Artykuł Epistemologia

Stanisław Judycki: Prawda i iluminacja

Jesteśmy istotami z natury dążącymi do poznawania prawdy. Jest ono możliwe dzięki zdolności naszego rozumu do pojmowania, której nie da się wyjaśnić przez odwołanie do czysto fizycznych czynników.

Najnowszy numer: Nowy człowiek?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2017 można zamówić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 23 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „TUTAJ”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 3 (9), s. 6–8. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Mówie­nie o prawdzie, zas­tanaw­ian­ie się nad nią cechu­ją z pewnoś­cią każdą wyżej rozwiniętą kul­turę.

Istotą prawdy jest zgod­ność między tym, co myślimy, a tym, jak się rzeczy mają.

Zgod­ność ta nie musi wsza­kże doty­czyć wyłącznie rzeczy fizy­cznych. Uzna­je­my bowiem za prawdzi­we także twierdzenia matem­aty­czne (np. 2 + 2 = 4) oraz sądy doty­czące przed­miotów fik­cyjnych (np. prawdą jest, że Mały Książę z książ­ki Antoine’a de Saint-Exupery’ego mieszkał na plan­e­toidzie B 612). To „zgod­noś­ciowe” rozu­mie­nie prawdy zostało nazwane w filo­zofii klasy­czną lub kore­spon­den­cyjną definicją prawdy.

Od isto­ty prawdy w powyższym sen­sie należy odróżnić jej kry­te­ria, czyli sposo­by odróż­ni­a­nia sądów prawdzi­wych od nieprawdzi­wych. Najlepiej było­by, gdy­byśmy dys­ponowali kry­te­ri­a­mi, które były­by jed­nocześnie powszechne i nieza­wodne, jed­nakże więk­szość kry­ter­iów prawdy ma charak­ter częś­ciowy, czyli nie pozwala rozpoz­nać prawdzi­woś­ci wszys­t­kich sądów, i zawod­ny, czyli może nas mylić. Doświad­cze­nie jest kry­teri­um prawdy, lecz może nas na różne sposo­by mylić. Spójność danej myśli z już przyję­ty­mi twierdzeni­a­mi może być kry­teri­um prawdy, lecz możli­wa jest prze­cież spój­na baj­ka, która nie ma nic wspól­nego z rzeczy­wis­toś­cią. Prak­ty­ka może być takim kry­teri­um, lecz nie da się go stosować we wszys­t­kich dziedz­i­nach ludzkiej akty­wnoś­ci (np. mogę prak­ty­czne sprawdz­ić, czy sąd „Ta zupa jest gorą­ca” jest prawdzi­wy, ale nie mogę prak­ty­cznie sprawdz­ić, czy prawdzi­wy jest sąd: „Każdy byt fizy­czny skła­da się z sub­stancji i przy­padłoś­ci”). Czy­jeś świadect­wo lub auto­ry­tet również wchodzą tu w rachubę, lecz świad­kowie sami mogą się mylić, a auto­ry­te­ty cza­sa­mi okazu­ją się pozorne. Jako nieza­wodne kry­te­ria prawdy zosta­ją więc ele­men­tarne oczy­wis­toś­ci, np. „Jeśli a = b, to b = a”, ale tego rodza­ju oczy­wis­toś­ci jest niewiele. Należy jed­nak zwró­cić uwagę, że nawet częś­ciowe i zawodne kry­te­ria są mimo wszys­tko w jakimś stop­niu użyteczne, gdyż uza­sad­ni­a­ją nasze roszczenia do prawdy, które co chwila wypowiadamy w życiu codzi­en­nym oraz w różno­ra­kich naukach.

Prawda i rozum

Podanie isto­ty lub skład­ników rozu­mu jest bard­zo trudne, ale moż­na powiedzieć, że rozum jest zdol­noś­cią do ujmowa­nia związków między różno­raki­mi treś­ci­a­mi oraz zdol­noś­cią do anal­izy siebie samego, w tym do kry­ty­ki wydawanych przez siebie sądów, przyj­mowanych twierdzeń, akcep­towanych ocen itd. Nasz ludz­ki rozum jest w stanie for­mułować ogólne i konieczne prawa w pewnych dziedz­i­nach, np. w log­ice i matem­atyce, ale w wielu obszarach musi się zad­owolić jedynie prawa­mi o charak­terze prob­a­bilisty­cznym. Jed­nak nawet tylko praw­dopodob­ne praw­idłowoś­ci mają dużą wartość zarówno czys­to poz­naw­czą, jak i prak­ty­czną. Jed­nocześnie w trak­cie poz­nawa­nia różnego rodza­ju praw i praw­idłowoś­ci rozum cały czas jest „czu­jny” wobec samego siebie, a to ze wzglę­du na wspom­ni­aną właśnie zdol­ność do kry­ty­ki włas­nych
wyt­worów.

Co jest zasad­niczym celem rozu­mu?

Należy sądz­ić, że jedynym odpowied­nim dla rozu­mu celem jest praw­da. Rozum nasz był­by czymś całkowicie bezużytecznym, gdy­by nie dążył do prawdy.

Moż­na nawet obra­zowo powiedzieć, że rozum żywi się prawdą. Na to jed­nak ktoś może zareagować twierdze­niem, że rozum nie zawsze zmierza bez­in­tere­sown­ie do prawdy, lecz jego celem jest przeży­cie orga­niz­mu, w którym jest zakotwic­zony, lub tym celem mogą być różno­rakie korzyś­ci i przy­jem­noś­ci, oszust­wo, manip­u­lac­ja itd. Ta diag­noza jest jed­nak krótkowzrocz­na, bo aby przeżyć, trze­ba mieć prawdzi­wy obraz otacza­jącego świa­ta, aby manip­u­lować i oszuki­wać, trze­ba znać prawdę na tem­at wielu rzeczy. Inaczej osią­ganie niegodzi­wych celów było­by niemożli­we. W tym aspekcie rozum oszuku­ją­cy i manip­u­lu­ją­cy, a jed­nocześnie zda­ją­cy sobie sprawę z prawdy tego, co czyni, blis­ki jest sum­ie­niu, które potrafi nas „gryźć” nawet wtedy, gdy popad­niemy w praw­ie całkow­ity stan samooszust­wa. Zatem jeszcze raz: rozum żywi się prawdą, praw­da jest zawsze celem rozu­mu, bez niej nigdy nie mógł­by nawet zacząć funkcjonować.

Maszyna niema mentalnie

Jeśli więc rozu­mu nie da się pojąć bez prawdy i jeśli my, ludzie, jesteśmy tym, kim jesteśmy, dzię­ki temu, że posi­adamy rozum, to należy wnioskować, że nie bylibyśmy tym, kim jesteśmy, gdy­byśmy nie posi­adali idei prawdy i do niej nie dążyli. Owszem, nasz rozum jest związany z ciałem, z sys­te­mem ner­wowym, zmysła­mi i mózgiem, lecz nie ma żad­nej sprzecznoś­ci w przy­puszcze­niu, że nasz mózg, mimo całej swo­jej kom­p­likacji, mógł­by być całkowicie niemą men­tal­nie maszyną bio­log­iczną. Wiemy prze­cież, że móz­gi niek­tórych gatunków zwierząt są bard­zo podob­ne do naszego w aspekcie ich wielkoś­ci i poziomu bio­log­icznej kom­p­likacji, a jed­nak w porów­na­niu z naszym mózgiem są „głuche i ślepe”. Cho­ci­aż w przy­pad­ku niek­tórych rodza­jów zwierząt pojaw­ia­ją się „śla­dy” rozu­mu, to jed­nak zda­je­my sobie sprawę, że są to tylko śla­dy, i wiemy także, choć częs­to wsty­dz­imy się do tego przyz­nać, że śla­dy tego rodza­ju odbier­amy jako niekiedy wprawdzie wzrusza­jącą, ale tylko karykaturę rozu­mu ludzkiego.

Nie te śla­dy jed­nak, lecz co innego jest bardziej dobit­nym przykła­dem przepaś­ci między zwierzę­ciem a człowiekiem. Zdarza­ją się sytu­acje, w których oczy udo­mowionych zwierząt jak­by szuka­ją w oczach ludz­kich porozu­mienia i uczest­nict­wa, lecz trwa to tylko chwilę i oczy zwierzę­cia zapada­ją ponown­ie we włas­ną zmysłową wewnętrzność. Porozu­mie­nie jest niemożli­we, bo tzw. architek­tu­ra mózgu nie jest tym samym, co światło, które nas oświ­et­la, i spraw­ia, że jesteśmy isto­ta­mi rozum­ny­mi. Spo­jrze­nie zwierzę­cia, które w oczach ludz­kich szu­ka porozu­mienia i poczu­cia uczest­nict­wa, wyraża, niemożli­wą dla niego do uświadomienia, tęs­knotę za tym światłem.

Pozafizyczne światło

Być może nasz mózg pow­stał w wyniku skom­p­likowanych przemi­an, które nazwal­iśmy ewolucją bio­log­iczną, być może jest do pewnego stop­nia zor­ga­ni­zowany tak, jak nasze kom­put­ery. Te fak­ty – o ile są to fak­ty – nie mogą wyjaśnić, w jaki sposób podob­na do zwierzęcej struk­tu­ra jest zdol­na do poz­nawa­nia, do odkry­wa­nia tak wielu skom­p­likowanych prawd, skąd pochodzą jej twór­cze zdol­noś­ci.

Należy więc wnioskować, że aby mogło nastąpić odkry­wanie prawd, skom­p­likowane zwo­je naszego mózgu muszą być oświ­et­lane pozafizy­cznym światłem, i to ono spraw­ia, że ta plą­tan­i­na komórek zaczy­na rozu­mieć i tworzyć.

Gdy weźmiemy pod uwagę rozwój matem­aty­ki, lecz nie jako nau­ki o liczbach, jak się ją powszech­nie rozu­mie, lecz jako nau­ki o abstrak­cyjnych struk­tu­rach, to nie widać żad­nego powodu, aby sądz­ić, że to, co w tej dziedzinie dotąd odkrył rozum ludz­ki, będzie miało jakikol­wiek koniec: jak mogło­by wyglą­dać zobacze­nie, że wycz­er­pal­iśmy całą dziedz­inę abstrak­cyjnych struk­tur, którą nazy­wamy matem­atyką? Podob­nie ma się rzecz z twór­c­zoś­cią artysty­czną: jak mogła­by wyglą­dać kon­stat­ac­ja, że w sztuce, malarst­wie, muzyce itd. powiedzieliśmy już wszys­tko, co da się powiedzieć, że dotar­liśmy do „kre­su twór­c­zoś­ci” w tych dziedz­i­nach? Być może mniej oczy­wisty jest argu­ment doty­czą­cy poz­na­nia świa­ta fizy­cznego, bowiem „kres fizy­ki” jest dzisi­aj sug­erowany przez pojaw­ia­jące się od cza­su do cza­su zapowiedzi odkrycia rów­na­nia opisu­jącego wszys­tkie pod­sta­wowe zjawiska fizy­czne w naszym wszechświecie. Trze­ba jed­nak zwró­cić uwagę, że sam fakt uży­cia wyraże­nia „nasz wszechświat” już świad­czy o tym, iż przyj­mu­je­my, że są możli­we inne tego rodza­ju struk­tu­ry, wyposażone w inne cząst­ki ele­men­tarne i w inne rządzące nimi prawa. Jak więc mogła­by wyglą­dać kon­stat­ac­ja, że dos­zliśmy do „kre­su fizy­ki”?

Już dawno temu Arys­tote­les zauważył, że ist­nie­nie pewnej iloś­ci prawd wskazu­je, że ist­nieje ogrom prawd, do których uję­cia nasz rozum w tej chwili nie jest dos­tosowany:

Bo tak jak oczy nietop­erzy są oświ­et­lane blask­iem dnia, tak też i rozum naszej duszy jest oświ­et­lany przez rzeczy najbardziej z natu­ry widoczne. [Metafizy­ka, tłum. K. Leś­ni­ak, Warsza­wa: PWN, 1983, 993b]

Życie wieczne osób ludz­kich, na które wielu ma nadzieję, nie musi być zatem, jak chcą kry­ty­cy, nudą, lecz będzie wejś­ciem w obszar niekończącego się odkry­wa­nia nowych rzeczy i nowych prawd.


Stanisław Judy­c­ki – pro­fe­sor filo­zofii, kierown­ik Zakładu Metafizy­ki, Filo­zofii Religii i Filo­zofii Współczes­nej Uni­w­er­syte­tu Gdańskiego. Zaj­mu­je się epis­te­mologią, filo­zofią religii i his­torią filo­zofii współczes­nej.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­kaW pełnej wer­sji graficznej moż­na go przeczy­tać > tutaj.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy