Artykuł Refleksje

Natasza Szutta: Duma i uprzedzenie – o tym, że trzeba temperować swojego słonia

Jeśli pisać o emocjach, to tylko wespół z Jane Austen , wspaniałą angielską powieściopisarką, która ujmuje czytelnika wnikliwością swych charakterologicznych analiz, celnością opisów ludzkich zachowań oraz niepowtarzalnym poczuciem humoru. Duma i uprzedzenie jest jedną z moich ulubionych powieści, która pokazuje, jak emocje w wydawaniu moralnych sądów mogą sprowadzić nas na manowce.

Najnowszy numer: Edukacja moralna

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 2 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2017 nr 4 (16), s. 34–35. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku  PDF.


Powieść Austen opo­wia­da o spo­so­bie życia wyż­szych sfer w Anglii na prze­ło­mie XVIIIXIX wie­ku. Autor­ka kon­cen­tru­je się na przed­sta­wie­niu pozy­cji i losu kobiet, któ­rych naj­waż­niej­szym zada­niem w owym cza­sie było „dobrze wyjść za mąż”. „Dobrze” naj­czę­ściej ozna­cza­ło „boga­to”. Duma i uprze­dze­nie opi­su­je histo­rię nie­zbyt zamoż­nej rodzi­ny pań­stwa Ben­ne­tów, któ­rzy docze­ka­li się pię­ciu córek. Na nie­szczę­ście ich dość skrom­ny mają­tek był obję­ty majo­ra­tem (dzie­dzi­cze­nie przez naj­star­sze­go syna lub w przy­pad­ku jego bra­ku – krew­ne­go), co w prak­ty­ce ozna­cza­ło dla dziew­cząt mar­ny start w wyści­gu po dobre­go męża.

Elizabeth Bennet i jej moralne oceny

Głów­ną boha­ter­ką Dumy i uprze­dze­nia jest Eli­za­beth Ben­net – uro­cza mło­da osób­ka, któ­ra na tle pozo­sta­łych panien wyróż­nia się bystro­ścią umy­słu, zadzior­no­ścią i dow­ci­pem. Świa­do­mość swo­ich zalet nie­co ją gubi, ponie­waż nazbyt ufa ona swo­jej intu­icji. I choć mie­ni się ana­li­ty­kiem ludz­kich cha­rak­te­rów, to jej oce­ny bywa­ją zbyt powierz­chow­ne i przez to pochop­ne. Dla­cze­go popeł­nia błę­dy? Ponie­waż daje się pro­wa­dzić swo­im emocjom.

Nie­mal rów­nie waż­ną posta­cią, co Eli­za­beth, jest w powie­ści Duma i uprze­dze­nie pan Dar­cy, bar­dzo boga­ty męż­czy­zna z odpo­wied­ni­mi konek­sja­mi rodzin­ny­mi, mają­cy jed­nak poważ­ne kło­po­ty z nawią­zy­wa­niem zna­jo­mo­ści. Przy pierw­szym kon­tak­cie jawi się jako oso­ba bar­dzo dum­na, zamknię­ta w sobie i stro­nią­ca od obcych, przez co spra­wia wra­że­nie, że gar­dzi wszyst­ki­mi dooko­ła, szcze­gól­nie zaś ludź­mi niż­sze­go sta­nu. Eli­za­beth ma o nim jak naj­gor­sze zda­nie. Tę opi­nię dodat­ko­wo pod­sy­ca wspo­mnie­nie ich pierw­sze­go spo­tka­nia, gdy nie­po­chleb­nie wypo­wie­dział się o jej uro­dzie i całym towa­rzy­stwie. Choć Eli­za­beth czy­ni zacho­wa­nie pana Darcy’ego przed­mio­tem licz­nych żar­tów, to jed­nak taka uwa­ga nie mogła nie wzbu­dzić u niej złych emo­cji i pozo­sta­ła dłu­go w jej pamięci.

Zupeł­nie inne wra­że­nie wywie­ra na Eli­za­beth pan Wic­kham, któ­ry od pierw­sze­go spo­tka­nia ujmu­je ją swo­ją oso­bo­wo­ścią – wprost ocza­ro­wu­je otwar­to­ścią i uprzej­mo­ścią. Eli­za­beth, pozo­sta­jąc pod wiel­kim uro­kiem pana Wic­kha­ma, bez­kry­tycz­nie wie­rzy w jego opo­wie­ści doty­czą­ce rze­ko­mych krzywd dozna­nych ze stro­ny pana Darcy’ego.

Efekt halo i wielki emocjonalny słoń

To, w jaki spo­sób Eli­za­beth myśli i zacho­wu­je się wobec obu panów, moż­na języ­kiem współ­cze­snej psy­cho­lo­gii nazwać efek­tem halo lub poświa­ty (aure­oli). Jest to jed­na z odmian szcze­gó­ło­wo opi­sa­ne­go w lite­ra­tu­rze błę­du atry­bu­cji, pole­ga­ją­ce­go na pochop­nym przy­pi­sy­wa­niu ludziom róż­nych – zarów­no pozy­tyw­nych, jak i nega­tyw­nych – cech oso­bo­wo­ści na pod­sta­wie pierw­sze­go emo­cjo­nal­ne­go wra­że­nia, jakie w nas wywo­łu­ją. Pozy­tyw­ne wra­że­nie skła­nia do pochop­ne­go i niczym nie­uza­sad­nio­ne­go przy­pi­sy­wa­nia im innych pozy­tyw­nych cech – sta­wia­nia ich w aure­oli dobra (Wic­kham). W przy­pad­ku złe­go wra­że­nia docho­dzi do przy­pi­sy­wa­nia im wszel­kich innych złych przy­mio­tów cha­rak­te­ru (Dar­cy).

Efekt halo to tyl­ko jeden z wie­lu pro­ce­sów, w któ­rych emo­cje bio­rą górę nad naszym racjo­nal­nym pozna­niem. Współ­cze­śni psy­cho­lo­dzy, wśród któ­rych prym wie­dzie Jona­than Haidt , odwo­łu­jąc się do uzy­ska­nych danych empi­rycz­nych, prze­ko­nu­ją o wiel­kim zna­cze­niu emo­cji w naszym pozna­niu, a w efek­cie tak­że w wyda­wa­niu sądów moral­nych. Żeby zilu­stro­wać rolę emo­cji w naszym funk­cjo­no­wa­niu, Haidt kre­śli obraz wiel­kie­go sło­nia i skrom­nych roz­mia­rów jeźdź­ca. Ta meta­fo­ra ma ilu­stro­wać rela­cję, jaka zacho­dzi w ludz­kim życiu pomię­dzy rozu­mem (jeź­dziec) a emo­cja­mi (słoń). Dodat­ko­wo – zda­niem Haid­ta – rozum nie peł­ni funk­cji eks­plo­ra­cyj­nych (poszu­ku­ją­cych praw­dy); jego zada­nie moż­na spro­wa­dzić jedy­nie do dostar­cza­nia uza­sad­nie­nia temu, co pod­po­wia­da­ją mu emocje.

Słoń Elizabeth Bennet

Eli­za­beth Ben­net bar­dzo trud­no jest zmie­rzyć się z infor­ma­cja­mi, któ­re docie­ra­ją do niej na temat panów Darcy’ego i Wic­kha­ma, ponie­waż sto­ją one w głę­bo­kim kon­flik­cie z jej emo­cjo­nal­nym do nich nasta­wie­niem. Trud­no jest jej odnieść się do fak­tów, ponie­waż inter­pre­tu­je je i oce­nia w świe­tle swo­ich ocze­ki­wań. A jed­nak jest w sta­nie wyko­nać olbrzy­mi wysi­łek i pomi­mo wiel­kie­go emo­cjo­nal­ne­go wzbu­rze­nia ujrzeć rze­czy taki­mi, jaki­mi fak­tycz­nie się mia­ły. To skut­ku­je cał­ko­wi­tą zmia­ną jej moral­nych ocen doty­czą­cych obu panów. Zaj­mu­je jej to jed­nak spo­ro cza­su, a nastę­pu­ją­ce po sobie wyda­rze­nia bar­dzo jej w tym poma­ga­ją. Gdy­by jed­nak zgo­dzić się z uję­ciem Haid­ta (o jedy­nie uza­sad­nia­ją­cej funk­cji rozu­mu), powin­na raczej pozo­stać przy swo­ich pier­wot­nych oce­nach i upar­cie poszu­ki­wać dla nich uza­sad­nie­nia. Z począt­ku rze­czy­wi­ście taki mecha­nizm w jej myśle­niu wystę­pu­je, jed­nak wraz z upły­wem cza­su i opa­da­niem tem­pe­ra­tu­ry emo­cji w jej rozu­mo­wa­niu do gło­su docho­dzą prze­ciw­ne emo­cjom racje moralne.

Jest jasne, iż postać Eli­za­beth to jedy­nie lite­rac­ka fik­cja, jed­nak zmia­ny sądów i prze­ko­nań moral­nych są dość czę­stym fak­tem w ludz­kim życiu. Moż­na się oczy­wi­ście spie­rać o gene­zę tych zmian – czy doko­nu­ją się one pod wpły­wem moral­nych racji, czy też może nie­sta­łych emo­cji, czy raczej obu naraz? Jeden z moich bystrych stu­den­tów traf­nie sko­men­to­wał meta­fo­rę Haid­ta: jak­kol­wiek każ­dy z nas „jedzie” na sło­niu, to jed­nak jego roz­mia­ry są spra­wą dale­ce zin­dy­wi­du­ali­zo­wa­ną. Słoń Eli­za­beth Ben­net dał się nie­co utem­pe­ro­wać: do tego stop­nia, że była ona w sta­nie real­nie oce­nić postę­po­wa­nie obu panów. Jest rów­nież fak­tem, że wie­lu ludziom to się nie­ste­ty nie udaje.

Pomiędzy Hume’em a Kantem

Ety­cy, mówiąc o roli uczuć i emo­cji w moral­no­ści, czę­sto odwo­łu­ją się do dwóch kla­sy­ków filo­zo­fii – Davi­da Hume’a i Imma­nu­ela Kan­ta. Pierw­szy z nich prze­ko­ny­wał, że rozum powi­nien stać się nie­wol­ni­kiem uczuć. Nato­miast dru­gi był zde­cy­do­wa­nym obroń­cą nad­rzęd­nej pozy­cji rozu­mu. Choć pro­po­zy­cje przyj­mo­wa­nia „dro­gi środ­ka” są naj­mniej pory­wa­ją­ce, trze­ba się chy­ba zgo­dzić, że zwy­kle są naj­roz­sąd­niej­sze. Z jed­nej stro­ny trud­no dziś zaprze­czać kogni­tyw­nej funk­cji emo­cji (zob. tekst na s. 9–11) – z pew­no­ścią wie­le wno­szą one do moral­ne­go pozna­nia; z dru­giej jed­nak – wobec sądów etycz­nych wypo­wia­da­nych pod ich wpły­wem war­to zacho­wać scep­ty­cyzm i pod­da­wać je regu­lar­nej krytyce.


Nata­sza Szut­ta – Filo­zof, pra­cow­nik Uni­wer­sy­te­tu Gdań­skie­go, spe­cja­li­zu­je się w ety­ce, meta­ety­ce i psy­cho­lo­gii moral­no­ści. Pasje: lite­ra­tu­ra, muzy­ka, góry i nade wszyst­ko i swo­je dzieci.

 

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.
W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.

 < Powrót do spi­su tre­ści nume­ru

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Reklama

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy