Filmy Filozofia w filmie Omówienia i recenzje

Marta Soniewicka: Przerwane milczenie Boga. O paradoksach wiary na podstawie filmu Scorsese pt. Milczenie

Czy wiara może wymagać od nas zaparcia się Boga? Czy publiczne wyrzeczenie się własnej wiary w celu ratowania życia niewinnych ludzi jest aktem heroizmu czy dezercji duchowej? Pytania te otwiera przed nami najnowszy film Martina Scorsese pt. Milczenie. Film ten, oparty na podstawie powieści Shusaku Endo, ma niewątpliwie szczególny charakter w dorobku włoskiego reżysera. Jest to film konfesyjny, jak zauważa krytyk filmowy Michał Oleszczyk, gdyż dotyka problemu wiary, który jest osobistym problemem reżysera.

Najnowszy numer: Filozofia czasu

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 23 marca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Sprzeczność jest dźwignią transcendencji

Simone Weil

Na tegorocznej gali oscarowej film Scorsese pominięto, doceniając jednocześnie film Mela Gibsona pt. Przełęcz ocalonych, który w całkowicie inny sposób opowiada o żarliwości wiary chrześcijańskiej. Trudno się dziwić, że film Gibsona zdołał się łatwiej przebić do popkulturowej świadomości – jest to dzieło mówiące o uniwersalnej wartości niesienia pomocy innym. Główny bohater (w tej roli Andrew Garfield, który jednocześnie gra główną rolę jezuity Rodriguesa w filmie Milczenie) niesiony duchem wiary, realizuje tę wartość w drastycznych warunkach wojennych w skali graniczącej z cudem (o różnych rozumieniach pojęcia cudu – zob. „Filozofuj!” 2015, nr 6). Ten film może więc trafić do każdego, niezależnie od tego, czy jest to osoba wierząca, czy nie. W przypadku filmu Scorsese tak nie jest, gdyż jego bardziej skomplikowany bohater zmaga się ze znacznie mniej oczywistymi wartościami duchowymi, przede wszystkim z problemem osobistej relacji z Bogiem.

Śladem chrześcijańskich misjonarzy w Japonii

Historia przedstawiona w filmie rozgrywa się na początku XVII w. i opowiada o dwóch młodych portugalskich jezuitach, Rodriguesie i Garupe (Adam Driver), którzy udają się do Japonii w poszukiwaniu swego dawnego mistrza duchowego – ojca Ferreiry (Liam Neeson), o którym dowiedzieli się, że podczas swej pracy misyjnej dokonał apostazji, która zgodnie z definicją prawa kanonicznego jest całkowitym porzuceniem wiary chrześcijańskiej (Kan. 751). Wydarzyło się to w czasie okrutnych prześladowań chrześcijan w Japonii, co pozwala wierzyć widzom, że Ferreira dokonał tego aktu pod wpływem okrutnych tortur, od których zaczyna się film.

Jego dwaj uczniowie, świadomi ryzyka, udają się jego śladem. Jadą do Japonii nie w celu misjonarskim, lecz aby uratować życie ojca Ferreiry, a jeśli wyznany w jego liście akt apostazji okaże się prawdą, także w celu ocalenia jego duszy. Przewodnikiem młodych jezuitów staje się tajemniczy Japończyk – Kichijiro (Yôsuke Kubozuka), który, jak się później dowiadujemy, jest jednym z prześladowanych chrześcijan; cierpi z powodu własnej słabości, na skutek której wyparł się Boga i stracił całą rodzinę oraz honor. Odgrywa w filmie zarówno figurę zdrajcy Judasza, jak i św. Piotra, wielokrotnie wypierającego się Jezusa, ale jednocześnie trwającego w wierze, czego dowodzi jego uporczywe domaganie się spowiedzi u ojca Rodriguesa. Ta karykaturalna postać jest zarówno recydywistą na gruncie zdrady, jak i na gruncie pokuty – pozostaje u boku Rodriguesa do końca jako wierny niewierny uczeń. Jezuita początkowo odnosi się do niego z pełną wyższości moralnej litością, by pod koniec filmu niepostrzeżenie się do niego upodobnić.

Za kogo umarł Jezus na krzyżu? Spór o uniwersalność chrześcijaństwa

Delegalizacja chrześcijaństwa wiąże się z japońską polityką walki z zachodnim imperializmem. Wykorzenieniem chrześcijaństwa zajmuje się samurajska inkwizycja, kierowana przez cynicznego i okrutnego inkwizytora naczelnego Inoue (Issei Ogata). Inkwizytor wdaje się w dysputy ze schwytanym Rodriguesem, wykazując pewną znajomość doktryny chrześcijańskiej, a nawet ukrywany podziw wobec niej. Inkwizytor nie uważa chrześcijaństwa za doktrynę bezsensowną, ale za doktrynę niebezpieczną w Japonii. Jego pomocnicy artykułują zaś, że chrześcijaństwo jest bez pożytku i wartości w całkowicie odmiennej kulturowo Japonii, czemu sprzeciwia się jezuita, mówiąc, że prawda nie może być uznawana za prawdę, jeśli obowiązuje w Portugalii, a nie obowiązuje w Japonii.

Trafne w kontekście tragicznej walki o uniwersalność prawdy zbawienia wydają się słowa trapisty Tomasza Mertona:

w obecnym położeniu znaleźliśmy się właśnie dlatego, że ludzie nigdy naprawdę nie pojęli ani nie uwierzyli w Chrystusa. To nie jest żaden frazes ani oczywiście nie należy tego brać w takim znaczeniu, że „ludzie nigdy nie stali się pobożnymi chrześcijanami”. Przeciwnie, pobożni chrześcijanie są zawsze, ale szczerze mówiąc, oni nikomu żadnych problemów nie rozwiązują, a już najmniej światu. Chrystus nie umarł na krzyżu jedynie po to, aby mogli istnieć pobożni chrześcijanie (z listu T. Mertona do Cz. Miłosza z 16.09.1961 r.).

Test wiary

Wierze Rodriguesa brakuje jednak podobnej pokory i domaga się, by przetestowano jego wiarę prawdziwym wyzwaniem i rzeczywiście je otrzymuje. Japońscy inkwizytorzy, podziwiając siłę determinacji misjonarzy, postanawiają wydać ich wiarę na niezwykle wyrafinowaną próbę. Dostrzegli oni, iż męczeńska śmierć wyznawców jedynie wzmacnia, a nie wyplenia chrześcijańską wiarę ludu. Ich przebiegłość polega więc na tym, że chcą, by księża, będący przewodnikami ludu, publicznie wyrzekli się wiary dla ratowania życia wiernych, co ma na celu trwałe podcięcie korzeni wiary w Japonii, w której misjonarze stają się powszechnie wyszydzanymi apostatami. Diaboliczność dialektyki oprawców polega na tym, że wiedząc, iż chrześcijaństwo domaga się heroicznego poświęcenia siebie za innych, torturami niewinnych wymuszają na jezuitach poświęcenie czegoś więcej niż życia – wiary.

Bluźnierstwo

Wyrzeczenie się wiary chrześcijańskiej odbywa się za pomocą symbolicznego gestu podeptania wizerunku Jezusa, co można rozumieć jako akt nie tylko apostazji, ale także bluźnierstwa – publicznego znieważenia religii (Kan. 1369). W prawie Starego Testamentu bluźnierstwo karano śmiercią przez ukamienowanie (Kpł 24, 10-16), karę śmierci przewiduje za to również Islam. Chrześcijaństwo odeszło od tak surowego karania za zniewagę religii, zważywszy, że sam Jezus był wielokrotnie oskarżany przez faryzeuszy o bluźnierstwo (J 10,33; Mk 14,64; Mt 26,65). Poza tym, chrześcijaństwo jako religia miłosierdzia, zakłada, że każdy bluźnierca może się jeszcze do końca swych dni nawrócić, przez co kara śmierci byłaby sprzeczna z ewangeliczną ekonomią zbawienia.

Kodeks prawa kanonicznego nie precyzuje kary za bluźnierstwo, ograniczając się do stwierdzenia, że powinna być ona sprawiedliwa. Na gruncie prawa karnego, zarówno państwowego, jak i kanonicznego, przedmiotem ochrony prawnej nie jest Bóg, którego obrazić nie można, ale religia i jej wyznawcy (stąd też współczesne kodeksy karne mówią o ochronie uczuć religijnych, a nie wprost o bluźnierstwie).

W wypadku scen pokazanych w filmie można mieć jednak istotne wątpliwości co do tego, czy do bluźnierstwa, będącego grzechem śmiertelnym (tj. niszczącym miłość w sercu człowieka, KKK §1855), rzeczywiście dochodzi. Katechizm Kościoła Katolickiego zakłada, że popełnienie grzechu śmiertelnego, będącego wyrazem radykalnej wolności, wymaga całkowitej i dobrowolnej zgody (KKK §1859), a to zostaje ograniczone przez przymus, strach i inne czynniki typu zagrożenie torturami (KKK §1746). Czystą „zewnętrzność” gestu bluźnierstwa jezuity potwierdza choćby przejmująca scena, w której ojciec Ferreira, zaraz po tym jak zostaje zmuszony do podeptania wizerunku Jezusa, pada przed nim na kolana i go całuje. Można też rozpatrywać nieważność apostazji dokonanej pod przymusem, stosując analogię do jezuickiego reservatio mentalis (zastrzeżenia myślowego), które miało unieważnić nawet krzywoprzysięstwo.

Prawo do własnego wyboru religii

Istotnym problemem sytuacji jezuitów jest jednak to, że ich wybór ma znamiona wyboru tragicznego, gdyż dotyczy wyboru między uratowaniem życia wiernych a ratowaniem ich dusz przed utratą wiary, gdzie każdy z wyborów jest zły. Nawet więc jeśli ich bluźnierstwo nie jest szczere, to jednak jego cel – pozbawienie wiernych wzorców wiary – może zostać osiągnięte. Ferreira, który kilkakrotnie odwiedza Rodriguesa w więzieniu i namawia go do apostazji, odrzuca ten argument, twierdząc, że Japończycy tylko powierzchownie zostali schrystianizowani i ginąc w męczarniach wcale nie umierają za wiarę, tylko za misjonarzy.

Niezależnie od tego, czy uznamy ten argument za sofistyczny, warto tu dodać za Simone Weil, że świadectwem wiary w Boga nie jest umieranie za Boga, ale umieranie za innych ludzi, doznających niesprawiedliwości (w co wpisać się może bohaterska śmierć drugiego młodego jezuity – Garupe). Broniąc jednak japońskich męczenników, można powiedzieć za Nietzschem, że być może nie umierali oni za religię, ale z pewnością umierali za prawo do własnego wyboru religii.

Gdy więc Rodrigues zarzuca Ferreirze, iż w ten sposób usprawiedliwia jedynie swoją słabość, jego dawny mistrz każe mu odrzucić pychę, w której młody jezuita postrzega swoją mękę na wzór Męki Pańskiej i każe mu modlić się „z otwartymi oczyma”. Otwarcie oczu bądź uszu jest nawiązaniem do Biblii, w której stanowi zarówno symbol poznania (dobra i zła), jak i nawrócenia (jak można interpretować uzdrowienia ślepych i głuchoniemych przez Jezusa).

Wizerunki Jezusa

Co ciekawe, w filmie pojawiają się różne wizerunki Jezusa – inny wizerunek mają deptać wieśniacy (obraz Maryi z Dzieciątkiem, przed którym pokłon składają zarówno pasterze, jak i królowie); inny depcze ojciec Ferreira (Jezusa ukrzyżowanego), a jeszcze inny ojciec Rodrigues (obraz Ecce Homo). Obrazy te symbolizują zapewne to, czego wyrzec się mają prześladowani – w wypadku wieśniaków jest to niebezpieczne zwierzchnictwo obcej religii, w wypadku Ferreiry wiara w sens męczeńskiej śmierci na krzyżu, a w wypadku Rodriguesa wiara w człowieczeństwo Boga, zachowującego godność nawet w najgorszym upokorzeniu.

Upokorzenie w „kulturze wstydu”

Na tym się jednak nie kończy, jeden akt apostazji pociąga za sobą kolejny i kolejny, a te, mające na celu nieustanne poniżenie apostatów, ciągną się w nieskończoność i przybierają rozmaite formy (od deptania wizerunku Jezusa, przez plucie na krzyż, po pisanie zamówionych na rozkaz pamfletów na chrześcijaństwo). Chęć upokorzenia jezuity podkreśla również powtarzana kilkakrotnie scena obwożenia Rodriguesa po mieście na osiołku i wyszydzania przez lud (w filmie pojawia się jeszcze wiele podobnych alegorii ewangelicznych, które zmuszona jestem pozostawić na marginesie tych rozważań).

Warto tu dodać, że w kulturze japońskiej, określonej przez antropolog Ruth Benedict „kulturą wstydu”, honor mierzony wskaźnikiem opinii publicznej jest najwyższą wartością. Samuraje dla ratowania honoru własnego czy też honoru swego pana byli gotowi poświęcić wszystko, nie tylko życie własne, ale i najbliższych. Specyficzna etyka sytuacyjna w Japonii, którą Benedict porównuje do kręgów zobowiązań, spaja jedna metazasada, zapożyczona z filozofii zen – makoto (szczerość).

Biorąc to pod uwagę, możemy zrozumieć, że publicznie upokorzeni księża, którzy zapierają się swojej wiary, z perspektywy samurajskiego etosu nie tylko pozbawieni są szczerości, ale też okryci hańbą, co wyklucza ich ze wspólnoty i jest dużo gorsze od honorowej śmierci. Wbrew tym japońskim kodom kulturowym Ferreira tłumaczy Rodriguesowi, że osąd Kościoła nie jest najważniejszy – wartością nadrzędną ich wiary jest bowiem wewnętrzna relacja z Bogiem, do której inkwizytorzy nie mają dostępu i której zniszczyć nie mogą.

Intymna relacja z Bogiem

Wiara jako coś intymnego, wyznawanego w skrytości ducha i ukrywanego przed światem wydaje się wielkim heroizmem, o którym mówią Ewangelie („módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec, który widzi w ukryciu, odda tobie” Mt 6,6). Jest to niewątpliwie najważniejszy wątek i główne przesłanie filmu.

Można więc zadać pytanie, kto w efekcie jest większym „Bożym szaleńcem” – ryzykujący własne życie dla ratowania innych żołnierz-obdżektor z filmu Gibsona, czy ryzykujący własne zbawienie ksiądz misjonarz wyrzekający się publicznie wiary dla ratowania innych? Pierwszy wystawia na próbę swe ciało, drugi ducha. Pierwszego wszyscy podziwiają, drugiego Kościół ekskomunikuje, a Japończycy znieważają jako pozbawionego honoru upadłego człowieka. Pierwszy jest typowym wytworem amerykańskiej duchowości, którą Czesław Miłosz w swych listach do Tomasza Mertona określał mianem „skautowskiej wesołości”, sprowadzającej religię do wymiaru moralnego i wspólnotowego. Miłosz, który sam doznawał „metafizycznej udręki”, bardziej identyfikował się z wiarą Hioba i rozpaczą psalmistów oraz podziwiał tych, którzy za pomocą poezji, prozy i filmu „szukali w rozpaczy”, nawet za cenę duchowej ekskomuniki.

Dezercja duchowa

Niestety filmowi Martina Scorsese daleko do wysublimowanych traktatów filmowych Bergmana czy Tarkowskiego. Gdyby Scorsese pozostawił problem wewnętrznej wiary niedopowiedziany, zachowując jedynie dla oczu Boga intymny związek Rodriguesa z Bogiem, film uniknąłby niebezpieczeństwa trywialności, która kryje się w dosłowności zarówno ostatniej sceny, jak i sceny wewnętrznego dialogu jezuity z Jezusem. Dialog ten jest przerwaniem milczenia Boga, które wystawiało bohatera na najcięższą próbę zwątpienia. Oddala się tym samym nasz bohater od chrześcijańskich mistyków, pogrążonych w ciemnej nocy ducha”, którzy w tym wiecznym wołaniu bez odpowiedzi, „Boże mój, czemuś mnie opuścił?” (Mt 27,46), odnajdywali doskonałą wiarę w postaci niczym nieuwarunkowanego pragnienia Boga, o czym pisze Simone Weil.

Przez tę niezamierzoną banalizację postaci Rodriguesa znajdującego ukojenie sumienia można odnieść wrażenie, że postawa bohaterów filmu jest jednak formą dezercji duchowej, pozostającej antytezą egzystencji heroicznej mistyków. Być może jednak temat dezercji duchowej jest właśnie w dzisiejszych czasach szczególnie ważny, a konfrontacja z ludzką słabością bardziej nam potrzebna niż hagiografie świętych. Film ten niewątpliwie pozostaje inspiracją do rozważań duchowych, a jego niezwykle malownicze obrazy na długo pozostają pod powiekami.


Marta_SoniewickaMarta Soniewicka – doktor nauk prawnych (2007), doktor filozofii (2016), adiunkt w Katedrze Filozofii Prawa i Etyki Prawniczej na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zainteresowania naukowe: filozofia polityczna, etyka, bioetyka. Pasjonatka życia kulturalnego i sztuki, a także fanka piłki nożnej.


Zwiastun


tytuł oryginalny: Silence
reżyseria: Martin Scorsese
aktorzy: Andrew Garfield, Adam Driver, Liam Neeson, Tadanobu Asano, Ciarán Hinds
czas trwania: 161 min.
produkcja: USA 2016
premiera: 2017-02-17
język: angielski, japoński


Spotkania Filozoficzne w Kinie Pod Baranami, organizowane we współpracy z naszym magazynem i Instytutem Filozofii UJ, są okazją do rozmowy o filozofii, kulturze i kinie. Celem spotkań jest spojrzenie na najnowsze światowe premiery z pogłębionej perspektywy.


Zob. wydarzenie na stronie Kina.


 Zob. wydarzenie na Facebooku.


Organizatorami Spotkań Filozoficznych są Kino Pod Baranami, Magazyn „Filozofuj!” i Instytut Filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

indeks


Po Spotkaniach powstaje recenzja, którą publikujemy w naszym serwisie.


Zachęcamy do dyskusji pod tekstem lub na naszym fanpage’u.

 

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy