Artykuł Epistemologia

Stanisław Judycki: Prawda i iluminacja

Jesteśmy istotami z natury dążącymi do poznawania prawdy. Jest ono możliwe dzięki zdolności naszego rozumu do pojmowania, której nie da się wyjaśnić przez odwołanie do czysto fizycznych czynników.

Najnowszy numer: Zrozumieć emocje

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 28 kwietnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 3 (9), s. 6–8. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Mówie­nie o praw­dzie, zasta­na­wia­nie się nad nią cechu­ją z pew­no­ścią każ­dą wyżej roz­wi­nię­tą kul­tu­rę.

Isto­tą praw­dy jest zgod­ność mię­dzy tym, co myśli­my, a tym, jak się rze­czy mają.

Zgod­ność ta nie musi wszak­że doty­czyć wyłącz­nie rze­czy fizycz­nych. Uzna­je­my bowiem za praw­dzi­we tak­że twier­dze­nia mate­ma­tycz­ne (np. 2 + 2 = 4) oraz sądy doty­czą­ce przed­mio­tów fik­cyj­nych (np. praw­dą jest, że Mały Ksią­żę z książ­ki Antoine’a de Saint-Exupery’ego miesz­kał na pla­ne­to­idzie B 612). To „zgod­no­ścio­we” rozu­mie­nie praw­dy zosta­ło nazwa­ne w filo­zo­fii kla­sycz­ną lub kore­spon­den­cyj­ną defi­ni­cją praw­dy.

Od isto­ty praw­dy w powyż­szym sen­sie nale­ży odróż­nić jej kry­te­ria, czy­li spo­so­by odróż­nia­nia sądów praw­dzi­wych od nie­praw­dzi­wych. Naj­le­piej było­by, gdy­by­śmy dys­po­no­wa­li kry­te­ria­mi, któ­re były­by jed­no­cze­śnie powszech­ne i nie­za­wod­ne, jed­nak­że więk­szość kry­te­riów praw­dy ma cha­rak­ter czę­ścio­wy, czy­li nie pozwa­la roz­po­znać praw­dzi­wo­ści wszyst­kich sądów, i zawod­ny, czy­li może nas mylić. Doświad­cze­nie jest kry­te­rium praw­dy, lecz może nas na róż­ne spo­so­by mylić. Spój­ność danej myśli z już przy­ję­ty­mi twier­dze­nia­mi może być kry­te­rium praw­dy, lecz moż­li­wa jest prze­cież spój­na baj­ka, któ­ra nie ma nic wspól­ne­go z rze­czy­wi­sto­ścią. Prak­ty­ka może być takim kry­te­rium, lecz nie da się go sto­so­wać we wszyst­kich dzie­dzi­nach ludz­kiej aktyw­no­ści (np. mogę prak­tycz­ne spraw­dzić, czy sąd „Ta zupa jest gorą­ca” jest praw­dzi­wy, ale nie mogę prak­tycz­nie spraw­dzić, czy praw­dzi­wy jest sąd: „Każ­dy byt fizycz­ny skła­da się z sub­stan­cji i przy­pa­dło­ści”). Czy­jeś świa­dec­two lub auto­ry­tet rów­nież wcho­dzą tu w rachu­bę, lecz świad­ko­wie sami mogą się mylić, a auto­ry­te­ty cza­sa­mi oka­zu­ją się pozor­ne. Jako nie­za­wod­ne kry­te­ria praw­dy zosta­ją więc ele­men­tar­ne oczy­wi­sto­ści, np. „Jeśli a = b, to b = a”, ale tego rodza­ju oczy­wi­sto­ści jest nie­wie­le. Nale­ży jed­nak zwró­cić uwa­gę, że nawet czę­ścio­we i zawod­ne kry­te­ria są mimo wszyst­ko w jakimś stop­niu uży­tecz­ne, gdyż uza­sad­nia­ją nasze rosz­cze­nia do praw­dy, któ­re co chwi­la wypo­wia­da­my w życiu codzien­nym oraz w róż­no­ra­kich naukach.

Prawda i rozum

Poda­nie isto­ty lub skład­ni­ków rozu­mu jest bar­dzo trud­ne, ale moż­na powie­dzieć, że rozum jest zdol­no­ścią do ujmo­wa­nia związ­ków mię­dzy róż­no­ra­ki­mi tre­ścia­mi oraz zdol­no­ścią do ana­li­zy sie­bie same­go, w tym do kry­ty­ki wyda­wa­nych przez sie­bie sądów, przyj­mo­wa­nych twier­dzeń, akcep­to­wa­nych ocen itd. Nasz ludz­ki rozum jest w sta­nie for­mu­ło­wać ogól­ne i koniecz­ne pra­wa w pew­nych dzie­dzi­nach, np. w logi­ce i mate­ma­ty­ce, ale w wie­lu obsza­rach musi się zado­wo­lić jedy­nie pra­wa­mi o cha­rak­te­rze pro­ba­bi­li­stycz­nym. Jed­nak nawet tyl­ko praw­do­po­dob­ne pra­wi­dło­wo­ści mają dużą war­tość zarów­no czy­sto poznaw­czą, jak i prak­tycz­ną. Jed­no­cze­śnie w trak­cie pozna­wa­nia róż­ne­go rodza­ju praw i pra­wi­dło­wo­ści rozum cały czas jest „czuj­ny” wobec same­go sie­bie, a to ze wzglę­du na wspo­mnia­ną wła­śnie zdol­ność do kry­ty­ki wła­snych
wytwo­rów.

Co jest zasad­ni­czym celem rozu­mu?

Nale­ży sądzić, że jedy­nym odpo­wied­nim dla rozu­mu celem jest praw­da. Rozum nasz był­by czymś cał­ko­wi­cie bez­u­ży­tecz­nym, gdy­by nie dążył do praw­dy.

Moż­na nawet obra­zo­wo powie­dzieć, że rozum żywi się praw­dą. Na to jed­nak ktoś może zare­ago­wać twier­dze­niem, że rozum nie zawsze zmie­rza bez­in­te­re­sow­nie do praw­dy, lecz jego celem jest prze­ży­cie orga­ni­zmu, w któ­rym jest zako­twi­czo­ny, lub tym celem mogą być róż­no­ra­kie korzy­ści i przy­jem­no­ści, oszu­stwo, mani­pu­la­cja itd. Ta dia­gno­za jest jed­nak krót­ko­wzrocz­na, bo aby prze­żyć, trze­ba mieć praw­dzi­wy obraz ota­cza­ją­ce­go świa­ta, aby mani­pu­lo­wać i oszu­ki­wać, trze­ba znać praw­dę na temat wie­lu rze­czy. Ina­czej osią­ga­nie nie­go­dzi­wych celów było­by nie­moż­li­we. W tym aspek­cie rozum oszu­ku­ją­cy i mani­pu­lu­ją­cy, a jed­no­cze­śnie zda­ją­cy sobie spra­wę z praw­dy tego, co czy­ni, bli­ski jest sumie­niu, któ­re potra­fi nas „gryźć” nawet wte­dy, gdy popad­nie­my w pra­wie cał­ko­wi­ty stan samo­oszu­stwa. Zatem jesz­cze raz: rozum żywi się praw­dą, praw­da jest zawsze celem rozu­mu, bez niej nigdy nie mógł­by nawet zacząć funk­cjo­no­wać.

Maszyna niema mentalnie

Jeśli więc rozu­mu nie da się pojąć bez praw­dy i jeśli my, ludzie, jeste­śmy tym, kim jeste­śmy, dzię­ki temu, że posia­da­my rozum, to nale­ży wnio­sko­wać, że nie byli­by­śmy tym, kim jeste­śmy, gdy­by­śmy nie posia­da­li idei praw­dy i do niej nie dąży­li. Owszem, nasz rozum jest zwią­za­ny z cia­łem, z sys­te­mem ner­wo­wym, zmy­sła­mi i mózgiem, lecz nie ma żad­nej sprzecz­no­ści w przy­pusz­cze­niu, że nasz mózg, mimo całej swo­jej kom­pli­ka­cji, mógł­by być cał­ko­wi­cie nie­mą men­tal­nie maszy­ną bio­lo­gicz­ną. Wie­my prze­cież, że mózgi nie­któ­rych gatun­ków zwie­rząt są bar­dzo podob­ne do nasze­go w aspek­cie ich wiel­ko­ści i pozio­mu bio­lo­gicz­nej kom­pli­ka­cji, a jed­nak w porów­na­niu z naszym mózgiem są „głu­che i śle­pe”. Cho­ciaż w przy­pad­ku nie­któ­rych rodza­jów zwie­rząt poja­wia­ją się „śla­dy” rozu­mu, to jed­nak zda­je­my sobie spra­wę, że są to tyl­ko śla­dy, i wie­my tak­że, choć czę­sto wsty­dzi­my się do tego przy­znać, że śla­dy tego rodza­ju odbie­ra­my jako nie­kie­dy wpraw­dzie wzru­sza­ją­cą, ale tyl­ko kary­ka­tu­rę rozu­mu ludz­kie­go.

Nie te śla­dy jed­nak, lecz co inne­go jest bar­dziej dobit­nym przy­kła­dem prze­pa­ści mię­dzy zwie­rzę­ciem a czło­wie­kiem. Zda­rza­ją się sytu­acje, w któ­rych oczy udo­mo­wio­nych zwie­rząt jak­by szu­ka­ją w oczach ludz­kich poro­zu­mie­nia i uczest­nic­twa, lecz trwa to tyl­ko chwi­lę i oczy zwie­rzę­cia zapa­da­ją ponow­nie we wła­sną zmy­sło­wą wewnętrz­ność. Poro­zu­mie­nie jest nie­moż­li­we, bo tzw. archi­tek­tu­ra mózgu nie jest tym samym, co świa­tło, któ­re nas oświe­tla, i spra­wia, że jeste­śmy isto­ta­mi rozum­ny­mi. Spoj­rze­nie zwie­rzę­cia, któ­re w oczach ludz­kich szu­ka poro­zu­mie­nia i poczu­cia uczest­nic­twa, wyra­ża, nie­moż­li­wą dla nie­go do uświa­do­mie­nia, tęsk­no­tę za tym świa­tłem.

Pozafizyczne światło

Być może nasz mózg powstał w wyni­ku skom­pli­ko­wa­nych prze­mian, któ­re nazwa­li­śmy ewo­lu­cją bio­lo­gicz­ną, być może jest do pew­ne­go stop­nia zor­ga­ni­zo­wa­ny tak, jak nasze kom­pu­te­ry. Te fak­ty – o ile są to fak­ty – nie mogą wyja­śnić, w jaki spo­sób podob­na do zwie­rzę­cej struk­tu­ra jest zdol­na do pozna­wa­nia, do odkry­wa­nia tak wie­lu skom­pli­ko­wa­nych prawd, skąd pocho­dzą jej twór­cze zdol­no­ści.

Nale­ży więc wnio­sko­wać, że aby mogło nastą­pić odkry­wa­nie prawd, skom­pli­ko­wa­ne zwo­je nasze­go mózgu muszą być oświe­tla­ne poza­fi­zycz­nym świa­tłem, i to ono spra­wia, że ta plą­ta­ni­na komó­rek zaczy­na rozu­mieć i two­rzyć.

Gdy weź­mie­my pod uwa­gę roz­wój mate­ma­ty­ki, lecz nie jako nauki o licz­bach, jak się ją powszech­nie rozu­mie, lecz jako nauki o abs­trak­cyj­nych struk­tu­rach, to nie widać żad­ne­go powo­du, aby sądzić, że to, co w tej dzie­dzi­nie dotąd odkrył rozum ludz­ki, będzie mia­ło jaki­kol­wiek koniec: jak mogło­by wyglą­dać zoba­cze­nie, że wyczer­pa­li­śmy całą dzie­dzi­nę abs­trak­cyj­nych struk­tur, któ­rą nazy­wa­my mate­ma­ty­ką? Podob­nie ma się rzecz z twór­czo­ścią arty­stycz­ną: jak mogła­by wyglą­dać kon­sta­ta­cja, że w sztu­ce, malar­stwie, muzy­ce itd. powie­dzie­li­śmy już wszyst­ko, co da się powie­dzieć, że dotar­li­śmy do „kre­su twór­czo­ści” w tych dzie­dzi­nach? Być może mniej oczy­wi­sty jest argu­ment doty­czą­cy pozna­nia świa­ta fizycz­ne­go, bowiem „kres fizy­ki” jest dzi­siaj suge­ro­wa­ny przez poja­wia­ją­ce się od cza­su do cza­su zapo­wie­dzi odkry­cia rów­na­nia opi­su­ją­ce­go wszyst­kie pod­sta­wo­we zja­wi­ska fizycz­ne w naszym wszech­świe­cie. Trze­ba jed­nak zwró­cić uwa­gę, że sam fakt uży­cia wyra­że­nia „nasz wszech­świat” już świad­czy o tym, iż przyj­mu­je­my, że są moż­li­we inne tego rodza­ju struk­tu­ry, wypo­sa­żo­ne w inne cząst­ki ele­men­tar­ne i w inne rzą­dzą­ce nimi pra­wa. Jak więc mogła­by wyglą­dać kon­sta­ta­cja, że doszli­śmy do „kre­su fizy­ki”?

Już daw­no temu Ary­sto­te­les zauwa­żył, że ist­nie­nie pew­nej ilo­ści prawd wska­zu­je, że ist­nie­je ogrom prawd, do któ­rych uję­cia nasz rozum w tej chwi­li nie jest dosto­so­wa­ny:

Bo tak jak oczy nie­to­pe­rzy są oświe­tla­ne bla­skiem dnia, tak też i rozum naszej duszy jest oświe­tla­ny przez rze­czy naj­bar­dziej z natu­ry widocz­ne. [Meta­fi­zy­ka, tłum. K. Leśniak, War­sza­wa: PWN, 1983, 993b]

Życie wiecz­ne osób ludz­kich, na któ­re wie­lu ma nadzie­ję, nie musi być zatem, jak chcą kry­ty­cy, nudą, lecz będzie wej­ściem w obszar nie­koń­czą­ce­go się odkry­wa­nia nowych rze­czy i nowych prawd.


Sta­ni­sław Judyc­ki – pro­fe­sor filo­zo­fii, kie­row­nik Zakła­du Meta­fi­zy­ki, Filo­zo­fii Reli­gii i Filo­zo­fii Współ­cze­snej Uni­wer­sy­te­tu Gdań­skie­go. Zaj­mu­je się epi­ste­mo­lo­gią, filo­zo­fią reli­gii i histo­rią filo­zo­fii współ­cze­snej.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Reklama

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy