Artykuł Filozofia w literaturze

Natasza Szutta: „Władca much” i spór o metody wychowania moralnego

William Golding swoją opowieścią kwestionuje główną tezę J.J. Rousseau, jakoby człowiek był istotą z natury dobrą. Pokazuje, do jakich zgubnych skutków może doprowadzić oddzielenie ludzi od cywilizacji i ich powrót do natury. Jego książka jest odczytywana jako głos w sporze o metodę edukacji moralnej.

Najnowszy numer: Meandry percepcji

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 28 kwietnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tek­st uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 5 (11), s. 34–36. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Rajska wyspa

Gol­ding roz­po­czy­na swo­ją opo­wie­ść od spo­tka­nia dwó­ch chłop­ców, któ­rzy prze­ży­li kata­stro­fę samo­lo­tu. Już od począt­ku wia­do­mo, że raj­skie oto­cze­nie nie wró­ży raj­skie­go życia. Pierw­sze minu­ty zwia­stu­ją kło­po­ty. Zdro­wy, przy­stoj­ny i wyspor­to­wa­ny Ral­ph stoi naprze­ciw nie­do­wi­dzą­ce­go ast­ma­ty­ka z dużą nad­wa­gą. Nigdy nie pozna­my jego imie­nia, bo na wyspę prze­nie­sie się wraz ze znie­na­wi­dzo­nym szkol­nym prze­zwi­skiem. Wszy­scy będą mówić o nim i do nie­go wyłącz­nie „Pro­sia­czek”. Na wyspie poza tą dwój­ką są jesz­cze inni chłop­cy w wie­ku od kil­ku do kil­ku­na­stu lat. Ral­ph zosta­je natu­ral­nym przy­wód­cą całej gru­py, choć to Pro­sia­czek zna­la­zł i namó­wił go do uży­cia magicz­nej musz­li – kon­chy – w celu zgro­ma­dze­nia wszyst­ki­ch roz­bit­ków. Pro­sia­czek od począt­ku całej histo­rii, mimo że wyróż­nia się inte­li­gen­cją i roz­sąd­kiem, będzie miał kło­po­ty z akcep­ta­cją. Już od pierw­szy­ch chwil poby­tu na wyspie tęsk­ni za świa­tem doro­sły­ch, któ­ry dawał mu poczu­cie bez­pie­czeń­stwa.

Koncha i prawa

Kon­cha – pięk­na musz­la, któ­ra wyda­je dono­śny dźwięk – jest narzę­dziem wpro­wa­dza­nia ładu i demo­kra­cji na raj­ską wyspę. Chłop­cy za jej pomo­cą zwo­łu­ją ogól­ne zebra­nia. Wyko­rzy­stu­ją ją do porząd­ko­wa­nia dys­ku­sji – zabie­ra głos tyl­ko ten, kto trzy­ma ją w dło­ni. Usta­na­wia­ją wspól­ne zasa­dy funk­cjo­no­wa­nia na wyspie. Prio­ry­te­tem ma być pod­trzy­my­wa­nie ogni­ska, któ­re może ich ura­to­wać, dając sygnał prze­pły­wa­ją­cym w oko­li­cy
stat­kom.

Nie wszy­scy jed­nak chcą się pod­po­rząd­ko­wać pra­wom i uznać przy­wódz­two Ral­pha. Od same­go począt­ku rywa­li­zu­je z nim Jack, któ­ry nigdy nie zapo­mni momen­tu swe­go naj­więk­sze­go upo­ko­rze­nia, gdy w pierw­szym gło­so­wa­niu jego kan­dy­da­tu­ra na wodza zosta­ła przez chłop­ców odrzu­co­na. Wkrót­ce zosta­nie głów­nym myśli­wym na wyspie i sku­tecz­nie odbie­rze Ral­pho­wi przy­wódz­two, zapro­wa­dzi auto­ry­tar­ne rzą­dy i będzie pró­bo­wał go w bru­tal­ny spo­sób zabić.

Równia pochyła

Chłop­cy, przy­by­wa­jąc na wyspę, mie­li wpo­jo­ną nie­chęć do prze­mo­cy i zada­wa­nia bólu. To efekt ich wycho­wa­nia. Nawet naj­bar­dziej pew­ny sie­bie Jack nie był w sta­nie zadać osta­tecz­ne­go cio­su w cza­sie polo­wa­nia, choć nada­rzy­ła się po temu bar­dzo dobra oka­zja. Widok noża prze­szy­wa­ją­ce­go zwie­rzę­ce cia­ło był dla nie­go jesz­cze nie do znie­sie­nia. Z cza­sem jed­nak to się zmie­nia, a zdol­no­ść do polo­wa­nia i zabi­ja­nia bru­ta­li­zu­je jego zacho­wa­nia tak­że w sto­sun­ku do ludzi.

Roz­sąd­ny plan pod­trzy­my­wa­nia palą­ce­go się ogni­ska, któ­ry dla Ral­pha jest abso­lut­nym prio­ry­te­tem, fak­tycz­nie inte­re­su­je i impo­nu­je tyl­ko bar­dzo nie­wie­lu chłop­com, nato­mia­st polo­wa­nie na zwie­rzy­nę i zabi­ja­nie pocią­ga więk­szo­ść z nich. Chłop­cy mogą obyć się bez jedze­nia mię­sa, wyspa jest peł­na smacz­ny­ch owo­ców, któ­re mogą zaspo­ko­ić ich głód. To raczej siła, pew­no­ść sie­bie i domi­na­cja w gru­pie przy­cią­ga­ją ich do Jac­ka.

Raj­ska wyspa powo­li sta­je się świad­kiem coraz bar­dziej bar­ba­rzyń­ski­ch zacho­wań. Zaczy­na się od zanie­cha­nia – wszy­scy zapo­mi­na­ją o małym, zalęk­nio­nym chłop­cu, któ­ry naj­praw­do­po­dob­niej ginie w poża­rze. Następ­nie w sza­leń­czym, rytu­al­nym tań­cu po polo­wa­niu zosta­je zamor­do­wa­ny Simon, któ­re­go pomy­lo­no z dzi­kim zwie­rzem. Potem zło doko­nu­je się już w spo­sób prze­my­śla­ny i celo­wy. Docho­dzi do otwar­te­go napa­du na Pro­siacz­ka. Jego oku­la­ry są nie­zbęd­ne ban­dzie Jac­ka do łatwe­go wznie­ca­nia ognia, koniecz­ne­go do pie­cze­nia zdo­by­te­go mię­sa. Gdy nie­mal nie­wi­do­my, bez­bron­ny Pro­sia­czek przy­cho­dzi upo­mnieć się o swo­ją wła­sno­ść, zosta­je bru­tal­nie zamor­do­wa­ny. Kul­mi­na­cją zła jest zapla­no­wa­ne i sta­ran­nie prze­pro­wa­dzo­ne polo­wa­nie na Ral­pha. Deter­mi­na­cja Jac­ka do zli­kwi­do­wa­nia rywa­la jest tak ogrom­na, że nie waha się nawet pod­pa­lić wyspy. To sza­leń­cze eska­lo­wa­nie jesz­cze dzie­cię­ce­go okru­cień­stwa prze­ry­wa dopie­ro przy­by­cie mary­na­rzy z bry­tyj­skie­go krą­żow­ni­ka.

Natura i wychowanie

Histo­ria nakre­ślo­na przez Gol­din­ga może być odczy­ta­na jako głos w spo­rze o natu­rę czło­wie­ka i meto­dy wycho­waw­cze. Skła­nia ona do odrzu­ce­nia głę­bo­kie­go prze­ko­na­nia J.J. Rous­se­au, jako­by czło­wiek był z natu­ry dobry i, jeśli tyl­ko nikt ani nic mu nie prze­szka­dza, w spo­sób spon­ta­nicz­ny roz­wi­ja swo­je natu­ral­ne skłon­no­ści do moral­ne­go dosko­na­le­nia się w kie­run­ku życz­li­wo­ści, spra­wie­dli­wo­ści i sza­cun­ku dla inny­ch. Według Rous­se­au to cywi­li­za­cja i róż­ne ele­men­ty kul­tu­ry go depra­wu­ją – wystar­czy uwol­nić go od ich cię­ża­ru, a na powrót sta­nie się dobry. Tym­cza­sem książ­ka Gol­din­ga poka­zu­je, jak w chłop­ca­ch oddzie­lo­ny­ch na chwi­lę od cywi­li­za­cji budzą się naj­gor­sze instynk­ty, któ­re wypie­ra­ją zdo­by­cze kul­tu­ry.

Rous­se­au do dziś inspi­ru­je wycho­waw­ców. Nie­ustan­nie toczy się spór mię­dzy zwo­len­ni­ka­mi tzw. dyrek­tyw­ny­ch i nie­dy­rek­tyw­ny­ch metod wycho­wa­nia moral­ne­go. Zwo­len­ni­cy dyrek­tyw­ny­ch metod uwa­ża­ją, że dziec­ko w pro­ce­sie wycho­waw­czym nale­ży wpro­st ukie­run­ko­wy­wać, zaszcze­pia­jąc w nim odpo­wied­ni sys­tem war­to­ści. Są oni czę­sto­kroć oskar­ża­ni o indok­try­na­cję uprzed­mio­ta­wia­ją­cą wycho­wan­ków. Alter­na­ty­wą mają być meto­dy nie­dy­rek­tyw­ne, u pod­staw któ­ry­ch leży głę­bo­kie prze­ko­na­nie, że dzie­ci same odkry­ją moral­ne war­to­ści, jeśli tyl­ko im się na to pozwo­li. Wycho­waw­ca nie powi­nien zatem im nicze­go narzu­cać, tyl­ko stwa­rzać atmos­fe­rę zaufa­nia i akcep­ta­cji. Zachę­cać do odrzu­ce­nia utrwa­lo­ny­ch prze­ko­nań i auto­ry­te­tów, by same zna­la­zły swój wła­sny sys­tem war­to­ści.

Nie war­to jed­nak myśleć o obu meto­da­ch jako wyłącz­nie kon­ku­ren­cyj­ny­ch wzglę­dem sie­bie. Moż­na je potrak­to­wać jako meto­dy kom­ple­men­tar­ne, któ­re powin­ny być sto­so­wa­ne na róż­ny­ch eta­pa­ch edu­ka­cji moral­nej. Jak­kol­wiek w począt­ko­wym okre­sie edu­ka­cji moral­nej, w wie­ku wcze­sno­dzie­cię­cym, trud­no obyć się bez wpro­st poda­ny­ch wska­zó­wek na temat dobra i zła moral­ne­go, to na jej póź­niej­szym eta­pie meto­dy dyrek­tyw­ne są dale­ce nie­wy­star­cza­ją­ce. Dzie­ci muszą być skła­nia­ne do samo­dziel­ny­ch poszu­ki­wań odpo­wie­dzi na pyta­nia o war­to­ści, by mogły się praw­dzi­wie z nimi iden­ty­fi­ko­wać.

Tak jak nie moż­na jed­no­znacz­nie powie­dzieć, że czło­wiek jest z natu­ry dobry, nie moż­na też stwier­dzić, że jest z natu­ry zły. Nawet Gol­ding w swo­jej opo­wie­ści znaj­du­je miej­sce na przy­kład moral­ne­go dosko­na­le­nia. Głów­ny boha­ter – Ral­ph – choć z począt­ku ma skłon­no­ść do pod­po­rząd­ko­wy­wa­nia sobie inny­ch i bawie­nia się ich kosz­tem, z cza­sem zmie­nia swo­ją posta­wę, sta­jąc się roz­sąd­nym i odpo­wie­dzial­nym czło­wie­kiem.


szuttaN-fotoNata­sza Szut­ta – Filo­zof, pra­cow­nik Uni­wer­sy­te­tu Gdań­skie­go, spe­cja­li­zu­je się w ety­ce i psy­cho­lo­gii moral­no­ści. Pasje: lite­ra­tu­ra, muzy­ka, góry i nade wszyst­ko swo­je dzie­ci.

Tek­st jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samy­ch warun­ka­ch 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

1 komentarz

Kliknij, aby skomentować

  • Ide­al­ne pod­su­mo­wa­nie dzi­siej­szy­ch pseu­do­fi­lo­zo­fów, two­rzą swo­je sądy opar­te o fik­cyj­ne opo­wia­da­nia. Bra­wo, napraw­dę bra­wo. A co będzie jutro podob­ne opo­wia­da­nie jed­nak z prze­ciw­nym prze­sła­niem? I co wte­dy, któ­re będzie mia­ło więk­szą wagę argu­men­ta­cji? Pod­po­wiem: żad­ne, oby­dwa były­by zbęd­ne. Nie pozdra­wiam

Reklama

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chce­sz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przej­dź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy