Artykuł

Michael McKenna: Potwór moralny czy odpowiedzialna osoba? Przypadek Leonarda z „Memento”

Kadr z filmu Memento
Thriller psychologiczny Christophera Nolana Memento to imponujące dzieło filmowe. Chociaż wiele filmów może ilustrować idee filozoficzne, tylko nieliczne są, tak jak Memento, filozoficzne w zamyśle. W trakcie oglądania zadajemy sobie wiele pytań filozoficznych, które film celowo stawia. W tym krótkim eseju skoncentruję się na temacie wolnej woli i moralnie odpowiedzialnego działania.

Najnowszy numer: Meandry percepcji

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 28 kwietnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tek­st uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 2 (8), s. 52–54. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Czy Leonard jest moral­nie odpo­wie­dzial­nym pod­mio­tem, posia­da­ją­cym wol­no­ść wyma­ga­ną do tego, aby przy­pi­sać mu winę za jego dzia­ła­nia? Czy gdy mor­du­je naj­pierw han­dla­rza nar­ko­ty­ków Jimmy’ego Grant­za, a następ­nie Teddy’ego, wcze­śniej zaś przy­pusz­czal­nie zabi­ja roz­ma­ity­ch Joh­nów G., Leonard odpo­wia­da moral­nie za to, co robi? Czy robi to w spo­sób wol­ny? Czy też raczej jest moral­nym potwo­rem, isto­tą zdol­ną do popeł­nie­nia zła, ale pozba­wio­ną zdol­no­ści do dzia­ła­nia w spo­sób kom­pe­tent­ny i odpo­wie­dzial­ny?

Wadliwe sprawstwo Leonarda

Łatwiej będzie odpo­wie­dzieć na te pyta­nia, jeśli zasta­no­wi­my się naj­pierw nad kil­ko­ma pro­ble­ma­mi filo­zo­ficz­ny­mi. Moż­na roz­sąd­nie przy­jąć, że moral­nie odpo­wie­dzial­ne dzia­ła­nie wyma­ga kom­pe­tent­ne­go spraw­stwa prak­tycz­ne­go. Jest jasne, że zdol­no­ść Leonar­da do takie­go spraw­stwa jest znacz­nie ogra­ni­czo­na. Pro­wa­dzi on życie przy­po­mi­na­ją­ce to opi­sa­ne przez pogrą­żo­ne­go w glo­bal­nym wąt­pie­niu scep­tycz­nym Kar­te­zju­sza. Zakres prze­ko­nań, któ­re żywi z pew­no­ścią, jest co naj­wy­żej zni­ko­my. Ponad­to jego wie­dza o wła­snej jaź­ni w danej chwi­li nie jest wca­le pew­niej­sza niż o umy­sła­ch inny­ch. Zakła­da­jąc nawet, zgod­nie z poglą­dem o roz­sze­rzo­nym umy­śle, że jego notat­ki czy memen­ta sta­no­wią czę­ść jego umy­słu, to podob­ną (zwod­ni­czą) rolę odgry­wa w jego życiu umy­sło­wym Ted­dy. I cho­ciaż stan jego pamię­ci nie wyklu­cza toż­sa­mo­ści oso­bo­wej, to nie jest on w sta­nie w danej chwi­li trosz­czyć się o swo­ją przy­szło­ść. Znacz­nie ogra­ni­czo­na jest rów­nież jego zdol­no­ść do pla­no­wa­nia. W reali­za­cji każ­de­go dłu­go­ter­mi­no­we­go pla­nu jest on cał­ko­wi­cie zda­ny na taki­ch ludzi, jak Ted­dy i Nata­lie. Nie jest też w sta­nie wia­ry­god­nie potwier­dzić praw­dzi­wo­ści swo­ich prze­ko­nań – a zwłasz­cza tego, czy jego żona zosta­ła pomsz­czo­na, czy nie. Posia­da rów­nież sil­ny motyw do samo­oszu­ki­wa­nia, któ­rym w koń­cu zaczy­na się kie­ro­wać. Nie ma nadziei, aby jego życie kie­dy­kol­wiek zło­ży­ło się w sen­sow­ną cało­ść i uzy­ska­ło taką struk­tu­rę nar­ra­cyj­ną, któ­rą inni cie­szą się z natu­ry. Nie może liczyć na to, że kie­dyś opo­wie histo­rię swo­je­go życia, uka­zu­ją­cą jego głę­bię i war­to­ść. W jaki spo­sób oso­bę tak bar­dzo upo­śle­dzo­ną i tak ułom­ną w swym spraw­stwie prak­tycz­nym moż­na by uznać za kom­pe­tent­ny pod­miot moral­ny, odpo­wie­dzial­ny za swo­je dzia­ła­nia?

Zagadka Hume’a

Nawet gdy­by uda­ło się roz­wią­zać wymie­nio­ne trud­no­ści i poważ­nie potrak­to­wać twier­dze­nie, że Leonard odpo­wia­da za akty mor­der­stwa i prze­mo­cy, jaki­ch się dopu­ścił, to ist­nie­je jesz­cze inny kło­pot z uzna­niem go za win­ne­go i wymie­rze­niem mu kary – jak rów­nież z tym, aby on sam mógł uznać swo­ją winę. Filo­zof David Hume przed­sta­wił słyn­ną zagad­kę doty­czą­cą luki mię­dzy dzia­ła­niem a spraw­cą. Gdy obwi­nia­my i karze­my, czy­ni­my to ze wzglę­du na dzia­ła­nie. Ale jeśli dzia­ła­nie dobie­gło już koń­ca, to dla­cze­go karać spraw­cę? Hume twier­dzi w odpo­wie­dzi, że dzia­ła­nie wyni­kło ze zły­ch cech cha­rak­te­ru spraw­cy, zaś uka­ra­nie go jest spo­so­bem reak­cji na te cechy. Nic więc dziw­ne­go, że spraw­ca, któ­ry po pro­stu nie jest w sta­nie pamię­tać swo­ich dzia­łań, nie mógł­by uznać winy i kary za spo­sób reak­cji na wła­sne cechy cha­rak­te­ru ujaw­nio­ne w dzia­ła­niu.

Moż­na mimo to upie­rać się, że cho­ciaż nie spo­sób sen­sow­nie obwi­niać ani karać Leonar­da, to nie wyni­ka z tego, że w chwi­la­ch popeł­nia­nia bru­tal­ny­ch mor­der­stw nie zasłu­gi­wał na przy­pi­sa­nie mu winy – ina­czej mówiąc, że nie jest on moral­nie odpo­wie­dzial­ny za to, co czy­ni w danym miej­scu i w danej chwi­li. To praw­da, że nie może­my go obwi­niać, ponie­waż nic nie pamię­ta, ale nie może­my rów­nież winić oso­by, któ­ra doko­nu­je mor­der­stwa i zaraz potem sama umie­ra. Cho­ciaż ta oso­ba teraz już nie ist­nie­je, to nie wyni­ka z tego, że w chwi­li mor­der­stwa nie zasłu­gi­wa­ła na przy­pi­sa­nie jej winy. Gdy­by nadal żyła, to jej uka­ra­nie było­by jak naj­bar­dziej sto­sow­ne. Podob­nie – moż­na by twier­dzić – dzia­ła­ją­cy tak a nie ina­czej i posia­da­ją­cy roz­ma­ite ogra­ni­cze­nia Leonard zasłu­gu­je na przy­pi­sa­nie mu winy i gdy­by jego pamięć funk­cjo­no­wa­ła wła­ści­wie, to cał­ko­wi­cie sto­sow­ne było­by przy­pi­sa­nie mu jej. Fakt, że trud­no nam go winić, nie wyklu­cza sądu, że w samej chwi­li dzia­ła­nia zasłu­gi­wał na przy­pi­sa­nie mu winy.

Teoria ahistoryczna

Czy może­my poważ­nie potrak­to­wać tę moż­li­wo­ść? Otóż nie­któ­rzy filo­zo­fo­wie przyj­mu­ją tzw. ahi­sto­rycz­ną teo­rię odpo­wie­dzial­no­ści moral­nej, któ­ra dobrze uza­sad­nia potrak­to­wa­nie Leonar­da jako moral­nie odpo­wie­dzial­ne­go za swo­je dzia­ła­nia w chwi­la­ch ich popeł­nia­nia. Filo­zo­fo­wie ci dopusz­cza­ją moż­li­wo­ść, że cho­ciaż stan umy­słu oso­by w danej chwi­li ma bar­dzo nie­ty­po­we przy­czy­ny, cał­ko­wi­cie pod­wa­ża­ją­ce jej spraw­stwo i auto­no­mię, to jeśli w samym momen­cie podej­mo­wa­nia decy­zji i dzia­ła­nia spraw­stwo tej oso­by „funk­cjo­nu­je” wła­ści­wie, to może ona być odpo­wie­dzial­na za to, co robi. Jak pisze filo­zof Har­ry Frank­furt: W takim zakre­sie, w jakim oso­ba utoż­sa­mia się z moty­wa­mi swo­ich dzia­łań, bie­rze odpo­wie­dzial­no­ść za te dzia­ła­nia i przyj­mu­je za nie odpo­wie­dzial­no­ść moral­ną; co wię­cej, kwe­stia tego, jakie są przy­czy­ny dzia­łań i utoż­sa­mie­nia się oso­by z ich moty­wa­mi, jest nie­istot­na dla kwe­stii tego, czy oso­ba speł­nia je w spo­sób wol­ny i odpo­wia­da moral­nie za ich speł­nie­nie (H. Frank­furt, Three Con­cepts of Free Action, w: ten­że, The Impor­tan­ce of What We Care Abo­ut, Cam­brid­ge 1988, s. 54).

Leonard w peł­ni iden­ty­fi­ku­je się z moty­wa­mi swo­ich dzia­łań, i choć moty­wy te poja­wi­ły się w nie­ty­po­wy spo­sób, to w myśl bro­nio­nej przez Frank­fur­ta teo­rii ahi­sto­rycz­nej nie ma to zna­cze­nia dla kwe­stii tego, czy Leonard odpo­wia­da moral­nie za swo­je czy­ny. W samej chwi­li dzia­ła­nia jego życie umy­sło­we było w dużej mie­rze spój­ne i obra­ca­ło się wokół pla­nu doko­na­nia zemsty. Wpraw­dzie np. w wypad­ku zabi­cia Jimmy’ego Grant­za racje Leonar­da były wyni­kiem oszu­ka­nia go przez inne oso­by, ale to on sam dzia­łał na pod­sta­wie owy­ch racji. Ponad­to miał peł­ną świa­do­mo­ść – co sam kil­ka­krot­nie zauwa­żył i na co zwra­ca­li mu uwa­gę inni – że jego świa­dec­two doty­czą­ce tego, kto co zro­bił i któ­re poszla­ki są wia­ry­god­ne, było dość ską­pe. Mimo tego nie wahał się zabić na pod­sta­wie tego nader wątłe­go świa­dec­twa. Takie podej­mo­wa­ne w mgnie­niu oka decy­zje sta­no­wią wyraz spraw­stwa Leonar­da. Dla­cze­go zatem nie uznać ich, zgod­nie z tezą Frank­fur­ta, za pod­sta­wę do przy­pi­sa­nia mu moral­nej odpo­wie­dzial­no­ści?

Teoria historyczna

Wie­lu inny­ch filo­zo­fów, piszą­cy­ch na temat moral­nie odpo­wie­dzial­ne­go spraw­stwa, bro­ni teo­rii histo­rycz­nej. Argu­men­tu­ją oni, że histo­ria spraw­cy nie jest bez zna­cze­nia dla tego, czy jest on moral­nie odpo­wie­dzial­ny za to, co czy­ni w danej chwi­li. Według nich, gdy­by­śmy wyobra­zi­li sobie inną postać, Leonar­da*, któ­ry nie ma pro­ble­mu z pamię­cią, nie został oma­mio­ny przez inny­ch i nakło­nio­ny do uzna­nia roz­ma­ity­ch kłam­stw doty­czą­cy­ch Jimmy’ego, lecz któ­ry sam w spo­sób racjo­nal­nie kom­pe­tent­ny pod­jął decy­zję, aby kie­ru­jąc się zemstą zamor­do­wać Jimmy’ego, to Leonard* był­by moral­nie odpo­wie­dzial­ny. Ina­czej jest jed­nak w wypad­ku Leonar­da, mimo że w samej chwi­li dzia­ła­nia Leonard i Leonard* są do sie­bie co do joty podob­ni pod wzglę­dem wszyst­ki­ch wła­sno­ści ahi­sto­rycz­ny­ch. W naj­lep­szym razie – prze­ko­ny­wa­li­by ci filo­zo­fo­wie – Leonard to moral­ny potwór, a nie moral­nie odpo­wie­dzial­ny pod­miot dzia­ła­nia.

Nieudana próba obrony teorii ahistorycznej

Przy­zna­ję, że moje sta­no­wi­sko w tym spo­rze jest ambi­wa­lent­ne. Doce­niam siłę tezy Frank­fur­ta, że nale­ży oce­niać ludzi taki­ch, jaki­mi są, bez wzglę­du na to, w jaki spo­sób sta­li się tacy, jacy teraz są. Bied­ny dzie­ciak zni­kąd i boga­ty dzie­ciak z wyżyn spo­łecz­ny­ch z chwi­lą prze­kro­cze­nia pew­ne­go pro­gu kom­pe­ten­cji w dzia­ła­niu powin­ni być oce­nia­ni po pro­stu na pod­sta­wie tego, kim są i co teraz robią, a nie tego, jak sta­li się tacy, jacy są. Z dru­giej stro­ny trud­no sobie wyobra­zić, że napraw­dę mogli­by­śmy uznać Leonar­da w chwi­li dzia­ła­nia za pono­szą­ce­go winę w takim samym stop­niu, w jakim pono­si ją Leonard*. W jed­nej ze swo­ich wcze­śniej­szy­ch publi­ka­cji bro­ni­łem tezy, że taka oso­ba, jak Leonard, jest rów­nie odpo­wie­dzial­na za swo­je dzia­ła­nia, jak ktoś taki, jak Leonard* (Respon­si­bi­li­ty and Glo­bal­ly Mani­pu­la­ted Agents, „Phi­lo­so­phi­cal Topics” 32 (2004): 169–192). Argu­men­to­wa­łem, że taka postać, jak Leonard*, w prze­ci­wień­stwie do Leonar­da, odpo­wia­da moral­nie za swój cha­rak­ter, któ­ry sama w spo­sób wol­ny ukształ­to­wa­ła i któ­ry spra­wił, że podob­nie jak Leonard, popeł­ni­ła okre­ślo­ny akt mor­der­stwa. Sen­sow­ne wyda­je się więc powie­dze­nie, że Leonard* pono­si więk­szą winę niż Leonard. Nie zna­czy to jed­nak, że Leonard nie pono­si żad­nej winy. Obaj zasłu­gu­ją, aby winić ich za zły akt mor­der­stwa, ale tyl­ko jeden z nich, mia­no­wi­cie Leonard*, zasłu­gu­je ponad­to, aby winić go za bycie okre­ślo­ne­go rodza­ju oso­bą oraz za uczy­nie­nie z sie­bie oso­by, któ­ra dopu­ści­ła się złe­go czy­nu.

Prze­my­śle­nie przy­pad­ku Leonar­da znacz­nie osła­bi­ło moje prze­świad­cze­nie o traf­no­ści powyż­szej pro­po­zy­cji. Jeśli Leonard jest moral­nie odpo­wie­dzial­ny i win­ny doko­na­ny­ch przez sie­bie aktów mor­der­stwa, a zatem nie jest moral­nym potwo­rem, lecz spraw­cą moral­nie odpo­wie­dzial­nym w chwi­li popeł­nia­nia tych aktów, to jego odpo­wie­dzial­no­ść moral­na wyda­je się tak nikła, że wła­ści­wie przy­pi­sa­nie mu jej prze­sta­je mieć więk­sze zna­cze­nie. Gdy­by Leonard mógł być moral­nie odpo­wie­dzial­ny za doko­na­ne przez sie­bie akty mor­der­stwa, mimo wyli­czo­ny­ch wcze­śniej poważ­ny­ch ogra­ni­czeń jego sta­nów wie­dzy oraz zdol­no­ści do samo­roz­u­mie­nia i prak­tycz­ne­go spraw­stwa, to moż­na się zasta­na­wiać nad zakre­sem przy­pi­sy­wal­nej mu odpo­wie­dzial­no­ści oraz tego, jak wie­le podo­bień­stw z Leonar­dem*, któ­ry jest w dużej mie­rze nor­mal­nie funk­cjo­nu­ją­cym czło­wie­kiem, moż­na by mu roz­sąd­nie przy­pi­sać. Myślę, że bar­dzo nie­wie­le. Napraw­dę bar­dzo nie­wie­le.

Dobry film, podob­nie jak dobra książ­ka, może dostar­czyć szcze­gól­nie barw­ny­ch eks­pe­ry­men­tów myślo­wy­ch do testo­wa­nia intu­icji filo­zo­ficz­ny­ch. Na koniec zazna­czę więc raz jesz­cze, że po obej­rze­niu Memen­to prze­sta­łem opo­wia­dać się za teo­rią ahi­sto­rycz­ną. Nawet jeśli nie jest ona cał­ko­wi­cie błęd­na, to nikła odpo­wie­dzial­no­ść moral­na, jaką moż­na by przy­pi­sać takie­mu spraw­cy, jak Leonard, wyraź­nie poka­zu­je, że nie war­to tra­cić aż tyle cza­su na jej roz­pa­try­wa­nie.

Prze­ło­żył Mar­cin Iwa­nic­ki

* Frag­ment ese­ju Auto­ra Moral Mon­ster or Respon­si­ble Per­son? Memento’s Leonard as a Case Stu­dy in Defec­ti­ve Agen­cy, w: A. Kania (ed.), Memen­to, Lon­don 2009, s. 23–43. Prze­kład za zgo­dą Auto­ra.

Micha­el McKen­na – Pro­fes­sor filo­zo­fii Uni­wer­sy­te­tu Ari­zo­na w Tuc­son, autor Conver­sa­tion and Respon­si­bi­li­ty (OUP 2011) oraz współ­re­dak­tor Free Will: A Con­tem­po­ra­ry Intro­duc­tion (Routled­ge 2015).

Tek­st jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samy­ch warun­ka­ch 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Reklama

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chce­sz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przej­dź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy