Artykuł Filozofia nauki

Piotr Biłgorajski: Nauka bez dogmatów

Nikomu nie trzeba przypominać, jak ważną rolę w naszym świecie odgrywa nauka. Obwieszeni elektronicznymi gadżetami w oczach naszych przodków wyglądalibyśmy pewnie jak wyznawcy jakiegoś tajemniczego kultu, co prawdopodobnie nie byłoby aż tak dalekie od prawdy. Być może w sposób mniej lub bardziej świadomy czcimy naukę i być może nie ma w tym nic złego, ponieważ należy oddawać jej cześć. Wszak dużo jej zawdzięczamy.

Najnowszy numer: Meandry percepcji

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 28 kwietnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tek­st uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 4 (10), s. 44–45. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Nauka jako nowa religia?

Kult, w sze­ro­kim sen­sie, ozna­cza zbiór czyn­no­ści (rytu­ałów) odpra­wia­ny­ch ku czci jakie­goś sacrum (tzn. świę­to­ści). Kult w natu­ral­ny spo­sób koja­rzy się więc z reli­gią, ale gdy mowa jest o nim w kon­tek­ście nauki, to moż­na przy­pusz­czać, że cze­ść odda­wa­na nauce poja­wi się obok lub zamia­st rytu­ałów typo­wo reli­gij­ny­ch. Pierw­sze pró­by prze­obra­że­nia nauki w reli­gię się­ga­ją XIX wie­ku i, jak łatwo się domy­ślić, zwią­za­ne były z rewo­lu­cją prze­my­sło­wą oraz gwał­tow­nym roz­kwi­tem nauko­wy­ch odkryć i teo­rii. Głów­nym rzecz­ni­kiem tych dzie­więt­na­sto­wiecz­ny­ch prze­mian był fran­cu­ski filo­zof Augu­ste Com­te. Jego zda­niem roz­wój ludz­ko­ści prze­sze­dł już fazę ilu­zo­rycz­ną (teo­lo­gicz­ną), w któ­rej wyja­śnia­no świat, odwo­łu­jąc się do bytów nad­przy­ro­dzo­ny­ch, oraz abs­trak­cyj­ną (meta­fi­zycz­ną), gdzie wyja­śnie­nia opie­ra­ły się na filo­zo­ficz­ny­ch spe­ku­la­cja­ch. W oce­nie Comte’a ludz­ko­ść doj­rza­ła w koń­cu do fazy nauko­wej (pozy­tyw­nej), a tu bada­nie świa­ta pole­gać mia­ło na odkry­wa­niu empi­rycz­ny­ch fak­tów. Zwień­cze­niem tej fazy było­by powsta­nie „reli­gii ludz­ko­ści”, w któ­rej wybit­nym uczo­nym odda­je się nie­mal reli­gij­ną cze­ść, zaś rolę kapła­nów przej­mu­ją naukow­cy dys­po­nu­ją­cy wła­dzą dyk­ta­tor­ską. Ten reli­gij­ny sto­su­nek do nauki wyra­ził Ludwik Pasteur, gdy pisał o „świę­ty­ch insty­tu­cja­ch, któ­re eks­pre­syw­nie zwie­my labo­ra­to­ria­mi”, sta­no­wią­cy­ch „świą­ty­nie bogac­twa i naszej przy­szło­ści”.

Dzie­więt­na­sto­wiecz­ni myśli­cie­le zachły­śnię­ci moż­li­wo­ścia­mi ofe­ro­wa­ny­mi przez pro­fe­sjo­nal­nie upra­wia­ną naukę hoj­nie roz­da­wa­li weksle na poczet przy­szły­ch odkryć. Cokol­wiek jest dzi­siaj nie­zna­ne – zda­wa­li się uwa­żać – zosta­nie wyja­śnio­ne przez naukę przy­szło­ści. Przy­pusz­cza­no nawet, że nauka jako taka już się skoń­czy­ła, gdyż, jak na począt­ku XX wie­ku miał powie­dzieć bry­tyj­ski fizyk Wil­liam Thom­son: „wszyst­ko w fizy­ce zosta­ło już odkry­te i pozo­sta­je nam wyko­ny­wać coraz dokład­niej­sze pomia­ry”. Jed­nak wkrót­ce, wraz z poja­wie­niem się fizy­ki kwan­to­wej i nowy­ch odkryć astro­no­micz­ny­ch, prze­po­wied­nie o koń­cu nauki zosta­ły sfal­sy­fi­ko­wa­ne. Nowe teo­rie uświa­da­mia­ły uczo­nym nie tyl­ko osza­ła­mia­ją­ce obsza­ry naszej nie­wie­dzy (spójrz­my tyl­ko na roz­miar i wiek wszech­świa­ta), ale wyzna­czy­ły też limi­ty naszy­ch moż­li­wo­ści poznaw­czy­ch (o czym może świad­czyć np. zasa­da nie­ozna­czo­no­ści Heisen­ber­ga). Odwiecz­ne pyta­nia o powsta­nie wszech­świa­ta, życia i świa­do­mo­ści do dzi­siaj nie docze­ka­ły się satys­fak­cjo­nu­ją­cy­ch odpo­wie­dzi. Moż­na odnie­ść wra­że­nie, że świą­ty­nia nauki drży w swo­ich posa­da­ch.

Od entuzjazmu do zdrowej ostrożności

Tho­mas Kuhn, histo­ryk nauki, w książ­ce Struk­tu­ra rewo­lu­cji nauko­wy­ch prze­ko­ny­wał, że roz­wo­jem nauki rzą­dzą obo­wią­zu­ją­ce w danym okre­sie para­dyg­ma­ty, czy­li zbio­ry wytycz­ny­ch dla dobrej nauko­wej robo­ty. Zda­niem Kuh­na wraz z nara­sta­niem ano­ma­lii, czy­li zja­wi­sk wymy­ka­ją­cy­ch się wyja­śnie­niom w rama­ch obo­wią­zu­ją­cy­ch teo­rii, śro­do­wi­sko bada­czy sta­je przed koniecz­no­ścią zmia­ny para­dyg­ma­tu, co sta­no­wi motor nauko­wy­ch rewo­lu­cji. Na przy­kład przej­ście od ary­sto­te­le­sow­skiej fizy­ki do new­to­now­skiej, a następ­nie do fizy­ki rela­ty­wi­stycz­nej mia­ło­by poka­zy­wać, że postęp nauko­wy ma cha­rak­ter sko­ko­wy, a nie cią­gły. Zmia­na para­dyg­ma­tu ozna­cza nie tyle przy­ro­st nowej wie­dzy (przy­rod­ni­cze bada­nia Ary­sto­te­le­sa z punk­tu widze­nia dzi­siej­szej wie­dzy o świe­cie sta­no­wią tyl­ko histo­rycz­ną cie­ka­wost­kę), co raczej odrzu­ce­nie sta­rej i roz­po­czę­cie badań w zupeł­nie nowym świe­tle.

Jeśli Kuhn ma rację – a histo­ria nauki zda­je się do pew­ne­go stop­nia potwier­dzać jego tezy – reli­gij­ne podej­ście do nauki zamy­ka ją w dogma­tycz­nie poję­tym para­dyg­ma­cie. Dla­te­go współ­cze­śni bada­cze bar­dziej skłon­ni są kie­ro­wać się mak­sy­mą Kar­la Pop­pe­ra, zgod­nie z któ­rą „nale­ży być kry­tycz­nym w sto­sun­ku do teo­rii, któ­ry­mi zachwy­ca­my się naj­bar­dziej”. Wyda­je się więc, że spe­cy­fi­ka współ­cze­śnie odda­wa­nej nauce czci nie pole­ga na bez­kry­tycz­nym przyj­mo­wa­niu jej owo­ców (jak oce­nić takie osią­gnię­cia nauki, jak np. broń maso­we­go raże­nia?) i budo­wa­niu scjen­ty­stycz­ny­ch świą­tyń dla jej kapła­nów. Pozba­wio­ny dogma­tów kult nauki pole­gał­by na prze­ko­na­niu, że nauka jest naj­lep­szym źró­dłem naszej wie­dzy o świe­cie oraz świa­do­mo­ści, że zarów­no jej rytu­ały (meto­dy), jak i dok­try­na (teo­rie) mogą pod­le­gać nie­ustan­nym zmia­nom. Czy nauce nale­ży się tak rozu­mia­na cze­ść? Oczy­wi­ście. Dopó­ki nie znaj­dzie­my cze­goś lep­sze­go.


bilgorajski-piotr-fotoDok­to­rant w Insty­tu­cie Filo­zo­fii Kato­lic­kie­go Uni­wer­sy­te­tu Lubel­skie­go. W pra­cy zaj­mu­je się eks­pe­ry­men­ta­mi myślo­wy­mi. Posia­da wygod­ny fotel.

Fot. wpi­su: Some rights rese­rved by Péter Farkas/freepik, CC0 and kjpargeter/freepik

Tek­st jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samy­ch warun­ka­ch 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

 

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Reklama

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chce­sz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przej­dź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy