorobku włoskiego reżysera. Jest to film konfesyjny, jak zauważa krytyk filmowy Michał Oleszczyk, gdyż dotyka problemu wiary, który jest osobistym problemem reżysera.

Najnowszy numer: Nowy człowiek?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2017 można zamówić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 23 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „TUTAJ”.

Sprzeczność jest dźwig­nią tran­scen­dencji

Simone Weil

Na tegorocznej gali oscarowej film Scors­ese pominię­to, doce­ni­a­jąc jed­nocześnie film Mela Gib­sona pt. Przełęcz ocalonych, który w całkowicie inny sposób opowia­da o żar­li­woś­ci wiary chrześ­ci­jańskiej. Trud­no się dzi­wić, że film Gib­sona zdołał się łatwiej prze­bić do pop­kul­tur­owej świado­moś­ci – jest to dzieło mówiące o uni­w­er­sal­nej wartoś­ci niesienia pomo­cy innym. Główny bohater (w tej roli Andrew Garfield, który jed­nocześnie gra główną rolę jezuity Rodrigue­sa w filmie Mil­cze­nie) nie­siony duchem wiary, real­izu­je tę wartość w drasty­cznych warunk­ach wojen­nych w skali graniczącej z cud­em (o różnych rozu­mieni­ach poję­cia cudu – zob. „Filo­zo­fuj!” 2015, nr 6). Ten film może więc trafić do każdego, nieza­leżnie od tego, czy jest to oso­ba wierzą­ca, czy nie. W przy­pad­ku fil­mu Scors­ese tak nie jest, gdyż jego bardziej skom­p­likowany bohater zma­ga się ze znacznie mniej oczy­wisty­mi wartoś­ci­a­mi duchowy­mi, przede wszys­tkim z prob­le­mem oso­bis­tej relacji z Bogiem.

Śladem chrześcijańskich misjonarzy w Japonii

His­to­ria przed­staw­iona w filmie roz­gry­wa się na początku XVII w. i opowia­da o dwóch młodych por­tu­gal­s­kich jezuitach, Rodrigue­sie i Garupe (Adam Dri­ver), którzy uda­ją się do Japonii w poszuki­wa­niu swego dawnego mis­trza duchowego – ojca Fer­reiry (Liam Nee­son), o którym dowiedzieli się, że pod­czas swej pra­cy misyjnej dokon­ał apos­tazji, która zgod­nie z definicją prawa kanon­icznego jest całkow­itym porzuce­niem wiary chrześ­ci­jańskiej (Kan. 751). Wydarzyło się to w cza­sie okrut­nych prześlad­owań chrześ­ci­jan w Japonii, co pozwala wierzyć wid­zom, że Fer­reira dokon­ał tego aktu pod wpły­wem okrut­nych tor­tur, od których zaczy­na się film.

Jego dwaj uczniowie, świado­mi ryzy­ka, uda­ją się jego śla­dem. Jadą do Japonii nie w celu mis­jonarskim, lecz aby ura­tować życie ojca Fer­reiry, a jeśli wyz­nany w jego liś­cie akt apos­tazji okaże się prawdą, także w celu ocale­nia jego duszy. Prze­wod­nikiem młodych jezuitów sta­je się tajem­niczy Japończyk – Kichi­jiro (Yôsuke Kubozu­ka), który, jak się później dowiadu­je­my, jest jed­nym z prześlad­owanych chrześ­ci­jan; cier­pi z powodu włas­nej słaboś­ci, na skutek której wyparł się Boga i stracił całą rodz­inę oraz hon­or. Odgry­wa w filmie zarówno fig­urę zdra­j­cy Judasza, jak i św. Pio­tra, wielokrot­nie wyp­ier­a­jącego się Jezusa, ale jed­nocześnie trwa­jącego w wierze, czego dowodzi jego upor­czy­we doma­ganie się spowiedzi u ojca Rodrigue­sa. Ta karykat­u­ral­na postać jest zarówno recy­dy­wistą na grun­cie zdrady, jak i na grun­cie poku­ty – pozosta­je u boku Rodrigue­sa do koń­ca jako wierny niewierny uczeń. Jezui­ta początkowo odnosi się do niego z pełną wyżs­zoś­ci moral­nej litoś­cią, by pod koniec fil­mu niepostrzeże­nie się do niego upodob­nić.

Za kogo umarł Jezus na krzyżu? Spór o uniwersalność chrześcijaństwa

Dele­gal­iza­c­ja chrześ­ci­jańst­wa wiąże się z japońską poli­tyką wal­ki z zachod­nim impe­ri­al­izmem. Wyko­rze­nie­niem chrześ­ci­jańst­wa zaj­mu­je się samu­ra­js­ka inkwiz­y­c­ja, kierowana przez cyn­icznego i okrut­nego inkwiz­y­to­ra naczel­nego Inoue (Issei Oga­ta). Inkwiz­y­tor wda­je się w dys­puty ze schwytanym Rodrigue­sem, wykazu­jąc pewną zna­jo­mość dok­tryny chrześ­ci­jańskiej, a nawet ukry­wany podziw wobec niej. Inkwiz­y­tor nie uważa chrześ­ci­jańst­wa za dok­trynę bezsen­sowną, ale za dok­trynę niebez­pieczną w Japonii. Jego pomoc­ni­cy artykułu­ją zaś, że chrześ­ci­jańst­wo jest bez pożytku i wartoś­ci w całkowicie odmi­en­nej kul­tur­owo Japonii, czemu sprze­ci­wia się jezui­ta, mówiąc, że praw­da nie może być uznawana za prawdę, jeśli obow­iązu­je w Por­tu­galii, a nie obow­iązu­je w Japonii.

Trafne w kon­tekś­cie trag­icznej wal­ki o uni­w­er­sal­ność prawdy zbaw­ienia wyda­ją się słowa trapisty Tomasza Mer­tona:

w obec­nym położe­niu znaleźliśmy się właśnie dlat­ego, że ludzie nigdy naprawdę nie pojęli ani nie uwierzyli w Chrys­tusa. To nie jest żaden frazes ani oczy­wiś­cie nie należy tego brać w takim znacze­niu, że „ludzie nigdy nie stali się pobożny­mi chrześ­ci­jana­mi”. Prze­ci­wnie, pobożni chrześ­ci­janie są zawsze, ale szcz­erze mówiąc, oni niko­mu żad­nych prob­lemów nie rozwiązu­ją, a już najm­niej światu. Chrys­tus nie umarł na krzyżu jedynie po to, aby mogli ist­nieć pobożni chrześ­ci­janie (z lis­tu T. Mer­tona do Cz. Miłosza z 16.09.1961 r.).

Test wiary

Wierze Rodrigue­sa braku­je jed­nak podob­nej poko­ry i doma­ga się, by przetestowano jego wiarę prawdzi­wym wyzwaniem i rzeczy­wiś­cie je otrzy­mu­je. Japońs­cy inkwiz­y­torzy, podzi­wia­jąc siłę deter­mi­nacji mis­jonarzy, postanaw­ia­ją wydać ich wiarę na niezwyk­le wyrafi­nowaną próbę. Dostrzegli oni, iż męczeńs­ka śmierć wyz­naw­ców jedynie wzmac­nia, a nie wyple­nia chrześ­ci­jańską wiarę ludu. Ich prze­biegłość pole­ga więc na tym, że chcą, by księża, będą­cy prze­wod­nika­mi ludu, pub­licznie wyrzek­li się wiary dla ratowa­nia życia wiernych, co ma na celu trwałe pod­cię­cie korzeni wiary w Japonii, w której mis­jonarze sta­ją się powszech­nie wyszy­dzany­mi apos­tata­mi. Dia­bol­iczność dialek­ty­ki opraw­ców pole­ga na tym, że wiedząc, iż chrześ­ci­jańst­wo doma­ga się hero­icznego poświęce­nia siebie za innych, tor­tu­ra­mi niewin­nych wymusza­ją na jezuitach poświęce­nie czegoś więcej niż życia – wiary.

Bluźnierstwo

Wyrzecze­nie się wiary chrześ­ci­jańskiej odby­wa się za pomocą sym­bol­icznego ges­tu podep­ta­nia wiz­erunku Jezusa, co moż­na rozu­mieć jako akt nie tylko apos­tazji, ale także bluźnierst­wa – pub­licznego znieważe­nia religii (Kan. 1369). W praw­ie Starego Tes­ta­men­tu bluźnierst­wo kara­no śmier­cią przez ukamienowanie (Kpł 24, 10–16), karę śmier­ci przewidu­je za to również Islam. Chrześ­ci­jańst­wo odeszło od tak surowego kara­nia za zniewagę religii, zważy­wszy, że sam Jezus był wielokrot­nie oskarżany przez faryzeuszy o bluźnierst­wo (J 10,33; Mk 14,64; Mt 26,65). Poza tym, chrześ­ci­jańst­wo jako reli­gia miłosierdzia, zakła­da, że każdy bluźnier­ca może się jeszcze do koń­ca swych dni nawró­cić, przez co kara śmier­ci była­by sprzecz­na z ewan­geliczną ekonomią zbaw­ienia.

Kodeks prawa kanon­icznego nie pre­cyzu­je kary za bluźnierst­wo, ogranicza­jąc się do stwierdzenia, że powin­na być ona spraw­iedli­wa. Na grun­cie prawa karnego, zarówno państ­wowego, jak i kanon­icznego, przed­miotem ochrony prawnej nie jest Bóg, którego obraz­ić nie moż­na, ale reli­gia i jej wyz­naw­cy (stąd też współczesne kodeksy karne mówią o ochronie uczuć religi­jnych, a nie wprost o bluźnierst­wie).

W wypad­ku scen pokazanych w filmie moż­na mieć jed­nak istotne wąt­pli­woś­ci co do tego, czy do bluźnierst­wa, będącego grzechem śmiertel­nym (tj. niszczą­cym miłość w ser­cu człowieka, KKK §1855), rzeczy­wiś­cie dochodzi. Kat­e­chizm Koś­cioła Katolick­iego zakła­da, że popełnie­nie grzechu śmiertel­nego, będącego wyrazem radykalnej wol­noś­ci, wyma­ga całkowitej i dobrowol­nej zgody (KKK §1859), a to zosta­je ogranic­zone przez przy­mus, stra­ch i inne czyn­ni­ki typu zagroże­nie tor­tu­ra­mi (KKK §1746). Czys­tą „zewnętrzność” ges­tu bluźnierst­wa jezuity potwierdza choć­by prze­j­mu­ją­ca sce­na, w której ojciec Fer­reira, zaraz po tym jak zosta­je zmus­zony do podep­ta­nia wiz­erunku Jezusa, pada przed nim na kolana i go cału­je. Moż­na też roz­pa­try­wać nieważność apos­tazji doko­nanej pod przy­musem, sto­su­jąc analogię do jezuick­iego reser­va­tio men­tal­is (zas­trzeże­nia myślowego), które miało unieważnić nawet krzy­woprzysięst­wo.

Prawo do własnego wyboru religii

Istot­nym prob­le­mem sytu­acji jezuitów jest jed­nak to, że ich wybór ma znamiona wyboru trag­icznego, gdyż doty­czy wyboru między ura­towaniem życia wiernych a ratowaniem ich dusz przed utratą wiary, gdzie każdy z wyborów jest zły. Nawet więc jeśli ich bluźnierst­wo nie jest szczere, to jed­nak jego cel – pozbaw­ie­nie wiernych wzor­ców wiary – może zostać osiąg­nięte. Fer­reira, który kilka­krot­nie odwiedza Rodrigue­sa w więzie­niu i namaw­ia go do apos­tazji, odrzu­ca ten argu­ment, twierdząc, że Japończy­cy tylko powierz­chown­ie zostali schrys­tian­i­zowani i ginąc w męczar­ni­ach wcale nie umier­a­ją za wiarę, tylko za mis­jonarzy.

Nieza­leżnie od tego, czy uznamy ten argu­ment za sofisty­czny, warto tu dodać za Simone Weil, że świadectwem wiary w Boga nie jest umieranie za Boga, ale umieranie za innych ludzi, doz­na­ją­cych niespraw­iedli­woś­ci (w co wpisać się może bohater­s­ka śmierć drugiego młodego jezuity – Garupe). Broniąc jed­nak japońs­kich męczen­ników, moż­na powiedzieć za Niet­zschem, że być może nie umier­ali oni za religię, ale z pewnoś­cią umier­ali za pra­wo do włas­nego wyboru religii.

Gdy więc Rodrigues zarzu­ca Fer­reirze, iż w ten sposób uspraw­iedli­wia jedynie swo­ją słabość, jego dawny mis­trz każe mu odrzu­cić pychę, w której młody jezui­ta postrze­ga swo­ją mękę na wzór Męki Pańskiej i każe mu mod­lić się „z otwarty­mi oczy­ma”. Otwar­cie oczu bądź uszu jest naw­iązaniem do Bib­lii, w której stanowi zarówno sym­bol poz­na­nia (dobra i zła), jak i nawróce­nia (jak moż­na inter­pre­tować uzdrowienia ślepych i głu­choniemych przez Jezusa).

Wizerunki Jezusa

Co ciekawe, w filmie pojaw­ia­ją się różne wiz­erun­ki Jezusa – inny wiz­erunek mają dep­tać wieś­ni­a­cy (obraz Maryi z Dzieciątkiem, przed którym pokłon składa­ją zarówno pasterze, jak i królowie); inny depcze ojciec Fer­reira (Jezusa ukrzyżowanego), a jeszcze inny ojciec Rodrigues (obraz Ecce Homo). Obrazy te sym­bol­izu­ją zapewne to, czego wyrzec się mają prześlad­owani – w wypad­ku wieś­ni­aków jest to niebez­pieczne zwierzch­nict­wo obcej religii, w wypad­ku Fer­reiry wiara w sens męczeńskiej śmier­ci na krzyżu, a w wypad­ku Rodrigue­sa wiara w człowieczeńst­wo Boga, zachowu­jącego god­ność nawet w naj­gorszym upoko­rze­niu.

Upokorzenie w „kulturze wstydu”

Na tym się jed­nak nie kończy, jeden akt apos­tazji pocią­ga za sobą kole­jny i kole­jny, a te, mające na celu nieustanne poniże­nie apos­tatów, ciągną się w nieskońc­zoność i przy­bier­a­ją roz­maite formy (od dep­ta­nia wiz­erunku Jezusa, przez plu­cie na krzyż, po pisanie zamówionych na rozkaz pam­fletów na chrześ­ci­jańst­wo). Chęć upoko­rzenia jezuity pod­kreśla również pow­tarzana kilka­krot­nie sce­na obwoże­nia Rodrigue­sa po mieś­cie na osiołku i wyszy­dza­nia przez lud (w filmie pojaw­ia się jeszcze wiele podob­nych ale­gorii ewan­gelicznych, które zmus­zona jestem pozostaw­ić na mar­gin­e­sie tych rozważań).

Warto tu dodać, że w kul­turze japońskiej, określonej przez antropolog Ruth Bene­dict „kul­turą wsty­du”, hon­or mier­zony wskaźnikiem opinii pub­licznej jest najwyższą wartoś­cią. Samu­ra­je dla ratowa­nia hon­oru włas­nego czy też hon­oru swego pana byli gotowi poświę­cić wszys­tko, nie tylko życie własne, ale i najbliższych. Specy­ficz­na ety­ka sytu­a­cyj­na w Japonii, którą Bene­dict porównu­je do kręgów zobow­iązań, spa­ja jed­na metaza­sa­da, zapoży­c­zona z filo­zofii zen – mako­to (szczerość).

Biorąc to pod uwagę, może­my zrozu­mieć, że pub­licznie upoko­rzeni księża, którzy zapier­a­ją się swo­jej wiary, z per­spek­ty­wy samu­ra­jskiego eto­su nie tylko pozbaw­ieni są szczeroś­ci, ale też okryci hańbą, co wyk­lucza ich ze wspól­no­ty i jest dużo gorsze od hon­orowej śmier­ci. Wbrew tym japońskim kodom kul­tur­owym Fer­reira tłu­maczy Rodrigue­sowi, że osąd Koś­cioła nie jest najważniejszy – wartoś­cią nadrzęd­ną ich wiary jest bowiem wewnętrz­na relac­ja z Bogiem, do której inkwiz­y­torzy nie mają dostępu i której zniszczyć nie mogą.

Intymna relacja z Bogiem

Wiara jako coś intym­nego, wyz­nawanego w skry­toś­ci ducha i ukry­wanego przed światem wyda­je się wielkim hero­izmem, o którym mówią Ewan­gelie („módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec, który widzi w ukryciu, odda tobie” Mt 6,6). Jest to niewąt­pli­wie najważniejszy wątek i główne przesłanie fil­mu.

Moż­na więc zadać pytanie, kto w efek­cie jest więk­szym „Bożym sza­leńcem” – ryzyku­ją­cy własne życie dla ratowa­nia innych żołnierz-obdżek­tor z fil­mu Gib­sona, czy ryzyku­ją­cy własne zbaw­ie­nie ksiądz mis­jonarz wyrzeka­ją­cy się pub­licznie wiary dla ratowa­nia innych? Pier­wszy wys­taw­ia na próbę swe ciało, dru­gi ducha. Pier­wszego wszyscy podzi­wia­ją, drugiego Koś­ciół eksko­mu­niku­je, a Japończy­cy znieważa­ją jako pozbaw­ionego hon­oru upadłego człowieka. Pier­wszy jest typowym wyt­worem amerykańskiej duchowoś­ci, którą Czesław Miłosz w swych lis­tach do Tomasza Mer­tona określał mianem „skau­towskiej wesołoś­ci”, sprowadza­jącej religię do wymi­aru moral­nego i wspól­no­towego. Miłosz, który sam doz­nawał „metafizy­cznej udrę­ki”, bardziej iden­ty­fikował się z wiarą Hio­ba i roz­paczą psalmistów oraz podzi­wiał tych, którzy za pomocą poezji, prozy i fil­mu „szukali w roz­paczy”, nawet za cenę duchowej eksko­mu­ni­ki.

Dezercja duchowa

Nieste­ty fil­mowi Mar­ti­na Scors­ese daleko do wysub­limowanych trak­tatów fil­mowych Bergmana czy Tarkowskiego. Gdy­by Scors­ese pozostaw­ił prob­lem wewnętrznej wiary niedopowiedziany, zachowu­jąc jedynie dla oczu Boga intym­ny związek Rodrigue­sa z Bogiem, film uniknął­by niebez­pieczeńst­wa try­wial­noś­ci, która kry­je się w dosłownoś­ci zarówno ostat­niej sce­ny, jak i sce­ny wewnętrznego dia­logu jezuity z Jezusem. Dia­log ten jest prz­er­waniem mil­czenia Boga, które wys­taw­iało bohat­era na naj­cięższą próbę zwąt­pi­enia. Odd­ala się tym samym nasz bohater od chrześ­ci­jańs­kich mistyków, pogrążonych w ciem­nej nocy ducha”, którzy w tym wiecznym woła­niu bez odpowiedzi, „Boże mój, czemuś mnie opuś­cił?” (Mt 27,46), odna­jdy­wali doskon­ałą wiarę w postaci niczym nieuwarunk­owanego prag­nienia Boga, o czym pisze Simone Weil.

Przez tę nieza­mier­zoną banal­iza­cję postaci Rodrigue­sa zna­j­du­jącego uko­je­nie sum­ienia moż­na odnieść wraże­nie, że postawa bohaterów fil­mu jest jed­nak for­mą dez­er­cji duchowej, pozosta­jącej antytezą egzys­tencji hero­icznej mistyków. Być może jed­nak tem­at dez­er­cji duchowej jest właśnie w dzisiejszych cza­sach szczegól­nie ważny, a kon­frontac­ja z ludzką słaboś­cią bardziej nam potrzeb­na niż hagiografie świę­tych. Film ten niewąt­pli­wie pozosta­je inspiracją do rozważań duchowych, a jego niezwyk­le mal­own­icze obrazy na dłu­go pozosta­ją pod powieka­mi.


Marta_SoniewickaMar­ta Soniewic­ka – doktor nauk prawnych (2007), dok­tor filo­zofii (2016), adi­unkt w Kat­e­drze Filo­zofii Prawa i Ety­ki Prawniczej na Wydziale Prawa i Admin­is­tracji Uni­w­er­syte­tu Jagiel­lońskiego. Zain­tere­sowa­nia naukowe: filo­zofia poli­ty­cz­na, ety­ka, bioe­ty­ka. Pasjonat­ka życia kul­tur­al­nego i sztu­ki, a także fan­ka pił­ki nożnej.


Zwiastun


tytuł ory­gi­nal­ny: Silence
reży­se­ria: Mar­tin Scors­ese
aktorzy: Andrew Garfield, Adam Dri­ver, Liam Nee­son, Tadanobu Asano, Cia­rán Hinds
czas trwa­nia: 161 min.
pro­dukc­ja: USA 2016
pre­miera: 2017-02-17
język: ang­iel­s­ki, japońs­ki


Spotka­nia Filo­zoficzne w Kinie Pod Barana­mi, orga­ni­zowane we współpra­cy z naszym mag­a­zynem i Insty­tutem Filo­zofii UJ, są okazją do roz­mowy o filo­zofii, kul­turze i kinie. Celem spotkań jest spo­jrze­nie na najnowsze świa­towe pre­miery z pogłębionej per­spek­ty­wy.


Zob. wydarze­nie na stron­ie Kina.
 Zob. wydarze­nie na Face­booku.

Orga­ni­za­tora­mi Spotkań Filo­zoficznych są Kino Pod Barana­mi, Mag­a­zyn „Filo­zo­fuj!” i Insty­tut Filo­zofii Uni­w­er­syte­tu Jagiel­lońskiego.

indeks


Po Spotka­ni­ach pow­sta­je recen­z­ja, którą pub­liku­je­my w naszym ser­wisie.


Zachę­camy do dyskusji pod tek­stem lub na naszym fanpage’u.

 

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy