Artykuł Wywiady

Pełnia naszego jestestwa uobecnia się w najgłębszych emocjach – Wywiad z Johnem F. Crosbym

Najnowszy numer: Esencja piękna

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 24 stycznia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filozofuj” 2017 nr 4 (16), s. 24–25. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku  PDF.


1. Dlaczego emocje są tak interesujące?

Ponieważ są powiązane z tym, co najbardziej intymne w ludzkiej osobie. Zdaniem niektórych to właśnie serce, tj. symboliczne centrum naszego emocjonalnego i afektywnego życia, stanowi o naszym prawdziwym „ja” osobowym. Inni autorzy wyrazili tę samą myśl, mówiąc, że „pełnia naszego jestestwa” uobecnia się w naszych najgłębszych emocjach. Jeśli jedynie życzymy innej osobie dobrze, nadal zachowujemy dystans wobec niej, jeśli jednak zaangażujemy się w życie drugiej osoby w głęboki emocjonalnie sposób, stajemy się obecni w jej życiu całym sobą.

2. Czym są emocje? Czy istnieje odrębna kategoria takich stanów mentalnych emocjonalnych jak emocje?

Zapytajmy raczej tak: czym jest intymne życie osoby, którego nie da się zredukować do aktywności intelektualnej lub aktów woli? Ten nieredukowalny element to właśnie życie afektów bądź też emocji.

3. Co jest właściwym przedmiotem emocji?

Myślę, że nie wszystkie emocje mają swój przedmiot, jednak te, które są zwrócone ku czemuś, zwrócone są ku wartościom. Jeśli coś przedstawia nam się jako aksjologicznie (tj. pod względem wartości) neutralne, nie wzbudza w nas żadnych emocji, dopiero coś, co ma pozytywny lub negatywny dla nas wymiar, może wzbudzać w nas emocje.

4. Czy istnieje jakaś istotowa różnica między strachem przed realnie istniejącym przedmiotem a strachem przed czymś, co nie istnieje?

Czy w tym pytaniu założono, że wiemy, iż owo „coś” nie istnieje, czy też mowa jest o błędnym uznaniu czegoś za istniejące? Zakładam, że chodzi o ten drugi przypadek. Jeśli uważasz, że w teatrze, w którym się właśnie znajdujesz, wybuchł pożar, to – nawet jeśli jest to błędne przekonanie – twój strach będzie prawdopodobnie taki sam jak w przypadku, gdyby rzeczywiście pożar miał miejsce. Cóż z tego! W tym, że czasami ulegamy emocjom pod wpływem fałszywych przekonań, nie ma nic, co kompromitowałoby te pierwsze.

5. Czy emocje, których doświadczamy, odsłaniają przed nami coś realnego, czy też może jedynie „kolorują” świat, w którym żyjemy?

Zdaniem niektórych najpierw poznajemy świat bez udziału emocji, dopiero potem poprzez emocje reagujemy na to, co poznane. Ja jednak sądzę, że także poprzez emocje poznajemy świat. Jeśli zgodzimy się, że miłość obejmuje emocję i uczucie oraz że poznajemy drugą osobę głębiej właśnie dzięki temu, że ją kochamy, wówczas musimy uznać, że poznajemy ją właśnie w ramach i poprzez emocjonalną więź z nią. Owszem, istnieje powiedzenie, że miłość zaślepia, ale stanowi ono wyraz powierzchownego podejścia do miłości; tak naprawdę miłość pozwala nam widzieć więcej w ukochanej osobie, a widzenie to jest po części efektem działania serca.

6. Na jakiej podstawie możemy mówić o stosownych (właściwych) i niestosownych (niewłaściwych) emocjach?

Myślę, że tą podstawą jest to, na co wskazałem w odpowiedzi na jedno z poprzednich pytań, mianowicie wartość. Na przykład istnieje pewien sposób czczenia św. Jana Pawła II, który odpowiada jego dobroci i świętości. Możemy zatem powiedzieć, że czczenie go w taki sposób jest stosowne (lub właściwe). Jeśli jednak reaguję na jego osobę pogardą lub potępieniem, wówczas moja reakcja, która jest przecież emocjonalna, będzie niestosowna. Tylko wielka antywartość (wartość negatywna), na przykład bycia bezwzględnym złoczyńcą, mogłaby uczynić pogardę bądź potępienie stosownymi.

Nasze reakcje mogą zatem zachować harmonię albo znajdować się w dysharmonii z wartością (pozytywną bądź negatywną) danego bytu w analogiczny sposób do naszych sądów, które mogą być w zgodzie lub niezgodzie z tym, jaki jest świat. Tak jak nasze twierdzenia mogą być prawdziwe lub fałszywe, tak też nasze emocje mogą być właściwe lub niewłaściwe, zharmonizowane z wartością lub antywartością rzeczy.

7. Czy emocje mają pozytywny, czy raczej negatywny wpływ na naszą racjonalność?

I jedno, i drugie. Jeśli nasze emocje są właściwe, wzrastamy w czymś, co można by określić mianem „emotywnej racjonalności”. Istnieje jednak cała gama niewłaściwych emocji, takich jak zawiść. Emocje tego rodzaju odciągają nas od racjonalności. Także emocje, które określamy mianem „namiętności”, mają skłonność do czynienia nas irracjonalnymi. Musimy jednak troszczyć się o to, aby nie utożsamiać emocji jako takich z nieuporządkowanymi namiętnościami. Istnieją także „uporządkowane” emocje, które mają swoją emotywną racjonalność.

8. Czy jesteśmy odpowiedzialni za swoje emocje? A może jesteśmy odpowiedzialni jedynie za to, jak reagujemy na ich doświadczanie?

To prawda, że emocji nie można kontrolować tak, jak to robimy z naszymi działaniami, kierując nimi za pomocą aktów woli. To dlatego pewne głębokie emocje mają charakter daru, czegoś odmiennego od naszych wolnych działań. Niemniej jesteśmy z pewnością odpowiedzialni za nasze emocje, jak to już powiedział Arystoteles, wykazując, że człowiek cnotliwy czerpie radość z tego, co cnotliwe, i nie doświadcza silnych emocji, które odciągałyby go od życia cnotliwego. Tak jak człowiek cnotliwy jest odpowiedzialny za bycie cnotliwym, tak też jest odpowiedzialny za właściwe uporządkowanie swoich emocji, aby były one zgodne z cnotą i ją wyrażały. Człowiek z wadami z kolei jest odpowiedzialny za swoje nieuporządkowane emocje. Ten wniosek przyjmiemy, jeśli zgodzimy się z Arystotelesem, że taki człowiek stał się zły przez swoje złe działania, gdy jeszcze potrafił czynić dobro, a zatem posiadał też właściwie uporządkowane emocje. Z tego wynika, że nasza odpowiedzialność za nasze emocje nie jest ograniczona jedynie do tego, jak na nie reagujemy, gdy już ich doświadczyliśmy, ale obejmuje także ich powstawanie w nas.

9. Jakie może mieć znaczenie kształtowanie naszych emocji bądź też emocjonalnej dojrzałości dla moralnej edukacji (choć pewnie nie tylko dla niej)?

Ponownie, jak sądzę, Arystoteles okazuje się mieć słuszność. Moralna edukacja nie jest jedynie kwestią instruktażu, ale też habituacji (budowania odpowiednich nawyków). Tak więc kształtowanie emocji jest niezmiernie ważne w moralnym wychowaniu. Z tego wynika, że to, jakie emocje są w nas kształtowane już w dzieciństwie, jest dla naszego moralnego rozwoju niezwykle ważne. Pod pewnymi względami jest to ważniejsze niż teoretyczne instruowanie, jakie otrzymujemy później w życiu.

10. Czy podziela Pan opinię, że popularyzacja filozofii jest ważna?

Ważne jest popularyzowanie rozsądnej filozofii. Popularyzowanie materializmu pokroju tego, jaki głosi Richard Dawkins, nikomu korzyści nie przynosi. Natomiast popularyzowanie filozofii wieczystej, jaką na przykład uprawiał Josef Pieper, jest ze wszech miar chwalebne.

Tłumaczenie Artur Szutta


John F. Crosby – Profesor filozofii na Franciscan University of Steubenville (USA). Zajmuje się problematyką filozofii personalistycznej, w szczególności filozofią miłości, analizą kategorii „osoby” oraz myślą Johna Henry’ego Newmana, Maxa Schelera, Dietricha von Hildebranda i Karola Wojtyły/Jana Pawła II.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.

< Powrót do spisu treści numeru.

 

Fot.: © Artem Mykhailichenko

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.