Antropologia Artykuł Etyka

Natasza Szutta: „Nowy wspaniały świat” i transhumanizm

Nowy wspaniały świat autorstwa Aldousa Huxleya – jedna z najlepiej znanych antyutopii, wydana w 1932 roku – jest wciąż aktualna. Huxley bardzo ciekawie przedstawia społeczeństwo przyszłości – pochłonięte konsumpcją, gonitwą za najprostszymi przyjemnościami, którym towarzyszy porzucenie głębszej refleksji. Nowy wspaniały świat można potraktować jako hiperbolę projektów transhumanistów.

Najnowszy numer: Edukacja moralna

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 2 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 4 (10), s. 32–34. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Organizacja i funkcjonowanie „nowego wspaniałego świata”

Naj­wyż­szą war­to­ścią w „nowym wspa­nia­łym świe­cie” Hux­leya jest sta­bil­ność, któ­ra warun­ku­je spo­koj­ne i dostat­nie życie. Spo­łe­czeń­stwo jest zor­ga­ni­zo­wa­ne w taki spo­sób, by nic nie wypro­wa­dzi­ło go ze sta­nu rów­no­wa­gi. Wszel­kie insty­tu­cje opar­te na głę­bo­kich wię­ziach emo­cjo­nal­nych, jak mał­żeń­stwo i rodzi­na, zosta­ły wyeli­mi­no­wa­ne jako powo­dy nie­po­żą­da­nych „poru­szeń”. Dzie­ci rodzą się in vitro, z ano­ni­mo­we­go mate­ria­łu gene­tycz­ne­go. Już na eta­pie zapłod­nie­nia doko­nu­je się podzia­łu na osob­ni­ki, któ­re będą przed­sta­wi­cie­la­mi okre­ślo­nych kast (alfa, beta, gam­ma, del­ta, epsi­lon). Zapłod­nio­ne jaja osob­ni­ków niż­szych klas, któ­re peł­nią słu­żeb­ne funk­cje w spo­łe­czeń­stwie, zosta­ją dodat­ko­wo pod­da­ne pro­ce­so­wi Boka­now­skie­go, któ­ry pozwa­la mno­żyć je i dzie­lić na kolej­ne osob­ni­ki – do 96 embrio­nów iden­tycz­nych bliźniaków.

Embrio­ny, ze wzglę­du na ich prze­zna­cze­nie, przy­dział do kasty, zawo­du, a nawet miej­sca zamiesz­ka­nia, są pod­da­wa­ne sto­sow­nym warun­ko­wa­niom. Mani­pu­lu­je się ich roz­wo­jem bio­lo­gicz­nym, np. przez limi­to­wa­nie dostaw tle­nu, co pro­wa­dzi do upo­śle­dze­nia nie­któ­rych funk­cji mózgu u osob­ni­ków naj­niż­szych kast. Przy­szłym che­mi­kom pod­no­si się tole­ran­cję na sub­stan­cje tok­sycz­ne. Inży­nie­rom stat­ków kosmicz­nych dosko­na­li się zmysł rów­no­wa­gi. Miesz­kań­ców tro­pi­ków uod­par­nia się na cho­ro­by tropikalne.

W okre­sie dzie­ciń­stwa miej­sce bio­lo­gicz­ne­go warun­ko­wa­nia zaj­mu­je warun­ko­wa­nie spo­łecz­ne, oczy­wi­ście tak­że sto­sow­ne do kasty. Jed­ną z naj­waż­niej­szych metod jest hip­no­pe­dia – nauka przez sen. W taki spo­sób dzie­ciom są prze­ka­zy­wa­ne pod­sta­wo­we zasa­dy współ­ży­cia spo­łecz­ne­go – moral­ne i higie­nicz­ne oraz świa­do­mość kla­so­wa. Każ­de dziec­ko po tysiąc­kroć w tygo­dniu usły­szy, jak nale­ży się zacho­wy­wać w spo­łecz­nie pożą­da­ny spo­sób – dbać o czy­stość i zdro­wie, uni­kać prze­mo­cy oraz roz­ła­do­wy­wać stres. A tak­że i to, że miej­sce, któ­re zaj­mu­je w spo­łe­czeń­stwie, jest dla nie­go naj­lep­sze – że nie war­to aspi­ro­wać do wyż­szej kasty, bo jej przed­sta­wi­cie­le cię­żej pra­cu­ją, a ich inte­lek­tu­al­ny poten­cjał jest znacz­nie wyż­szy i nie spo­sób im dorów­nać. Celem i sen­sem warun­ko­wa­nia jest, by każ­dy czło­nek spo­łe­czeń­stwa polu­bił to, co musi robić. Zado­wo­le­nie ze swe­go prze­zna­cze­nia jest pod­sta­wo­wym warun­kiem szczęścia.

Życie w „nowym wspa­nia­łym świe­cie” ma być przede wszyst­kim przy­jem­ne. Jego miesz­kań­cy poza satys­fak­cjo­nu­ją­cą pra­cą mają wystar­cza­ją­co dużo cza­su na róż­ne roz­ryw­ki – sport, podró­że, czu­cio­fil­my oraz seks (koniecz­nie pozba­wio­ny głęb­szych uczuć, bo one wpro­wa­dza­ją tyl­ko nie­po­trzeb­ny cha­os). Jest jesz­cze soma – zawsze dostęp­na sub­stan­cja nar­ko­tycz­na, któ­ra wywo­łu­je sta­ny eufo­rycz­ne i wizjo­ner­skie. Gdy­by jakimś tra­fem ktoś poczuł się nie­za­spo­ko­jo­ny, zawsze może na jakiś czas uwol­nić się od rze­czy­wi­sto­ści i póź­niej do niej bez­piecz­nie powrócić.

W spraw­nie zor­ga­ni­zo­wa­nym i zarzą­dza­nym spo­łe­czeń­stwie, któ­re żyje w dobro­by­cie, miej­sce moral­no­ści przej­mu­je odpo­wied­nie bio­lo­gicz­ne i spo­łecz­ne warun­ko­wa­nie. Spo­ra jej część jest zamknię­ta we fiol­ce z somą, któ­ra pod­no­sząc poczu­cie szczę­ścia, czy­ni ludzi bar­dziej cier­pli­wy­mi, koi roz­cza­ro­wa­nie i gniew. Nie ma nawet potrze­by dosko­na­le­nia szla­chet­no­ści czy hero­izmu ze wzglę­du na brak oka­zji, by się nimi wyka­zać. „Nowy wspa­nia­ły świat” Hux­leya jest prze­ry­so­wa­nym wcie­le­niem – dziś dość obszer­nie dys­ku­to­wa­nej na grun­cie ety­ki – idei transhumanizmu.

Idea transhumanizmu

Ter­min „trans­hu­ma­nizm” wpro­wa­dził do lite­ra­tu­ry bio­log – Julian Hux­ley, star­szy brat auto­ra Nowe­go wspa­nia­łe­go świa­ta. Obec­nie kry­je się pod nim ruch zwo­len­ni­ków wyko­rzy­sty­wa­nia dostęp­nych (neu­ro-, bio-, nano-) tech­no­lo­gii do udo­sko­na­la­nia ludz­kie­go gatun­ku. Ich zda­niem roz­wój ludz­ko­ści po takiej rady­kal­nej trans­for­ma­cji tech­no­lo­gicz­nej przej­dzie w fazę „post­hu­ma­ni­zmu”, w któ­rej zosta­ną prze­kro­czo­ne ogra­ni­cze­nia naszej obec­nej kon­dy­cji w róż­nym zakre­sie – zdro­wia (pod­nie­sie­nie odpor­no­ści na cho­ro­by, prze­dłu­że­nie ludz­kie­go życia), zdol­no­ści poznaw­czych (pod­nie­sie­nie ilo­ra­zu inte­li­gen­cji) oraz uczuć i emo­cji (np. wzrost empa­tii). W obrę­bie zain­te­re­so­wań trans­hu­ma­ni­stów leży tak­że udo­sko­na­le­nie czło­wie­ka pod wzglę­dem moral­nym, poprzez pod­nie­sie­nie jego zdol­no­ści poznaw­czych i afek­tyw­nych w taki spo­sób, by miał więk­szą skłon­ność do moral­nie słusz­ne­go działania.

Transhumanizm a autonomia człowieka

Nowy wspa­nia­ły świat pro­wo­ku­je do sta­wia­nia wie­lu szcze­gó­ło­wych pytań i zastrze­żeń natu­ry moral­nej, jak kasto­wość, prze­zna­cze­nie, płyt­kość poj­mo­wa­nia szczę­ścia i celu ludz­kie­go życia. Pro­jek­ty trans­hu­ma­ni­stów nie muszą ich powie­lać. War­to jed­nak zatrzy­mać się na bar­dziej ogól­nym pro­ble­mie, któ­ry doty­czy wszyst­kich pro­jek­tów bio­lo­gicz­ne­go udo­sko­na­la­nia ludz­kiej natu­ry. Cho­dzi o zmia­nę dotych­cza­so­we­go spo­so­bu defi­nio­wa­nia sie­bie jako ludzi – istot, któ­re są zdol­ne do doko­ny­wa­nia wol­nych wybo­rów i decy­do­wa­nia o sobie, nie­za­leż­nie od wszel­kich bio­lo­gicz­nych i spo­łecz­nych deter­mi­nant, mają­cych szan­sę zarów­no na dosko­na­le­nie sie­bie, jak i auto­de­struk­cję. Nato­miast trans­hu­ma­ni­stycz­ne pro­jek­ty w wymia­rze moral­nym pro­po­nu­ją rodzaj warun­ko­wa­nia do moral­nie słusz­ne­go zachowania.

Dla­cze­go to budzi wąt­pli­wo­ści bio­kon­ser­wa­ty­stów (prze­ciw­ni­ków trans­hu­ma­ni­stów)? Ponie­waż nie­za­leż­nie od tego, czy taki pro­jekt ma szan­sę na reali­za­cję (moral­ność to prze­cież nie tyl­ko sfe­ra beha­wio­ral­na, ale tak­że moty­wa­cyj­na, sil­nie powią­za­na z bar­dzo zło­żo­ną sfe­rą war­to­ści, któ­rych nie spo­sób zre­du­ko­wać wyłącz­nie do kate­go­rii bio­lo­gicz­nych), moż­na już dziś poru­szyć waż­ną moral­nie kwe­stię: nawet jeśli spo­łe­czeń­stwo zyska na pod­nie­sie­niu poczu­cia bez­pie­czeń­stwa, to odbę­dzie się to kosz­tem auto­no­mii jego oby­wa­te­li. A ci, nawet jeśli będą dzia­ła­li moral­nie słusz­nie, to nie dla­te­go, że sami tego chcą, lecz dla­te­go, że nie umie­ją ina­czej. Tak jak w Nowym wspa­nia­łym świecie
Huxleya.

Trans­hu­ma­ni­ści w odpo­wie­dzi argu­men­tu­ją, że mię­dzy bio­lo­gicz­nym warun­ko­wa­niem a tra­dy­cyj­nym pro­ce­sem wycho­waw­czym nie ma wiel­kiej róż­ni­cy. W jego toku rodzi­ce tak­że poka­zu­ją dziec­ku okre­ślo­ne wzor­ce zacho­wa­nia i egze­kwu­ją ich prze­strze­ga­nie – a zatem warun­ku­ją swo­je dzie­ci. Nale­ży jed­nak zauwa­żyć, że pro­ces wycho­waw­czy ma odmien­ny cha­rak­ter, ponie­waż warun­ko­wa­nie bio­lo­gicz­ne, w prze­ci­wień­stwie do wycho­wa­nia, odby­wa się bez świa­do­me­go udzia­łu oso­by warun­ko­wa­nej. Tym­cza­sem dziec­ko od naj­wcze­śniej­szych lat bie­rze aktyw­ny udział w pro­ce­sie wycho­waw­czym i jeśli kto­kol­wiek kie­dy­kol­wiek miał do czy­nie­nia z dzieć­mi, ma świa­do­mość, jak trud­no im cokol­wiek narzu­cić. Trze­ba odpo­wie­dzieć na wie­le pytań, by je do cze­go­kol­wiek prze­ko­nać, i poświę­cić spo­ro cza­su, by nauczyć empa­tii oraz zacho­wań pro­spo­łecz­nych. Pro­ces wycho­waw­czy to zacho­wa­nie komu­ni­ka­cyj­ne – rodzi­ce wie­le uczą się od swo­ich dzie­ci i czę­sto muszą dosto­so­wy­wać swo­je pla­ny do ich moż­li­wo­ści i pra­gnień. Oczy­wi­ście nie mam na myśli sytu­acji pato­lo­gicz­nych, gdy wycho­wa­nie zamie­nia się w tre­su­rę. Ponad­to dzie­ci mogą w doro­słym życiu odnieść się do wzor­ców zacho­wa­nia i war­to­ści pro­mo­wa­nych przez swo­ich rodzi­ców albo cał­ko­wi­cie je porzu­cić. Nie­rzad­ko to wła­śnie czy­nią. Nato­miast bio­lo­gicz­ne uwa­run­ko­wa­nie jest nieodwracalne.


Nata­sza Szut­ta – Filo­zof, pra­cow­nik Uni­wer­sy­te­tu Gdań­skie­go, spe­cja­li­zu­je się w ety­ce i psy­cho­lo­gii moral­no­ści. Pasje: lite­ra­tu­ra, muzy­ka, góry i nade wszyst­ko swo­je dzieci.

Fot.: Some rights rese­rved by Unsplash, CC0

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Reklama

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy