Publicystyka Refleksje

Artur Szutta: O zanikającej sztuce skupienia

Coraz szybsze tempo naszego życia pozbawia nas zdolności i okazji do czytania tekstów filozoficznych. Wymagają one bowiem skupienia, stanu w którym nasz umysł wznosi się na swoje wyżyny i czyni z nas godnych miana homo sapiens sapiens.

Najnowszy numer: Edukacja moralna

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2017 można zamówić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 2 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „TUTAJ”.

Między gonitwą a szukaniem wytchnienia

Nasze codzien­ne życie moż­na podzie­lić na trzy czę­ści: sen, obo­wiąz­ki (w pra­cy, ale też poza nią) i czas wol­ny. Sen pomiń­my – co nie zna­czy, że nie jest waż­ny; jest waż­ny, ale nie o tym chcę tutaj pisać. Nasze obo­wiąz­ki pochła­nia­ją więk­szość dnia. Musi­my cią­gle gdzieś gonić, ści­gać się z cza­sem, bo nie­dłu­go egza­min, szef kazał coś zro­bić „na wczo­raj”, bo „kon­ku­ren­cja nie śpi”, bo trze­ba dzie­ci ode­brać ze szko­ły, zawieźć na basen, bo czas ucie­ka. Wra­ca­jąc popo­łu­dniem do domu, raczej póź­nym, a jeśli wcze­snym, to wie­czo­rem, czu­je­my zmę­cze­nie – ogrom­ne zmę­cze­nie i mamy świa­do­mość, że jutro bieg zaczy­na się od nowa.

zabieganie
Rzeź­ba znaj­du­ją­ca się w cen­trum Kana­za­wy (Japo­nia). Fot.: Some rights rese­rved by Eryn Vorn

Jest jesz­cze czas wol­ny. I cała masa moż­li­wo­ści, jak go wypeł­nić. Naj­pro­ściej spę­dzić go w fote­lu przed tele­wi­zo­rem, pole­żeć na tap­cza­nie, bar­dziej aktyw­ni pój­dą na spa­cer, do zna­jo­mych, będą upra­wiać jakiś sport albo popra­cu­ją w ogród­ku. Jeśli to urlop, poja­dą w góry, nad jezio­ro. Moż­na jesz­cze coś poczy­tać. Tutaj moż­li­wo­ści też wie­le. Są komik­sy, gaze­ty, cza­so­pi­sma, książ­ki – na papie­rze, w wer­sji elek­tro­nicz­nej, onli­ne itd. Co czy­tać?

Zróbmy eksperyment

15. tar­gi książ­ki w Kra­ko­wie. Fot.: Some rights by Piotr Dra­bik

Dro­dzy Czy­tel­ni­cy! Pro­po­nu­ję Wam pewien eks­pe­ry­ment. Weź­cie z pół­ki, wypo­życz­cie z biblio­te­ki albo kup­cie w księ­gar­ni kil­ka ksią­żek, cza­so­pism, gazet i komik­sów. Prze­czy­taj­cie z każ­dej z nich po kil­ka stron, a potem poukła­daj­cie w kolej­no­ści od pozy­cji, któ­rą Wam się czy­ta­ło naj­le­piej (np. lek­tu­ra była wcią­ga­ją­ca, inte­re­su­ją­ca, przy­jem­na), do takich, któ­re czy­ta­ło się naj­go­rzej (były nud­ne, trud­ne, znie­chę­ca­ją­ce). Co się oka­że? Jestem bar­dzo cie­ka­wy. Sta­wiam hipo­te­zę, że w wie­lu przy­pad­kach, cho­ciaż z róż­ną mocą, ujaw­nią się nastę­pu­ją­ce (cho­ciaż nie­je­dy­ne) zależ­no­ści: im bar­dziej skom­pli­ko­wa­ny lub abs­trak­cyj­ny tekst, tym wię­cej wyma­gał sku­pie­nia, aby go zro­zu­mieć. Zaś im wię­cej wyma­gał sku­pie­nia, tym wię­cej cza­su potrze­bo­wa­li­ście do jego prze­czy­ta­nia. I w koń­cu im bar­dziej jakiś frag­ment oka­zy­wał się cza­so­chłon­ny, tym bar­dziej nużył i znie­chę­cał. Dla­cze­go tak się dzie­je (oczy­wi­ście przy zało­że­niu, że moja hipo­te­za jest traf­na)?

Mogli­by­ście powie­dzieć: brak cza­su i zmę­cze­nie! Jeste­śmy tak zaga­nia­ni, że nie stać nas na kom­fort czy­ta­nia abs­trak­cyj­nych, skom­pli­ko­wa­nych, wyma­ga­ją­cych sku­pie­nia i cza­su ksią­żek czy cza­so­pism. I była­by to odpo­wiedź praw­dzi­wa. Ale nie jedy­na.

Pro­po­nu­ję poeks­pe­ry­men­to­wać (przy­naj­mniej w wyobraź­ni) jesz­cze tro­chę. Załóż­my, że uda­ło nam się prze­ko­nać Waszych sze­fów, sze­fo­we, rząd, rynek, kogo trze­ba, aby dali Wam tro­chę wię­cej cza­su na odpo­czy­nek. Tydzień? Mie­siąc? Ile potrze­bu­je­cie, aby odzy­skać siły. Teraz do dzie­ła – zno­wu poczy­taj­cie i poukła­daj­cie moż­li­we lek­tu­ry według tego, jak dobrze się je czy­ta. Zno­wu sta­wiam hipo­te­zę, że w wie­lu przy­pad­kach (cho­ciaż zapew­ne będzie ich mniej niż za pierw­szym razem) wyma­ga­ny sto­pień sku­pie­nia będzie moc­no powią­za­ny ze stop­niem satys­fak­cji z lek­tu­ry. Tym razem zmę­cze­nie i brak cza­su nie mogą sta­no­wić wyja­śnie­nia. Co zatem będzie tego przy­czy­ną?

W czym tkwi przyczyna?

Zawsze moż­na wska­zać na nie­ja­sny język, nie­po­trzeb­nie roz­bu­do­wa­ne zda­nia itd. itd. Zgo­da, ale i te czyn­ni­ki moż­na wyeli­mi­no­wać, dobie­ra­jąc lek­tu­ry pod wzglę­dem jasno­ści języ­ka i ponow­nie prze­pro­wa­dzić eks­pe­ry­ment. Nadal mam sil­ne prze­ko­na­nie, że zależ­ność mię­dzy wyma­ga­nym sto­pień sku­pie­nia a znie­chę­ce­niem utrzy­ma się i nie­wiel­ki wpływ na tę zależ­ność będzie mia­ło to, czy temat jest inte­re­su­ją­cy, czy nie. Żeby się prze­ko­nać, że jest inte­re­su­ją­cy, trze­ba zro­zu­mieć, co się czy­ta. Żeby zaś zro­zu­mieć, trze­ba się sku­pić i wytrwać w sku­pie­niu przez dłuż­szy czas. A my tego nie potra­fi­my!

Fot.: Some rights rese­rved by Mo Riza

Coraz bar­dziej, z poko­le­nia na poko­le­nie, tra­ci­my tę umie­jęt­ność. Mam nadzie­ję, że nie z powo­du zmian w naszym DNA, ani innych nie­za­leż­nych od nas sił natu­ry. Podej­rze­wam raczej, że jest to wynik coraz szyb­sze­go tem­pa nasze­go życia. Coraz szyb­ciej jemy, coraz szyb­ciej pra­cu­je­my, oglą­da­my fil­my (porów­naj­my tem­po fil­mów sprzed 30 lat i tych nam współ­cze­snych), i coraz szyb­ciej czy­ta­my. Pośpiech jed­nak nie pozwa­la na sku­pie­nie, a ponie­waż współ­cze­sny świat zmu­sza nas do pośpie­chu, to jeste­śmy pozba­wie­ni szan­sy na prak­ty­ko­wa­nie sku­pie­nia. Jeśli zaś nie prak­ty­ku­je­my sku­pie­nia, to tra­ci­my tę zdol­ność.

Recepta – „Filozofuj!”

Fot.: Some rights rese­rved by tako­ma­bi­be­lot

W ten spo­sób pozba­wia­my się szan­sy na lek­tu­ry, któ­re w prze­ci­wień­stwie do tzw. lek­tur łatwych zmu­sza­ją do myśle­nia „na naj­wyż­szych obro­tach”, do myśle­nia o spra­wach naj­waż­niej­szych, któ­re czy­ni nas mądrzej­szy­mi, dzię­ki któ­re­mu sta­je­my się god­ni mia­na homo sapiens sapiens.

Nie jest moim zamia­rem ronić łzy nad utra­co­nym świa­tem nasze­go „praw­dzi­we­go czło­wie­czeń­stwa”. Uwa­żam bowiem, że nie jest to świat utra­co­ny bez­pow­rot­nie. Po pierw­sze, są pośród nas jesz­cze ludzie, któ­rzy sku­pie­nie prak­ty­ku­ją – wymu­sza to na nich pra­ca, np. aka­de­mic­ka, rodzin­na tra­dy­cja, albo szczę­śli­wy przy­pa­dek spra­wił, że dali się wcią­gnąć we wspa­nia­ły świat wyma­ga­ją­cej lek­tu­ry. Po dru­gie, zdol­no­ści sku­pie­nia, jak każ­dej innej, przy­naj­mniej w pew­nym stop­niu, moż­na się nauczyć. Jak? Po pro­stu czy­ta­jąc – na począ­tek tek­sty ciut trud­niej­sze od tych, któ­re czy­ta­my z łatwo­ścią. Nie­ko­niecz­nie dłu­gie – cza­su rze­czy­wi­ście mamy mało. Gdzie takich tek­stów szu­kać? Źró­deł jest wie­le – cho­ciaż­by „Filo­zo­fuj!”.

Fot. głów­na: Some rights rese­rved by Peter Werk­man.


Artur Szut­ta – filo­zof, pra­cow­nik Uni­wer­sy­te­tu Gdań­skie­go, spe­cja­li­zu­je się w filo­zo­fii spo­łecz­nej, ety­ce i meta­ety­ce. Jego pasje to przy­rzą­dza­nie smacz­nych potraw, nauka języ­ków obcych (obec­nie węgier­skie­go), cho­dze­nie po górach i gra w pił­kę noż­ną.

 

 

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy