Artykuł Etyka

Natasza Szutta: Raskolnikow i etyka ezoteryczna

Rodion Romanowicz Raskolnikow to bohater wybitnej powieści Fiodora Dostojewskiego pt. Zbrodnia i kara, która może być świetną inspiracją do wyjaśnienia założeń tzw. etyki ezoterycznej i jej niebezpieczeństw.

Najnowszy numer: Meandry percepcji

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 28 kwietnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tek­st uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 3 (9), s. 33–34. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Raskol­ni­kow to bar­dzo inte­li­gent­ny i wraż­li­wy mło­dy czło­wiek. Były stu­dent pra­wa Uni­wer­sy­te­tu Peters­bur­skie­go, któ­ry z powo­dów finan­so­wy­ch musiał prze­rwać naukę. Utrzy­mu­je się z tego, co pode­śle mu ubo­ga mat­ka, oraz nie­re­gu­lar­ny­ch kore­pe­ty­cji. Gdy go pozna­je­my, jest prak­tycz­nie pozba­wio­ny środ­ków do życia, cho­ry i przy­gnę­bio­ny. Dziś pew­nie zdia­gno­zo­wa­no by u nie­go głę­bo­ką
depre­sję.

Raskol­ni­kow, aby prze­żyć, zasta­wia ostat­nie war­to­ścio­we przed­mio­ty u sta­rej lichwiar­ki Alo­ny Iwa­now­ny, a w jego gło­wie powsta­je strasz­na myśl: „gdy­by tak uwol­nić świat od kogoś, kto dora­bia się na cudzym nie­szczę­ściu, wszyst­kim było­by lepiej”. Nie­ustan­nie roz­my­śla na ten temat i powo­li doj­rze­wa w nim decy­zja o zamor­do­wa­niu lichwiar­ki (choć może ze wzglę­du na stan psy­chicz­ny Raskol­ni­ko­wa „decy­zja” nie jest tu naj­traf­niej­szym okre­śle­niem). Do koń­ca nie jest pew­ny, czy zdo­ła tego doko­nać. Osta­tecz­nie, tro­chę jak w amo­ku, idzie do domu lichwiar­ki i wyko­nu­je „wyrok”. Towa­rzy­szy temu jesz­cze jed­na nie­za­mie­rzo­na zbrod­nia. Bowiem dru­gą ofia­rą Raskol­ni­ko­wa jest przy­rod­nia sio­stra Alo­ny – Liza­wie­ta, któ­ra, wra­ca­jąc nie­spo­dzie­wa­nie do domu, sta­je się nie­wy­god­nym świad­kiem mor­der­stwa.

Raskol­ni­kow nie żału­je, że zabił lichwiar­kę. Żal mu tyl­ko Liza­wie­ty, bo znał ją i wie­dział, że była to dobra kobie­ta, lata­mi bez­kar­nie wyko­rzy­sty­wa­na przez swo­ją sio­strę. Nie może się tak­że pogo­dzić z emo­cja­mi, któ­re mu towa­rzy­szą i w jakimś sen­sie odsła­nia­ją jego sła­bo­ść. Mor­der­stwo jest jego zda­niem słusz­ne i uza­sad­nio­ne teo­rią, któ­rej zało­że­nia są w pew­nym aspek­cie bar­dzo bli­skie temu, co dziś przyj­mu­ją zwo­len­ni­cy tzw. ety­ki ezo­te­rycz­nej.

Etyka ezoteryczna Raskolnikowa

Reflek­sje nad życiem i sto­sun­ka­mi spo­łecz­ny­mi dopro­wa­dzi­ły Raskol­ni­ko­wa do wnio­sku, że ludzie dzie­lą się na dwie kla­sy: niż­szą – zwy­kły­ch ludzi, któ­rzy two­rzą masę spo­łe­czeń­stwa – i wyż­szą – sto­sun­ko­wo małą gru­pę ludzi nie­zwy­kły­ch, genial­ny­ch i samo­dziel­ny­ch w myśle­niu. „Zwy­kli ludzie” – jego zda­niem – powin­ni być bez­względ­nie posłusz­ni wobec pra­wa, nato­mia­st ludziom „nie­zwy­kłym” wol­no pra­wo prze­kra­czać wów­czas, gdy pozwa­la to zre­ali­zo­wać jakieś więk­sze dobro. Może to się doko­ny­wać nawet kosz­tem życia jed­nej, cza­sem kil­ku, a nawet tysię­cy osób, jeśli osta­tecz­nie osią­gnię­ty sku­tek był­by bar­dziej dobro­czyn­ny, niż gdy­by tego nie uczy­nio­no. Wiel­kie prze­mia­ny spo­łecz­ne czę­sto były oku­pio­ne krwią „zwy­kły­ch ludzi”, zauwa­ża Raskol­ni­kow, bez nich nie doko­nał­by się żaden postęp. Naj­ogólniejszym zało­że­niem teo­rii Raskol­ni­ko­wa jest to, że osią­gnię­cie dobre­go celu może uświę­cić pod­ję­te po temu środ­ki. W ten spo­sób Raskol­ni­kow, podob­nie jak współ­cze­śni kon­se­kwen­cja­li­ści, pod­wa­ża uni­wer­sal­ną i kate­go­rycz­ną obo­wią­zy­wal­no­ść moral­ny­ch zasad.

Różne oblicza ezoteryzmu i jego niebezpieczeństwo

Ezo­te­ry­zm może mieć róż­ne obli­cza. Nie zawsze musi ozna­czać instru­men­ta­li­za­cję inny­ch ludzi. Nie­któ­ry­ch jego prze­ja­wów trud­no nie tole­ro­wać, ba, nawet nie uzna­wać za słusz­ne. Przy­kła­dem ezo­te­rycz­ne­go podej­ścia jest tak­że postę­po­wa­nie sio­stry Raskol­ni­ko­wa, Duni, i jego przy­ja­cie­la Razu­mi­chi­na, któ­rzy zgod­nie posta­no­wi­li nie wta­jem­ni­czać mat­ki Raskol­ni­ko­wa w jego sytu­ację. Uzna­li, że psy­chicz­na kon­dy­cja nie pozwo­li jej udźwi­gnąć praw­dy o zbrod­ni syna. Dla­cze­go takie zacho­wa­nie jest dość powszech­nie akcep­to­wal­ne? Prze­cież gwał­ci uni­wer­sal­ną zasa­dę mówie­nia praw­dy, a jego spraw­cy przy­pi­su­ją sobie pozy­cję „kogoś wie­dzą­ce­go lepiej”, kogoś, kto ma pra­wo ją zła­mać w imię słusz­ne­go celu. Być może jest tak dla­te­go, że dzia­ła­ją oni ze wzglę­du na dobro adre­sa­ta swe­go dzia­ła­nia, mat­kę Raskol­ni­ko­wa, nie krzyw­dząc przy tym niko­go
postron­ne­go?

Uogól­nia­jąc – moż­na by zgo­dzić się na ezo­te­ry­zm w ety­ce pod warun­kiem, że sto­su­ją go wyłącz­nie oso­by szla­chet­ne – jak Dunia i Razu­mi­chin –
oraz czy­nią to ze wzglę­du na dobro adre­sa­ta swo­je­go dzia­ła­nia. Ponad­to zna­ją gra­ni­ce dopusz­czal­no­ści łama­nia moral­ny­ch zasad i nie posu­ną się za dale­ko.

Ale Raskol­ni­ko­wo­wi nie moż­na prze­cież odmó­wić szla­chet­no­ści. Nie był oso­bą moral­nie zde­pra­wo­wa­ną. Bynaj­mniej! Dał wie­le dowo­dów swo­jej wraż­li­wo­ści na krzyw­dę cał­kiem mu obcy­ch ludzi – oddał prze­cież ostat­nie swo­je pie­nią­dze wdo­wie po tra­gicz­nie zmar­łym Mar­mie­ła­do­wie, dziel­nie bro­nił mło­dej pro­sty­tut­ki, ura­to­wał dzie­ci z pło­ną­ce­go budyn­ku, poma­gał ubo­gie­mu kole­dze w cza­sie stu­diów, choć sam nie doja­dał. Wie­le z tych dzia­łań mia­ło cha­rak­ter nie tyl­ko moral­nie dobry­ch i słusz­ny­ch, ale nawet – jak mówią ety­cy – super­ero­ga­cyj­ny­ch, tzn. moc­no wykra­cza­ją­cy­ch poza moral­ne obo­wiąz­ki. Miał też coś, co moż­na by nazwać rodza­jem prak­tycz­nej mądro­ści. Potra­fił bez­błęd­nie odczy­ty­wać i oce­niać inten­cje róż­ny­ch ludzi, choć ich powierz­chow­no­ść mogła łatwo zwo­dzić. Dowo­dem tego jest jego nega­tyw­ny sto­su­nek do narze­czo­ne­go swo­jej sio­stry Łuży­na i nie­zwy­kle pozy­tyw­ny do mło­dej pro­sty­tut­ki Soni. A jed­nak mimo to był w sta­nie w bar­dzo bru­tal­ny spo­sób zamor­do­wać i okra­ść sta­rą, bez­bron­ną kobie­tę.

Dla­cze­go? Bo pozwa­la­ły mu na to jego moral­ne prze­ko­na­nia, w świe­tle któ­ry­ch ist­nie­ją dwie moral­no­ści: tych malucz­ki­ch, śle­po pod­po­rząd­ko­wa­ny­ch pra­wu, i tych „lep­szy­ch”, któ­rym wol­no deli­be­ro­wać nad war­to­ścią życia inny­ch ludzi i łamać nawet te naj­bar­dziej fun­da­men­tal­ne moral­ne zasa­dy, gdy tyl­ko pozwa­la­ją na to kon­se­kwen­cja­li­stycz­ne kal­ku­la­cje. Ety­ka ezo­te­rycz­na – jak się oka­zu­je – może zepsuć nawet tych naj­wraż­liw­szy­ch, bo przy­pi­su­ją sobie i sobie podob­nym wię­cej praw niż innym, w tym tak­że pra­wo do trak­to­wa­nia inny­ch ludzi jako wyłącz­nie środ­ków do celu, któ­ry­ch dobro nie jest w ogó­le bra­ne pod uwa­gę.


Nata­sza Szut­ta – Filo­zof, pra­cow­nik Uni­wer­sy­te­tu Gdań­skie­go, spe­cja­li­zu­je się w ety­ce i psy­cho­lo­gii moral­no­ści. Pasje: lite­ra­tu­ra, muzy­ka, góry i nade wszyst­ko swo­je dzie­ci.

Fot.: Kadr z fil­mu Zbrod­nia i kara w reż. Lwa Kuli­dża­no­wa, ekra­ni­za­cji powie­ści z roku 1970. W roli Raskol­ni­ko­wa – Gie­or­gij Tara­tor­kin.

Tek­st jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samy­ch warun­ka­ch 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Reklama

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chce­sz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przej­dź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy