Filozofia dla dzieci Filozofia w szkole Wywiady

O wprowadzeniu filozoficznych dociekań w irlandzkich szkołach – wywiad z dr Charlotte Blease

Jak do tego doszło? Czego polscy entuzjaści wprowadzenia nauczania filozofii do szkół mogą nauczyć się na przykładzie Irlandii? Z dr Charlotte Blease, założycielką Philosophy Ireland, spotykamy się na tłocznych korytarzach University College Dublin, by porozmawiać o filozofii w edukacji specjalnie dla czytelników magazynu „Filozofuj!”.

R e k l a m a

Po raz pierw­szy zoba­czy­łem Cię na sce­nie TEDx UCD na YouTu­be, gdy szu­ka­łem infor­ma­cji na temat filo­zo­fo­wa­nia z dzieć­mi. Wspa­nia­le było zoba­czyć kogoś, kto z taką pasją opo­wia­da się za filo­zo­fią w edu­ka­cji. Dla­cze­go ta spra­wa jest dla Cie­bie tak waż­na?

Z kil­ku powo­dów. W Irlan­dii i Zjed­no­czo­nym Kró­le­stwie spe­cja­li­za­cja w szko­le doko­nu­je się na bar­dzo wcze­snym eta­pie edu­ka­cji. Nie wiem, jak pod tym wzglę­dem wyglą­da sytu­acja w Pol­sce, ale tu zbyt szyb­ko musisz zde­cy­do­wać, czy chcesz roz­wi­jać się w kie­run­ku nauk huma­ni­stycz­nych czy ści­słych. Był to dla mnie bar­dzo trud­ny wybór, ponie­waż byłam zain­te­re­so­wa­na oby­dwo­ma kie­run­ka­mi. Nauczy­ciel nale­gał jed­nak, by się zde­cy­do­wać. „Nie da się zro­bić dwóch dyplo­mów naraz” – mówił. Wybra­łam więc filo­zo­fię, bo zawsze uwa­ża­łam, że jest ona pomo­stem mię­dzy dys­cy­pli­na­mi. Myślę, że było­by wspa­nia­le, gdy­by dzie­ci i ich nauczy­cie­le mogli zdo­by­wać doświad­cze­nie w zada­wa­niu filo­zo­ficz­nych pytań. Czyż w duchu edu­ka­cji nie jest wła­śnie zada­wa­nie trud­nych życio­wych pytań i odwa­ga w poszu­ki­wa­niu na nie odpo­wie­dzi? Myślę, że sys­tem kształ­ce­nia, w któ­ry nie ma miej­sca na zada­wa­nie tego typu pytań, wska­zu­je na nie naj­lep­szą kon­dy­cję współ­cze­snej oświa­ty. Im wię­cej cza­su spę­dzam na uni­wer­sy­te­cie, jak rów­nież pra­cu­jąc z leka­rza­mi i gru­pa­mi inter­dy­scy­pli­nar­ny­mi, tym bar­dziej zaczy­nam zda­wać sobie spra­wę, że edu­ka­cja filo­zo­ficz­na mogła­by przy­czy­nić się do postę­pu w róż­nych dzie­dzi­nach wie­dzy. Przy­da­ła­by im inte­lek­tu­al­nej poko­ry. Zada­wa­nie pytań się opła­ca.

Minę­ło już pra­wie 50 lat, od kie­dy Mat­thew Lip­man i Ann Mar­ga­ret Sharp zaczę­li upra­wiać filo­zo­fię w szko­łach. Ich idea wyda­je się jed­nak być cią­gle świe­ża.

Edu­ka­cja ich jesz­cze nie dogo­ni­ła. Cią­gle trzy­ma­my się utar­te­go prze­ko­na­nia, że dzie­ci nie mogą upra­wiać filo­zo­fii, że jest to dla nich zbyt trud­ne. Wyni­ka to z prze­świad­cze­nia, że czy­ta­nie i licze­nie jest naj­waż­niej­sze. Czę­sto też sami nauczy­cie­le boją się zada­wać dzie­ciom pyta­nia, na któ­re nie zna­ją odpo­wie­dzi. Być może więc to tak­że zwy­kły strach.

Jesteś filo­zof­ką nauki i znasz wyni­ki badań doty­czą­cych tego, jak filo­zo­fo­wa­nie z dzieć­mi  wpły­wa  na ich postę­py w ucze­niu się. Czy możesz sobie wyobra­zić bada­nia neu­ro­nau­ko­we na ten temat?

Co za cie­ka­we pyta­nie! Było­by nie­zwy­kle inte­re­su­ją­co  móc zoba­czyć, któ­ra część mózgu roz­świe­tla się pod­czas zajęć z filo­zo­fii i zasta­no­wić się dla­cze­go. Nie­ste­ty w wie­lu przy­pad­kach naukow­cy nie wie­dzą nawet, jak zin­ter­pre­to­wać to, co widzą na ska­nie mózgu. Filo­zo­fia nauki musia­ła­by też zadać pyta­nie o głę­bię i rodzaj ana­li­zy potrzeb­nej do zro­zu­mie­nia tego, co dzie­je się w mózgu filo­zo­fu­ją­ce­go dziec­ka. Wie­lu filo­zo­fów wyda­je się w ogó­le nie być zain­te­re­so­wa­ny­mi dowo­da­mi na to, że filo­zo­fia może mieć instru­men­tal­ny wymiar, jak na przy­kład wpływ na postę­py w czy­ta­niu, pisa­niu, słu­cha­niu czy choć­by zwięk­sze­nie poczu­cia pew­no­ści sie­bie. A to są wła­śnie argu­men­ty prze­ma­wia­ją­ce za tym, by wpro­wa­dzić filo­zo­fię do szkół. Tak było w przy­pad­ku Irlan­dii.

We wrze­śniu 2016 roku w irlandz­kich szko­łach śred­nich wpro­wa­dzo­ny został krót­ki kurs filo­zo­fii dla młod­szych uczniów. Jakie są szan­se na filo­zo­fię w szko­łach pod­sta­wo­wych?

Jest taka nadzie­ja. Być może doj­dzie do tego w ramach pro­gra­mu „Edu­ka­cja o Ety­ce i Wie­rze­niach Reli­gij­nych”. Nie­ste­ty ta ini­cja­ty­wa spo­tka­ła się z nie­chę­cią ze stro­ny szkół pro­wa­dzo­nych przez Kościół kato­lic­ki, co ozna­cza oko­ło 90 pro­cent szkół pod­sta­wo­wych. Poja­wił się rów­nież opór ze stro­ny związ­ków nauczy­ciel­skich. Mówiąc wprost, nauczy­cie­le też nie lubią zmian. Mimo tej nie­chę­ci NCCA (Natio­nal Coun­cil for Cur­ri­cu­lum Asses­sment) myśli o pro­mo­wa­niu filo­zo­fii wła­śnie w ramach tego pro­gra­mu. W cią­gu następ­nych 2–3 lat doko­na­ją się kolej­ne zmia­ny w pod­sta­wie pro­gra­mo­wej uwzględ­nia­ją­ce wpro­wa­dze­nie do niej filo­zo­fii. Ofi­cjal­nie krót­kie kur­sy filo­zo­fii w szko­łach śred­nich wpro­wa­dzo­no od wrze­śnia zeszłe­go roku, ale tyl­ko kil­ka szkół pod­ję­ło to wyzwa­nie.  W tym obsza­rze waż­ną rolę do ode­gra­nia ma Phi­lo­so­phy Ire­land. Ludzie tacy jak Mar­re­le Rice czy Aislinn O’Donnell pro­mu­ją zmia­ny w oświa­cie, pro­wa­dząc wpro­wa­dza­ją­ce kur­sy dla nauczy­cie­li.

Czym jest zatem Phi­lo­so­phy Ire­land?

Phi­lo­so­phy Ire­land two­rzą ludzie, któ­rzy chcie­li­by zwięk­szyć rolę filo­zo­fii w edu­ka­cji w Irlan­dii. Są to nauczy­cie­le, wycho­waw­cy, filo­zo­fo­wie i entu­zja­ści. Współ­pra­cu­je­my z insty­tu­cja­mi odpo­wie­dzial­ny­mi za two­rze­nie pro­gra­mów naucza­nia. Sieć powsta­ła wła­ści­wie z koniecz­no­ści. Kie­dy w 2015 roku zor­ga­ni­zo­wa­łam pierw­sze sym­po­zjum, zbie­gło się ono w cza­sie ze zmia­na­mi w pod­sta­wie pro­gra­mo­wej. Uda­ło mi się wte­dy spo­tkać z ludź­mi z NCCA (Natio­nal Coun­cil for Cur­ri­cu­lum and Asses­sment) i napi­sa­li­śmy wspól­nie raport. Od tego cza­su był to jeden ciąg pomyśl­nych oko­licz­no­ści. Krót­ki kurs filo­zo­fii w szko­łach śred­nich stał się ser­cem nowej pod­sta­wy pro­gra­mo­wej. Wte­dy też powsta­ła potrze­ba przy­go­to­wa­nia nauczy­cie­li. Myślę, że do pro­wa­dze­nia tego typu zajęć nie wystar­cza sam dyplom z filo­zo­fii. Koniecz­na jest wie­dza z zakre­su peda­go­gi­ki, meto­dy­ki naucza­nia filo­zo­fii.

Mówisz zatem o szczę­śli­wych zbie­gach oko­licz­no­ści. Co jesz­cze zło­ży­ło się na ten suk­ces?

W przy­pad­ku Irlan­dii rze­czy­wi­ście mie­li­śmy szczę­ście i na ten suk­ces zło­ży­ło się kil­ka czyn­ni­ków. Roy­al Irish Aca­de­my powo­ła­ła spe­cjal­ny zespół ludzi, któ­rzy mie­li zająć się naucza­niem filo­zo­fii w szko­łach. Pro­blem w tym, że mie­li oni zbyt aka­de­mic­kie podej­ście i żad­ne­go doświad­cze­nia w naucza­niu w szko­łach. Jed­na­ko­woż sta­ra­li się wpro­wa­dzić filo­zo­fię do szkół. Nie uda­ło im się wie­le osią­gnąć, bo ich ini­cja­ty­wa nie spo­tka­ła się ze wspar­ciem ze stro­ny rzą­du. Miej też na uwa­dze, że oko­ło 94 pro­cent szkół w Irlan­dii jest pro­wa­dzo­na przez Kościół kato­lic­ki. Panu­je tu spe­cy­ficz­na men­tal­ność, któ­ra nie­ko­niecz­nie sprzy­ja ducho­wi filo­zo­fii. Nie żeby bra­ko­wa­ło myśli­cie­li w chrze­ści­jań­skim świe­cie, raczej cho­dzi tu o zastrze­że­nia wobec sta­wia­nia pew­nych pytań. W Pół­noc­nej Irlan­dii sytu­acja jest podob­na. W roku 2013 pre­zy­dent Irlan­dii, Miche­al D. Hig­gins, zapo­cząt­ko­wał pro­jekt o ety­ce i wygło­sił serię prze­mó­wień o war­to­ściach moral­nych, jakie spo­łe­czeń­stwo irlandz­kie powin­no posia­dać w cza­sach finan­so­we­go kry­zy­su. Wte­dy też wyraź­nie stwier­dził, że w szko­łach potrzeb­na jest filo­zo­fia. Kolej­nym szczę­śli­wym tra­fem było to, że ówcze­sna mini­ster edu­ka­cji Jan O’Sullivan, bar­dzo otwar­ta i świec­ko nasta­wio­na, zaapro­bo­wa­ła  tę myśl. Wkrót­ce potem ogło­szo­no, że do szkół śred­nich będzie wpro­wa­dzo­ny krót­ki kurs filo­zo­fii. To zgra­ło się z wcze­śniej wspo­mnia­ny­mi zmia­na­mi w pod­sta­wie pro­gra­mo­wej. Ja mia­łam to szczę­ście, że jeden ze zna­jo­mych nie chciał iść na spo­tka­nie w tej spra­wie i tak się tam zna­la­złam, co z kolei dopro­wa­dzi­ło do napi­sa­nia rapor­tu wspól­nie z NCCA. Na spo­tka­nie z nimi przy­nio­słam naj­śwież­sze wyni­ki badań SAPERE i trzy arty­ku­ły na temat filo­zo­fii, któ­re jasno mówi­ły o zale­tach pro­wa­dze­nia zajęć z filo­zo­fii z dzieć­mi w szko­le i poka­zy­wa­ły dowo­dy na to, że jed­na godzi­na takich zajęć poma­ga dzie­ciom m.in. w nauce czy­ta­nia i mate­ma­ty­ce. Wyja­śni­łam też, na czym mają pole­gać te zaję­cia, czy­li na otwar­tym dia­lo­gu i zada­wa­niu pytań. To wystar­czy­ło, by prze­ko­nać komi­sję. Był to po pro­stu dobry mar­ke­ting.

Co dora­dzi­ła­byś ludziom w Pol­sce, któ­rzy rów­nież chcą wpro­wa­dze­nia naucza­nia filo­zo­fii do szkół? 

Trze­ba prze­ko­nać do spra­wy jak naj­wię­cej ludzi z wpły­wo­wych sfer. Phi­lo­so­phy Ire­land cią­gle poszu­ku­je nowych amba­sa­do­rów filo­zo­fii, ludzi, któ­rzy są w cen­trum publicz­ne­go zain­te­re­so­wa­nia. Mamy to szczę­ście, że „Irish Times” ma coty­go­dnio­wą kolum­nę o tema­ty­ce filo­zo­ficz­nej i chęt­nie wspie­ra naszą ideę.

Trze­ba też do tego pomy­słu prze­ko­nać nauczy­cie­li. Komi­sja do spraw pod­sta­wy pro­gra­mo­wej może mówić swo­je, ale bez popar­cia gro­na nauczy­ciel­skie­go nie uda się tego zre­ali­zo­wać. Kie­dy robi­łam pierw­sze sym­po­zjum na ten temat, oka­za­ło się, że jest wie­lu ludzi takich jak Ty, któ­rzy sta­ra­ją się pro­mo­wać filo­zo­fię w szko­łach. Zoba­czy­łam wte­dy potrze­bę zor­ga­ni­zo­wa­nia gru­py takich ludzi, by wspo­móc ten pro­ces.

W jed­nym z wywia­dów Lip­man powie­dział, że nie wszyst­kie kra­je będą tak samo otwar­te na filo­zo­ficz­ne docie­ka­nia w kla­sie. Co ty o tym myślisz?

To praw­da. Co kraj, to oby­czaj, inna kul­tu­ra i men­tal­ność. W Anglii i Irlan­dii nie ma tra­dy­cji naucza­nia filo­zo­fii w szko­łach. Moż­na natknąć się na nią pod­czas stu­dio­wa­nia lite­ra­tu­ry kla­sycz­nej, ale ten przed­miot jest raczej dome­ną pry­wat­nych szkół, więc filo­zo­fia ma tu cha­rak­ter eli­tar­ny. W więk­szo­ści ludzie, któ­rzy uczą się filo­zo­fii, pocho­dzą z uprzy­wi­le­jo­wa­nych śro­do­wisk, co spra­wia wra­że­nie, że filo­zo­fia jest tyl­ko dla wybra­nych.

Jakie cechy i umie­jęt­no­ści powin­na posia­dać oso­ba chcą­ca pro­wa­dzić zaję­cia z filo­zo­fii w szko­le?

Przede wszyst­kim powin­na posia­dać pod­sta­wo­wą wie­dzę o meto­dzie Lip­ma­na. Pyta­nie o cechy to trud­niej­sza spra­wa. Może nie­ko­niecz­nie musi to być jakiś rodzaj cha­rak­te­ru, ale musi to być ktoś, kto czu­je się kom­for­to­wo, choć nie posia­da goto­wych odpo­wie­dzi. Nauczy­cie­le i ludzie, dla któ­rych filo­zo­fia jest nowo­ścią, mogą znać wła­ści­wą odpo­wiedź na pyta­nie, ale to nie zna­czy, że gru­pa do niej doj­dzie. Cho­dzi raczej o pro­ces poszu­ki­wa­nia odpo­wie­dzi niż o samą odpo­wiedź na pyta­nie. Jeśli cho­dzi o meta­ko­gni­tyw­ność w filo­zo­fii, trze­ba mieć na uwa­dze sam pro­ces myśle­nia i być go cią­gle świa­do­mym. Potrzeb­na jest zatem poko­ra i wytrwa­łość. Trze­ba robić swo­je, nawet jeśli tra­fia się twar­dy orzech do zgry­zie­nia.

Jeśli zaczę­li­by­śmy już dziś pro­wa­dzać filo­zo­fię w każ­dej w szko­le i w każ­dej kla­sie, co zmie­ni­ło­by się, powiedz­my, za 30 lat?

To się raczej nie zda­rzy. Gdy­by jed­nak tak się sta­ło, zna­leź­li­by­śmy się w towa­rzy­stwie odpo­wied­nio wykształ­co­nych ludzi. Nauczy­cie­le, rodzi­ce i dzie­ci zorien­to­wa­ni są na lep­sze oce­ny, dobre wyni­ki testów i w tym te zaję­cia mogły­by pomóc, jak mówi­li­śmy już wcze­śniej. Nie wszy­scy, ale na pew­no nie­któ­rzy, zła­pa­li­by filo­zo­ficz­ne­go bak­cy­la. Mimo iż filo­zo­fia nie jest tera­pią per se, ma jed­nak tera­peu­tycz­ny cha­rak­ter. Spra­wia, że jest się tro­chę ostroż­niej­szym w myśle­niu. Chce­my, żeby ludzie byli aser­tyw­ni i pew­ni sie­bie. Para­dok­sal­nie filo­zo­fia uczy nas pew­no­ści, że nie wszyst­ko jest pew­ne.

Ja też wie­le czy­tam i zasta­na­wiam się nad wie­lo­ma rze­cza­mi. Czę­sto bra­ku­je mi jed­nak tej pew­no­ści. Zawsze jestem świa­dom, że ist­nie­je dru­ga stro­na meda­lu, z któ­rej być może nie zda­ję sobie w peł­ni spra­wy. Nie żebym nie miał swo­ich wła­snych opi­nii i prze­ko­nań, ale trud­no mi jest być zupeł­nie pew­nym swo­jej racji.

Takie podej­ście powin­ni­śmy czę­ściej cele­bro­wać. Pew­ność, że ma się rację, to nie wszyst­ko. To jest wspa­nia­łe w pro­wa­dze­niu zajęć z filo­zo­fii z dzieć­mi, że uczą się na nich, że cze­goś mogą nie wie­dzieć i że cza­sem trze­ba zmie­nić zda­nie na jakiś temat. To jest wła­ści­wy rodzaj pew­no­ści, zawie­ra­ją­cy ele­ment inte­lek­tu­al­nej poko­ry, bez wro­go­ści wobec kogoś, kto się z nami nie zga­dza. Cho­dzi bar­dziej o dia­log niż tyl­ko o opo­wia­da­nie się po jed­nej stro­nie. W jed­nej ze szkół w śród­mie­ściu Lon­dy­nu SAPERE pro­wa­dzi regu­lar­ne zaję­cia od wie­lu lat. W tej szko­le dzie­ci mówią sześć­dzie­się­cio­ma języ­ka­mi, co jest wyzwa­niem samym w sobie. Jest to bar­dzo mul­ti­kul­tu­ro­we miej­sce. Byłam pod wiel­kim wra­że­niem, jak dzie­ci w tej szko­le potra­fią roz­ma­wiać i jak potra­fią wyła­py­wać sła­be argu­men­ty.

Dla mnie wyjąt­ko­wym prze­ży­ciem było, gdy w jed­nej ze szkół w Lon­dy­nie przy­glą­da­łem się zaję­ciom, pro­wa­dzo­nym przez Pete­ra Wor­leya. Pocho­dzę z bar­dzo mono­et­nicz­ne­go kra­ju, rów­nie kato­lic­kie­go jak Irlan­dia. To było nie­sa­mo­wi­te widzieć tyle naro­do­wo­ści w jed­nym miej­scu, roz­ma­wia­ją­cych ze sobą w przy­ja­znej atmos­fe­rze. Po pro­stu ludzi sie­dzą­cych razem i dys­ku­tu­ją­cych na waż­ne tema­ty.

To jest wła­śnie urok tego typu zajęć. Mogą mieć one wiel­ki wpływ na pojed­na­nie. W Pół­noc­nej Irlan­dii mamy podział na szko­ły kato­lic­kie i pań­stwo­we. Dzie­ci z tych dwóch typów szkół być może nigdy nie spo­tka­ją się, dopó­ki ich nie ukoń­czą. Dla mnie był to jeden z powo­dów, by zająć się filo­zo­fią w szko­łach. Po to, by ludzie zaczę­li zasta­na­wiać się nad swo­ją toż­sa­mo­ścią, nad poli­ty­ką itp. Jed­nym z moich pomy­słów było pro­wa­dze­nie zajęć dla dzie­ci z obu szkół razem. Pomyśl, ilu pro­ble­mów moż­na by unik­nąć, gdy­by dzie­ci uczy­ły się mówić otwar­cie o tych spra­wach już od naj­młod­szych lat. Uczy­łam wte­dy też gru­py doro­słych. Wspa­nia­le było widzieć, jak coś się w ludziach otwie­ra. To wiel­ka satys­fak­cja, któ­rą moż­na czer­pać z pro­wa­dze­nia filo­zo­ficz­nych docie­kań w gru­pie.

Przy­go­to­wał, prze­pro­wa­dził i prze­tłu­ma­czył Łukasz Krzy­woń


Char­lot­te Ble­ase na sce­nie TEDx UCD „Filo­zo­fia to nasze pra­wo”


Dr Char­lot­te Ble­ase – filo­zof­ka nauki i medy­cy­ny z Bel­fa­stu. Badacz­ka przy Dublin Insti­tu­te For Advan­ced Stu­dies & Uni­ver­si­ty Col­le­ge Dublin, Irlan­dia. Współ­pra­cu­je przy bada­niach nad efek­tem pla­ce­bo przy Harvard Medi­cal Scho­ol, USA. Autor­ka wie­lu publi­ka­cji nauko­wych. Prze­wod­ni­czą­ca i zało­ży­ciel­ka Phi­lo­so­phy Ire­land, patron­ka SAPERE, orga­ni­za­cji wspie­ra­ją­cej wpro­wa­dze­nie naucza­nia filo­zo­fii  do szkół w Anglii. Aktyw­nie pro­mu­je filo­zo­fię w edu­ka­cji w mię­dzy­na­ro­do­wych mediach: BBC, RTE, Ted­Talk, Irish Times, The Guar­dian, The Washing­ton Post itd.

Łukasz Krzy­woń – magi­ster filo­zo­fii, absol­went Uni­wer­sy­te­tu Ślą­skie­go, od 13 lat żyją­cy w Irlan­dii. Jego książ­ka Ukry­ty Blask, W świe­cie Car­lo­sa Casta­ne­dy uka­za­ła się dru­kiem w roku 2005. Arty­sta, muzyk. Od wie­lu lat pra­cu­je z dzieć­mi i z mło­dzie­żą, pro­wa­dząc m.in. docie­ka­nia filo­zo­ficz­ne w szko­łach. Spe­cja­li­sta z The Phi­lo­so­phy Foun­da­tion w Lon­dy­nie. Uczył też eko­lo­gii w szko­łach dla Gre­en-Scho­ols Ire­land. Orga­ni­zu­je kół­ka bęb­niar­skie, męskie krę­gi, uczy poli­ne­zyj­skie­go Sasa, chiń­skie­go Tai Chi, malu­je edu­ka­cyj­ne mura­le, wraz z róż­ny­mi spo­łecz­no­ścia­mi two­rzy arty­stycz­ne man­da­le, uczy prak­ty­ki uważ­no­ści i relak­sa­cji. Lubi podró­żo­wać.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Reklama

Już w sprze­da­ży w dobrych salo­ni­kach pra­so­wych w całej Pol­sce

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy