Artykuł Satryra

Piotr Bartula: Mowa pogrzebowa profesora Hic et Nunc

Najnowszy numer: Oblicza sprawiedliwości

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 1 czerwca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filozofuj” 2018 nr 2 (20), s. 40–41. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku  PDF.


Mottem mojego epitafu czynię odmowę zobowiązań wobec przyszłości, tym bardziej że ona nic dla mnie nie zrobiła. Przeszłość zaś chętnie podam do sądu za nękanie fatalizmem i moralny szantaż cmentarnych zobowiązań. Nie życzę sobie, aby dzisiejsze „tu i teraz” cierpiało za niegdysiejsze „tu i teraz”. Były to wszak odmienne stany świadomości całkiem różnych istot ludzkich. Gdy wspominam samego siebie sprzed lat, doprawdy nie wiem, co „autor widmo” miał na myśli; kim był, skąd się wziął, a nawet czy można uważać go za normalnego. Całe życie byłem szantażowany dziedzictwem przodków oraz zwodzony obietnicą pomocy od identycznie nękanych potomków. Każecie nam dbać o „przed” i „po”, a nie zostawiliście czasu na „teraz”.

Wmawialiście mi uczestnictwo w pakcie międzypokoleniowym, a przecież każda taka rzekomo ponadczasowa umowa społeczna to retoryczna fikcja. Wszak zgoda przodków, że zostaną legalnie ukarani, jeżeli popełnią czyn nikczemny, do niczego nie zobowiązuje ich potomków, którzy być może staną się łotrami, ponieważ nie oni zawierali tę umowę. A skoro umowa nie obowiązuje następców, to również nie obowiązuje ich poprzedników, którzy też są czyimiś następcami potwierdzającymi lub nie (zależnie od własnej woli) umowę zawartą przez praprzodków. Jeżeli będziecie więc logicznie myśleć, cofnięcie się aż do momentu, w którym żadna umowa nie jest możliwa ani potrzebna – do Edenu „Tu i Teraz”.

Powiadacie, że moje rozumowanie jest absurdalne, niebezpieczne, nieodpowiedzialne. Przy założeniu nieskończonej liczby punktów ludzkiego „tu i teraz” nie można wszak nikogo poznać, ponieważ nikogo na świecie nie ma i być nie może. Są tylko pozbawione jednolitej woli cienie ludzkich widm, znikające ludzkie punkty. Potwierdzam to swoim autorytetem Profesora Hic et Nunc. Na tym właśnie polega moje i wasze życie człowieczej efemerydy bez esencji i bez natury, pojawiającej się i znikającej. Tylko dogmatyczni aktywiści i wolontariusze neoplatońskich terapii idealistycznych usiłują skleić te liczne „tu i teraz” w spójnię człowieczego czasu. Metafizyczny klej można nabyć w sklepie z dopalaczami esencjalizmu pojęciowego: „Celowość”, „Bóg”, „Logos”, „Nomos”, „Grzech pierworodny”, „Historia”, „Duch dziejów”, „Człowieczość”, „Pokolenie” etc. Lecz w mojej opinii są to zaledwie głosowe tchnienia, a woskowe spoiwa rzekomych esencji rychło się rozpuszczają (niczym w micie Ikara) w promieniach słońca, które też się z czasem wypali.

Nie przyjmuję też, nawet teraz przed śmiercią, plotki teologicznej, jakoby Ludzkość zgrzeszyła kiedyś w Adamie, a odpokutowała potem w Chrystusie. Jakim niby cudem niewinny miałby cierpieć za winnego, a pokutujący, stając się niewinny, cierpiał za winę grzesznika, któremu skrucha została odmówiona. Korzystając z tego rodzaju sofizmatów, usiłujecie mnie uczynić współodpowiedzialnym za śmierć Sokratesa, ukrzyżowania Jezusa Chrystusa, zamordowania Martina Luthera Kinga. Równie bezpodstawnie, jak grzech pierworodny, wmawiacie mi winę za rewolucje: francuską, październikową, nazistowską, za Holocaust i Powstanie Warszawskie. Zastawiacie na mnie pułapki splecione z niewidzialnego łańcucha pokoleniowej solidarności win. Chcecie, abym się bał własnego cienia i czarnego psa przeszłości, a zapomniał o życiu tu i teraz.

Profanujecie tym samym moje ulubione zalecenie: „Chwytaj dzień, bo przecież nikt się nie dowie, jaką nam przyszłość zgotują bogowie”.

Powodowani strachem rozpadu temporalnej tożsamości zgłaszacie zapotrzebowanie u metafizycznego krawca na garnitur dla człowieka integralnego w czasie. Zwalczacie „chorobę” deficytu ciągłości jednostek, u których „ja” wczorajsze i „ja” jutrzejsze styka się wyłącznie przez obolałe lub podekscytowane ciało. A przecież wiadomo, że stany cielesne są też doraźne, krótkie i nieporównywalne pomiędzy sobą. Aby zapobiec zbłądzeniu ludzkich cieni w ślepe uliczki teraźniejszości, budujecie dla mnie klatkę człowieka wiecznego i abstrakcyjnego. Podejmujecie krucjatę, w myśl której misjonarze przyszłości i wieczności kastrują hazardzistów, artystów i casanovów, jeżeli nie podejmą oni Terapii Głodu Tu i Teraz [TGTT].

Odbieracie mi możliwość intensyfikacji rozkoszy, eksploatacji własnej zmysłowości. Przypisujecie zjawiska, takie jak rozbite rodziny, pozamałżeńskie kontakty seksualne, choroby weneryczne, alkoholizm, narkomania, przemoc, przestępczość. Mają one rzekomo swoje źródło w wysokiej preferencji czasowej: nastawieniu na zyski i gratyfikacje natychmiastowe, a zanik umiejętności odraczania przyjemności i zysków w czasie. Chwalicie za to niskie preferencje czasowe, bo tylko dzięki nim można uzasadnić fikcję prawa karnego, przysięgi, umowy społecznej, instytucje kontroli społecznej: kościoły i państwa. Ale i one też trwają nie dłużej niż mgnienie oka.

Chcecie też, abym przed śmiercią uwierzył w najlepszy ustrój, tkwiący w społecznym świecie jako ponadczasowa norma, w odwieczną ludzką naturę toczącą wolę każdego konkretnego człowieka – niczym robak jabłko; w winę istniejącą w ciele ludzkim – jak wieczna drzazga. Po cóż wtedy miałbym w ogóle istnieć, skoro byłbym jedynie rozwinięciem bezczasowej matrycy. Domagam się prawa znikającego człowieka i efemerycznego obywatela. Czyż człowiek ma obowiązek być narzędziem w rękach przeszłości i stawać się środkiem do celów przyszłości? A tym bardziej wieczności? Wolę zniknąć w nieskończonym „tu i teraz” niż żyć w cieniu przodków, żegnany przez potomków oddanych wieczności. Upiorom przeszłości, przyszłości i wieczności mówię: Apage Temporas! Tym bardziej że jestem już kimś innym niż ten, który mowę pogrzebową wygłosił.

O czym to ja mówiłem?

Prof. Hic et Nunc


Piotr Bartula – Doktor habilitowany, pracownik naukowy Zakładu Filozofii Polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego, eseista. Zajmuje się polską i zachodnią filozofią polityki, twórca tzw. testamentowej teorii sprawiedliwości. Autor książek: Kara śmiercipowracający dylemat, August Cieszkowski redivivus, Liberalizm u kresu historii.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

< Powrót do spisu treści numeru.

Ilustracja: okalinichenko

 

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy