Artykuł

Rafał Urbaniak: Predatoryzacja logiki #4

Fot. w tle: Some rights reserved by nicestuffisnice.com
Przysłowie predatorów głosi: Dtai’Kai-dte sa-de nau’gkon dtain’aun bpi-de (Zaczęta walka nie kończy się przed końcem), a zatem walczymy dalej z okresami warunkowymi: dowiadujemy się, co słychać u predatora Częstowoja, obalamy argument z wszechzła za istnieniem Wszechpredatora oraz doprowadzamy do niechcianego wyzwolenia planety Teix, nie potrafiąc odpowiedzieć na argument z wszechwiedzy Wszechpredatora.

Najnowszy numer: Zagadka tożsamości

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne> tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 7 marca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tek­st uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 2 (8), s. 20–21. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Uwa­ga! W przy­pad­ku nie­zro­zu­mie­nia poszcze­gól­ny­ch sym­bo­li się­gnij do wcze­śniej­szy­ch czę­ści niniej­szej serii. Poprzed­ni odci­nek uka­zał się w nr. 5/2015 „Filo­zo­fuj!”.

1. Co robi predator Częstowój?

Przy­po­mnij­my, że ostat­nio utknę­li­śmy przy nastę­pu­ją­cym pro­ble­mie. Zapy­ta­li­śmy pre­datora Czę­sto­wo­ja, co pora­bia, a odpo­wie­dź brzmia­ła: Jeże­li nie gram w bier­ki pod­wod­ne, oglą­dam roz­gryw­ki w bier­ki w tele­wi­zji. Jeże­li nie oglą­dam bie­rek w tele­wi­zji, czy­tam o bier­ka­ch.

Pre­da­to­ry, jak wia­do­mo, mają to do sie­bie, że uży­wa­ne przez nie okre­sy warun­ko­we języ­ka Yau­tja* moż­na inter­pre­to­wać za pomo­cą impli­ka­cji mate­rial­nej: okres warun­ko­wy jeże­li A, to B inter­pre­tu­je­my jako impli­ka­cję mate­rial­ną A → B, któ­ra fał­szy­wa jest wte­dy i tyl­ko wte­dy, gdy praw­dzi­we jest A, a fał­szy­we B (a praw­dzi­wa we wszyst­ki­ch pozo­sta­ły­ch przy­pad­ka­ch).

Cał­kiem słusz­nie utknę­li­śmy na tej zagad­ce, bo Czę­sto­wój łatwy w obsłu­dze nie jest (bole­śnie pamię­ta­my sytu­ację, gdy pró­bo­wa­li­śmy wycze­sać mu grzy­wę beto­niar­ką) i jed­no­znacz­ny­ch odpo­wie­dzi nie udzie­la zbyt czę­sto. Przy zało­że­niu, że mówił praw­dę, wyklu­czy­li­śmy tyl­ko pew­ne opcje. Pierw­sza impli­ka­cja (¬­B → O) wyma­ga, by przy­naj­mniej jed­no zda­nie, B lub O, było praw­dą. Dru­ga (­¬O → C) rów­nież wyma­ga, by przy­naj­mniej jed­no zda­nie, O lub C, było praw­dą. Wię­cej infor­ma­cji nie­ste­ty z tych dany­ch nie wycią­gnie­my.

Zagad­ka 1. (Czy­tel­nicz­ko**, spró­buj ją roz­wią­zać ze sto­pe­rem w 3 minu­ty – odpo­wie­dź znaj­du­je się na koń­cu tek­stu). Załóż­my, że wie­my, iż każ­de ze zdań wypo­wie­dzia­ny­ch przez Czę­sto­wo­ja jest fał­szy­we. Cze­go na pew­no nie robi Czę­sto­wój?

Zagad­ka 2. (Czy­tel­nicz­ko, spró­buj ją roz­wią­zać ze sto­pe­rem w 5 minut – odpo­wie­dź rów­nież jest na koń­cu tek­stu). Załóż­my, że wie­my, iż nie wszyst­kie zda­nia ze zdań wypo­wie­dzia­ny­ch przez Czę­sto­wo­ja są praw­dzi­we. Cze­go na pew­no nie robi Czę­sto­wój?

2. Nowa misja

Dosta­je­sz roz­kaz prze­nie­sie­nia się na pla­ne­tę Teix, gdzie znaj­du­je się inna kolo­nia kar­na dla pre­da­to­rów. Pro­blem, jaki się tam poja­wił, pole­ga na tym, że do kolo­nii tra­fił dość inte­li­gent­ny pre­da­tor o imie­niu Arna­sz i zało­żył tam sek­tę pre­da­to­rów, któ­re zaczę­ły się orga­ni­zo­wać i bun­to­wać prze­ciw­ko straż­ni­kom. Twoi prze­ło­że­ni, pamię­ta­jąc o two­im bez­cen­nym wykształ­ce­niu filo­zo­ficz­nym, posta­no­wi­li wysłać cię na Teix, abyś prze­pro­wa­dzi­ła z Arna­szem deba­tę publicz­ną, prze­ko­nu­jąc wszyst­kie pre­da­to­ry, że prze­ko­na­nia Arna­sza są błęd­ne. Przez chwi­lę naiw­nie myśla­łaś, że otrzy­ma­łaś taką misję, bo twoi prze­ło­że­ni na serio cię cenią, ale krót­ki tele­fon do zwierzch­ni­ka wyja­śnił, że po pro­stu myślą, iż jedy­ną alter­na­ty­wą jest znisz­czenie pla­ne­ty gło­wi­cą AR-G, któ­ra kosz­tu­je wię­cej niż nowy mun­dur dla two­je­go następ­cy. Dwa zastrzy­ki usy­pia­ją­ce wstrze­lo­ne ci w ple­cy, gdy pró­bo­wa­łaś ucie­kać, i kil­ka lat lotu póź­niej budzi­sz się, sto­jąc oto­czo­na sta­dem pre­da­to­rów na Teix, i sły­szy­sz, jak Arna­sz zaczy­na wygła­szać swo­je argu­men­ty.

3. Wszechzło

– Wszech­pre­da­tor, któ­re­go czci­my – pero­ru­je Arna­sz – jest wszech­moc­ny i wszech­zły, jeże­li ist­nie­je. Z defi­ni­cji zatem mamy:

[Wszech­zło] Nie jest tak, że jeże­li Wszech­pre­da­tor ist­nie­je, to ist­nie­je na świe­cie dobro i spra­wie­dli­wo­ść.

No ale Wszech­zło ma postać ­¬(I → D). Jeże­li jed­nak impli­ka­cja mate­rial­na jest fał­szy­wa, to jej poprzed­nik jest praw­dzi­wy, a zatem wyni­ka jasno, że Wszech­pre­da­tor ist­nie­je!

– Zaraz, zaraz, ziom – odpo­wia­da­sz kul­tu­ral­nie. – No chy­ba się z elek­tro­jasz­czu­rem na ogo­ny poza­mie­nia­łeś – doda­je­sz mery­to­rycz­nie. – Ja wiem, że w tym waszym beł­ko­cie Yau­tja to może okre­sy warun­ko­we są impli­ka­cja­mi mate­rial­ny­mi – kon­ty­nu­uje­sz dys­ku­sję z wyso­ką kul­tu­rą, wła­ści­wą absol­went­ce Uni­wer­sy­te­tu Gór­no­pół­ko­we­go – ale teraz roz­ma­wia­my w innym języ­ku i nie jest oczy­wi­ste, że nega­cja okre­su warun­ko­we­go pocią­ga jego poprzed­nik. Gdy­by to była dobra stra­te­gia, to rów­nie dobrze mogła­bym dowie­ść, Arna­szu, że nie ist­nie­je­sz. No bo zoba­cz. Nie jest tak, że gdy­byś nie ist­niał (­¬A), to też byś tu stał i mi takie far­ma­zo­ny opo­wia­dał (F): ­¬(­¬A → F). Z tego jed­nak wyni­ka ­­¬A, a zatem nie ist­nie­je­sz!

Wśród obec­ny­ch pre­da­to­rów roz­le­gł się łopot zdzi­wie­nia, a ty sama, zdzi­wio­na, że zdzi­wio­ne pre­da­to­ry łopo­czą, wyda­łaś pomruk zdzi­wie­nia, któ­ry z kolei zdzi­wił pre­da­to­ry, co dopro­wa­dzi­ło do dal­sze­go łopo­tu. Gdy wszyst­ko uci­chło, oka­za­ło się, że w mię­dzy­cza­sie ktoś z jury deba­ty, zgod­nie z regu­ła­mi kul­tu­ral­nej wymia­ny poglą­dów, odgry­zł Arna­szo­wi ucho za wygła­sza­nie idio­tycz­ny­ch argu­men­tów.

Prze­wod­ni­czą­cy jury zapy­tał: – Arna­szu, czy masz jesz­cze jakieś argu­men­ty?

4. Wszechwiedza

– Wszech­pre­da­tor, któ­re­go czci­my – powia­da Arna­sz – jest z defi­ni­cji wszech­wie­dzą­cy i nie­omyl­ny, jeże­li ist­nie­je. Zgo­dzi­sz się więc, że dla dowol­ne­go zda­nia A:

[Wszech­wie­dza 1] A wte­dy i tyl­ko wte­dy, gdy (jeże­li Wszech­pre­da­tor ist­nie­je, to Wszech­pre­da­tor jest prze­ko­na­ny, że A).

Co wię­cej, z Wszech­wie­dzy 1 Wszech­predatora wyni­ka, że jeże­li Wszech­pre­da­tor ist­nie­je, to jest prze­ko­na­ny o swo­im ist­nie­niu.

[Wszech­wie­dza 2] Jeże­li Wszech­pre­da­tor ist­nie­je, to Wszech­pre­da­tor jest prze­ko­na­ny, że Wszech­pre­da­tor ist­nie­je.

Sko­ro Wszech­wie­dza doty­czy dowol­ne­go zda­nia A, to doty­czy też zda­nia „Wszech­pre­da­tor ist­nie­je”. Pod­staw­my je więc za A we Wszech­wie­dzy 1:

[Pod­sta­wie­nie] Wszech­pre­da­tor ist­nie­je wte­dy i tyl­ko wte­dy, gdy (jeże­li Wszech­pre­da­tor ist­nie­je, to Wszech­pre­da­tor jest prze­ko­na­ny, że Wszech­pre­da­tor ist­nie­je).

No ale teraz Pod­sta­wie­nie jest rów­no­waż­no­ścią, któ­rej pra­wą stro­nę już uzna­łaś jako Wszech­wie­dzę 2, a więc nie pozo­sta­je ci nic inne­go, jak uznać stro­nę lewą: „Wszech­pre­da­tor
ist­nie­je”!

Zamia­st odpo­wia­dać na ten zarzut, dałaś po pro­stu znać snaj­pe­ro­wi, któ­ry Arna­sza zastrze­lił. Wybu­chło zamie­sza­nie, któ­re prze­ży­łaś cudem i któ­re zakoń­czy­ło się prze­ję­ciem pla­ne­ty przez wyznaw­ców Wszech­pre­da­to­ra. Wystrze­lo­na w kap­su­le ratun­ko­wej w kie­run­ku naj­bliż­szej funk­cjo­nu­ją­cej kolo­nii kar­nej, mając przed sobą per­spek­ty­wę dłu­gie­go cza­su na roz­my­śla­nia, zada­je­sz sobie pyta­nie: co trze­ba było odpo­wie­dzieć?

5. Rozwiązania zagadek

Zagad­ka 1: ¬­(¬­B → O) mówi, że fał­szy­wa jest impli­ka­cja mate­rial­na. To zaś zna­czy, że poprzed­nik (¬B) jest praw­dzi­wy, a następ­nik (O) fał­szy­wy. Mamy więc ­¬B, ¬­O. Ana­lo­gicz­ne rozu­mo­wa­nie prze­pro­wa­dzo­ne dla ¬­(¬­O → C) daje ­¬O, ¬­C.

Zagad­ka 2: Przy­naj­mniej jed­na z impli­ka­cji jest fał­szy­wa. To zna­czy: wedle rozu­mo­wa­nia z roz­wią­za­nia poprzed­niej zagad­ki, że przy­naj­mniej ­¬B i ¬­O lub ¬O i ¬­C. Tak czy siak, na pew­no ­¬O, a więc na pew­no Czę­sto­wój nie oglą­da tele­wi­zji.


Przy­pi­sy:
* Zna­ne mi słow­ni­ki języ­ka Yau­tja tak napraw­dę nie zawie­ra­ją infor­ma­cji, jak w ory­gi­na­le brzmią okre­sy warun­ko­we. Nato­mia­st, na wszel­ki wypa­dek, Czy­tel­ni­ko­wi może przy­dać się infor­ma­cja, że logi­ka jest gkei’moun (łatwa), honor to in’tekai, dha-via­th to poraż­ka, a twar­de mię­so to kian­de ame­dha.

** Bio­rąc pod uwa­gę sztucz­no­ść umiesz­cza­nia w nawia­sa­ch opcji zwią­za­ny­ch z rodza­jem rze­czow­ni­ków lub cza­sow­ni­ków, od tej chwi­li będę pisał tak, jak­bym kie­ro­wał tek­st do kobie­ty. Bo tek­stów kie­ro­wa­ny­ch do męż­czy­zn i tak jest za dużo.


Rafał Urba­niak – Jest logi­kiem i filo­zo­fem. Ukoń­czył stu­dia magi­ster­skie w Gdań­sku, dok­to­rat w Cal­ga­ry, habi­li­ta­cję w War­sza­wie. Logi­ka go fascy­nu­je i chce się tą odro­bi­ną zro­zu­mie­nia logi­ki, jaką posia­da, podzie­lić.

Tek­st jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samy­ch warun­ka­ch 3.0 Pol­ska. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chce­sz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przej­dź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy