Artykuł Ontologia Wywiady

Prof. Richard Swinburne: Bycie mną musi być konstytuowane przez coś niefizycznego

Wywiad z prof. Richardem Swinburne’em, jednym z najbardziej uznanych współczesnych filozofów brytyjskich.

R e k l a m a

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2017 nr 1 (13), s. 22–23. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Co Pańskim zdaniem decyduje o tym, że jesteśmy tą samą osobą, pomimo zmian i upływu czasu?

Wedle moje­go poglą­du oso­by skła­da­ją się z dwóch czę­ści: duszy i cia­ła (przy czym to dusza jest tą czę­ścią istot­ną dla bycia oso­bą). Oso­ba p2 w cza­sie t2 jest tą samą, co oso­ba p1 w cza­sie t1, jeśli p2 ma tę samą duszę co p1. Dusza jest nie­ma­te­rial­na i nie­po­dziel­na i to ona decy­du­je o tym, że dana oso­ba jest tą wła­śnie, a nie inną oso­bą.

Taki pogląd nie wydaje się dziś bardzo popularny, przynajmniej wśród filozofów.

Więk­szość współ­cze­snych filo­zo­fów przyj­mu­je inne poglą­dy na ten temat, ponie­waż są pod wiel­kim wra­że­niem suk­ce­su, jaki odno­szą nauki (fizy­ka w szcze­gól­no­ści) w wyja­śnia­niu zja­wisk fizycz­ne­go świa­ta. Są pod wra­że­niem do tego stop­nia, że wyda­je im się, że nie ma takiej rze­czy, któ­ra nie mogła­by zostać zana­li­zo­wa­na bądź wyja­śnio­na przez odwo­ła­nie się do praw natu­ry obiek­tów fizycz­nych.

Oso­by jed­nak (a tak­że inne wyż­sze zwie­rzę­ta) róż­nią się od zwy­kłych przed­mio­tów fizycz­nych w bar­dzo waż­nym aspek­cie: doświad­cza­ją bólu, przy­jem­no­ści, myślą, mają prze­ko­na­nia na temat tego, jaki jest świat, posia­da­ją pra­gnie­nia oraz inten­cje, dzię­ki któ­rym ten świat mogą zmie­niać. Są to wszyst­ko sta­ny men­tal­ne, do któ­rych uprzy­wi­le­jo­wa­ny dostęp ma tyl­ko posia­da­ją­ca je oso­ba, ich pod­miot. Bez wzglę­du na to, jaki­mi meto­da­mi docie­ra­nia do moich myśli (jak i pozo­sta­łych sta­nów men­tal­nych) dys­po­no­wa­li­by inni (w tym tak­że i ja, gdy­bym z tych metod chciał sko­rzy­stać), osta­tecz­nie znam swo­je sta­ny men­tal­ne dzię­ki temu, że ich doświad­czam. Nikt inny nie może doświad­czać moich myśli. Ta wła­śnie zdol­ność czy­ni oso­by kimś cał­ko­wi­cie odmien­nym od przed­mio­tów fizycz­nych, takich jak sto­ły, gwiaz­dy czy pla­ne­ty. Będąc tak odmien­ny­mi byta­mi, doma­ga­ją się one inne­go spo­so­bu ana­li­zy, inne­go wyja­śnie­nia.

Jaką rolę w refleksji nad problemem tożsamości osobowej odgrywają eksperymenty myślowe?

Eks­pe­ry­men­ty myślo­we poma­ga­ją nam uchwy­cić, co kry­je się pod poję­ciem oso­by oraz co decy­du­je o tym, że kon­ty­nu­uje ona ist­nie­nie jako ta sama oso­ba. Roz­waż­my na przy­kład taki oto eks­pe­ry­ment: załóż­my, że pewien nauko­wiec usu­nął lewą pół­ku­lę mózgo­wą z mojej gło­wy i w jej miej­sce wsta­wił pół­ku­lę mózgo­wą moje­go, nie­odróż­nial­ne­go ode mnie bliź­nia­ka, two­rząc oczy­wi­ście wszyst­kie koniecz­ne połą­cze­nia z resz­tą moje­go mózgu. Wów­czas, sko­ro wszyst­kie ele­men­ty koniecz­ne dla wytwo­rze­nia świa­do­mo­ści będą na swo­im miej­scu, oso­ba posia­da­ją­ca tę nową lewą pół­ku­lę będzie mia­ła świa­do­mość. Czy to jed­nak będę ja?

Z pew­no­ścią do pew­ne­go stop­nia ta oso­ba będzie zacho­wy­wa­ła się jak ja, będzie twier­dzi­ła, że pamię­ta wie­le wyda­rzeń z mojej prze­szło­ści. Do pew­ne­go stop­nia będzie ona tak­że zacho­wy­wa­ła się jak mój brat bliź­niak, będzie rów­nież twier­dzi­ła, że pamię­ta wie­le zda­rzeń z jego prze­szło­ści. Jed­nak pomi­mo peł­nej wie­dzy, obej­mu­ją­cej wszyst­ko, co do poje­dyn­cze­go ato­mu, na temat tego, co zda­rzy­ło się w trak­cie wymia­ny pół­kul, nie mie­li­by­śmy jasnej odpo­wie­dzi na pyta­nie, czy ta oso­ba jest mną – nawet wów­czas, gdy­by­śmy zna­li wszyst­kie myśli, jakie prze­szły przez gło­wę przed, w trak­cie, jak i po tym zabie­gu, wszyst­kie dozna­nia i inne sta­ny men­tal­ne zarów­no moje, jak i oso­by, któ­ra powsta­ła­by w wyni­ku wymia­ny pół­kul mózgo­wych.

A jed­nak musi ist­nieć taka odpo­wiedź. Gdy dana oso­ba prze­cho­dzi ope­ra­cję mózgu, musi ist­nieć odpo­wiedź na pyta­nie, czy ta oso­ba prze­trwa­ła ope­ra­cję, czy też nie; czy ist­nie­je nadal, czy też nie. Tak więc, sko­ro żaden z fak­tów fizycz­nych ani men­tal­nych nie jest w sta­nie okre­ślić, czy oso­ba po ope­ra­cji jest mną, bycie mną musi być kon­sty­tu­owa­ne przez coś nie­fi­zycz­ne­go, coś, co nadal będzie trwa­ło. To „coś” nazy­wa­my „duszą”.

Czy jednak eksperymenty tego typu nie są nieco zbyt fantastyczne, aby na ich podstawie formułować uzasadnione przekonania na temat osobowej tożsamości?

Nie­któ­re z tak zwa­nych fan­ta­stycz­nych sce­na­riu­szy sta­ną się, jak sądzę, w przy­szło­ści czymś cał­kiem moż­li­wym. Naukow­cy już dziś potra­fią łączyć zerwa­ne ner­wy, a kie­dy nauczą się to czy­nić na więk­szą ska­lę, będą w sta­nie wymie­niać duże frag­men­ty cho­re­go mózgu, cząst­ka po czą­st­ce, uzu­peł­nia­jąc je frag­men­ta­mi inne­go mózgu. Wów­czas taki sce­na­riusz sta­nie się czymś bar­dzo real­nym. Nie moż­na sobie jed­nak wyobra­zić, jak mógł­by wyglą­dać nauko­wy eks­pe­ry­ment, któ­ry pomógł­by nam roz­wią­zać pro­blem toż­sa­mo­ści. A to dla­te­go, że zawsze w takich sce­na­riu­szach jedy­nym moż­li­wym mate­ria­łem dowo­do­wym była­by wyłącz­nie mate­ria – to, ile mózgu wymie­nio­no, oraz to, ile zacho­wa­ło się wspo­mnień i oso­bo­wo­ści danej oso­by. Takie fak­ty jed­nak nie pozwa­la­ją roz­strzy­gnąć, czy ta oso­ba prze­trwa­ła, czy nie. W nor­mal­nych oko­licz­no­ściach jest jasne, że tę samą oso­bę sta­no­wi ta, któ­ra zacho­wa­ła cią­głość w posia­da­niu tego same­go mózgu i wspo­mnień. Fan­ta­stycz­ne sce­na­riu­sze kie­ru­ją jed­nak naszą uwa­gę w stro­nę pyta­nia o to, co pozwa­la pozo­sta­wać tą samą oso­bą zarów­no w nor­mal­nych oko­licz­no­ściach, jak i w warun­kach nie­ty­po­wych.

Czy tożsamość osobowa jest rzeczywiście tak ważna?

Toż­sa­mość oso­bo­wa jest waż­na, ponie­waż więk­szość z nas chce kon­ty­nu­ować swo­je ist­nie­nie. Nie chce­my naszej śmier­ci. Stąd pyta­nie: co spra­wia, że ist­nie­nie danej oso­by z przy­szło­ści będzie moim ist­nie­niem. To samo doty­czy tego, kim byli­śmy. Jeste­śmy odpo­wie­dzial­ni za nasze czy­ny, zatem waż­ne jest to, za czy­je prze­szłe dzia­ła­nia mie­li­by­śmy być odpo­wie­dzial­ni. Tak­że jeśli zacho­wa­nie toż­sa­mo­ści zale­ży od trwa­nia duszy, moż­na argu­men­to­wać, że oso­ba prze­trwa śmierć, o ile będzie trwa­ła jej dusza. Tak więc prze­ko­na­nia gło­szo­ne w wie­lu reli­giach, że ludzie kon­ty­nu­ują swo­je ist­nie­nie po śmier­ci cia­ła, oka­zu­ją się sen­sow­ne i zasłu­gu­ją­ce na poważ­ne trak­to­wa­nie.

Czy można mówić o różnych rodzajach tożsamości osobowej?

Dla róż­nych rodza­jów rze­czy ist­nie­ją róż­ne kry­te­ria toż­sa­mo­ści. Drze­wo będzie tym samym drze­wem nawet wów­czas, gdy nie­któ­re z jego gałę­zi zosta­ną odcię­te, a inne mu wsz­cze­pio­ne – oczy­wi­ście pod warun­kiem, że więk­szość pier­wot­ne­go drze­wa pozo­sta­nie, a nowe jego gałę­zie będą speł­nia­ły tę samą rolę w życiu drze­wa, któ­rą speł­nia­ły sta­re gałę­zie. Mar­twy przed­miot będzie tym samym przed­mio­tem, jeśli więk­szość jego mate­rii będzie tą samą mate­rią, któ­ra sta­no­wi­ła ist­nie­nie tego przed­mio­tu na począt­ku, np. deska będzie tą samą deską, jeśli w więk­szo­ści ta sama mate­ria kon­sty­tu­owa­ła pier­wot­ną deskę. Jed­nak, jak już powie­dzia­łem, kry­te­rium toż­sa­mo­ści osób zale­ży od posia­da­nia tej samej duszy. Z tego nie wyni­ka jed­nak, że ist­nie­ją róż­ne rodza­je toż­sa­mo­ści, ponie­waż „toż­sa­mość” ozna­cza zawsze jed­no: „bycie tym samym”. Ist­nie­ją jedy­nie róż­ne rodza­je przed­mio­tów, dla któ­rych ist­nie­ją róż­ne kry­te­ria toż­sa­mo­ści.

Co mogłoby w znaczący sposób pomóc w rozwikłaniu zagadki tożsamości?

Jedy­ny spo­sób roz­wią­za­nia tej zagad­ki to uświa­do­mić sobie potęż­ną róż­ni­cę mię­dzy świa­do­my­mi oso­ba­mi a nie­świa­do­my­mi obiek­ta­mi fizycz­ny­mi i z tą myślą pod­cho­dzić do filo­zo­ficz­nych argu­men­tów doty­czą­cych kwe­stii toż­sa­mo­ści.

Czy popularyzowanie filozofii jest ważne?

Z pew­no­ścią tak. Więk­szość pro­ble­mów, o któ­rych dys­ku­tu­ją filo­zo­fo­wie, to spra­wy waż­ne dla ludz­kie­go życia. Nie­ste­ty są to kwe­stie, któ­rym aktu­al­ni opi­nio­twór­cy nie poświę­ca­ją dosta­tecz­nej uwa­gi. Jed­ną z nich jest wła­śnie pro­blem toż­sa­mo­ści oso­bo­wej.

Prze­ło­żył Artur Szut­ta


Richard Swin­bur­ne – Eme­ry­to­wa­ny pro­fe­sor Uni­wer­sy­te­tu Oks­fordz­kie­go. Inte­re­su­je się wła­ści­wie wszyst­ki­mi głów­ny­mi zagad­nie­nia­mi filo­zo­ficz­ny­mi (wię­cej infor­ma­cji na stro­nie http://users.ox.ac.uk/~orie0087/). W wol­nych chwi­lach spa­ce­ru­je na świe­żym powie­trzu, cza­sa­mi dla odprę­że­nia oglą­da pro­gra­my tele­wi­zyj­ne.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.
W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Reklama

Już w sprze­da­ży w dobrych salo­ni­kach pra­so­wych w całej Pol­sce

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy