Artykuł Filozofia w literaturze

Natasza Szutta: Jacek Soplica – wolność i odpowiedzialność moralna

Wielką radość sprawił mi powrót do Pana Tadeusza. Tym razem, bez presji szkolnego sprawdzianu, mogłam do woli delektować się pięknem języka Mickiewicza, bawić jego dowcipem, obserwować, jak przez wieki niewiele zmieniło się w mentalności Polaków. Kłótliwość, porywczość bez względu na konsekwencje oraz wszechobecne „jakoś to będzie” wciąż charakteryzują wiele naszych zachowań. Wszystkim dobrze znana historia Jacka Soplicy – najbarwniejszej postaci Pana Tadeusza – wydała mi się ciekawą inspiracją do podjęcia jednej z najważniejszych etycznych dyskusji, jaką jest spór o wolność i odpowiedzialność moralną.

Najnowszy numer: Oblicza sprawiedliwości

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 1 czerwca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filozofuj” 2018 nr 2 (20), s. 37–39. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku  PDF.


Historia Jacka Soplicy vel księdza Robaka

Jacka Soplicy nie trzeba dokładnie przedstawiać, to przecież główny bohater naszej epopei narodowej. Historia jego życia jest w polskiej literaturze traktowana jako paradygmat duchowej przemiany – z zadufanego w sobie egoisty w miłującego ojczyznę wojownika, z lokalnego rozrabiaki w narodowego bohatera, ze zwykłego mordercy w ratującego cudze życie dobrodzieja.

Krótko tylko przypomnę, że Jacek Soplica pochodził ze średnio zamożnej szlachty. W młodości był bardzo przystojny i imponował swoją sprawnością fizyczną – świetnie jeździł konno, władał szablą, strzelał. Miał przy tym dar jednania sobie ludzi. Panny za nim szalały. Jego towarzystwo upodobał sobie miejscowy bogacz – stolnik Horeszko i chętnie zapraszał go do swojego domu. Problem w tym, że miał śliczną córkę, która od razu wpadła Jackowi w oko, a i Ewie młody zawadiaka nie pozostawał obojętny. Jednak stolnik miał wobec jedynaczki swoje plany. Gdy Jacek to pojął, ożenił się z biedną dziewczyną, którą traktował okrutnie. Poprzysiągł sobie odwet na stolniku za swoje nieszczęścia, jak tylko nadarzy się po temu sposobność. Skorzystał z zamieszania przy okazji najazdu Moskali na zamek Horeszków i śmiertelnie go postrzelił. Uznano go wówczas nie tylko za winnego śmierci stolnika, ale też za narodowego zdrajcę, który układał się ze znienawidzonym zaborcą.

Wiele czasu musiało upłynąć i wiele się wydarzyć, by Soplica odkupił swoje winy. Przywdział szaty mnisie i stał się księdzem Robakiem. Pokutował w klasztorze, walczył w bitwach, wykonywał misję emisariusza, przygotowywał powstanie na Litwie. Wszystko to, by pozbyć się piętna zdrajcy. Z oddalenia troszczył się o swego jedynego syna, owoc krótkiego i nieszczęśliwego małżeństwa. Dbał o jego wychowanie i wykształcenie. Łożył też na utrzymanie Zosi, osieroconej córki Ewy, i uratował życie ostatniemu z rodu Horeszków. Niemal do końca życia nie ujawniał swej tożsamości, dopiero tuż przed śmiercią odkrył swoją tajemnicę. Pełna rehabilitacja Soplicy dokonała się jednak dopiero po jego zgonie.

Przywykliśmy losy Soplicy interpretować w kontekście fundamentalnego założenia, jakim jest przekonanie o posiadaniu przez człowieka wolnej woli i w konsekwencji – moralnej odpowiedzialności. We współczesnej etyce nie jest to jednak przekonanie dominujące.

Determinizm a wolny wybór

W świecie nauki powszechnie panuje przekonanie, że wszelkie zdarzenia fizyczne są przyczynowo zdeterminowane. Zatem każde zdarzenie i stan są całkowicie określone przez sieć poprzedzających je stanów i zdarzeń, będących ich przyczynami. W ten sposób należy także wyjaśniać ludzkie zachowania (jak strzał Soplicy do stolnika czy przygotowywanie narodowowyzwoleńczego zrywu), a także stany psychiczne (nienawiść czy żal za grzechy). Wszystkie one w obliczu określonej konfiguracji poprzedzających je zdarzeń i stanów psychicznych musiały nastąpić. W zdeterminowanym świecie nie ma miejsca na alternatywne wybory sposobu działania. Najprościej rzecz ujmując, gdyby Jacek Soplica żył w realnym świecie, nie miałby żadnego wyboru – przy swoim temperamencie, historii życia, zachowaniu stolnika, w określonych okolicznościach, które byłyby niczym innym jak specyficzną wiązką zdarzeń fizycznych – musiałby postąpić tak, jak postąpił. Co więcej, gdybyśmy mieli dostęp do wiedzy na temat wszelkich czynników wpływających na Soplicę, moglibyśmy ze stuprocentową pewnością przewidywać jego zachowanie. To, że ludzkie działanie postrzega się jako nieprzewidywalne, jest – z punktu widzenia determinizmu – spowodowane wyłącznie tym, że czynników wpływających na ludzkie zachowanie jest ogromna ilość.

Z jednej strony na rzecz powyższego myślenia o świecie przemawia silny argument z sukcesu nauki. Nauki empiryczne, które go przyjmują, mogą dzięki temu pochwalić się niekwestionowanymi i rewolucyjnymi osiągnięciami w różnych dziedzinach, m.in. w informatyce, medycynie czy biotechnologii. Z drugiej strony konsekwencją przyjęcia stanowiska determinizmu jest zakwestionowanie fundamentalnego przekonania o wolności i odpowiedzialności człowieka – o jego zasługach i winach. Z tej perspektywy upadek Jacka Soplicy i odkupienie przez niego win nie mają większego znaczenia moralnego, skoro nie mógł był postąpić inaczej. Wszystko, cokolwiek uczynił, ostatecznie zależało od niezwykle złożonego układu zdarzeń, które wyznaczały trajektorię jego postępowania.

Trudno jednak taką interpretację ludzkiego działania zaakceptować, zwłaszcza że wiele instytucji społecznych, bez których nie wyobrażamy sobie naszego funkcjonowania, zakłada wolność i odpowiedzialność człowieka za swoje działanie – choćby sądy. Skazując kogoś na więzienie za złamanie prawa, zakładamy, że osoba ta mogła była powstrzymać się od zakazanego prawem działania. Co więcej, ustrój demokratyczny – choć nieustannie krytykowany, to jak dotąd bezkonkurencyjny – zakłada, że obywatele w sposób świadomy i wolny (tzn. dysponując alternatywami) wybierają swoich politycznych przedstawicieli. Jak te praktyki pogodzić z determinizmem, który wyklucza wolny wybór spośród wielu alternatyw?

Kompatybilizm – „wolna wola” i odpowiedzialność moralna w ramach determinizmu

Istnieją filozoficzne próby pogodzenia koncepcji wolnej woli z deterministycznym porządkiem. Takie stanowisko nazywane jest kompatybilizmem. Jednym z najbardziej znanych jego przedstawicieli jest Harry Frankfurt. Proponując zgodne z determinizmem pojęcie wolnej woli, odróżnia pragnienia I i II rzędu. Choć to, co spontanicznie pojawia się w polu naszej świadomości, tzw. pragnienia I rzędu – takie jak „chce mi się jeść”, „chce mi się pić”, „chce mi się pójść w jakimś kierunku” albo, jak w przypadku Soplicy, pragnienie pomszczenia krzywd – jest zdeterminowane różnymi biologicznymi czy psychologicznymi procesami, to możemy się do nich świadomie odnieść, dokonując nad nimi refleksji, i je zaakceptować albo odrzucić. Możemy zatem na poziomie pragnień II rzędu – „nie chcieć chcieć x” albo „chcieć chcieć x” – identyfikować się lub nie z naszymi pragnieniami I rzędu i chcieć, by stały się efektywne, czyli stały się naszą wolą, tzn. byśmy na ich podstawie działali.

Konsekwencją takiego zmodyfikowanego ujęcia „wolnej woli” jest też modyfikacja rozumienia odpowiedzialności moralnej. Frankfurt odrzuca tezę, że posiadanie alternatywnych możliwości jest warunkiem koniecznym odpowiedzialności moralnej. W zdeterminowanym świecie – w konkretnym czasie, miejscu, układzie zdarzeń i stanów – nie ma takiej możliwości. Mimo to jego zdaniem taki świat nie eliminuje odpowiedzialności moralnej. Sprawca może być odpowiedzialny moralnie za działania, których nie mógł nie dokonać, jeśli (na poziomie pragnień II rzędu) identyfikuje się z tym, co uczynił.

Jeśli Jacek Soplica w poczuciu krzywdy i niesprawiedliwości, przy jego nieumiarkowanym temperamencie i bardzo silnych emocjach, strzelił do Horeszki, to odpowiedzialność moralna za to, co zrobił, będzie uzależniona od tego, czy zaakceptuje to, co uczynił. Takie ujęcie moralnej odpowiedzialności nasuwa wiele pytań, między innymi o czas identyfikacji ze swoim czynem: czy sprawca musi identyfikować się ze swoim działaniem w jego trakcie albo zaraz po jego dokonaniu, czy chodzi tu o jakąś szerszą perspektywę, np. kontekst całego jego życia? Z lektury wynika, że Soplica żałował tego, co uczynił. Nie identyfikował się ze swoim życiem sprzed banicji. Zmianę imienia z Jacka Soplicy na księdza Robaka można z jednej strony interpretować pragmatycznie – jako chęć uniknięcia konsekwencji lub uprzedzeń – z drugiej symbolicznie – jako odcięcie się od swojej historii.

Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że kompatybilizm jest stanowiskiem deterministycznym, w którym nie ma miejsca na alternatywne wybory. Pragnienia II rzędu, czyli te, z którymi się identyfikujemy i od których Frankfurt uzależnia odpowiedzialność moralną, są także uwarunkowane przyczynowo.

Co z tą wolną wolą?

Jacek Soplica nie zadawał sobie pytań o to, czy mógł był postąpić inaczej. Mógł przecież szukać wielu niezależnych od niego przyczyn jego zachowania, negujących jego sprawstwo, winę i odpowiedzialność. A jednak obrał drogę pokuty i zadośćuczynienia krzywd. To, czego dokonał ukryty w habicie księdza Robaka, stało się powodem rehabilitacji Soplicy. Ktoś może powiedzieć, że to tylko literacka fikcja, i będzie miał rację.

Jednak jest w niej coś uniwersalnego – głębokie przekonanie, że jesteśmy autentycznymi sprawcami naszych aktów. Pomimo świadomości wielu czynników wpływających na nasze życie i kształtujących nas samych oraz środowisko, w którym przychodzi nam funkcjonować, działamy w przekonaniu, że „możemy postąpić inaczej”. Skąd to głębokie poczucie autentycznego sprawstwa pomimo świadomości wielu niezależnych od nas determinant?
Czy to jakiś złośliwy demon (albo ewolucja) sprawił, że żyjemy w złudzeniu decydowania o własnym losie, czy też może człowiek – choć jest częścią przyrody, podlegającą deterministycznym prawom – przynajmniej częściowo stanowi jakiś wyizolowany w tej przyrodzie system wolności, którego sposób funkcjonowania jest wciąż nieodkrytą tajemnicą? Wiem, „tajemnica” nie może zadowalać filozofa.


Natasza Szutta – Filozof, pracownik Uniwersytetu Gdańskiego, specjalizuje się w etyce, metaetyce i psychologii moralności. Pasje: literatura, muzyka, góry i nade wszystko swoje dzieci.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

< Powrót do spisu treści numeru.

Ilustracja: okalinichenko

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy