Artykuł Wywiady

Pełnia naszego jestestwa uobecnia się w najgłębszych emocjach – Wywiad z Johnem F. Crosbym

Najnowszy numer: Oblicza sprawiedliwości

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 1 czerwca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2017 nr 4 (16), s. 24–25. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku  PDF.


1. Dlaczego emocje są tak interesujące?

Ponieważ są pow­iązane z tym, co najbardziej intymne w ludzkiej oso­bie. Zdaniem niek­tórych to właśnie serce, tj. sym­bol­iczne cen­trum naszego emocjon­al­nego i afek­ty­wnego życia, stanowi o naszym prawdzi­wym „ja” osobowym. Inni autorzy wyrazili tę samą myśl, mówiąc, że „peł­nia naszego jestest­wa” uobec­nia się w naszych najgłęb­szych emoc­jach. Jeśli jedynie życzymy innej oso­bie dobrze, nadal zachowu­je­my dys­tans wobec niej, jeśli jed­nak zaan­gażu­je­my się w życie drugiej oso­by w głębo­ki emocjon­al­nie sposób, sta­je­my się obec­ni w jej życiu całym sobą.

2. Czym są emocje? Czy istnieje odrębna kategoria takich stanów mentalnych emocjonalnych jak emocje?

Zapy­ta­jmy raczej tak: czym jest intymne życie oso­by, którego nie da się zre­dukować do akty­wnoś­ci intelek­tu­al­nej lub aktów woli? Ten niere­dukowal­ny ele­ment to właśnie życie afek­tów bądź też emocji.

3. Co jest właściwym przedmiotem emocji?

Myślę, że nie wszys­tkie emoc­je mają swój przed­miot, jed­nak te, które są zwró­cone ku czemuś, zwró­cone są ku wartoś­ciom. Jeśli coś przed­staw­ia nam się jako aksjo­log­icznie (tj. pod wzglę­dem wartoś­ci) neu­tralne, nie wzbudza w nas żad­nych emocji, dopiero coś, co ma pozy­ty­wny lub negaty­wny dla nas wymi­ar, może wzbudzać w nas emoc­je.

4. Czy istnieje jakaś istotowa różnica między strachem przed realnie istniejącym przedmiotem a strachem przed czymś, co nie istnieje?

Czy w tym pyta­niu założono, że wiemy, iż owo „coś” nie ist­nieje, czy też mowa jest o błęd­nym uzna­niu czegoś za ist­niejące? Zakładam, że chodzi o ten dru­gi przy­padek. Jeśli uważasz, że w teatrze, w którym się właśnie zna­j­du­jesz, wybuchł pożar, to – nawet jeśli jest to błędne przeko­nanie – twój stra­ch będzie praw­dopodob­nie taki sam jak w przy­pad­ku, gdy­by rzeczy­wiś­cie pożar miał miejsce. Cóż z tego! W tym, że cza­sa­mi ulegamy emocjom pod wpły­wem fałszy­wych przekon­ań, nie ma nic, co kom­pro­mi­towało­by te pier­wsze.

5. Czy emocje, których doświadczamy, odsłaniają przed nami coś realnego, czy też może jedynie „kolorują” świat, w którym żyjemy?

Zdaniem niek­tórych najpierw poz­na­je­my świat bez udzi­ału emocji, dopiero potem poprzez emoc­je reagu­je­my na to, co poz­nane. Ja jed­nak sądzę, że także poprzez emoc­je poz­na­je­my świat. Jeśli zgodz­imy się, że miłość obe­j­mu­je emocję i uczu­cie oraz że poz­na­je­my drugą osobę głę­biej właśnie dzię­ki temu, że ją kochamy, wów­czas musimy uznać, że poz­na­je­my ją właśnie w ramach i poprzez emocjon­al­ną więź z nią. Owszem, ist­nieje powiedze­nie, że miłość zaślepia, ale stanowi ono wyraz powierz­chownego pode­jś­cia do miłoś­ci; tak naprawdę miłość pozwala nam widzieć więcej w ukochanej oso­bie, a widze­nie to jest po częś­ci efek­tem dzi­ała­nia ser­ca.

6. Na jakiej podstawie możemy mówić o stosownych (właściwych) i niestosownych (niewłaściwych) emocjach?

Myślę, że tą pod­stawą jest to, na co wskaza­łem w odpowiedzi na jed­no z poprzed­nich pytań, mianowicie wartość. Na przykład ist­nieje pewien sposób czczenia św. Jana Pawła II, który odpowia­da jego dobro­ci i świę­toś­ci. Może­my zatem powiedzieć, że czcze­nie go w taki sposób jest stosowne (lub właś­ci­we). Jeśli jed­nak reagu­ję na jego osobę pog­a­rdą lub potępi­e­niem, wów­czas moja reakc­ja, która jest prze­cież emocjon­al­na, będzie niestosow­na. Tylko wiel­ka anty­wartość (wartość negaty­w­na), na przykład bycia bezwzględ­nym złoczyńcą, mogła­by uczynić pog­a­rdę bądź potępi­e­nie stosowny­mi.

Nasze reakc­je mogą zatem zachować har­monię albo zna­j­dować się w dyshar­monii z wartoś­cią (pozy­ty­wną bądź negaty­wną) danego bytu w ana­log­iczny sposób do naszych sądów, które mogą być w zgodzie lub niez­godzie z tym, jaki jest świat. Tak jak nasze twierdzenia mogą być prawdzi­we lub fałszy­we, tak też nasze emoc­je mogą być właś­ci­we lub niewłaś­ci­we, zhar­mo­ni­zowane z wartoś­cią lub anty­wartoś­cią rzeczy.

7. Czy emocje mają pozytywny, czy raczej negatywny wpływ na naszą racjonalność?

I jed­no, i drugie. Jeśli nasze emoc­je są właś­ci­we, wzras­tamy w czymś, co moż­na by określić mianem „emo­ty­wnej racjon­al­noś­ci”. Ist­nieje jed­nak cała gama niewłaś­ci­wych emocji, takich jak zaw­iść. Emoc­je tego rodza­ju odcią­ga­ją nas od racjon­al­noś­ci. Także emoc­je, które określamy mianem „namięt­noś­ci”, mają skłon­ność do czynienia nas irracjon­al­ny­mi. Musimy jed­nak troszczyć się o to, aby nie utożsami­ać emocji jako takich z nieu­porząd­kowany­mi namięt­noś­ci­a­mi. Ist­nieją także „uporząd­kowane” emoc­je, które mają swo­ją emo­ty­wną racjon­al­ność.

8. Czy jesteśmy odpowiedzialni za swoje emocje? A może jesteśmy odpowiedzialni jedynie za to, jak reagujemy na ich doświadczanie?

To praw­da, że emocji nie moż­na kon­trolować tak, jak to robimy z naszy­mi dzi­ała­ni­a­mi, kieru­jąc nimi za pomocą aktów woli. To dlat­ego pewne głębok­ie emoc­je mają charak­ter daru, czegoś odmi­en­nego od naszych wol­nych dzi­ałań. Niem­niej jesteśmy z pewnoś­cią odpowiedzial­ni za nasze emoc­je, jak to już powiedzi­ał Arys­tote­les, wykazu­jąc, że człowiek cnotli­wy czer­pie radość z tego, co cnotli­we, i nie doświad­cza sil­nych emocji, które odcią­gały­by go od życia cnotli­wego. Tak jak człowiek cnotli­wy jest odpowiedzial­ny za bycie cnotli­wym, tak też jest odpowiedzial­ny za właś­ci­we uporząd­kowanie swoich emocji, aby były one zgodne z cnotą i ją wyrażały. Człowiek z wada­mi z kolei jest odpowiedzial­ny za swo­je nieu­porząd­kowane emoc­je. Ten wniosek przyjmiemy, jeśli zgodz­imy się z Arys­tote­le­sem, że taki człowiek stał się zły przez swo­je złe dzi­ała­nia, gdy jeszcze potrafił czynić dobro, a zatem posi­adał też właś­ci­wie uporząd­kowane emoc­je. Z tego wyni­ka, że nasza odpowiedzial­ność za nasze emoc­je nie jest ogranic­zona jedynie do tego, jak na nie reagu­je­my, gdy już ich doświad­czyliśmy, ale obe­j­mu­je także ich pow­stawanie w nas.

9. Jakie może mieć znaczenie kształtowanie naszych emocji bądź też emocjonalnej dojrzałości dla moralnej edukacji (choć pewnie nie tylko dla niej)?

Ponown­ie, jak sądzę, Arys­tote­les okazu­je się mieć słuszność. Moral­na edukac­ja nie jest jedynie kwest­ią instruk­tażu, ale też habit­u­acji (budowa­nia odpowied­nich nawyków). Tak więc ksz­tał­towanie emocji jest niezmiernie ważne w moral­nym wychowa­niu. Z tego wyni­ka, że to, jakie emoc­je są w nas ksz­tał­towane już w dziecińst­wie, jest dla naszego moral­nego roz­wo­ju niezwyk­le ważne. Pod pewny­mi wzglę­da­mi jest to ważniejsze niż teo­re­ty­czne instruowanie, jakie otrzy­mu­je­my później w życiu.

10. Czy podziela Pan opinię, że popularyzacja filozofii jest ważna?

Ważne jest pop­u­lary­zowanie rozsąd­nej filo­zofii. Pop­u­lary­zowanie mate­ri­al­iz­mu pokro­ju tego, jaki głosi Richard Dawkins, niko­mu korzyś­ci nie przynosi. Nato­mi­ast pop­u­lary­zowanie filo­zofii wieczys­tej, jaką na przykład upraw­iał Josef Pieper, jest ze wszech miar chwaleb­ne.

Tłu­macze­nie Artur Szut­ta


John F. Cros­by – Pro­fe­sor filo­zofii na Fran­cis­can Uni­ver­si­ty of Steubenville (USA). Zaj­mu­je się prob­lematyką filo­zofii per­son­al­isty­cznej, w szczegól­noś­ci filo­zofią miłoś­ci, anal­izą kat­e­gorii „oso­by” oraz myślą Johna Henry’ego New­mana, Maxa Schel­era, Diet­richa von Hilde­bran­da i Karo­la Wojtyły/Jana Pawła II.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.
W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

 

Fot.: © Artem Mykhailichenko

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Wesprzyj nasz projekt

Polecamy