Artykuł

Raymond M. Smullyan: Nieszczęsny dualista

Pewnego razu był sobie dualista, który wierzył, że ciało i umysł to odrębne substancje. Nie dociekał wprawdzie, jak oddziałują one ze sobą – kwestię tę uznawał za jedną z „tajemnic” życia – był jednak pewny, że są odrębne.

Najnowszy numer: Oblicza sprawiedliwości

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 1 czerwca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Nieste­ty, ów dual­ista wiódł nieznośnie bolesne życie – nie ze wzglę­du na swo­je filo­zoficzne poglądy, ale ze zgoła innego powodu. Co gorsza, miał niezbite dowody empiryczne na to, że do koń­ca swoich dni nie zaz­na ulgi. Niczego nie prag­nął bardziej niż tego, by umrzeć. Samobójst­wo jed­nak odstrasza­ło go z następu­ją­cych powodów: (1) nie chci­ał, aby jego śmierć dotknęła innych ludzi; (2) obaw­iał się, że ode­branie sobie życia jest moral­nie złe; (3) bał się, że być może ist­nieją zaświaty, przez co nie chci­ał ryzykować wiecznej kary za swój czyn. Nasz nieszczęs­ny dual­ista był zatem bard­zo zdes­per­owany.

Pewnego dnia odkry­to wspani­ałe lekarst­wo! Jego skutkiem był całkow­ity zanik duszy czy umysłu przy zachowa­niu dokład­nie takich samych funkcji ciała. Oso­ba zaży­wa­ją­ca to lekarst­wo nie prze­chodz­iła najm­niejszej zauważal­nej zmi­any: jej ciało wciąż zachowywało się tak, jak gdy­by miało duszę. Nawet najbliższy przy­ja­ciel, a tym bardziej postron­ny obser­wa­tor, nie mógł­by odkryć, że dana oso­ba zażyła lek, chy­ba, że sama by to ujawniła.

Jak myśli­cie: czy ist­nie­nie takiego leku jest wyłącznie czczą fan­tazją? A jeśli dop­uścimy jego możli­wość, to czy zde­cy­dowal­ibyś­cie się je zażyć? Czy uważal­ibyś­cie to za niemoralne, a może za równoz­naczne z samobójst­wem? Czy Pis­mo Święte wspom­i­na, że jego stosowanie jest zabro­nione? Rzecz jas­na, ciało wciąż speł­ni­ało­by swo­je ziem­skie obow­iąz­ki. Inne pytanie: załóżmy, że two­ja żona wzięła­by taki lek, a ty byś o tym wiedzi­ał. Zdawałbyś sobie sprawę, że nie ma ona duszy, a mimo wszys­tko zachowu­je się jak gdy­by ją posi­adała. Czy mniej byś ją przez to kochał?

Powróćmy jed­nak do naszej his­to­ryj­ki: nasz dual­ista był rzecz jas­na przeszczęśli­wy. Mógł on (a właś­ci­wie – jego dusza) wresz­cie zniknąć w taki sposób, by uniknąć wskazanych wcześniej prob­lemów. Po raz pier­wszy od wielu lat położył się do łóż­ka z lekkim sercem, mówiąc: „Jutro rano pójdę do apte­ki i kupię ten lek. Dni mojego cier­pi­enia dobieg­ną wresz­cie koń­ca”. Z tą właśnie myślą zapadł w spoko­jny sen.

Naraz jed­nak wydarzyła się zadzi­wia­ją­ca rzecz. Zna­jomy naszego dual­isty, który wiedzi­ał o lekarst­wie, a także rozu­mi­ał nieszczęś­cie swego przy­ja­ciela, postanow­ił mu pomóc. W środ­ku nocy, kiedy dual­ista twar­do spał, zakradł się do domu i wstrzyknął mu lekarst­wo. Następ­nego dnia ciało dual­isty – rzecz jas­na pozbaw­ione duszy – prze­budz­iło się, poszło do apte­ki i kupiło lek. Dual­ista wró­cił do domu. „Naresz­cie zaz­nam spoko­ju” – powiedzi­ał tuż przed zaży­ciem sub­stancji. Następ­nie połknął ją i czekał odpowied­ni czas, po którym – jak głosiła ulot­ka – lekarst­wo zacznie dzi­ałać. Kiedy jed­nak wyz­nac­zona godz­i­na minęła, dual­ista krzyknął ze złoś­cią: „Do dia­bła, to nic nie dało! Bez wąt­pi­enia wciąż mam duszę i cier­pię dokład­nie tak samo jak przedtem!”.

Czy ta his­to­ryj­ka nie sugeru­je, iż być może z dual­izmem jest coś odrobinę nie tak?

Przełożył Jacek Jaroc­ki


Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Wesprzyj nasz projekt

Polecamy