Artykuł Filozofia nauki

Piotr Biłgorajski: Nauka bez dogmatów

Nikomu nie trzeba przypominać, jak ważną rolę w naszym świecie odgrywa nauka. Obwieszeni elektronicznymi gadżetami w oczach naszych przodków wyglądalibyśmy pewnie jak wyznawcy jakiegoś tajemniczego kultu, co prawdopodobnie nie byłoby aż tak dalekie od prawdy. Być może w sposób mniej lub bardziej świadomy czcimy naukę i być może nie ma w tym nic złego, ponieważ należy oddawać jej cześć. Wszak dużo jej zawdzięczamy.

Najnowszy numer: Nowy człowiek?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2017 można zamówić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 23 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „TUTAJ”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 4 (10), s. 44–45. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Nauka jako nowa religia?

Kult, w sze­rokim sen­sie, oznacza zbiór czyn­noś­ci (rytu­ałów) odpraw­ianych ku czci jakiegoś sacrum (tzn. świę­toś­ci). Kult w nat­u­ral­ny sposób kojarzy się więc z religią, ale gdy mowa jest o nim w kon­tekś­cie nau­ki, to moż­na przy­puszczać, że cześć odd­awana nauce pojawi się obok lub zami­ast rytu­ałów typowo religi­jnych. Pier­wsze pró­by przeo­braże­nia nau­ki w religię się­ga­ją XIX wieku i, jak łat­wo się domyślić, związane były z rewolucją prze­mysłową oraz gwał­townym rozk­witem naukowych odkryć i teorii. Głównym rzecznikiem tych dziewięt­nas­towiecznych przemi­an był fran­cus­ki filo­zof Auguste Comte. Jego zdaniem rozwój ludzkoś­ci przeszedł już fazę ilu­zo­ryczną (teo­log­iczną), w której wyjaś­ni­ano świat, odwołu­jąc się do bytów nad­przy­rod­zonych, oraz abstrak­cyjną (metafizy­czną), gdzie wyjaśnienia opier­ały się na filo­zoficznych speku­lac­jach. W oce­nie Comte’a ludzkość dojrza­ła w końcu do fazy naukowej (pozy­ty­wnej), a tu badanie świa­ta pole­gać miało na odkry­wa­niu empirycznych fak­tów. Zwieńcze­niem tej fazy było­by pow­stanie „religii ludzkoś­ci”, w której wybit­nym uczonym odd­a­je się niemal religi­jną cześć, zaś rolę kapłanów prze­j­mu­ją naukow­cy dys­ponu­ją­cy władzą dyk­ta­torską. Ten religi­jny sto­sunek do nau­ki wyraz­ił Lud­wik Pas­teur, gdy pisał o „świę­tych insty­tuc­jach, które ekspresy­wnie zwiemy lab­o­ra­to­ri­a­mi”, stanow­ią­cych „świą­tynie bogact­wa i naszej przyszłoś­ci”.

Dziewięt­nas­towieczni myśli­ciele zachłyśnię­ci możli­woś­ci­a­mi ofer­owany­mi przez pro­fesjon­al­nie upraw­ianą naukę hojnie roz­dawali wek­sle na poczet przyszłych odkryć. Cokol­wiek jest dzisi­aj niez­nane – zdawali się uważać – zostanie wyjaśnione przez naukę przyszłoś­ci. Przy­puszczano nawet, że nau­ka jako taka już się skończyła, gdyż, jak na początku XX wieku miał powiedzieć bry­tyjs­ki fizyk William Thom­son: „wszys­tko w fizyce zostało już odkryte i pozosta­je nam wykony­wać coraz dokład­niejsze pomi­ary”. Jed­nak wkrótce, wraz z pojaw­ie­niem się fizy­ki kwan­towej i nowych odkryć astro­nom­icznych, przepowied­nie o końcu nau­ki zostały sfal­sy­fikowane. Nowe teorie uświadami­ały uczonym nie tylko osza­łami­a­jące obszary naszej niewiedzy (spójrzmy tylko na rozmi­ar i wiek wszechświa­ta), ale wyz­naczyły też lim­i­ty naszych możli­woś­ci poz­naw­czych (o czym może świad­czyć np. zasa­da nieoz­nac­zonoś­ci Heisen­ber­ga). Odwieczne pyta­nia o pow­stanie wszechświa­ta, życia i świado­moś­ci do dzisi­aj nie doczekały się satys­fakcjonu­ją­cych odpowiedzi. Moż­na odnieść wraże­nie, że świą­ty­nia nau­ki drży w swoich posadach.

Od entuzjazmu do zdrowej ostrożności

Thomas Kuhn, his­to­ryk nau­ki, w książce Struk­tu­ra rewolucji naukowych przekony­wał, że roz­wo­jem nau­ki rządzą obow­iązu­jące w danym okre­sie paradyg­maty, czyli zbio­ry wyty­cznych dla dobrej naukowej robo­ty. Zdaniem Kuh­na wraz z naras­taniem anom­alii, czyli zjawisk wymyka­ją­cych się wyjaśnieniom w ramach obow­iązu­ją­cych teorii, środowisko badaczy sta­je przed koniecznoś­cią zmi­any paradyg­matu, co stanowi motor naukowych rewolucji. Na przykład prze­jś­cie od arys­tote­le­sowskiej fizy­ki do newtonowskiej, a następ­nie do fizy­ki relaty­wisty­cznej miało­by pokazy­wać, że postęp naukowy ma charak­ter skokowy, a nie ciągły. Zmi­ana paradyg­matu oznacza nie tyle przy­rost nowej wiedzy (przy­rod­nicze bada­nia Arys­tote­le­sa z punk­tu widzenia dzisiejszej wiedzy o świecie stanow­ią tylko his­to­ryczną cieka­wostkę), co raczej odrzuce­nie starej i rozpoczę­cie badań w zupełnie nowym świ­etle.

Jeśli Kuhn ma rację – a his­to­ria nau­ki zda­je się do pewnego stop­nia potwierdzać jego tezy – religi­jne pode­jś­cie do nau­ki zamy­ka ją w dog­maty­cznie poję­tym paradyg­ma­cie. Dlat­ego współcześni badacze bardziej skłon­ni są kierować się maksymą Kar­la Pop­pera, zgod­nie z którą „należy być kry­ty­cznym w sto­sunku do teorii, który­mi zach­wycamy się najbardziej”. Wyda­je się więc, że specy­fi­ka współcześnie odd­awanej nauce czci nie pole­ga na bezkry­ty­cznym przyj­mowa­niu jej owoców (jak ocenić takie osiąg­nię­cia nau­ki, jak np. broń masowego raże­nia?) i budowa­niu scjen­tysty­cznych świą­tyń dla jej kapłanów. Pozbaw­iony dog­matów kult nau­ki pole­gał­by na przeko­na­niu, że nau­ka jest najlep­szym źródłem naszej wiedzy o świecie oraz świado­moś­ci, że zarówno jej rytu­ały (metody), jak i dok­try­na (teorie) mogą podle­gać nieustan­nym zmi­anom. Czy nauce należy się tak rozu­mi­ana cześć? Oczy­wiś­cie. Dopó­ki nie zna­jdziemy czegoś lep­szego.


bilgorajski-piotr-fotoDok­torant w Insty­tu­cie Filo­zofii Katolick­iego Uni­w­er­syte­tu Lubel­skiego. W pra­cy zaj­mu­je się ekspery­men­ta­mi myślowy­mi. Posi­a­da wygod­ny fotel.

Fot. wpisu: Some rights reserved by Péter Farkas/freepik, CC0 and kjpargeter/freepik

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­kaW pełnej wer­sji graficznej moż­na go przeczy­tać > tutaj.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

 

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy