Artykuł Etyka

Natasza Szutta: Lord Jim i traf moralny

Książka Josepha Conrada pt. Lord Jim opisuje historię pozwalającą wyjaśnić, na czym polega i jaką rolę odgrywa w ludzkim życiu traf moralny. Zwrócenie na niego uwagi sprawiło etykom poważną trudność w obronie wolnej woli i moralnej odpowiedzialności.

Najnowszy numer: Nowy człowiek?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2017 można zamówić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 23 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „TUTAJ”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 2 (8), s. 34–35.


Posłuchaj, jak Autor­ka czy­ta swój tekst:

Czy­ta: Natasza Szut­ta
Real­iza­c­ja: Karoli­na Glein­ert z Radia Mors


radioMors

Part­ner medi­al­ny mag­a­zynu „Filo­zo­fuj!”.


Zachę­camy do współpra­cy radia stu­denck­ie i insty­tu­ty dzi­en­nikarst­wa z całej Pol­s­ki. Kon­takt: redakcja@filozofuj.eu.

Joseph Con­rad opowia­da his­torię Jima – młodego i szla­chet­nego Angli­ka, który zawsze marzył o sta­niu się prawdzi­wym moral­nym bohaterem. Los jed­nak chci­ał inaczej.

Patna”

Jim po zdoby­ciu odpowied­nich uprawnień zaciągnął się na stary parowiec „Pat­na”, którym płynęła ośmiuse­tosobowa gru­pa arab­s­kich piel­grzymów. W drodze statek uległ wypad­kowi, a Jim wraz z resztą zało­gi zbiegł z miejs­ca katas­tro­fy, pozostaw­ia­jąc pasażerów samym sobie.

Choć załodze wydawało się to abso­lut­nie niemożli­we, „Pat­na” nie zatonęła. Piel­grzymów ura­towano, odholowu­jąc poważnie uszkod­zony statek do por­tu. Wydarze­nie to odbiło się sze­rokim echem, okry­wa­jąc niesławą wszys­t­kich uciekinierów, szczegól­nie Jima. Jako jedyny z całej zało­gi stanął przed sądem. Odtąd już wszyscy kojarzyli go wyłącznie z „Pat­ną”.

Przez lata próbował uciekać od swo­jej przeszłoś­ci. Na próżno. Choć był bard­zo pra­cow­ity i umi­ał jed­nać sobie nowych pra­co­daw­ców, zła sława zawsze go ostate­cznie doga­ni­ała. Nawet jeżeli nie kojar­zono go z his­torią „Pat­ny”, to sama wzmi­an­ka o statku spraw­iała, że Jim naty­ch­mi­ast uciekał w inne miejsce, próbu­jąc na nowo budować swo­ją his­torię. Cały czas głęboko wierzył, że dostanie od losu jeszcze jed­ną szan­sę udowod­nienia niezłom­noś­ci charak­teru. I w końcu ją otrzy­mał.

Patusan

Posłany przez szanowanego kup­ca Stei­na do placów­ki hand­lowej w egzo­ty­cznej osadzie Patu­san, Jim wykazał się niezwykłą odwagą i mądroś­cią. Nie dość, że zdołał uchronić miejs­cową lud­ność przed tyrański­mi zakusa­mi okolicznych watażków i zaprowadz­ił pokój, to jeszcze wspier­ał rozwój osady i wpły­wał na pod­niesie­nie jej bez­pieczeńst­wa. Dzię­ki temu zapra­cow­ał sobie na uznanie starszyzny, przy­jaźń i całkowite zau­fanie mieszkańców.

Wydawało się, że Jim odkupił już swo­je winy i nic złego nie mogło się wydarzyć. Nieste­ty, ślepy los rzu­cił w rejony Patu­sanu podłego i do cna zep­sutego moral­nie Brow­na, który ze zgra­ją podob­nych mu zabi­jaków szukał okazji, by w łatwy sposób się wzbo­gacić. Złoczyń­cy pod­płynęli do osady pod nieobec­ność Jima, zostali jed­nak otoczeni. Choć mieszkań­cy Patu­sanu mogli z łat­woś­cią ich pokon­ać, z ostate­czną decyzją o pod­ję­ciu wal­ki zaczekano do powro­tu Jima. Gdy ten zjaw­ił się w wiosce, udał się na spotkanie z Brownem. Lekko bezczel­ny, zawa­di­ac­ki, ale – jak się okaza­ło – dobrze prze­myślany sposób prowadzenia przez Brow­na negoc­jacji spraw­ił, że Jim zgodz­ił się na umożli­wie­nie niepros­zonym goś­ciom odwro­tu bez pode­j­mowa­nia wal­ki. Brown nie tyle prosił Jima o litość, co raczej – nie zna­jąc jego przeszłoś­ci – przekony­wał, że każdy ma pra­wo do błądzenia i wal­ki o swo­je przetr­wanie. Zapy­tał reto­rycznie Jima, dlaczego on sam uciekł tak daleko od cywiliza­cji, czego szukał w Patu­sanie; jeśli zapom­nienia – jak mniemał – to, o czym tak bard­zo chci­ał zapom­nieć. Mowa Brow­na trafiła na bard­zo podat­ny grunt.

Jim, wbrew intu­icjom i zwycza­jom miejs­cowej lud­noś­ci, skłonił radę starszych do wyraże­nia zgody na bez­pieczny odwrót Brow­na. Przekony­wał, że warto dać mu i jego ludziom szan­sę, bo człowiek sta­je się zły nie zawsze wyłącznie ze swo­jej winy. Nieste­ty, Brown nie należał do ludzi, którzy doce­nili­by taki gest. Paradok­sal­nie potrak­tował go nawet jako pewnego rodza­ju ujmę na hon­orze i gdy tylko nadarzyła się okaz­ja, okrut­nie odpłacił Jimowi za jego wielko­duszność. Wraz ze swo­ją bandą napadł na obóz obrońców Patu­sanu i zabił przy­ja­ciela Jima – ukochanego syna przy­wód­cy plemienia Bugisów, Doram­i­na. Tym razem Jim nie chci­ał już przed nikim i niczym uciekać. Odd­ał się do dys­pozy­cji Doram­i­na i zapłacił swoim życiem za śmierć młodego Bugisa.

Traf moralny

His­to­ria Jima pozwala wyjaśnić, jak duże znacze­nie w ludzkim życiu odgry­wa przy­padek, przez etyków nazy­wany trafem moral­nym, ponieważ ma on olbrzy­mi wpływ na ocenę moral­nych spraw­ców i ich dzi­ałań. Kim był­by Jim, gdy­by nie zaciągnął się na „Pat­nę”, lecz na inny, nowszy i lep­iej dowod­zony statek? Albo gdy­by „Pat­na” obrała inny kurs i nie uległa wypad­kowi? Gdy­by jego towarzysza­mi byli szla­chet­ni ludzie, a nie zgra­ja opryszków? Sytu­ac­ja, w której został postaw­iony Jim, była zupełnie od niego nieza­leż­na – nie miał on wpły­wu na to, że zaist­ni­ała. Tysiące mary­narzy nigdy nie zostało wys­taw­ionych na taką próbę, jak Jim. W czym są od niego lep­si? To traf sytu­a­cyjny w znacznej mierze przy­czynił się do tego, jak zachował się Jim.

Kim okaza­ł­by się Jim, gdy­by inaczej ocenił sytu­ację na statku? Gdy­by dostrzegł choć­by cień szan­sy ura­towa­nia pasażerów i został na „Pat­nie” jako jedyny z zało­gi? Jim nie był człowiekiem bez sum­ienia. Staran­nie i z prze­ję­ciem wypeł­ni­ał swo­je obow­iąz­ki. Zan­im wskoczył do szalupy ratunkowej, dokład­nie sprawdz­ił gródź, która w jego oce­nie nie mogła wytrzy­mać pod naporem wody; obliczył, że szalupy nie mogły pomieś­cić takiej licz­by pasażerów; miał świado­mość, że poin­for­mowanie ich o aktu­al­nej sytu­acji niechyb­nie doprowadz­iło­by do pani­ki i chao­su. Ratował się instynk­town­ie, wbrew sobie, bo bez akcep­tacji tego, co się z nim w tej chwili dzi­ało i bez cienia zad­owole­nia z szan­sy na ocale­nie. Jak się jed­nak okaza­ło, jego przewidy­wa­nia były zupełnie nietrafne. To, co według niego miało nieuchron­nie nastąpić, nigdy się nie wydarzyło, a Jim został uznany za tchórza. Gdy­by dostrzegł choć­by min­i­mal­ną szan­sę ura­towa­nia „Pat­ny” i pozostał na pokładzie, okrył­by się sławą bohat­era. Przy­padek, o którym tu mowa, doty­czy przyszłych zdarzeń, które częs­to zachodzą nie tylko wbrew naszym oczeki­wan­iom, ale też wszelkim przewidy­wan­iom, na co także nie mamy żad­nego wpły­wu. Mamy tu do czynienia z trafem moral­nym, doty­czą­cym nieprzewidy­wanych kon­sek­wencji dzi­ała­nia.

Kole­jny typ tra­fu moral­nego, nazy­wany trafem kon­sty­tu­ty­wnym, doty­czy kon­strukcji psy­chicznej spraw­cy. Jak wyglą­dała­by roz­mowa Jima z Brownem, gdy­by nie miał z jed­nej strony głębok­iego prag­nienia zosta­nia moral­nym bohaterem, z drugiej – doświad­czenia swo­jej słaboś­ci na „Pat­nie”? Gdy­by tak głęboko nie przeżył swo­jej pier­wszej w życiu i niezwyk­le dotk­li­wej poraż­ki? Gdy­by tak bard­zo nie oczeki­wał kole­jnej szan­sy, którą w końcu ofi­arował mu los? Jim w Brown­ie zobaczył trochę bardziej pogu­bionego siebie. Poczu­cie wdz­ięcznoś­ci, sza­cunek i szczęś­cie sprzy­ja postaw­ie życ­zli­woś­ci. Jim chci­ał dać Brownowi szan­sę, ale zmierzył go swo­ją miarą i właśnie w tym okazał się nieroztrop­ny. To go zgu­biło. Ale czy mógł spo­jrzeć na Brow­na inaczej, mając za sobą takie, a nie inne doświad­czenia?
Czy to oznacza, że Jim nie był wol­ny i odpowiedzial­ny za swo­je czyny? Z pewnoś­cią czuł się odpowiedzial­ny: zarówno wów­czas, gdy uciekał przed swo­ją przeszłoś­cią, jak i wów­czas, gdy staw­iał jej czoła. 


Natasza Szut­ta – Filo­zof, pra­cown­ik Uni­w­er­syte­tu Gdańskiego, spec­jal­izu­je się w etyce i psy­chologii moral­noś­ci. Pas­je: lit­er­atu­ra, muzy­ka, góry i nade wszys­tko swo­je dzieci.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­kaW pełnej wer­sji graficznej moż­na go przeczy­tać > tutaj.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.


Fot.: Kadr z fil­mu Lord Jim (1965) w reż. Richar­da Brook­sa.


 

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy