Artykuł Refleksje

Natasza Szutta: Duma i uprzedzenie – o tym, że trzeba temperować swojego słonia

Jeśli pisać o emocjach, to tylko wespół z Jane Austen , wspaniałą angielską powieściopisarką, która ujmuje czytelnika wnikliwością swych charakterologicznych analiz, celnością opisów ludzkich zachowań oraz niepowtarzalnym poczuciem humoru. Duma i uprzedzenie jest jedną z moich ulubionych powieści, która pokazuje, jak emocje w wydawaniu moralnych sądów mogą sprowadzić nas na manowce.

Najnowszy numer: Nowy człowiek?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2017 można zamówić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 23 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „TUTAJ”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2017 nr 4 (16), s. 34–35. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku  PDF.


Powieść Austen opowia­da o sposo­bie życia wyższych sfer w Anglii na przełomie XVIIIXIX wieku. Autor­ka kon­cen­tru­je się na przed­staw­ie­niu pozy­cji i losu kobi­et, których najważniejszym zadaniem w owym cza­sie było „dobrze wyjść za mąż”. „Dobrze” najczęś­ciej oznacza­ło „boga­to”. Duma i uprzedze­nie opisu­je his­torię niezbyt zamożnej rodziny państ­wa Ben­netów, którzy doczekali się pię­ciu córek. Na nieszczęś­cie ich dość skrom­ny majątek był obję­ty majo­ratem (dziedz­icze­nie przez najs­tarszego syna lub w przy­pad­ku jego braku – krewnego), co w prak­tyce oznacza­ło dla dziew­cząt marny start w wyś­cigu po dobrego męża.

Elizabeth Bennet i jej moralne oceny

Główną bohaterką Dumy i uprzedzenia jest Eliz­a­beth Ben­net – urocza mło­da osób­ka, która na tle pozostałych panien wyróż­nia się bystroś­cią umysłu, zadziornoś­cią i dowcipem. Świado­mość swoich zalet nieco ją gubi, ponieważ nazbyt ufa ona swo­jej intu­icji. I choć mieni się anal­i­tykiem ludz­kich charak­terów, to jej oce­ny bywa­ją zbyt powierz­chowne i przez to pochop­ne. Dlaczego popeł­nia błędy? Ponieważ daje się prowadz­ić swoim emocjom.

Niemal równie ważną postacią, co Eliz­a­beth, jest w powieś­ci Duma i uprzedze­nie pan Dar­cy, bard­zo bogaty mężczyz­na z odpowied­ni­mi konek­s­ja­mi rodzin­ny­mi, mają­cy jed­nak poważne kłopo­ty z naw­iązy­waniem zna­jo­moś­ci. Przy pier­wszym kon­tak­cie jawi się jako oso­ba bard­zo dum­na, zamknię­ta w sobie i stron­ią­ca od obcych, przez co spraw­ia wraże­nie, że gardzi wszys­tki­mi dookoła, szczegól­nie zaś ludź­mi niższego stanu. Eliz­a­beth ma o nim jak naj­gorsze zdanie. Tę opinię dodatkowo podsy­ca wspom­nie­nie ich pier­wszego spotka­nia, gdy niepochleb­nie wypowiedzi­ał się o jej urodzie i całym towarzys­t­wie. Choć Eliz­a­beth czyni zachowanie pana Darcy’ego przed­miotem licznych żartów, to jed­nak taka uwa­ga nie mogła nie wzbudz­ić u niej złych emocji i pozostała dłu­go w jej pamię­ci.

Zupełnie inne wraże­nie wywiera na Eliz­a­beth pan Wick­ham, który od pier­wszego spotka­nia ujmu­je ją swo­ją osobowoś­cią – wprost oczarowu­je otwartoś­cią i uprze­j­moś­cią. Eliz­a­beth, pozosta­jąc pod wielkim urok­iem pana Wick­hama, bezkry­ty­cznie wierzy w jego opowieś­ci doty­czące rzekomych krzy­wd doz­nanych ze strony pana Darcy’ego.

Efekt halo i wielki emocjonalny słoń

To, w jaki sposób Eliz­a­beth myśli i zachowu­je się wobec obu panów, moż­na językiem współczes­nej psy­chologii nazwać efek­tem halo lub poświaty (aure­oli). Jest to jed­na z odmi­an szczegółowo opisanego w lit­er­aturze błę­du atry­bucji, pole­ga­jącego na pochop­nym przyp­isy­wa­niu ludziom różnych – zarówno pozy­ty­wnych, jak i negaty­wnych – cech osobowoś­ci na pod­staw­ie pier­wszego emocjon­al­nego wraże­nia, jakie w nas wywołu­ją. Pozy­ty­wne wraże­nie skła­nia do pochop­nego i niczym nieuza­sad­nionego przyp­isy­wa­nia im innych pozy­ty­wnych cech – staw­ia­nia ich w aure­oli dobra (Wick­ham). W przy­pad­ku złego wraże­nia dochodzi do przyp­isy­wa­nia im wszel­kich innych złych przymiotów charak­teru (Dar­cy).

Efekt halo to tylko jeden z wielu pro­cesów, w których emoc­je biorą górę nad naszym racjon­al­nym poz­naniem. Współcześni psy­cholodzy, wśród których prym wiedzie Jonathan Haidt , odwołu­jąc się do uzyskanych danych empirycznych, przekonu­ją o wielkim znacze­niu emocji w naszym poz­na­niu, a w efek­cie także w wydawa­niu sądów moral­nych. Żeby zilus­trować rolę emocji w naszym funkcjonowa­niu, Haidt kreśli obraz wielkiego sło­nia i skrom­nych rozmi­arów jeźdź­ca. Ta metafo­ra ma ilus­trować relację, jaka zachodzi w ludzkim życiu pomiędzy rozumem (jeździec) a emoc­ja­mi (słoń). Dodatkowo – zdaniem Haid­ta – rozum nie pełni funkcji eksplo­racyjnych (poszuku­ją­cych prawdy); jego zadanie moż­na sprowadz­ić jedynie do dostar­cza­nia uza­sad­nienia temu, co pod­powiada­ją mu emoc­je.

Słoń Elizabeth Bennet

Eliz­a­beth Ben­net bard­zo trud­no jest zmierzyć się z infor­ma­c­ja­mi, które docier­a­ją do niej na tem­at panów Darcy’ego i Wick­hama, ponieważ sto­ją one w głębokim kon­flik­cie z jej emocjon­al­nym do nich nastaw­ie­niem. Trud­no jest jej odnieść się do fak­tów, ponieważ inter­pre­tu­je je i oce­nia w świ­etle swoich oczeki­wań. A jed­nak jest w stanie wykon­ać olbrzy­mi wysiłek i pomi­mo wielkiego emocjon­al­nego wzburzenia ujrzeć rzeczy taki­mi, jaki­mi fak­ty­cznie się miały. To skutku­je całkow­itą zmi­aną jej moral­nych ocen doty­czą­cych obu panów. Zaj­mu­je jej to jed­nak sporo cza­su, a następu­jące po sobie wydarzenia bard­zo jej w tym poma­ga­ją. Gdy­by jed­nak zgodz­ić się z uję­ciem Haid­ta (o jedynie uza­sad­ni­a­jącej funkcji rozu­mu), powin­na raczej pozostać przy swoich pier­wot­nych oce­nach i upar­cie poszuki­wać dla nich uza­sad­nienia. Z początku rzeczy­wiś­cie taki mech­a­nizm w jej myśle­niu wys­tępu­je, jed­nak wraz z upły­wem cza­su i opadaniem tem­per­atu­ry emocji w jej rozu­mowa­niu do gło­su dochodzą prze­ci­wne emocjom rac­je moralne.

Jest jasne, iż postać Eliz­a­beth to jedynie lit­er­ac­ka fikc­ja, jed­nak zmi­any sądów i przekon­ań moral­nych są dość częstym fak­tem w ludzkim życiu. Moż­na się oczy­wiś­cie spier­ać o genezę tych zmi­an – czy dokonu­ją się one pod wpły­wem moral­nych racji, czy też może nies­tałych emocji, czy raczej obu naraz? Jeden z moich bystrych stu­den­tów trafnie sko­men­tował metaforę Haid­ta: jakkol­wiek każdy z nas „jedzie” na sło­niu, to jed­nak jego rozmi­ary są sprawą dalece zindy­wid­u­al­i­zowaną. Słoń Eliz­a­beth Ben­net dał się nieco utem­per­ować: do tego stop­nia, że była ona w stanie real­nie ocenić postępowanie obu panów. Jest również fak­tem, że wielu ludziom to się nieste­ty nie uda­je.

Pomiędzy Hume’em a Kantem

Ety­cy, mówiąc o roli uczuć i emocji w moral­noś­ci, częs­to odwołu­ją się do dwóch klasyków filo­zofii – Davi­da Hume’a i Immanuela Kan­ta. Pier­wszy z nich przekony­wał, że rozum powinien stać się niewol­nikiem uczuć. Nato­mi­ast dru­gi był zde­cy­dowanym obrońcą nadrzęd­nej pozy­cji rozu­mu. Choć propozy­c­je przyj­mowa­nia „dro­gi środ­ka” są najm­niej pory­wa­jące, trze­ba się chy­ba zgodz­ić, że zwyk­le są najrozsąd­niejsze. Z jed­nej strony trud­no dziś zaprzeczać kog­ni­ty­wnej funkcji emocji (zob. tekst na s. 9–11) – z pewnoś­cią wiele wnoszą one do moral­nego poz­na­nia; z drugiej jed­nak – wobec sądów ety­cznych wypowiadanych pod ich wpły­wem warto zachować scep­ty­cyzm i pod­dawać je reg­u­larnej kry­tyce.


Natasza Szut­ta – Filo­zof, pra­cown­ik Uni­w­er­syte­tu Gdańskiego, spec­jal­izu­je się w etyce, metae­tyce i psy­chologii moral­noś­ci. Pas­je: lit­er­atu­ra, muzy­ka, góry i nade wszys­tko i swo­je dzieci.

 

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.
W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.

 < Powrót do spisu treś­ci numeru

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy