Artykuł Filozofia w filmie Ontologia

Micheal Huemer: Wolna wola i determinizm w świecie „Raportu mniejszości”

Czy znający przyszłość przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości powinni karać przestępców zanim popełnią oni swoje zbrodnie? I czy taka wiedza o przyszłości oznaczałaby, że owe zbrodnie przestałyby mieć charakter działań wolnych i odpowiedzialnych – a zatem przestałyby w ogóle zasługiwać na karę? Okazją do rozważenia tych kwestii jest znany film Stevena Spielberga Raport mniejszości.

Najnowszy numer: Nowy człowiek?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2017 można zamówić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 23 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „TUTAJ”.

Down­load (PDF, 1.17MB)


Howard Marks właśnie nakła­da oku­lary, gdy do jego syp­i­al­ni wpa­da gru­pa uzbro­jonych polic­jan­tów i błyskaw­icznie go obezwład­nia. Jak mu wyjaś­ni­a­ją, zosta­je aresz­towany pod zarzutem „przyszłego morder­st­wa” Sary Marks i Don­al­da Dubi­na, zbrod­ni namięt­noś­ci, której miał się za chwilę dop­uś­cić, zastawszy swo­ją żonę w obję­ci­ach kochanka. Tak rozpoczy­na się film Steve­na Spiel­ber­ga Raport mniejs­zoś­ci. Podob­ne aresz­towa­nia stały się możli­we dzię­ki pracu­ją­cym dla policji „preko­gom” – trójce indy­widuów posi­ada­ją­cych zdol­ność poz­nawa­nia przyszłoś­ci. Widzą oni zbrod­nie, do których dojdzie, o ile w porę nie zapo­bieg­nie im polic­ja. Dzię­ki wiz­jom prekogów, polic­ja jest w stanie udarem­ni­ać te zbrod­nie i aresz­tować niedoszłych przestępców. Nat­u­ral­nie oskarżeni zarzeka­ją się, że są niewin­ni: w chwili przestępst­wa nie popełnili fak­ty­cznie żad­nej zbrod­ni. Urzęd­ni­cy państ­wowi argu­men­tu­ją w odpowiedzi, że oskarżeni popełnili­by owe zbrod­nie, gdy­by w porę nie pojaw­ili się funkcjonar­iusze Przedzbrod­ni. Jak wyjaś­nia jeden z ofi­cerów: „To, że zapo­biegliś­cie jej zajś­ciu nie zmienia fak­tu, że miało do niej dojść”.

Wyda­je się jed­nak, że oso­by ukarane zgod­nie z prawa­mi Przedzbrod­ni dys­ponu­ją przekonu­jącą, filo­zoficzną lin­ią obrony: jeśli, jak twierdzi jeden z ofi­cerów Przedzbrod­ni, „preko­gi widzą przyszłość i nigdy się nie mylą”, to wyni­ka z tego, że przyszłość jest z góry zde­ter­mi­nowana. Jedynym sposobem, w jaki moż­na uniknąć (w prze­ci­wnym razie z góry zde­ter­mi­nowanej) przyszłoś­ci jest, jak się nam sugeru­je, wpływ samych prekogów (jej uniknię­cie sta­je się możli­we dzię­ki posi­ada­niu wiedzy o dom­nie­manej przyszłoś­ci). To zaś znaczy, że np. Howard Marks nie mógł był uniknąć swego przez­naczenia. Gdy­by nie inter­wenc­ja prekogów i Wydzi­ału Przedzbrod­ni, nie mógł­by tak po pros­tu zde­cy­dować, że nie zabi­je Sary Marks i Don­al­da Dubi­na. A sko­ro tak – sko­ro nasze losy są z góry zde­ter­mi­nowane i nie ma wol­nej woli – to niespraw­iedli­we wyda­je się karanie go za to, co miał zro­bić. Karanie za coś, za co nie jest się odpowiedzial­nym kłó­ci się bowiem z zasada­mi spraw­iedli­woś­ci, a jeśli nie mamy wol­nej woli, to nie ponosimy za nic odpowiedzial­noś­ci.

W dal­szej częś­ci fil­mu pojaw­ia­ją się sug­estie, że oso­by posi­ada­ją pewną dozę wol­nej woli. Dowiadu­je­my się, że niekiedy jeden z prekogów widzi możli­wą przyszłość, która różni się od tej, jaką widzą dwaj pozostali, dostar­cza­jąc w ten sposób tytułowego „rapor­tu mniejs­zoś­ci”. Pod koniec fil­mu jeden z prekogów zaz­nacza, że John Ander­ton wciąż jeszcze może zrezyg­nować z popełnienia zbrod­ni, mimo że ów prekog miał wiz­ję mod­er­st­wa i że w wypad­ku Ander­tona nie ist­nieje żaden raport mniejs­zoś­ci. Wyda­je się jed­nak, iż zdol­ność Ander­tona do uniknię­cia przez­naczenia wyni­ka jedynie z tego, że udało mu się poz­nać predykcję prekogów. Dokonu­jąc swoich predykcji, preko­gowie zmieni­a­ją bowiem sys­tem, którego zachowanie przewidu­ją i w ten sposób unieważ­ni­a­ją swo­je predykc­je. Ten dru­gi szczegół nie kłó­ci się wcale z ideą, że przyszłość jest z góry zde­ter­mi­nowana. Ist­nie­nie raportów mniejs­zoś­ci to w filmie jedyne świadect­wo, że indy­wid­ua (niekiedy) posi­ada­ją aut­en­ty­czną wol­ną wolę.

Tak czy inaczej sys­tem Przedzbrod­ni wyda­je się ety­cznie nieak­cep­towal­ny: sko­ro rzeko­mi przys­zli przestęp­cy nie posi­ada­ją wol­nej woli, to ich karanie jest niespraw­iedli­we, ponieważ nie odpowiada­ją moral­nie za to, co byli­by zro­bili. Jeśli nato­mi­ast rzeko­mi przys­zli przestęp­cy posi­ada­ją wol­ną wolę, to ich karanie jest niespraw­iedli­we, ponieważ nie moż­na mieć pewnoś­ci, że naprawdę popełnili­by byli zbrod­nię, za którą mają ponieść karę. W każdym razie tak mogli­by argu­men­tować ich obroń­cy.

Twardy determinizm a zagrożenie dla wolnej woli

Trady­cyjnie przyj­mu­je się, że posi­adanie wol­nej woli wyma­ga dwóch rzeczy: alter­naty­wnych możli­woś­ci oraz samokon­troli. Inaczej mówiąc, oso­ba jest wol­na tylko wtedy, gdy (a) ma do wyboru więcej niż jed­ną przyszłość (więcej niż jed­no dzi­ałanie, które może pod­jąć) oraz (b) kon­trolu­je swo­je dzi­ała­nia (to od niej zależy, która z alter­naty­wnych możli­woś­ci się ziś­ci). Weźmy jako przykład rob­o­ta z kom­put­erowym mózgiem, który deter­min­u­je wszys­tkie jego czyn­noś­ci według ściśle określonego pro­gra­mu. W pro­gramie nie ma miejs­ca na przy­padek i ów robot musi zawsze reagować pre­cyzyjnie na każdy konkret­ny zbiór danych wejś­ciowych. Intu­icyjnie, nie posi­a­da on wol­nej woli, ponieważ nie dys­ponu­je alter­naty­wny­mi możli­woś­ci­a­mi: wprawdzie kon­trolu­je swo­je dzi­ała­nia, ale w każdej chwili ma przed sobą tylko jed­ną możli­wą opcję. Dla porów­na­nia weźmy radioak­ty­wny atom, który ma 50% szans na roz­pad w ciągu najbliższej godziny; to, czy tak się zdarzy, jest sprawą losową. Intu­icyjnie, ów atom również nie ma wol­nej woli. Wprawdzie posi­a­da dwie różne możli­we przyszłoś­ci, ale nie jest w stanie kon­trolować tego, która z nich się ziś­ci. Przykłady te pokazu­ją, dlaczego wol­na wola wyma­ga spełnienia warunk­ów (a) i (b).

Głównym zagroże­niem dla wol­nej woli – główną racją, by wąt­pić, że ją posi­adamy – jest, jak się na ogół przyj­mu­je, deter­minizm. Deter­minizm to teza, że biorąc pod uwagę stan świa­ta w dowol­nej chwili, możli­wa jest tylko jed­na przyszłość. Dlaczego mielibyśmy przyjąć ten pogląd? Z co najm­niej dwóch powodów. Po pier­wsze, więk­szość osób, które wierzą w Boga, przyp­isu­je mu wszech­wiedzę. Jeśli Bóg jest wszech­wiedzą­cy, to musi wiedzieć o wszys­tkim, co zajdzie w przyszłoś­ci. Ale jeśli Bóg już ter­az wie, co się wydarzy, to wyda­je się, że nie ist­nieją alter­naty­wne możli­woś­ci; zdarzenia muszą się potoczyć zgod­nie z uprzed­nią wiedzą Boga. Sko­ro Bóg już ter­az wie, że jutro popełnię morder­st­wo, to nie jestem w stanie pow­strzy­mać się od jego popełnienia. Pewien aktu­al­nie ist­nieją­cy fakt czy stan rzeczy (mianowicie wiedza Boga) pozosta­je niez­god­ny z zaniechaniem przeze mnie tego morder­st­wa, a zatem muszę się go dop­uś­cić.

Po drugie, wielu naukow­ców i filo­zofów uważa, że prawa przy­rody są deter­min­isty­czne. Chodzi tu m.in. o newtonowskie prawa ruchu, pra­wo graw­itacji, a także o prawa rządzące pola­mi elek­tryczny­mi i mag­ne­ty­czny­mi. Uznanie ich deter­min­isty­cznego charak­teru jest równoz­naczne z przyję­ciem, że, biorąc pod uwagę stan sys­te­mu fizy­cznego w danej chwili, prawa te wyz­nacza­ją dokład­nie jeden przyszły rozwój zdarzeń. Na przykład drugie pra­wo New­tona głosi, że pęd ciała jest zde­ter­mi­nowany przez dzi­ała­jące na to ciało siły; biorąc pod uwagę te siły, ist­nieje dokład­nie jed­na możli­wa wartość, jaką może przyjąć wspom­ni­ane tem­po. W fizyce klasy­cznej te siły są jed­noz­nacznie określane przez włas­noś­ci i układ cząstek tworzą­cych sys­tem fizy­czny – biorąc pod uwagę te włas­noś­ci i układ ist­nieje tylko jed­na możli­wa wartość dla siły wypad­kowej (net force) dzi­ała­jącej na każdą konkret­ną cząstkę w sys­temie. A zatem, biorąc pod uwagę sys­tem cząstek o określonych włas­noś­ci­ach i pozosta­ją­cych w określonym układzie, ist­nieje dokład­nie jeden sposób, w jaki ów sys­tem będzie się rozwi­jać w cza­sie.

Aby zas­tosować tę ideę do dzi­ała­nia ludzkiego, przyjmi­jmy, że popełniłem morder­st­wo strze­la­jąc do kogoś z broni pal­nej. Abym w danych okolicznoś­ci­ach go nie popełnił, cząst­ki składa­jące się na palec, którym nacis­nąłem spust, musi­ały­by były nie poruszyć się w taki sposób, w jaki rzeczy­wiś­cie się poruszyły. Mój palec poruszył się tak a nie inaczej w wyniku skur­czu mięśni ręki, którego przy­czyną były impul­sy elek­tryczne bieg­nące od mózgu do ner­wów dłoni. Owe impul­sy elek­tryczne miały z kolei swo­ją przy­czynę w chemicznych i elek­trycznych proce­sach w mózgu, a te zostały spowodowane przez wcześniejsze elek­tro­chemiczne zdarzenia w mózgu oraz inne impul­sy elek­tryczne docier­a­jące do mózgu ze zmysłów. Wszys­tki­mi tymi zdarzeni­a­mi rządz­iły prawa chemii i fizy­ki. Mógłbym był postąpić inaczej tylko wtedy, gdy­by w danej chwili układ akty­wnoś­ci elek­trycznej w mózgu był inny, zaś ów układ mógł­by być inny tylko wtedy, gdy­by inne było również coś wcześniejszego – albo uprzed­ni stan mózgu, albo wpływ otoczenia na mózg. Z kolei stan mózgu w dowol­nej wcześniejszej chwili miał swo­ją przy­czynę w zdarzeni­ach, które zaszły jeszcze wcześniej, i tak dalej. Ostate­cznie, abym postąpił był inaczej, coś musi­ało­by być inne w każdej wcześniejszej chwili aż do Wielkiego Wybuchu. Wyni­ka z tego, jak się wyda­je, że nie posi­adam wol­nej woli, albowiem nie dys­ponu­ję alter­naty­wny­mi możli­woś­ci­a­mi. Taki jest pogląd twardych deter­min­istów: ponieważ deter­minizm jest prawdzi­wy, nikt nie posi­a­da wol­nej woli.

Sprawę tę uważa się za doniosłą – i kłopotli­wą – ponieważ, jak się przyj­mu­je, jeśli nie posi­adamy wol­nej woli, to nie odpowiadamy za nasze dzi­ała­nia. Znaczy to m.in., że niko­mu nie moż­na trafnie przyp­isać zasłu­gi lub winy za dzi­ałanie. (Nie moż­na mnie spraw­iedli­wie winić za doko­nane morder­st­wo; z drugiej strony, urzęd­ników państ­wowych również nie moż­na spraw­iedli­wie winić za posłanie mnie za krat­ki.)

Podany właśnie argu­ment zakła­da jed­nak fizykę klasy­czną, która bez wąt­pi­enia jest deter­min­isty­cz­na. W nowszych cza­sach ustąpiła ona jed­nak miejs­ca mechan­ice kwan­towej. Inter­pre­tac­ja mechani­ki kwan­towej pozosta­je kwest­ią sporną: niek­tórzy naukow­cy i filo­zo­fowie twierdzą, że dowodzi ona fałszy­woś­ci deter­miniz­mu (ta inter­pre­tac­ja ma przewagę), a inni wolą deter­min­isty­czne inter­pre­tac­je mechani­ki kwan­towej.

Manewr miękkiego deterministy

His­to­rycznie najwięk­szą pop­u­larnoś­cią cieszył się wśród filo­zofów pogląd, który laikom nigdy nie przyszedł­by do głowy: wol­ność i deter­minizm są ze sobą w pełni zgodne. Mięk­ki deter­minizm to stanowisko, że deter­minizm jest prawdzi­wy, a mimo to posi­adamy wol­ną wolę. Może się to wydawać niespójne. W jaki sposób filo­zo­fowie próbowali bronić tego poglą­du?

Na ogół mięk­ki deter­min­ista zaczy­na od poda­nia anal­izy takich pojęć jak wol­ność, możli­wość i kon­tro­la. Przed­staw­ia­jąc wyżej stanowisko twardego deter­min­isty założyliśmy, że jeśli przeszłość i prawa natu­ry dopuszcza­ją tylko jed­ną przyszłość, to tylko jed­na przyszłość jest możli­wa, a zatem nie ist­nieją tego rodza­ju alter­naty­wne możli­woś­ci, jakich wyma­ga wol­na wola. Mięk­ki deter­min­ista twierdzi jed­nak, że ist­nieje kil­ka sen­sów słowa „możli­wa”, i że o ile w jed­nym sen­sie możli­wa jest tylko jed­na przyszłość, to w innym sen­sie, ważniejszym dla sprawy wol­nej woli, ist­nieje wiele możli­wych przyszłoś­ci. Jako prosty przykład mięk­ki deter­min­ista pro­ponu­je następu­jącą definicję słowa „może”:

S może zro­bić X = gdy­by S spróbował zro­bić X, to udało­by mu się to zro­bić.

Zauważmy, że w tym sen­sie oso­ba może posi­adać alter­naty­wne możli­woś­ci – może dokon­ać każdego z wielu dzi­ałań – nawet jeśli wszys­tkie jej dzi­ała­nia są zde­ter­mi­nowane przez uprzed­nie przy­czyny. Aby się o tym przekon­ać, wyobraźmy sobie następu­jącą sytu­ację: żyję w świecie, w którym wszys­tkie zdarzenia są zde­ter­mi­nowane przez uprzed­nie przy­czyny. Prawa tego świa­ta przesądza­ją, że gdy­bym w bieżą­cych okolicznoś­ci­ach spróbował zro­bić A, to moja pró­ba zakończyła­by się powodze­niem, podob­nie jak moja pró­ba zro­bi­enia B (niez­god­nego z A, alter­naty­wnego dzi­ała­nia). Prawa i przeszłość deter­min­u­ją również, że fak­ty­cznie spróbu­ję zro­bić A a nie B. Wszys­tko to jest spójne. W tej sytu­acji deter­minizm jest prawdzi­wy, a mimo to posi­adam alter­naty­wne możli­woś­ci w podanym wyżej sen­sie: ist­nieją dwa dzi­ała­nia, A i B, takie że gdy­bym spróbował wykon­ać któreś z nich, to udało­by mi się; dlat­ego są to dwa dzi­ała­nia, których „mogę” dokon­ać.

Miękkiego deter­miniz­mu moż­na również bronić argu­men­tu­jąc, że być wol­nym po pros­tu znaczy być wol­nym od zewnętrznych przeszkód dzi­ała­nia, albo że wol­ność wyma­ga jedynie tego, aby dzi­ałanie było zde­ter­mi­nowane przez przy­czyny wewnętrzne (np. przez przeko­na­nia, wartoś­ci i prag­nienia spraw­cy), a nie przez czyn­ni­ki zewnętrzne (np. przez siły pochodzące z spoza pod­mio­tu siły czy przez przy­mus ze strony innych osób). Jeśli zgodz­imy się z tym, to wol­ność nie wyk­lucza deter­miniz­mu; deter­minizm wyma­ga wprawdzie, aby wszys­tkie dzi­ała­nia oso­by były przy­czynowo zde­ter­mi­nowane, ale nie wyma­ga, aby przy­czyny dzi­ałań były całkowicie zewnętrzne, a nie wewnętrzne.

Jeszcze inna linia argu­men­tacji wysunię­ta przez mięk­kich deter­min­istów głosi, że wol­ność fak­ty­cznie wyma­ga deter­miniz­mu. Twierdzi się, że gdy­by deter­minizm był fałszy­wy, a naszych dzi­ałań nie deter­mi­nowały­by żadne uprzed­nie przy­czyny, to dzi­ała­nia te były­by przy­pad­kowy­mi zdarzeni­a­mi, a to co przy­pad­kowe nie podle­ga naszej kon­troli. Ponieważ wol­na wola wyma­ga samokon­troli, nie posi­adal­ibyśmy więc wol­nej woli. Przy­puśćmy np. że mimo iż nie prag­nę w tej chwili stanąć na głowie i odśpiewać na głos hymn, to ist­nieje szansa, że tak czy inaczej to zro­bię, niekierowany żad­nym moim przeko­naniem, prag­nie­niem czy inną motywacją. Ta możli­wość nie uczyniła­by mnie wol­nym; prze­ci­wnie, wyda­je się, że pozbaw­iła­by mnie wol­noś­ci. Może­my kon­trolować nasze dzi­ała­nia i decyz­je tylko wtedy, gdy ich przy­czy­na­mi są nasze wewnętrzne myśli i dzi­ała­nia. Inde­ter­minizm nie tylko nam w tym nie poma­ga, ale wręcz wyk­lucza spełnie­nie tych warunk­ów wol­noś­ci. Jeśli więc w ogóle posi­adamy spójne poję­cie wol­noś­ci, to z pewnoś­cią wol­na wola nie wyma­ga inde­ter­miniz­mu.

Cho­ci­aż powyższe argu­men­ty nie są zupełnie pozbaw­ione mocy, wyda­ją się mniej przekonu­jące niż zarzu­ty wobec miękkiego deter­miniz­mu. Oto jeden z tych zarzutów sfor­mułowany przez Petera van Inwa­ge­na: „Jeśli deter­minizm jest prawdzi­wy, to nasze dzi­ała­nia stanow­ią kon­sek­wenc­je praw przy­rody i zdarzeń z odległej przeszłoś­ci. Nie mamy wpły­wu na to, co zdarzyło się przed naszy­mi nar­o­dz­i­na­mi, ani na to, jakie są prawa przy­rody. Dlat­ego nie mamy wpły­wu na ich kon­sek­wenc­je, do których należą również nasze obec­ne dzi­ała­nia.” Może­my ująć ten argu­ment jeszcze inaczej. Wyda­je się, że nie mam dostępu do takiej możli­wej przyszłoś­ci, w której prawa przy­rody są inne niż w naszym świecie, ani do takiej przyszłoś­ci, w której zosta­je zła­mane jakieś pra­wo przy­rody. Na przykład nie mam dostępu do żad­nej możli­wej przyszłoś­ci, w której zła­mane zosta­je pra­wo zachowa­nia pędu; nie mogę postąpić w taki sposób, że pęd nie zosta­je zachowany.

Wyda­je się również, że nie mam dostępu do żad­nego możli­wego świa­ta, w którym przeszłość jest inna niż fak­ty­cznie. Na przykład nie mam dostępu do możli­wej sytu­acji, w której w 1815 Napoleon zwycięża pod Water­loo. Jeśli deter­minizm jest prawdzi­wy, to ist­nieje tylko jed­na możli­wa przyszłość, w której przeszłość i prawa przy­rody pozosta­ją niezmi­enne; każ­da alter­naty­w­na „możli­wa” przyszłość wyma­gała­by innej przeszłoś­ci lub innych praw przy­rody. Nie mam więc dostępu do żad­nej takiej alter­naty­wnej przyszłoś­ci. A ponieważ wol­na wola wyma­ga alter­naty­wnych możli­woś­ci, deter­minizm ją wyk­lucza.

Rozważmy prosty przykład. Wyobraź sobie, że jesteś lekarzem i masz dyżur na izbie przyjęć, gdzie właśnie przy­wieziono pac­jen­ta z atakiem ser­ca. Przy­puśćmy, że na pod­staw­ie praw bio­chemii i fizjologii ludzkiego ciała wiesz, że aby go ura­tować, w ciągu trzech min­ut od ataku ser­ca trze­ba przeprowadz­ić resus­cy­tację. Przy­puśćmy, że wiesz również, iż upłynęły już cztery min­u­ty i nikt nie przeprowadz­ił resus­cy­tację. Czy nie mógłbyś zasad­nie wyprowadz­ić z tego wniosku, że w zaist­ni­ałej sytu­acji nie możesz ura­tować tego pac­jen­ta? Jeśli deter­minizm jest prawdzi­wy, to two­ja sytu­ac­ja w odniesie­niu do każdego z twoich dzi­ałań przy­pom­i­na sytu­ację tego lekarza w sto­sunku do jego pac­jen­ta: w wypad­ku każdej rzeczy, której nie robisz, jej zro­bi­e­nie wyma­gało­by, aby w przeszłoś­ci stało się coś, co fak­ty­cznie nie miało miejs­ca. Zda­je się z tego wynikać, że jeśli deter­minizm jest prawdzi­wy, to nie możesz zro­bić nic innego niż to, co fak­ty­cznie robisz, a zatem że nie masz wol­nej woli.

W obronie wolności

Jak dotąd rozważyłem zagroże­nie, jakie stwarza dla wol­nej woli deter­minizm. Okaza­ło się, że mięk­ki deter­minizm nie uchy­la tego zagroże­nia. Drugie najważniejsze stanowisko w sporze o wol­ną wolę, niekiedy nazy­wane lib­er­tar­i­an­izmem (nie należy go mylić ze stanowiskiem o tej samej nazwie w filo­zofii poli­ty­ki) głosi, że wol­na wola ist­nieje i jest niez­god­na z deter­minizmem, a zatem deter­minizm jest fałszy­wy. Dlaczego mielibyśmy uznać ist­nie­nie wol­nej woli?

Powia­da się częs­to, że dokonu­jąc wyborów, przy­na­jm­niej niekiedy mamy bezpośred­nią, intro­spekcyjną świado­mość naszej wol­noś­ci. Wyobraź sobie np., że zna­j­du­jesz się w sytu­acji, w jakiej pod koniec Rapor­tu mniejs­zoś­ci znalazł się John Ander­ton. Powiedziano mu, że zabi­je Leo Crowa. Stoi ter­az oko w oko z Crowem, mierząc w niego z broni i waha­jąc się, czy nacis­nąć spust. Czy na jego miejs­cu nie miałbyś nieod­partego poczu­cia, że możesz wybrać inaczej? Twardzi deter­miniś­ci uważa­ją, że to poczu­cie jest „złudze­niem”. Ale czy bardziej wiary­godne nie jest przyję­cie, że rzeczy są takie, jakie się wyda­ją – przy­na­jm­niej dopó­ki nie uzyskamy dowodu, iż jest inaczej? Czy deter­miniś­ci mogą przy­toczyć taki dowód, który był­by sil­niejszy od poczu­cia, że posi­adamy wol­ność wyboru?

Kole­jny pop­u­larny argu­ment głosi, że twardy deter­minizm jest, w ten czy inny sposób, stanowiskiem samounieważ­ni­a­ją­cym. Jeśli bowiem deter­minizm jest prawdzi­wy, to sto­su­je się w równej mierze do naszych przekon­ań i twierdzeń (również tych doty­czą­cych deter­miniz­mu). Jeśli wszys­tkie zdarzenia są zde­ter­mi­nowane przez prawa przy­czynowe rządzące rucha­mi cząstek sub­ato­mowych, to doty­czy to również przeko­na­nia i twierdzenia deter­min­isty, że tak właśnie jest (a także prze­ci­wnego przeko­na­nia i stwierdzenia jego kry­ty­ka). Niek­tórzy sądzą, że pod­waża to każde twierdze­nie oso­by, która mówi, że wie, iż deter­minizm jest prawdzi­wy, ponieważ sub­ato­mowe cząst­ki są podatne jedynie na siły czys­to fizy­czne, a nie na logikę czy dane. Dlat­ego przeko­nanie oso­by o prawdzi­woś­ci deter­miniz­mu samo było­by zde­ter­mi­nowane jedynie przez siły czys­to fizy­czne, a nie przez logikę czy dane. Sukces tej wer­sji argu­men­tu samounieważnienia zależy od tego, czy deter­min­ista-fizykalista może zad­owala­ją­co wyjaśnić, czym są „rac­je” czy „dane”, posługu­jąc się wyłącznie kat­e­go­ri­a­mi fizykalisty­czny­mi (kat­e­go­ri­a­mi akty­wnoś­ci sub­ato­mowych cząstek i pól).

Zgod­nie z inną wer­sję argu­men­tu samounieważnienia, wypowiada­jąc twierdzenia i przeprowadza­jąc argu­men­ty czy wnioskowa­nia, deter­min­ista musi przyjąć obow­iązy­wal­ność określonych norm (zasad doty­czą­cych tego, co powin­no się robić, a czego nie powin­no), przyj­mowanych domyśl­nie w tego rodza­ju dzi­ała­ni­ach. Określone normy są tak ważne w tego rodza­ju dzi­ała­ni­ach, że ich akcep­tac­ja jest po pros­tu nieod­zow­na. Mamy np. regułę, że nie powin­no się stwierdzać tego, co nie jest prawdzi­we, i ta reguła defini­u­je częś­ciowo, czym jest stwierdzanie. Jeśli dokonu­je się wypowiedzi, a zarazem utrzy­mu­je, że owa reguła nie rządzi tą wypowiedz­ią, to nie mamy do czynienia z aut­en­ty­cznym stwierdze­niem. Na przykład oso­ba wypowiada­ją­ca kwest­ię w sztuce czy piszą­ca powieść nie podle­ga reg­ule mówienia prawdy, ale z tego samego wzglę­du nie stwierdza aut­en­ty­cznie tego, co mówi. Nie znaczy to oczy­wiś­cie, że ludzie nie mogą kła­mać, ani że kłamst­wa nie należą do stwierdzeń. Mówie­nie fałszy­wie jest jak łamanie reguł w szachach: jeśli ktoś łamie je ukrad­kiem, to jedynie oszuku­je, ale jeśli ktoś całkowicie odmaw­ia ich uzna­nia, to w ogóle nie gra w szachy. Pokrew­na idea jest taka, że prak­tyką wnioskowa­nia rządzi w sposób domyśl­ny reguła, że należy tworzyć jedynie uza­sad­nione (racjon­alne) przeko­na­nia, a unikać takich, które są nieuza­sad­nione; jeśli ktoś w żaden sposób nie akcep­tu­je tej normy – i np. uważa, że nie ma powodu, aby prefer­ować przeko­na­nia racjon­alne wzglę­dem arbi­tral­nych – to nie przeprowadza aut­en­ty­cznego wnioskowa­nia.

A sko­ro tak, to deter­min­ista, który próbu­je racjon­al­nie bronić swo­jego stanowiska, musi przyjąć przy­na­jm­niej pewne nor­maty­wne zasady rządzące jego stwierdzeni­a­mi i myśla­mi. Te nor­maty­wne zasady mogą się okazać trudne do uzgod­nienia z deter­minizmem (w isto­cie akcep­tac­ja jakichkol­wiek nor­maty­wnych zasad może być nie do pogodzenia z deter­minizmem). Następu­jące wnioskowanie deduk­cyjne jest jed­nym ze sposobów wyraże­nia tego prob­le­mu:

1. Powin­niśmy się pow­strzy­mać od akcep­towa­nia nieuza­sad­nionych przekon­ań. (Przesłan­ka; założe­nie wnioskowa­nia.)
2. Powiedze­nie, że oso­ba powin­na coś zro­bić imp­liku­je, że może to zro­bić. (Przesłan­ka.)
3. Zatem może­my pow­strzy­mać się od akcep­towa­nia nieuza­sad­nionych przekon­ań. (Przesłan­ka.)
4. Załóżmy, że prawdzi­wy jest twardy deter­minizm. Wów­czas to, co robimy jest jedyną rzeczą, jaką może­my zro­bić – inaczej mówiąc, to, co może być zro­bione, jest robione. (Założe­nie, definic­ja twardego deter­miniz­mu.)
5. Zatem nie posi­adamy nieuza­sad­nionych przekon­ań. (Na pod­staw­ie 3,4.)
6. Wiele osób uzna­je ist­nie­nie wol­nej woli. (Założe­nie.)
7. Zatem przeko­nanie o ist­nie­niu wol­nej woli jest uza­sad­nione. (Na pod­staw­ie 5, 6.)

Twardy deter­min­ista chci­ał­by zapewne uniknąć wniosku (7); wyni­ka on jed­nak log­icznie z (1), (2), (4) i (6). Twardy deter­min­ista akcep­tu­je (4). (6) moż­na ustal­ić roz­maw­ia­jąc ze zwykły­mi ludź­mi, bądź obser­wu­jąc ich sposób mówienia, zachowywa­nia się, pocią­ga­nia innych do odpowiedzial­noś­ci itd. Zasa­da (2) jest niemal jed­no­myśl­nie przyj­mowana przez filo­zofów – nie moż­na przyz­nać, że coś jest niemożli­we, a następ­nie powiedzieć, że ludzie powin­ni to zro­bić tak czy inaczej. Wyda­je się więc, że (1) to jedy­na przesłan­ka, którą mógł­by zak­wes­t­ionować twardy deter­min­ista. Ale właśnie w tym punkcie pojaw­ia się zarzut samounieważnienia; jeśli twardy deter­min­ista zaprzecza (1), to odrzu­ca założe­nie zawarte domyśl­nie w samej prak­tyce racjon­al­nej reflek­sji, w której zamierza uczest­niczyć.

Chodzi nie o to, że powyższe rozu­mowanie dowodzi, iż posi­adamy wol­ną wolę. Rzecz raczej w tym, że przyję­cie twardego deter­miniz­mu nie jest racjon­alne, ponieważ twardy deter­minizm, w połącze­niu z domyśl­ny­mi nor­ma­mi wnioskowa­nia, prowadzi do wniosku, który racjon­al­nie pod­waża taki deter­minizm.
Werdykt Przedzbrod­ni

Trwa filo­zoficzny spór o to, czy ist­nieje wol­na wola, czym dokład­nie jest, oraz czy real­ność wol­nej woli jest zgod­na z prawdzi­woś­cią deter­miniz­mu. W świ­etle filo­zoficznej debaty na tem­at wol­nej woli, co należy powiedzieć o fik­cyjnym sys­temie Przedzbrod­ni?

Bohaterowie fil­mu inter­pre­tu­ją ist­nie­nie raportów mniejs­zoś­ci jako świadect­wo na rzecz ist­nienia wol­nej woli, a przy­na­jm­niej na rzecz ist­nienia alter­naty­wnych możli­woś­ci dostęp­nych ludziom. Nato­mi­ast deter­min­ista (twardy lub mięk­ki) odczy­tał­by je jako świadect­wo omyl­noś­ci prekogów – być może przyszłość jest z góry zde­ter­mi­nowana, ale niekiedy jeden z prekogów popeł­nia błąd doty­czą­cy jej ksz­tał­tu. Moż­na by to uznać za powód do lik­widacji sys­te­mu Przedzbrod­ni – gdy­by nie to, że po chwili namysłu uświadami­amy sobie, iż każdy sys­tem spraw­iedli­woś­ci krymi­nal­nej jest omyl­ny. Sys­tem trady­cyjny, w którym sądzi się pode­jrzanych po fak­cie, również niekiedy karze niewin­nych ludzi; a zatem powin­niśmy zamknąć sys­tem Przedzbrod­ni tylko jeśli preko­gi wskazu­ją niewin­nych ludzi z więk­szą częs­totli­woś­cią niż sys­tem trady­cyjny. Jed­nak twardy deter­min­ista praw­dopodob­nie odrzu­cił­by ideę kary retry­bu­ty­wnej, ponieważ ludzie nie posi­ada­ją kon­troli nad tym, co robią; zapewne prefer­ował­by on raczej takie dzi­ałanie, którego celem jest zapo­b­ie­ganie zachodze­niu przewidy­wanych (i innych) zbrod­ni.

Z drugiej strony lib­er­tar­i­an­in przy­puszczal­nie zin­ter­pre­tował­by ist­nie­nie raportów mniejs­zoś­ci jako dowód na ist­nie­nie ludzkiej wol­noś­ci. W myśl tego poglą­du, przy­na­jm­niej niekiedy nie jest z góry zde­ter­mi­nowane, czy oso­ba popełni określoną zbrod­nię, czy nie, i to właśnie jest przy­czyną roz­bieżnoś­ci zdań, do jakiej dochodzi między prekoga­mi. W sytu­ac­jach, w których przyszłość oso­by nie jest jeszcze zde­ter­mi­nowana, nie powin­no się jej karać za przyszłą zbrod­nię, nawet jeśli praw­dopodob­nie ją popełni. Albowiem tylko fak­ty­cz­na decyz­ja, mocą której dana jed­nos­t­ka określa ksz­tałt przyszłoś­ci, w której popeł­nia zbrod­nię, spraw­iła­by, że zasługu­je ona na karę. Przed pod­ję­ciem decyzji nie ist­nieje żaden fakt czy stan rzeczy, który czyni tą osobę „przyszłym zbrod­niarzem” lub spraw­ia, że już ter­az zasługu­je ona na karę.

Koniec końców ludzie w Rapor­cie mniejs­zoś­ci przy­puszczal­nie pod­jęli słuszną decyzję zamyka­jąc sys­tem Przedzbrod­ni, choć kierowali się niewłaś­ci­wą racją. Tą niewłaś­ci­wą racją była omyl­ność sys­te­mu. Właś­ci­wą racją było­by to, że indy­wid­ua posi­ada­ją wol­ną wolę i nie zasługu­ją na karę za przyszłe dzi­ała­nia, które, bez wzglę­du na to, jak praw­dopodob­ne, nie są jeszcze zde­ter­mi­nowane.

Przełożył Marcin Iwan­ic­ki

Free Will and Deter­min­ism in the World of Minor­i­ty Report, [w:] S. Schnei­der (red.), Sci­ence Fic­tion and Phi­los­o­phy, Wiley-Black­well 2009, s. 103–112. Przekład za zgodą Auto­ra i Redak­tor­ki tomu.


Pro­fe­sor filo­zofii Uni­ver­syte­tu w Col­orado, Boul­der, autor m.in. Skep­ti­cism and the Veil of Per­cep­tion (2001), Eth­i­cal Intu­ition­ism (2008) oraz The Prob­lem of Polit­i­cal Author­i­ty (2016). Strona inter­ne­towa: http://spot.colorado.edu/~huemer/


Zob. numer o wol­nej woli.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

1 komentarz

Kliknij, aby skomentować

  • Inspiru­ją­cy artykuł. Pytanie tylko, czy z prob­lematy­ki irracjon­al­nego wiz­jon­erst­wa i widzenia obrazów przyszłoś­ci moż­na tak gład­ko prze­jść do prob­lematy­ki deter­miniz­mu ludz­kich zachowań? Wyda­je się, że jeżeli ktoś widzi PRZYSZŁOŚĆ, to bez zbęd­nej nad­in­ter­pre­tacji po pros­tu mówiąc twar­do — WIDZI PRZYSZŁOŚĆ i John Ander­ton dokona morder­st­wa. Z drugiej strony sko­ro John Ander­ton może zostać aresz­towany, co uniemożli­wia mu doko­nanie zbrod­ni — preko­gi wcale NIE WIDZĄ PRZYSZŁOŚCI tylko JEJ MOŻLIWĄ WERSJĘ, co pod­waża na grun­cie logi­ki sens ist­nienia pokazanego sys­te­mu prewen­cyjnego nawet na grun­cie fil­mowym. Sko­ro bowiem ist­nieje jeden czyn­nik, który powodu­je nieza­ist­nie­nie fak­tu popełnienia zbrod­ni dlaczego nie może ist­nieć kole­jny?

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy