Poetycko

O Arystotelesie wierszem

Prezentujemy fragment o Arystotelesie niewydanego jeszcze dzieła pt. Historia filozofii wierszem spisana autorstwa Janusza Kucharczyka i Tomasza Kalisza. Zawiera ono wierszowany opis myślicieli różnych tradycji od czasów antycznych mędrców po filozofów współczesnych podzielonych na pokolenia, które opisane są krótkim wstępem prozą. Dziękujemy Autorom za interesującą reakcję na naszą akcję „Popularyzujemy Arystotelesa”, podjętą z okazji Roku Arystotelesa UNESCO.

Najnowszy numer: Jak działa język?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 2 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

rok-arysototelesa Akc­ja: Pop­u­laryzu­je­my Arys­tote­le­sa! Zachę­camy do przesyła­nia wszel­kich mate­ri­ałów związanych z życiem i twór­c­zoś­cią Arys­tote­le­sa: tek­stów, ilus­tracji, cytatów, memów, komik­sów, aneg­dot, linków do audy­cji i filmów, relacji z wydarzeń, a nawet pry­wat­nych objaw­ień intelek­tu­al­nych. 😉 Moż­na je przesyłać na adres: redakcja@filozofuj.eu.


Do pub­likacji będzie dołąc­zony słown­iczek, w którym zostaną objaśnione wyrazy zaz­nac­zone gwiazd­ką.


Pokole­nie VII

Filo­zofia urod­zonych od 415 do 381 p. n. e.

Żyj i myśl pros­to!

To gen­er­ac­ja kon­tynu­a­torów myśli uczniów Sokrate­sa, żyją­ca w cza­sach dom­i­nacji Mace­donii ros­nącej, aż do utraty niepodległoś­ci grec­kich państw-miast[1] na rzecz jej króla Fil­i­pa w 337 p. n. e.  Po jego śmier­ci wład­cą zosta­je jego syn Alek­sander, nazwany Mace­dońskim i Wielkim. Myśl sta­je się znacznie uproszc­zona w sto­sunku do twor­zonej  wcześniej, ale wielu filo­zofów się wyróż­nia. Cynik* Dio­genes jest najczęst­szym bohaterem anty­cznych aneg­dot. Megare­jczyk* Eubu­lides tworzy liczne paradoksy*,  z tym po dziś słyn­nym: kłam­cy*. Ksenokatates dzieli filo­zofię na logikę*, fizykę* i etykę*, a do matem­aty­ki* i astronomii*  wkład wnosi inny członek Akademii* Eudok­sos. Do tego pokole­nia należy wszak jeden z najwięk­szych myśli­cieli wszech cza­sów: Arys­tote­les, choć też uczeń Pla­tona, założy­ciel szkoły pery­pate­tyków*, czyli Lyke­jonu*. Jego dok­try­na – bardziej zdroworozsąd­kowa niż mis­trza – to genial­na syn­teza wieńczą­ca doty­chcza­sową filo­zofię. Arys­tote­les – nauczy­ciel Alek­san­dra widząc w świecie wielość osob­nych rzeczy, zosta­je ojcem real­iz­mu* i plu­ral­iz­mu* onto­log­icznego*. Rozwi­ja wiele dziedzin wiedzy: fizykę*, astronomię*, biologię* (zoologię), psy­chologię*, poli­tologię*, filologię* (poe­t­ykę), reto­rykę*, logikę*, teologię*. W Chi­nach* zaś dzi­ała­ją pier­wsi legiś­ci*, nauczy­ciele trzech  nurtów real­isty­cznej i refor­ma­torskiej myśli poli­ty­cznej*.

 

  1. Arys­tote­les ze Sta­giry (Sta­giry­ta) (384–322 p. n. e.) – Grec­ka Sta­gi­ra, Trac­ja (Grecja)/Grecja:

Oneg­daj uczniem byłem sza­cownego Pla­tona,

zostać jed­nak musi­ała jego myśl odrzu­cona.

Po mis­trzu Akademią* pok­ierować ja miałem,

woleli wszak Speuzy­pa, więc z Aten wyjechałem

– z Ksenokrate­sem razem jedziemy do Troady,

tworzymy włas­ną szkołę – wład­ca ceniąc wykłady,

za żonę córkę daje. Ucz­nia mam – Teofras­ta.

Do Mace­donii jadę, gdzie ściągnął mnie dynas­ta

– Fil­ip mi Alek­san­dra nauczać pro­ponu­je,

ten później Wiel­ki wład­ca przez lata mnie szanu­je,

Per­sów równy­mi czyni, czcią boską się otacza

– rady me lekce­ważąc, moral­nie się tak stacza.[2]

Do Aten powró­ci­wszy, wykładam w Lyke­jonie*,

w zupełnie nowej szkole, którą po moim zgo­nie

Teofrast pewnie prze­jmie. (Na wyg­na­niu umier­am

każą mnie za bezbożność, bo Mace­donię wspier­am).

W Liceum na przechadzkach nowa kwit­nie nau­ka,

tam pod­staw wiedzy wszelkiej z wytr­wałoś­cią się szu­ka.

 

Filo­zofia* wszak moja nie gorz­ka ani słod­ka,

jej dro­ga bowiem ścieżką złotego wiedzie środ­ka

– jed­ni wszys­tko materii* odd­a­ją bez waha­nia,

gdy inni zaś z idei* dyk­tu­ją nam zada­nia,

a jakim ten świat prze­cież – dla ludzi poz­nawalne,

co oczy nasze widzą – najzu­pełniej realne,

zatem co jest naprawdę w kos­mosie* rzeczy­wiś­cie,

to ja, on, ty i pies twój, drze­wo na którym liś­cie,

księżyc, słońce i ów dąb, gdzie swo­je gni­az­do ma ptak.

 

Oczy otwórz, bo prawdę* właś­ci­wie rozpoz­nasz tak!

Nią wszak, że A to jest B, gdy tak się rzeczy mają,

będąc takie jak zda­nia, które je nazy­wa­ją

– jest, co widać i zmysły w poz­na­niu prawd się liczą.

A tym, co ludzie widzą w log­ice nazw się ćwiczą,

dane  bowiem zmysłowe pod­dane są abstrakcji*

– umysł* prawdę wyłus­ka ich ogól­nych relacji,

z początku całkiem pusty, przez zmysły wszak wszys­tko zna,

co poprzez nie tam wpłynie, to uogól­nić on ma.

Stąd sylo­gizm*: „Ponieważ każdy człowiek śmiertel­ny,

a Sokrates człowiekiem, to umrze” słuszny, cel­ny

– ogólne, szczegółowe twierdzenia czy przeczenia,

pow­iąza­nia wskazu­ją jakie mają znaczenia*

różnych pojęć wza­jemne i co z tychże wyni­ka,

to właśnie logi­ka* nazw, czyli syl­o­gisty­ka*.

Jed­na rzecz nie jest naraz: i taka i nie taka”,

Prawdzi­wa lub fałszy­wa myśl sia­ka czy owa­ka”,

Ja jestem mną, pies to pies, a ryby zawsze ryby,

dom domem, grzy­by zawsze bezwzględ­nie są to grzy­by”

– te trzy pewne zasady fun­da­mentem logi­ki,

efek­tem mej z dawny­mi dzieła­mi polemi­ki:

tożsamoś­ci* Her­ak­lit, sprzecznoś­ci* Pro­tago­ras,

wyłąc­zonego środ­ka* nie chci­ał  Anaksago­ras.

Rzeczy z sobą jed­nakie i nie bywa­ją  sprzeczne,

być albo nie być muszą. Te prawa są konieczne.

 

Kat­e­gorie* opiszą, co istotą, osobą:

gdzieś jest, jakaś i kiedyś, cią­gle też będąc sobą,

rozmi­ar  ma, jakoś dzi­ała, czegoś również doz­na­je,

w relacji też z czymś innym bez prz­er­wy pozosta­je,

a ciało każdej zawsze w takim czy innym stanie,

też się jakoś położy, usiądzie czy pow­stanie.

Obok włas­nej ma zatem swej sub­stancji* stałoś­ci,

także i cechy zmi­enne, to znaczy przy­padłoś­ci*.

 

Lecz wszys­tko, jas­no mówiąc, zupełnie bez his­terii,

z formy się pewnej skła­da, prze­ważnie też z materii,

ogól­na  bowiem for­ma* jak psa, tak i człowieka*,

w każdym jed­nym konkret­nym mater­ią się powle­ka,

cechy jed­nos­tkom wspólne to formy właśnie sprawa,

może być przy tym róż­na: ta żywiołów* – pod­stawa,

gdyż z wody, zie­mi, ognia, powi­etrza min­er­ały,

w niebie jest eter* jeszcze – ele­men­tów* zbiór cały.

Każdy ma miejsce swo­je – sam z siebie je zaj­mu­je,

tak dłu­go, póki siłą nań się nie odd­zi­ału­je.

 

Wyższe sub­stanc­je mają jako swą for­mę duszę

z swym celem* – ent­elechię*, wege­taty­wne* muszę

w rośli­nach uznać – żyją, w zwierzę­tach* zaś czu­jące

– w nich zmysły i emoc­je, ludzie dusze myślące,

rozumne sami mają, te im ksz­tał­tu­ją ciała,

gdyż człowiek to nie dusza*, która z nie­ba zle­ci­ała,

jed­ność wszak ludzkiej formy z mater­ią tak się szerzy.

Ona zaś trwa w jed­nos­tkach, do którego należy

z gatunków, te wsze­lako w ogóle nie pow­stały,

gdyż odwiecznie ksz­tał­tu­ją świat taki sam czas cały.

(Różne zwierząt rodza­je pok­lasy­fikowałem,

wielo­ry­by za ssa­ki to ja właśnie uznałem.)

Są też formy bez ciała, umysły* to w niebiosach,

ich funkcją zaś myśle­nie o żywych plan­et losach.

 

Mate­ria* konkret tworzy, ona powodu­je wszak,

że poszczegól­ny bywa nar­cyz, buk, człowiek, pies, szpak.

To ona tym, co może tam­tym być albo owym,

gdyż sama w sobie nigdy nie jest czymś już gotowym.

Albowiem coś i ter­az w swej tkwi aktu­al­noś­ci[3],

a coś zaś jeszcze nie jest, będąc cią­gle w możnoś­ci*.

Jak drze­wo, które może pojutrze zostać słu­pem,

tak człowiek może prze­cież być przes­tać – stać się tru­pem.

 

I kos­mos* sobie wol­no tak nieustan­nie płynie,

rzecz każ­da bywa dzię­ki aż czworakiej przy­czynie*:

temu z czego, oraz czym, a także w jakim celu*

i co ją uczyniło, wiedz zatem przy­ja­cielu:

Jest Pier­wszy Poruszy­ciel*: Bóg* – ruchu* cel* – przy­czy­na,

ciąg tychże wszak w naturze skądś prze­cież się zaczy­na.

Źródło przemi­an kos­mo­su – sens ruchu wśród jego dróg,

bo wszys­tko ma przy­czynę, tą ostate­czną zaś Bóg,

ten Umysł* doskon­ały, odwieczny się nie zmieni

pon­ad księżycem  trwa­jąc – myśmy Nim zach­wyceni,

ponieważ sam jest dobry – duma o doskon­ałym,

to myśl o sobie zatem – w Najlep­szym –  jest Nim całym.

 

Tylko rozum do szczęś­cia może cię doprowadz­ić,

uży­waj go, wys­tęp­kom wsze­lakim ma zaradz­ić!

Mędrzec więc nieustan­nie zło­tym środ­kiem wciąż kroczy,

żywot taki szczęśli­wy, spełniony[4] i uroczy.

Bądź hojny, unika­jąc skąpst­wa i rozrzut­noś­ci,

odważny, równie nie chcąc z brawurą tchór­zli­woś­ci,

nie dręcz siebie opilst­wem ni bezwzględ­ną trzeź­woś­cią!

Złym: karmić się powagą i pustą wesołoś­cią.

W umi­arze wszak się rodzi każ­da prawdzi­wa cno­ta*,

do skra­jnoś­ci prowadzi rozwa­gi brak, głupota.

 

Tak samo być powin­no z wszelkim na zie­mi państ­wem.

Tyra­nia*, oli­garchia* i demokrac­ja* drańst­wem

– władza ludziom potrzeb­na, niek­tórym także pana,

która jest niewol­nikom* przez charak­ter wskazana –

polite­ja* więc lep­sza, czyli rzecz­pospoli­ta*,

władza arys­tokracji*, monar­chii* wyśmieni­ta

też bywa, lecz najlepiej, gdy rządy są mieszane,

te trzy ustro­je naraz w jed­ną całość związane

– niech lud ma trochę wpły­wów, nieco również eli­ty,

lecz i coś dla człowieka, który jest znakomi­ty.

 

Też trage­dia* ze skra­jnych oczyszcza namięt­noś­ci,

uczu­cia bohaterów przed­staw­ia pub­licznoś­ci.

W sobie je rozpoz­na­jąc, dys­tan­su widz naby­wa,

poprzez kathar­sis*  psy­che* z emocji złych obmy­wa.

Muzy­ka* wraz z poezją lep­iej ksz­tał­tu­je duszę

– na fle­cie, bez słów graną gorzej ocenić muszę.


[1]     Gr. polis, odnosi się do pod­sta­wowej jed­nos­t­ki orga­nizu­jącej życie państ­wowe w greck­iej epoce archaicznej* i klasy­cznej. Obe­j­mowało ono mias­to wraz z całą okolicą, prowadz­iło włas­ną poli­tykę i kol­o­niza­cję. Pozostawało w równych relac­jach part­ner­s­kich z inny­mi. Upadek tego zjawiska wpłynął także na filo­zofię dając początek myśli hel­lenisty­cznej. Określało sposób myśle­nia będąc pod­sta­wowym punk­tem odniesienia w reflek­sji o świecie ludzkim, ksz­tał­tu­jąc między inny­mi takie poję­cia jak oby­wa­telst­wo, patri­o­tyzm, cno­ty* pub­liczne.

[2]     Por. wstęp do tego i następ­nego pokole­nia.

[3]     Gr. energeia, łac. actus, tłu­mac­zone jako akt* lub urzeczy­wist­nie­nie.

[4]     Uży­ty w ory­gi­nale grec­ki ter­min eudai­mo­nia odpowiadać może nasze­mu poję­ciu szczęś­cia, ale też spełnienia, samo­re­al­iza­cji, dlat­ego częs­to się go nie tłu­maczy, a poda­je w brzmie­niu ory­gi­nal­nym.

rok-arysototelesa

Akc­ja: Pop­u­laryzu­je­my Arys­tote­le­sa! Zachę­camy do przesyła­nia wszel­kich mate­ri­ałów związanych z życiem i twór­c­zoś­cią Arys­tote­le­sa: tek­stów, ilus­tracji, cytatów, memów, komik­sów, aneg­dot, linków do audy­cji i filmów, relacji z wydarzeń, a nawet pry­wat­nych objaw­ień intelek­tu­al­nych. 😉 Moż­na je przesyłać na adres: redakcja@filozofuj.eu.
Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy