Artykuł Wywiady

Pełnia naszego jestestwa uobecnia się w najgłębszych emocjach – Wywiad z Johnem F. Crosbym

Najnowszy numer: Edukacja moralna

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 2 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2017 nr 4 (16), s. 24–25. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku  PDF.


1. Dlaczego emocje są tak interesujące?

Ponie­waż są powią­za­ne z tym, co naj­bar­dziej intym­ne w ludz­kiej oso­bie. Zda­niem nie­któ­rych to wła­śnie ser­ce, tj. sym­bo­licz­ne cen­trum nasze­go emo­cjo­nal­ne­go i afek­tyw­ne­go życia, sta­no­wi o naszym praw­dzi­wym „ja” oso­bo­wym. Inni auto­rzy wyra­zi­li tę samą myśl, mówiąc, że „peł­nia nasze­go jeste­stwa” uobec­nia się w naszych naj­głęb­szych emo­cjach. Jeśli jedy­nie życzy­my innej oso­bie dobrze, nadal zacho­wu­je­my dystans wobec niej, jeśli jed­nak zaan­ga­żu­je­my się w życie dru­giej oso­by w głę­bo­ki emo­cjo­nal­nie spo­sób, sta­je­my się obec­ni w jej życiu całym sobą.

2. Czym są emocje? Czy istnieje odrębna kategoria takich stanów mentalnych emocjonalnych jak emocje?

Zapy­taj­my raczej tak: czym jest intym­ne życie oso­by, któ­re­go nie da się zre­du­ko­wać do aktyw­no­ści inte­lek­tu­al­nej lub aktów woli? Ten nie­re­du­ko­wal­ny ele­ment to wła­śnie życie afek­tów bądź też emo­cji.

3. Co jest właściwym przedmiotem emocji?

Myślę, że nie wszyst­kie emo­cje mają swój przed­miot, jed­nak te, któ­re są zwró­co­ne ku cze­muś, zwró­co­ne są ku war­to­ściom. Jeśli coś przed­sta­wia nam się jako aksjo­lo­gicz­nie (tj. pod wzglę­dem war­to­ści) neu­tral­ne, nie wzbu­dza w nas żad­nych emo­cji, dopie­ro coś, co ma pozy­tyw­ny lub nega­tyw­ny dla nas wymiar, może wzbu­dzać w nas emo­cje.

4. Czy istnieje jakaś istotowa różnica między strachem przed realnie istniejącym przedmiotem a strachem przed czymś, co nie istnieje?

Czy w tym pyta­niu zało­żo­no, że wie­my, iż owo „coś” nie ist­nie­je, czy też mowa jest o błęd­nym uzna­niu cze­goś za ist­nie­ją­ce? Zakła­dam, że cho­dzi o ten dru­gi przy­pa­dek. Jeśli uwa­żasz, że w teatrze, w któ­rym się wła­śnie znaj­du­jesz, wybuchł pożar, to – nawet jeśli jest to błęd­ne prze­ko­na­nie – twój strach będzie praw­do­po­dob­nie taki sam jak w przy­pad­ku, gdy­by rze­czy­wi­ście pożar miał miej­sce. Cóż z tego! W tym, że cza­sa­mi ule­ga­my emo­cjom pod wpły­wem fał­szy­wych prze­ko­nań, nie ma nic, co kom­pro­mi­to­wa­ło­by te pierw­sze.

5. Czy emocje, których doświadczamy, odsłaniają przed nami coś realnego, czy też może jedynie „kolorują” świat, w którym żyjemy?

Zda­niem nie­któ­rych naj­pierw pozna­je­my świat bez udzia­łu emo­cji, dopie­ro potem poprzez emo­cje reagu­je­my na to, co pozna­ne. Ja jed­nak sądzę, że tak­że poprzez emo­cje pozna­je­my świat. Jeśli zgo­dzi­my się, że miłość obej­mu­je emo­cję i uczu­cie oraz że pozna­je­my dru­gą oso­bę głę­biej wła­śnie dzię­ki temu, że ją kocha­my, wów­czas musi­my uznać, że pozna­je­my ją wła­śnie w ramach i poprzez emo­cjo­nal­ną więź z nią. Owszem, ist­nie­je powie­dze­nie, że miłość zaśle­pia, ale sta­no­wi ono wyraz powierz­chow­ne­go podej­ścia do miło­ści; tak napraw­dę miłość pozwa­la nam widzieć wię­cej w uko­cha­nej oso­bie, a widze­nie to jest po czę­ści efek­tem dzia­ła­nia ser­ca.

6. Na jakiej podstawie możemy mówić o stosownych (właściwych) i niestosownych (niewłaściwych) emocjach?

Myślę, że tą pod­sta­wą jest to, na co wska­za­łem w odpo­wie­dzi na jed­no z poprzed­nich pytań, mia­no­wi­cie war­tość. Na przy­kład ist­nie­je pewien spo­sób czcze­nia św. Jana Paw­ła II, któ­ry odpo­wia­da jego dobro­ci i świę­to­ści. Może­my zatem powie­dzieć, że czcze­nie go w taki spo­sób jest sto­sow­ne (lub wła­ści­we). Jeśli jed­nak reagu­ję na jego oso­bę pogar­dą lub potę­pie­niem, wów­czas moja reak­cja, któ­ra jest prze­cież emo­cjo­nal­na, będzie nie­sto­sow­na. Tyl­ko wiel­ka anty­war­tość (war­tość nega­tyw­na), na przy­kład bycia bez­względ­nym zło­czyń­cą, mogła­by uczy­nić pogar­dę bądź potę­pie­nie sto­sow­ny­mi.

Nasze reak­cje mogą zatem zacho­wać har­mo­nię albo znaj­do­wać się w dys­har­mo­nii z war­to­ścią (pozy­tyw­ną bądź nega­tyw­ną) dane­go bytu w ana­lo­gicz­ny spo­sób do naszych sądów, któ­re mogą być w zgo­dzie lub nie­zgo­dzie z tym, jaki jest świat. Tak jak nasze twier­dze­nia mogą być praw­dzi­we lub fał­szy­we, tak też nasze emo­cje mogą być wła­ści­we lub nie­wła­ści­we, zhar­mo­ni­zo­wa­ne z war­to­ścią lub anty­war­to­ścią rze­czy.

7. Czy emocje mają pozytywny, czy raczej negatywny wpływ na naszą racjonalność?

I jed­no, i dru­gie. Jeśli nasze emo­cje są wła­ści­we, wzra­sta­my w czymś, co moż­na by okre­ślić mia­nem „emo­tyw­nej racjo­nal­no­ści”. Ist­nie­je jed­nak cała gama nie­wła­ści­wych emo­cji, takich jak zawiść. Emo­cje tego rodza­ju odcią­ga­ją nas od racjo­nal­no­ści. Tak­że emo­cje, któ­re okre­śla­my mia­nem „namięt­no­ści”, mają skłon­ność do czy­nie­nia nas irra­cjo­nal­ny­mi. Musi­my jed­nak trosz­czyć się o to, aby nie utoż­sa­miać emo­cji jako takich z nie­upo­rząd­ko­wa­ny­mi namięt­no­ścia­mi. Ist­nie­ją tak­że „upo­rząd­ko­wa­ne” emo­cje, któ­re mają swo­ją emo­tyw­ną racjo­nal­ność.

8. Czy jesteśmy odpowiedzialni za swoje emocje? A może jesteśmy odpowiedzialni jedynie za to, jak reagujemy na ich doświadczanie?

To praw­da, że emo­cji nie moż­na kon­tro­lo­wać tak, jak to robi­my z naszy­mi dzia­ła­nia­mi, kie­ru­jąc nimi za pomo­cą aktów woli. To dla­te­go pew­ne głę­bo­kie emo­cje mają cha­rak­ter daru, cze­goś odmien­ne­go od naszych wol­nych dzia­łań. Nie­mniej jeste­śmy z pew­no­ścią odpo­wie­dzial­ni za nasze emo­cje, jak to już powie­dział Ary­sto­te­les, wyka­zu­jąc, że czło­wiek cno­tli­wy czer­pie radość z tego, co cno­tli­we, i nie doświad­cza sil­nych emo­cji, któ­re odcią­ga­ły­by go od życia cno­tli­we­go. Tak jak czło­wiek cno­tli­wy jest odpo­wie­dzial­ny za bycie cno­tli­wym, tak też jest odpo­wie­dzial­ny za wła­ści­we upo­rząd­ko­wa­nie swo­ich emo­cji, aby były one zgod­ne z cno­tą i ją wyra­ża­ły. Czło­wiek z wada­mi z kolei jest odpo­wie­dzial­ny za swo­je nie­upo­rząd­ko­wa­ne emo­cje. Ten wnio­sek przyj­mie­my, jeśli zgo­dzi­my się z Ary­sto­te­le­sem, że taki czło­wiek stał się zły przez swo­je złe dzia­ła­nia, gdy jesz­cze potra­fił czy­nić dobro, a zatem posia­dał też wła­ści­wie upo­rząd­ko­wa­ne emo­cje. Z tego wyni­ka, że nasza odpo­wie­dzial­ność za nasze emo­cje nie jest ogra­ni­czo­na jedy­nie do tego, jak na nie reagu­je­my, gdy już ich doświad­czy­li­śmy, ale obej­mu­je tak­że ich powsta­wa­nie w nas.

9. Jakie może mieć znaczenie kształtowanie naszych emocji bądź też emocjonalnej dojrzałości dla moralnej edukacji (choć pewnie nie tylko dla niej)?

Ponow­nie, jak sądzę, Ary­sto­te­les oka­zu­je się mieć słusz­ność. Moral­na edu­ka­cja nie jest jedy­nie kwe­stią instruk­ta­żu, ale też habi­tu­acji (budo­wa­nia odpo­wied­nich nawy­ków). Tak więc kształ­to­wa­nie emo­cji jest nie­zmier­nie waż­ne w moral­nym wycho­wa­niu. Z tego wyni­ka, że to, jakie emo­cje są w nas kształ­to­wa­ne już w dzie­ciń­stwie, jest dla nasze­go moral­ne­go roz­wo­ju nie­zwy­kle waż­ne. Pod pew­ny­mi wzglę­da­mi jest to waż­niej­sze niż teo­re­tycz­ne instru­owa­nie, jakie otrzy­mu­je­my póź­niej w życiu.

10. Czy podziela Pan opinię, że popularyzacja filozofii jest ważna?

Waż­ne jest popu­la­ry­zo­wa­nie roz­sąd­nej filo­zo­fii. Popu­la­ry­zo­wa­nie mate­ria­li­zmu pokro­ju tego, jaki gło­si Richard Daw­kins, niko­mu korzy­ści nie przy­no­si. Nato­miast popu­la­ry­zo­wa­nie filo­zo­fii wie­czy­stej, jaką na przy­kład upra­wiał Josef Pie­per, jest ze wszech miar chwa­leb­ne.

Tłu­ma­cze­nie Artur Szut­ta


John F. Cros­by – Pro­fe­sor filo­zo­fii na Fran­ci­scan Uni­ver­si­ty of Steu­be­nvil­le (USA). Zaj­mu­je się pro­ble­ma­ty­ką filo­zo­fii per­so­na­li­stycz­nej, w szcze­gól­no­ści filo­zo­fią miło­ści, ana­li­zą kate­go­rii „oso­by” oraz myślą Joh­na Henry’ego New­ma­na, Maxa Sche­le­ra, Die­tri­cha von Hil­de­bran­da i Karo­la Wojtyły/Jana Paw­ła II.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.
W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.

 < Powrót do spi­su tre­ści nume­ru

 

Fot.: © Artem Mykha­ili­chen­ko

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy