Artykuł Filozofia w literaturze

Natasza Szutta: Jacek Soplica – wolność i odpowiedzialność moralna

Wielką radość sprawił mi powrót do Pana Tadeusza. Tym razem, bez presji szkolnego sprawdzianu, mogłam do woli delektować się pięknem języka Mickiewicza, bawić jego dowcipem, obserwować, jak przez wieki niewiele zmieniło się w mentalności Polaków. Kłótliwość, porywczość bez względu na konsekwencje oraz wszechobecne „jakoś to będzie” wciąż charakteryzują wiele naszych zachowań. Wszystkim dobrze znana historia Jacka Soplicy – najbarwniejszej postaci Pana Tadeusza – wydała mi się ciekawą inspiracją do podjęcia jednej z najważniejszych etycznych dyskusji, jaką jest spór o wolność i odpowiedzialność moralną.

Najnowszy numer: Jak działa język?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 2 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2018 nr 2 (20), s. 37–39. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku  PDF.


Historia Jacka Soplicy vel księdza Robaka

Jac­ka Sopl­i­cy nie trze­ba dokład­nie przed­staw­iać, to prze­cież główny bohater naszej epopei nar­o­dowej. His­to­ria jego życia jest w pol­skiej lit­er­aturze trak­towana jako paradyg­mat duchowej przemi­any – z zad­u­fanego w sobie ego­isty w miłu­jącego ojczyznę wojown­i­ka, z lokalnego rozra­bi­a­ki w nar­o­dowego bohat­era, ze zwykłego morder­cy w ratu­jącego cud­ze życie dobrodzie­ja.

Krótko tylko przy­pom­nę, że Jacek Sopli­ca pochodz­ił ze śred­nio zamożnej szlachty. W młodoś­ci był bard­zo przys­to­jny i imponował swo­ją sprawnoś­cią fizy­czną – świet­nie jeźdz­ił kon­no, władał szablą, strze­lał. Miał przy tym dar jed­na­nia sobie ludzi. Pan­ny za nim sza­lały. Jego towarzyst­wo upodobał sobie miejs­cowy bogacz – stol­nik Horeszko i chęt­nie zapraszał go do swo­jego domu. Prob­lem w tym, że miał śliczną córkę, która od razu wpadła Jack­owi w oko, a i Ewie młody zawa­di­a­ka nie pozostawał obo­jęt­ny. Jed­nak stol­nik miał wobec jedy­nacz­ki swo­je plany. Gdy Jacek to pojął, ożenił się z bied­ną dziew­czyną, którą trak­tował okrut­nie. Poprzysiągł sobie odwet na stol­niku za swo­je nieszczęś­cia, jak tylko nadarzy się po temu sposob­ność. Sko­rzys­tał z zamiesza­nia przy okazji najaz­du Moskali na zamek Horeszków i śmiertel­nie go postrzelił. Uznano go wów­czas nie tylko za win­nego śmier­ci stol­ni­ka, ale też za nar­o­dowego zdra­jcę, który układał się ze znien­aw­id­zonym zabor­cą.

Wiele cza­su musi­ało upłynąć i wiele się wydarzyć, by Sopli­ca odkupił swo­je winy. Przy­wdzi­ał szaty mnisie i stał się księdzem Robakiem. Poku­tował w klasz­torze, wal­czył w bitwach, wykony­wał mis­ję emis­ar­iusza, przy­go­towywał pow­stanie na Litwie. Wszys­tko to, by pozbyć się pięt­na zdra­j­cy. Z odd­ale­nia troszczył się o swego jedynego syna, owoc krótkiego i nieszczęśli­wego małżeńst­wa. Dbał o jego wychowanie i wyk­sz­tałce­nie. Łożył też na utrzy­manie Zosi, osie­ro­conej cór­ki Ewy, i ura­tował życie ostat­niemu z rodu Horeszków. Niemal do koń­ca życia nie ujaw­ni­ał swej tożsamoś­ci, dopiero tuż przed śmier­cią odkrył swo­ją tajem­nicę. Peł­na reha­bil­i­tac­ja Sopl­i­cy dokon­ała się jed­nak dopiero po jego zgo­nie.

Przy­wyk­liśmy losy Sopl­i­cy inter­pre­tować w kon­tekś­cie fun­da­men­tal­nego założe­nia, jakim jest przeko­nanie o posi­ada­niu przez człowieka wol­nej woli i w kon­sek­wencji – moral­nej odpowiedzial­noś­ci. We współczes­nej etyce nie jest to jed­nak przeko­nanie domin­u­jące.

Determinizm a wolny wybór

W świecie nau­ki powszech­nie panu­je przeko­nanie, że wszelkie zdarzenia fizy­czne są przy­czynowo zde­ter­mi­nowane. Zatem każde zdarze­nie i stan są całkowicie określone przez sieć poprzedza­ją­cych je stanów i zdarzeń, będą­cych ich przy­czy­na­mi. W ten sposób należy także wyjaś­ni­ać ludzkie zachowa­nia (jak strzał Sopl­i­cy do stol­ni­ka czy przy­go­towywanie nar­o­dowowyz­woleńczego zry­wu), a także stany psy­chiczne (nien­aw­iść czy żal za grzechy). Wszys­tkie one w obliczu określonej kon­fig­u­racji poprzedza­ją­cych je zdarzeń i stanów psy­chicznych musi­ały nastąpić. W zde­ter­mi­nowanym świecie nie ma miejs­ca na alter­naty­wne wybo­ry sposobu dzi­ała­nia. Najproś­ciej rzecz ujmu­jąc, gdy­by Jacek Sopli­ca żył w real­nym świecie, nie miał­by żad­nego wyboru – przy swoim tem­pera­men­cie, his­torii życia, zachowa­niu stol­ni­ka, w określonych okolicznoś­ci­ach, które były­by niczym innym jak specy­ficzną wiązką zdarzeń fizy­cznych – musi­ał­by postąpić tak, jak postąpił. Co więcej, gdy­byśmy mieli dostęp do wiedzy na tem­at wszel­kich czyn­ników wpły­wa­ją­cych na Soplicę, moglibyśmy ze stupro­cen­tową pewnoś­cią przewidy­wać jego zachowanie. To, że ludzkie dzi­ałanie postrze­ga się jako nieprzewidy­walne, jest – z punk­tu widzenia deter­miniz­mu – spowodowane wyłącznie tym, że czyn­ników wpły­wa­ją­cych na ludzkie zachowanie jest ogrom­na ilość.

Z jed­nej strony na rzecz powyższego myśle­nia o świecie prze­maw­ia sil­ny argu­ment z sukce­su nau­ki. Nau­ki empiryczne, które go przyj­mu­ją, mogą dzię­ki temu pochwal­ić się niek­wes­t­ionowany­mi i rewolucyjny­mi osiąg­nię­ci­a­mi w różnych dziedz­i­nach, m.in. w infor­matyce, medy­cynie czy biotech­nologii. Z drugiej strony kon­sek­wencją przyję­cia stanowiska deter­miniz­mu jest zak­wes­t­ionowanie fun­da­men­tal­nego przeko­na­nia o wol­noś­ci i odpowiedzial­noś­ci człowieka – o jego zasłu­gach i winach. Z tej per­spek­ty­wy upadek Jac­ka Sopl­i­cy i odkupi­e­nie przez niego win nie mają więk­szego znaczenia moral­nego, sko­ro nie mógł był postąpić inaczej. Wszys­tko, cokol­wiek uczynił, ostate­cznie zależało od niezwyk­le złożonego układu zdarzeń, które wyz­nacza­ły tra­jek­torię jego postępowa­nia.

Trud­no jed­nak taką inter­pre­tację ludzkiego dzi­ała­nia zaak­cep­tować, zwłaszcza że wiele insty­tucji społecznych, bez których nie wyobrażamy sobie naszego funkcjonowa­nia, zakła­da wol­ność i odpowiedzial­ność człowieka za swo­je dzi­ałanie – choć­by sądy. Skazu­jąc kogoś na więzie­nie za zła­manie prawa, zakładamy, że oso­ba ta mogła była pow­strzy­mać się od zakazanego prawem dzi­ała­nia. Co więcej, ustrój demokraty­czny – choć nieustan­nie kry­tykowany, to jak dotąd bezkonkuren­cyjny – zakła­da, że oby­wa­tele w sposób świadomy i wol­ny (tzn. dys­ponu­jąc alter­naty­wa­mi) wybier­a­ją swoich poli­ty­cznych przed­staw­icieli. Jak te prak­ty­ki pogodz­ić z deter­minizmem, który wyk­lucza wol­ny wybór spośród wielu alter­natyw?

Kompatybilizm – „wolna wola” i odpowiedzialność moralna w ramach determinizmu

Ist­nieją filo­zoficzne pró­by pogodzenia kon­cepcji wol­nej woli z deter­min­isty­cznym porząd­kiem. Takie stanowisko nazy­wane jest kom­paty­bi­lizmem. Jed­nym z najbardziej znanych jego przed­staw­icieli jest Har­ry Frank­furt. Pro­ponu­jąc zgodne z deter­minizmem poję­cie wol­nej woli, odróż­nia prag­nienia I i II rzę­du. Choć to, co spon­tan­icznie pojaw­ia się w polu naszej świado­moś­ci, tzw. prag­nienia I rzę­du – takie jak „chce mi się jeść”, „chce mi się pić”, „chce mi się pójść w jakimś kierunku” albo, jak w przy­pad­ku Sopl­i­cy, prag­nie­nie pom­szczenia krzy­wd – jest zde­ter­mi­nowane różny­mi bio­log­iczny­mi czy psy­cho­log­iczny­mi proce­sa­mi, to może­my się do nich świadomie odnieść, dokonu­jąc nad nimi reflek­sji, i je zaak­cep­tować albo odrzu­cić. Może­my zatem na poziomie prag­nień II rzę­du – „nie chcieć chcieć x” albo „chcieć chcieć x” – iden­ty­fikować się lub nie z naszy­mi prag­nieni­a­mi I rzę­du i chcieć, by stały się efek­ty­wne, czyli stały się naszą wolą, tzn. byśmy na ich pod­staw­ie dzi­ałali.

Kon­sek­wencją takiego zmody­fikowanego uję­cia „wol­nej woli” jest też mody­fikac­ja rozu­mienia odpowiedzial­noś­ci moral­nej. Frank­furt odrzu­ca tezę, że posi­adanie alter­naty­wnych możli­woś­ci jest warunk­iem koniecznym odpowiedzial­noś­ci moral­nej. W zde­ter­mi­nowanym świecie – w konkret­nym cza­sie, miejs­cu, układzie zdarzeń i stanów – nie ma takiej możli­woś­ci. Mimo to jego zdaniem taki świat nie elimin­u­je odpowiedzial­noś­ci moral­nej. Spraw­ca może być odpowiedzial­ny moral­nie za dzi­ała­nia, których nie mógł nie dokon­ać, jeśli (na poziomie prag­nień II rzę­du) iden­ty­fiku­je się z tym, co uczynił.

Jeśli Jacek Sopli­ca w poczu­ciu krzy­wdy i niespraw­iedli­woś­ci, przy jego nieu­mi­arkowanym tem­pera­men­cie i bard­zo sil­nych emoc­jach, strzelił do Horesz­ki, to odpowiedzial­ność moral­na za to, co zro­bił, będzie uza­leżniona od tego, czy zaak­cep­tu­je to, co uczynił. Takie uję­cie moral­nej odpowiedzial­noś­ci nasuwa wiele pytań, między inny­mi o czas iden­ty­fikacji ze swoim czynem: czy spraw­ca musi iden­ty­fikować się ze swoim dzi­ałaniem w jego trak­cie albo zaraz po jego doko­na­niu, czy chodzi tu o jakąś szer­szą per­spek­ty­wę, np. kon­tekst całego jego życia? Z lek­tu­ry wyni­ka, że Sopli­ca żałował tego, co uczynił. Nie iden­ty­fikował się ze swoim życiem sprzed ban­icji. Zmi­anę imienia z Jac­ka Sopl­i­cy na księdza Roba­ka moż­na z jed­nej strony inter­pre­tować prag­maty­cznie – jako chęć uniknię­cia kon­sek­wencji lub uprzedzeń – z drugiej sym­bol­icznie – jako odcię­cie się od swo­jej his­torii.

Trze­ba wyraźnie zaz­naczyć, że kom­paty­bi­lizm jest stanowiskiem deter­min­isty­cznym, w którym nie ma miejs­ca na alter­naty­wne wybo­ry. Prag­nienia II rzę­du, czyli te, z który­mi się iden­ty­fiku­je­my i od których Frank­furt uza­leż­nia odpowiedzial­ność moral­ną, są także uwarunk­owane przy­czynowo.

Co z tą wolną wolą?

Jacek Sopli­ca nie zadawał sobie pytań o to, czy mógł był postąpić inaczej. Mógł prze­cież szukać wielu nieza­leżnych od niego przy­czyn jego zachowa­nia, negu­ją­cych jego spraw­st­wo, winę i odpowiedzial­ność. A jed­nak obrał drogę poku­ty i zadośćuczynienia krzy­wd. To, czego dokon­ał ukry­ty w habi­cie księdza Roba­ka, stało się powo­dem reha­bil­i­tacji Sopl­i­cy. Ktoś może powiedzieć, że to tylko lit­er­ac­ka fikc­ja, i będzie miał rację.

Jed­nak jest w niej coś uni­w­er­sal­nego – głębok­ie przeko­nanie, że jesteśmy aut­en­ty­czny­mi spraw­ca­mi naszych aktów. Pomi­mo świado­moś­ci wielu czyn­ników wpły­wa­ją­cych na nasze życie i ksz­tał­tu­ją­cych nas samych oraz środowisko, w którym przy­chodzi nam funkcjonować, dzi­ałamy w przeko­na­niu, że „może­my postąpić inaczej”. Skąd to głębok­ie poczu­cie aut­en­ty­cznego spraw­st­wa pomi­mo świado­moś­ci wielu nieza­leżnych od nas deter­mi­nant?
Czy to jak­iś złośli­wy demon (albo ewoluc­ja) spraw­ił, że żyje­my w złudze­niu decy­dowa­nia o włas­nym losie, czy też może człowiek – choć jest częś­cią przy­rody, podle­ga­jącą deter­min­isty­cznym pra­wom – przy­na­jm­niej częś­ciowo stanowi jak­iś wyi­zolowany w tej przy­rodzie sys­tem wol­noś­ci, którego sposób funkcjonowa­nia jest wciąż nieod­kry­tą tajem­nicą? Wiem, „tajem­ni­ca” nie może zad­owalać filo­zo­fa.


Natasza Szut­ta – Filo­zof, pra­cown­ik Uni­w­er­syte­tu Gdańskiego, spec­jal­izu­je się w etyce, metae­tyce i psy­chologii moral­noś­ci. Pas­je: lit­er­atu­ra, muzy­ka, góry i nade wszys­tko swo­je dzieci.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Ilus­trac­ja: okalinichenko

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy