Publicystyka Refleksje

Artur Szutta: O zanikającej sztuce skupienia

Coraz szybsze tempo naszego życia pozbawia nas zdolności i okazji do czytania tekstów filozoficznych. Wymagają one bowiem skupienia, stanu w którym nasz umysł wznosi się na swoje wyżyny i czyni z nas godnych miana homo sapiens sapiens.

Najnowszy numer: Esencja piękna

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 24 stycznia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Między gonitwą a szukaniem wytchnienia

Nasze codzienne życie można podzielić na trzy części: sen, obowiązki (w pracy, ale też poza nią) i czas wolny. Sen pomińmy – co nie znaczy, że nie jest ważny; jest ważny, ale nie o tym chcę tutaj pisać. Nasze obowiązki pochłaniają większość dnia. Musimy ciągle gdzieś gonić, ścigać się z czasem, bo niedługo egzamin, szef kazał coś zrobić „na wczoraj”, bo „konkurencja nie śpi”, bo trzeba dzieci odebrać ze szkoły, zawieźć na basen, bo czas ucieka. Wracając popołudniem do domu, raczej późnym, a jeśli wczesnym, to wieczorem, czujemy zmęczenie – ogromne zmęczenie i mamy świadomość, że jutro bieg zaczyna się od nowa.

zabieganie
Rzeźba znajdująca się w centrum Kanazawy (Japonia). Fot.: Some rights reserved by Eryn Vorn

Jest jeszcze czas wolny. I cała masa możliwości, jak go wypełnić. Najprościej spędzić go w fotelu przed telewizorem, poleżeć na tapczanie, bardziej aktywni pójdą na spacer, do znajomych, będą uprawiać jakiś sport albo popracują w ogródku. Jeśli to urlop, pojadą w góry, nad jezioro. Można jeszcze coś poczytać. Tutaj możliwości też wiele. Są komiksy, gazety, czasopisma, książki – na papierze, w wersji elektronicznej, online itd. Co czytać?

Zróbmy eksperyment

15. targi książki w Krakowie. Fot.: Some rights by Piotr Drabik

Drodzy Czytelnicy! Proponuję Wam pewien eksperyment. Weźcie z półki, wypożyczcie z biblioteki albo kupcie w księgarni kilka książek, czasopism, gazet i komiksów. Przeczytajcie z każdej z nich po kilka stron, a potem poukładajcie w kolejności od pozycji, którą Wam się czytało najlepiej (np. lektura była wciągająca, interesująca, przyjemna), do takich, które czytało się najgorzej (były nudne, trudne, zniechęcające). Co się okaże? Jestem bardzo ciekawy. Stawiam hipotezę, że w wielu przypadkach, chociaż z różną mocą, ujawnią się następujące (chociaż niejedyne) zależności: im bardziej skomplikowany lub abstrakcyjny tekst, tym więcej wymagał skupienia, aby go zrozumieć. Zaś im więcej wymagał skupienia, tym więcej czasu potrzebowaliście do jego przeczytania. I w końcu im bardziej jakiś fragment okazywał się czasochłonny, tym bardziej nużył i zniechęcał. Dlaczego tak się dzieje (oczywiście przy założeniu, że moja hipoteza jest trafna)?

Moglibyście powiedzieć: brak czasu i zmęczenie! Jesteśmy tak zaganiani, że nie stać nas na komfort czytania abstrakcyjnych, skomplikowanych, wymagających skupienia i czasu książek czy czasopism. I byłaby to odpowiedź prawdziwa. Ale nie jedyna.

Proponuję poeksperymentować (przynajmniej w wyobraźni) jeszcze trochę. Załóżmy, że udało nam się przekonać Waszych szefów, szefowe, rząd, rynek, kogo trzeba, aby dali Wam trochę więcej czasu na odpoczynek. Tydzień? Miesiąc? Ile potrzebujecie, aby odzyskać siły. Teraz do dzieła – znowu poczytajcie i poukładajcie możliwe lektury według tego, jak dobrze się je czyta. Znowu stawiam hipotezę, że w wielu przypadkach (chociaż zapewne będzie ich mniej niż za pierwszym razem) wymagany stopień skupienia będzie mocno powiązany ze stopniem satysfakcji z lektury. Tym razem zmęczenie i brak czasu nie mogą stanowić wyjaśnienia. Co zatem będzie tego przyczyną?

W czym tkwi przyczyna?

Zawsze można wskazać na niejasny język, niepotrzebnie rozbudowane zdania itd. itd. Zgoda, ale i te czynniki można wyeliminować, dobierając lektury pod względem jasności języka i ponownie przeprowadzić eksperyment. Nadal mam silne przekonanie, że zależność między wymaganym stopień skupienia a zniechęceniem utrzyma się i niewielki wpływ na tę zależność będzie miało to, czy temat jest interesujący, czy nie. Żeby się przekonać, że jest interesujący, trzeba zrozumieć, co się czyta. Żeby zaś zrozumieć, trzeba się skupić i wytrwać w skupieniu przez dłuższy czas. A my tego nie potrafimy!

Fot.: Some rights reserved by Mo Riza

Coraz bardziej, z pokolenia na pokolenie, tracimy tę umiejętność. Mam nadzieję, że nie z powodu zmian w naszym DNA, ani innych niezależnych od nas sił natury. Podejrzewam raczej, że jest to wynik coraz szybszego tempa naszego życia. Coraz szybciej jemy, coraz szybciej pracujemy, oglądamy filmy (porównajmy tempo filmów sprzed 30 lat i tych nam współczesnych), i coraz szybciej czytamy. Pośpiech jednak nie pozwala na skupienie, a ponieważ współczesny świat zmusza nas do pośpiechu, to jesteśmy pozbawieni szansy na praktykowanie skupienia. Jeśli zaś nie praktykujemy skupienia, to tracimy tę zdolność.

Recepta – „Filozofuj!”

Fot.: Some rights reserved by takomabibelot

W ten sposób pozbawiamy się szansy na lektury, które w przeciwieństwie do tzw. lektur łatwych zmuszają do myślenia „na najwyższych obrotach”, do myślenia o sprawach najważniejszych, które czyni nas mądrzejszymi, dzięki któremu stajemy się godni miana homo sapiens sapiens.

Nie jest moim zamiarem ronić łzy nad utraconym światem naszego „prawdziwego człowieczeństwa”. Uważam bowiem, że nie jest to świat utracony bezpowrotnie. Po pierwsze, są pośród nas jeszcze ludzie, którzy skupienie praktykują – wymusza to na nich praca, np. akademicka, rodzinna tradycja, albo szczęśliwy przypadek sprawił, że dali się wciągnąć we wspaniały świat wymagającej lektury. Po drugie, zdolności skupienia, jak każdej innej, przynajmniej w pewnym stopniu, można się nauczyć. Jak? Po prostu czytając – na początek teksty ciut trudniejsze od tych, które czytamy z łatwością. Niekoniecznie długie – czasu rzeczywiście mamy mało. Gdzie takich tekstów szukać? Źródeł jest wiele – chociażby „Filozofuj!”.

Fot. główna: Some rights reserved by Peter Werkman.


Artur Szutta – filozof, pracownik Uniwersytetu Gdańskiego, specjalizuje się w filozofii społecznej, etyce i metaetyce. Jego pasje to przyrządzanie smacznych potraw, nauka języków obcych (obecnie węgierskiego), chodzenie po górach i gra w piłkę nożną.

 

 

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

1 komentarz

Kliknij, aby skomentować

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy