Artykuł

Piotr Bartula: Chciwość Absolutu

Kiedy mówimy o chciwości, mamy przeważnie na myśli ludzką przywarę, która powoduje negatywne skutki gospodarcze i moralne. Istnieje jednak metafizyczna odmiana chciwości: pokusa bycia jak bogowie.

Najnowszy numer: Tajemnica istnienia

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 28 kwietnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 5 (11), s. 42–43. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Emble­ma­tycz­ną posta­cią tej poku­sy był Józef Maria Hoene-Wroń­ski, ponoć genial­ny pol­ski mate­ma­tyk i filo­zof, twór­ca ter­mi­nu „mesja­nizm”. Pod tym poję­ciem nie rozu­miał on oso­bo­we­go pośred­ni­ka mię­dzy Bogiem a świa­tem, lecz Wie­dzę Abso­lut­ną, któ­rej depo­zy­ta­riu­szem był on sam. Praw­dę o Abso­lu­cie odkrył Wroń­ski 15 sierp­nia 1803 roku w Mar­sy­lii. Było to w dzień Wnie­bo­wzię­cia Naj­święt­szej Marii Pan­ny (stąd przy­bra­ne imię „Maria”) pod­czas balu na cześć obcho­dzą­ce­go tego dnia imie­ni­ny Napo­le­ona. Wte­dy wła­śnie doznał Wroń­ski ilu­mi­na­cji „odkry­cia Abso­lu­tu”, czy­li pozna­nia tajem­ni­cy począt­ku wszech­rze­czy i osta­tecz­ne­go celu ludz­ko­ści. Dostą­pie­niu wie­dzy abso­lut­nej towa­rzy­szy­ło uprzy­tom­nie­nie sobie mesjań­skiej misji obja­wi­cie­la świę­tej praw­dy, któ­ry ma obo­wią­zek dopro­wa­dze­nia do rekon­struk­cji świa­ta i prze­mia­ny
czło­wie­ka.

Dro­ga do tej prze­mia­ny mia­ła wieść przez refor­mę całej ludz­kiej wie­dzy dotych­czas osią­gnię­tej, począw­szy od mate­ma­ty­ki jako pier­wo­wzo­ru dla wszyst­kich innych nauk. Wszyst­kie dzia­ły i twier­dze­nia nowe­go sys­te­mu filo­zo­ficz­ne­go wyni­kać mia­ły z jed­nej uni­wer­sal­nej zasa­dy: pra­wa naj­wyż­sze­go algo­ryt­mu. W opi­nii Wroń­skie­go całą wie­dzę o świe­cie moż­na i trze­ba ująć w sche­mat inte­lek­tu­al­ny, hie­rar­chie pojęć, tabli­ce i wzo­ry. Odkry­cie Abso­lu­tu było zda­niem Wroń­skie­go toż­sa­me z zastą­pie­niem reli­gii obja­wio­nej reli­gią dowie­dzio­ną, czy­li wła­śnie mesja­ni­zmem albo raczej sehe­lia­ni­zmem (świę­tą wie­dzą). Jako że „mesja­szem” mia­ła być mate­ma­ty­ka, a nie indy­wi­du­al­ny czy kolek­tyw­ny pod­miot zbaw­czy, Wroń­ski był raczej gno­sty­kiem niż mesja­ni­stą, przy czym pod poję­ciem gno­zy w jego przy­pad­ku nale­ży rozu­mieć kon­cep­cję zba­wie­nia przez wie­dzę, a nie sys­te­my quasi-reli­gij­ne roz­kwi­ta­ją­ce w IIIII wie­ku.

War­to też nad­mie­nić, że Wroń­ski pisał listy do wład­ców Euro­py (czę­sto o dota­cje dla sie­bie), instru­ując ich szcze­gó­ło­wo, w jaki spo­sób powin­ni spra­wo­wać rzą­dy. Listy te zawie­ra­ły szcze­gó­ło­we wzo­ry dobre­go ustro­ju. Nie mogło być zresz­tą ina­czej, sko­ro wzór róż­nicz­ko­wy obej­mo­wał cały Abso­lut. Wie­dza abso­lut­na była bowiem w opi­nii Wroń­skie­go czymś wię­cej niż nauką, ale tak­że czymś innym niż wia­rą pozba­wio­ną racjo­nal­nej obrób­ki. Była to wie­dzo-wia­ra, dostęp­na tyl­ko nie­licz­nym, a chro­nio­na przed spi­skiem misty­ków – gno­zi­ma­chów.

Rychło obja­wi­ła się też Wroń­skie­mu praw­da dodat­ko­wa, że zba­wie­nie ludz­ko­ści wyma­ga spo­rych nakła­dów finan­so­wych. Pla­ny mesjań­skie były­by zagro­żo­ne, gdy­by nie szczę­śli­wy przy­pa­dek-los, któ­ry go zetknął z boga­tym kup­cem nicej­skim, Pio­trem Arso­nem. Ten­że zamoż­ny kapi­ta­li­sta, poin­for­mo­wa­ny o pol­skim geniu­szu w dzie­dzi­nie mate­ma­ty­ki, posta­no­wił pobie­rać u nie­go lek­cje, „któ­re szyb­ko sta­ły się nie­zbęd­nym pokar­mem ducho­wym dla jego praw­dzi­we­go życia”.

W trak­cie kolej­nych kore­pe­ty­cji kosz­ty pozna­nia wciąż rosły, tym bar­dziej że Wroń­ski obie­cał ucznio­wi odsło­nię­cie tajem­ni­cy Abso­lu­tu. Zwo­dził go wie­lo­krot­nie, prze­kła­da­jąc ter­min wta­jem­ni­cze­nia, nie­mniej w rosz­cze­niach finan­so­wych nie usta­wał. Swój rozum achre­ma­tycz­ny (tzn. wykra­cza­ją­cy poza gra­ni­ce rze­czy stwo­rzo­nych) wyce­niał na coraz wyż­sze kwo­ty, a gdy uczeń prze­sta­wał „dług świę­ty” spła­cać, szan­ta­żo­wał go moral­nie i finan­so­wo. Zażą­dał nie tyl­ko weksli ban­ko­wych, ale tak­że sepa­ra­cji z rodzi­ną i wspól­ne­go zamiesz­ka­nia celem cał­ko­wi­te­go odda­nia się spra­wie Abso­lu­tu. W koń­cu doszło ze stro­ny Wroń­skie­go do rosz­cze­nia kwo­ty cał­ko­wi­te­go utrzy­ma­nia, poprze­dzo­ne­go groź­ba­mi porzu­ce­nia ucznia. W zamian za to wyzna­czył datę odsło­nię­cia Abso­lu­tu, do któ­re­go dojść mia­ło w dniu 9 paź­dzier­ni­ka 1814 roku. Pro­ce­du­rę jed­nak w któ­rymś momen­cie prze­rwał, stwier­dził bowiem, że woli zabrać do gro­bu świę­tą wie­dzę, niż powie­rzyć ją czło­wie­ko­wi tak mało god­ne­mu, jak Arson.

Po tym wyda­rze­niu Arson posta­no­wił spra­wę nagło­śnić i wyto­czył Wroń­skie­mu pro­ces o Abso­lut. 24 paź­dzier­ni­ka 1817 roku roz­pla­ka­to­wał w Pary­żu obwiesz­cze­nie publicz­ne, w któ­rym oskar­żył Józe­fa Marię Hoene-Wroń­skie­go o nie­do­trzy­ma­nie warun­ków umo­wy wta­jem­ni­cze­nia go w isto­tę Abso­lu­tu. Pro­ces ten jed­nak prze­grał, albo­wiem sąd przy­chy­lił się do opi­nii, że wina była po stro­nie sła­bo pojęt­ne­go ucznia. Tym bar­dziej że Wroń­ski posta­wił w sądzie Arso­no­wi pod­stęp­ne pyta­nie nastę­pu­ją­cej tre­ści: „Czy ta czę­ścio­wa wie­dza, któ­rej ci już udzie­li­łem, była mimo to war­ta żąda­nej sumy? Odpo­wiedz: tak czy nie”. Odpo­wiedź brzmia­ła:
„Tak”.

Jak widać, finan­so­wa stra­ta war­ta była ilu­zji, że się ści­ga­ło marę wie­dzo-wia­ry, objaw chci­wo­ści ludz­kie­go rozu­mu.


bartula-fotoPiotr Bar­tu­la – Dok­tor habi­li­to­wa­ny, pra­cow­nik nauko­wy Zakła­du Filo­zo­fii Pol­skiej Uni­wer­sy­te­tu Jagiel­loń­skie­go, ese­ista. Zaj­mu­je się pol­ską i zachod­nią filo­zo­fią poli­ty­ki, twór­ca tzw. testa­men­to­wej teo­rii spra­wie­dli­wo­ści. Autor ksią­żek: Kara śmier­ci – powra­ca­ją­cy dyle­mat, August Ciesz­kow­ski redi­vi­vus, Libe­ra­lizm u kre­su histo­rii.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Reklama

Już w sprze­da­ży w dobrych salo­ni­kach pra­so­wych w całej Pol­sce

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy