Artykuł

Robert Audi: Filozofia może nam pomóc w wyeliminowaniu nierozsądnych oczekiwań wobec życia

Wywiad z prof. Robertem Audim, jednym z najbardziej wpływowych obecnie filozofów amerykańskich.

Najnowszy numer: Jak działa język?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 2 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2015 nr 2, s. 30–33. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Czy życie ma sens? Jeśli tak, to jaki?

Ang­iel­skie słowo mean­ing, wchodzące w skład zwro­tu oznacza­jącego sens życia (the mean­ing of life), ma kil­ka znaczeń. Może na przykład odnosić się do celu, znaczenia lub intencji. Pyta­jąc o sens życia, zazwyczaj mamy na myśli coś, czemu moż­na by przyp­isać ostate­czne znacze­nie lub doniosłość. Doniosłość ta może, ale nie musi, być uję­ta teo­log­icznie. Wypowiadam się tutaj jako filo­zof, nie chcę zakładać żad­nej konkret­nej teologii. Wierzę, że i filo­zof może wnieść coś wartoś­ciowego do dyskusji na tem­at sen­su życia.

Załóżmy, że w tym pyta­niu chodzi o to, czy dobre życie musi być sen­sowne. Nie widzę, w jaki sposób dobre życie mogło­by nie mieć sen­su. Ktoś wiodą­cy dobre życie mógł­by uważać je za pozbaw­ione sen­su, był­by jed­nak najzwycza­jniej w błędzie. Nie jest czymś rozsąd­nym uważać swo­je życie za dobre, a jed­nocześnie za pozbaw­ione sen­su, tylko dlat­ego, że np. nie dzieje się w nim nic szczegól­nie ważnego. Oczy­wiś­cie takie pode­jś­cie do prob­le­mu sen­su życia wyma­ga reflek­sji nad tym, co kon­sty­tu­u­je dobre życie. Filo­zo­fowie (i nie tylko) napisali dużo i prze­ważnie wartoś­ciowych rzeczy na ten tem­at. Przekonu­ją­ca i częs­to udzielana odpowiedź brz­mi: dobre życie zaw­iera dostate­cznie dużą ilość wsob­nie wartoś­ciowych (dobrych) doświad­czeń. Dla mnie doświad­czenia te obe­j­mu­ją relac­je międzyosobowe, takie jak miłość, zarówno jej okazy­wanie, jak i bycie jej adresatem. Pośród dóbr wsob­nych wyróżniłbym także dobra moralne i este­ty­czne. Są i inne, w tym dobra duchowe.

W jakich okolicznościach człowiek stawia sobie pytanie o sens życia?

Niek­tórzy zada­ją sobie to pytanie w obliczu decyzji o swo­jej przyszłoś­ci. Czy dać pier­wszeńst­wo rodzinie, czy kari­erze? Czy warto się tym prze­j­mować? Jak pozostaw­ić po sobie jak­iś trwały ślad? Itd. Moż­na też wyobraz­ić sobie staw­ian­ie tego pyta­nia w sytu­acji roz­paczy, np. na progu decyzji o samobójst­wie. Także ktoś porus­zony tym, że dobrym ludziom przy­trafia się zły los, może pytać, czy życie ma sens. Pytać o to mogą również filo­zo­fowie i wiele innych osób. I to nie tylko z czys­tej cieka­woś­ci. Odpowiedź ma prze­cież wpływ na to, jak postępu­je­my, jakie mamy relac­je z inny­mi, czego uczymy naszych dzieci, w co wierzymy.

Czy istnieje uniwersalna odpowiedź na pytanie o sens życia, czy też jest ona uzależniona od tego, kogo się o to pyta? Czy wystarczy mieć poczucie sensowności życia, aby było ono sensowne?

Jeśli sens życia sprowadza­my do kwestii wartoś­ci życia, wów­czas może­my powiedzieć, że życie wielu ludzi ma wartość. Nie jest to jed­nak odpowiedź na pytanie, czy ludzkie życie w ogól­noś­ci (ludzi żyją­cych w przeszłoś­ci, ter­aźniejs­zoś­ci i przyszłoś­ci) i z koniecznoś­ci ma wartość. Przyj­mu­jąc to, co wiemy o przeszłoś­ci i ter­aźniejs­zoś­ci, moglibyśmy zapy­tać, czy to, co dobre w ludzkim doświad­cze­niu, takim jakim je znamy, prze­waża nad tym, co złe. Skła­ni­am się ku myśle­niu, że tak właśnie jest – w pewnym sen­sie poma­ga mi w tym fakt, że wiele doświad­czeń, i tych przeszłych, i przyszłych, jest zakry­tych przed nami – wąt­pię jed­nak, aby moż­na było tego dowieść. Jeśli chodzi o przyszłość, moż­na, jak sądzę, rozsąd­nie założyć, że w ogól­nym bilan­sie ludzkiego życia nadal będzie prze­ważać to, co pozy­ty­wne. Wiara religi­j­na może obe­j­mować wiz­ję naszego życia po śmier­ci, i jeśli jest to życie nieskońc­zone (albo nawet jeśli skońc­zone, ale o określonym charak­terze), wów­czas wzięte jako całość (obe­j­mu­jącą także życie po śmier­ci) może w ostate­cznym rozra­chunku okazać się dobre i sen­sowne bez wzglę­du na to, według jakich rozsąd­nych kry­ter­iów sen­sownoś­ci byśmy je mierzyli.

Czy wystarczy, że nasze życie jest wypełnione przyjemnymi doświadczeniami, aby było sensowne?

Sama przy­jem­ność nie czyni życia sen­sownym. Może­my sobie wyobraz­ić maszynę, która tak sty­mu­lowała­by mózg, że ten gen­erował­by czyste doz­na­nia przy­jem­noś­ci. Może­my też wyobraz­ić sobie sadys­tę zada­jącego ból swo­jej ofierze. Zgod­nie z moją kon­cepcją wartoś­ci, nawet gdy­by ilość przy­jem­noś­ci, jakiej doz­nawał­by sadys­ta, była wiel­ka, nadal była­by to zła przy­jem­ność. Ten przykład pokazu­je nie tylko, że sama przy­jem­ność nie jest w stanie nadać nasze­mu życiu sen­su, ale pokazu­je również, że przy­jem­ność może być czymś złym i że ostate­cz­na oce­na doty­czą­ca wartoś­ci danego doświad­czenia – obe­j­mu­ją­ca wartoś­ci moralne, a także tzw. anty­wartoś­ci – może być ujem­na, nawet pomi­mo tego, że gdy­by brać pod uwagę samo doz­nawanie przy­jem­noś­ci, oce­na ta była­by bard­zo pozy­ty­w­na.

Czy życie przepełnione złem moralnym bądź pozbawione miłości może być życiem sensownym?

Przyjmi­jmy, że sadys­ta wspom­ni­any powyżej niewiele cier­pi, za to ma dużo sadysty­cznej przy­jem­noś­ci. Czy powin­niśmy wobec tego uznać, że jego życie nie ma sen­su? Jest to do pomyśle­nia – skła­ni­am się jed­nak do innego poglą­du, wedle którego życie takiego sadysty miało­by sens, tyle że negaty­wny. W życiu pozbaw­ionym miłoś­ci ma miejsce poważny brak wartoś­ci, co nie znaczy, że miłość jest jedynym źródłem wartoś­ci w życiu. Pon­ad­to, cho­ci­aż powiedzi­ałem, że dobre życie ma sens z koniecznoś­ci, nie sug­erowałem przez to, że dobro życia jest jedynym ele­mentem nada­ją­cym życiu sens. Skła­ni­am się ku myśle­niu, że moral­na jakość życia jest istot­na dla jego sen­su; warto też wziąć pod uwagę oso­biste osiąg­nię­cia jed­nos­tek. Mogą być one różnego rodza­ju – być wyraza­mi miłoś­ci, akta­mi tworzenia pięk­na, wychowa­nia dzieci, pole­gać na okazy­wa­niu cier­pią­cym tros­ki.

Moż­na zatem mieć sen­sowne życie, które dobre nie jest, a przy­na­jm­niej nie bez zas­trzeżeń. Moż­na wnieść wiele wartoś­ci, np. w dziedzinie sztu­ki, filo­zofii, dobroby­tu ludzi, dostrze­gać wartość tego wszys­tkiego, a mimo to cią­gle cier­pieć i nie zre­al­i­zować więk­szoś­ci swoich ideałów. Cho­ci­aż bez wąt­pi­enia takie życie przy­czy­nia się do dobra, to fakt ten nie czyni tego życia dobrym w sobie. Z powyższej uwa­gi wyni­ka jed­nak coś ważnego: życie jest sen­sowne w odniesie­niu do dobra, na przykład dzię­ki temu, że jest wewnętrznie (samo w sobie) dobre, albo w istot­ny sposób wnosi wkład w coś innego, co jest dobre.

Czy fakt nieuniknioności śmierci nie przekreśla sensowności życia?

To, co dobre, nie musi trwać wiecznie. Z drugiej jed­nak strony, jest czymś nat­u­ral­nym uważać, że im dłużej trwa to, co dobre, tym lep­iej (cho­ci­aż nie zawsze okazu­je się to prawdą). Zarówno chrześ­ci­jańst­wo, jak i wiele innych religii obiecu­ją życie wieczne. To wspani­ała obiet­ni­ca, ale nie musimy, nie powin­niśmy sądz­ić, że przyj­mu­jąc skońc­zoność ludzkiego życia, musimy je uważać za pozbaw­ione sen­su. Też sam teizm nie doma­ga się takiego myśle­nia. Skońc­zone życie może być dobre, miłe Bogu, naz­nac­zone twór­c­zoś­cią, obdarowywaniem i byciem obdarowanym miłoś­cią.

Jakie znaczenie dla sensu życia ma istnienie bądź nieistnienie Boga?

Załóżmy, że w tym pyta­niu chodzi o Boga kocha­jącego, takiego, który jest przed­miotem czci w religii chrześ­ci­jańskiej. Jeśli uznamy, że tak rozu­mi­any Bóg jest wszech­wiedzą­cy, wszech­moc­ny, a także doskonale dobry, wów­czas może­my też założyć, że Bóg nie stworzył­by nas, nie troszcząc się o nas, nie dba­jąc bez­in­tere­sown­ie o nasze dobro. Moż­na jed­nak pytać, jak to możli­we, że zostal­iśmy stworzeni przez tak opisanego Boga, a mimo to zna­j­du­je­my się w świecie zaw­ier­a­ją­cym zło, jakiego tutaj zaz­na­je­my. Na tym pole­ga prob­lem zła, o którym pisałem w jed­nej z moich książek (zob. pole­caną pub­likację auto­ra: Ratio­nal­i­ty and Reli­gious Com­mit­ment, Oxford: Oxford Uni­ver­si­ty Press, 2011) i które­mu poświę­cona jest sze­ro­ka lit­er­atu­ra. Tutaj ograniczę się do stwierdzenia, że nie uważam, aby ten prob­lem był nierozwiązy­wal­ną przeszkodą dla racjon­al­nego teiz­mu. Nie sądzę też, aby zło w ludzkiej his­torii musi­ało prowadz­ić nas do kon­kluzji, że życie nie ma sen­su. Jeśli ktoś jest przy­bity ist­nie­niem zła, powinien uznać, że źródło sen­su w życiu leży właśnie w zwal­cza­niu zła, zwal­cza­niu igno­rancji, cier­pi­enia czy pozbaw­ia­jącego nadziei ubóst­wa.

Co życiu Pana Profesora nadawało sens?

W moim życiu, mówię to z radoś­cią, jest wiele źródeł sen­su. Kocham i jestem kochany. Piszę i jestem czy­tany. Nauczam i uczę się od innych. Życzę ludziom dobrze i spo­tykam się z życ­zli­woś­cią. Mógłbym tak wyliczać dłu­go. Mam też nadzieję, że podob­ne źródła sen­su w swoim życiu mogło­by wskazać wiele osób, i że coraz więcej z tych źródeł będzie udzi­ałem coraz więk­szej licz­by ludzi. Ist­nieje wiele możli­woś­ci, których nie wymieniłem. Nieste­ty, niek­tóre z rzeczy nada­ją­cych sens moje­mu życiu dla wielu osób nie są nawet dostęp­ne. Dlat­ego też dąże­nie do tego, aby doświad­czenia nada­jące sens uczynić częś­cią życia każdej oso­by, samo w sobie jest dla mnie źródłem sen­su. I mam nadzieję, że dąże­nie to może stać się źródłem sen­su dla coraz więk­szej licz­by innych osób.

Jaką rolę odgrywa filozofia w poszukiwaniu sensu życia, a może też w przeżywaniu sensownego życia?

Filo­zofia potrafi wyjaś­ni­ać nasze poję­cie sen­su, nasze ideały, nasze metody, i wiele innych rzeczy. Może nam też pomóc w wye­lim­i­nowa­niu nierozsąd­nych oczeki­wań. Pozwala nam opisy­wać liczne źródła sen­su i rozpraw­iać o nich z inny­mi osoba­mi. Filo­zofia to ważny i stanow­ią­cy dro­gowskaz ele­ment w dąże­niu, które opisałem powyżej.

Jak ważna jest popularyzacja filozofii?

Pop­u­laryza­c­ja filo­zofii, jeśli przeprowadzana na dobrym poziomie, jest wartoś­ciową częś­cią kul­tu­ry. Filo­zofia ma wpływ na moral­ność, poli­tykę, religię, sztukę, na idee i kwest­ie wszelkiego rodza­ju. Pod­chodzi do badanych w jej ramach kwestii w sposób niespo­tykany w innych dyscy­plinach; uży­wa­jąc swoistych metod badaw­czych, anal­izy i wyjaśnienia, które zna­j­du­ją zas­tosowanie w wielu aspek­tach życia.

Mam nadzieję, że dzię­ki pop­u­laryza­cji filo­zofii pow­stanie wiele wartoś­ciowych tek­stów, dają­cych prawdzi­wą przy­jem­ność w trak­cie lek­tu­ry, że pop­u­laryza­c­ja przy­czyni się do pow­sta­nia wielu ciekawych dyskusji oraz że niek­tóre z osób, które w ten sposób zain­tere­su­ją się filo­zofią, zaczną ją stu­diować na uni­w­er­syte­tach.


Robert Audi – Pro­fe­sor Uni­w­er­syte­tu Notre Dame, wśród licznych dziedzin jego zain­tere­sowań moż­na wymienić epis­te­mologię, etykę, teorię wartoś­ci, filo­zofię społeczną, teologię nat­u­ral­ną. Jeśli chodzi o jego pozafilo­zoficzne pas­je, uwiel­bia muzykę klasy­czną, której słucha przy każdej możli­wej okazji.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­kaW pełnej wer­sji graficznej moż­na go przeczy­tać > tutaj.

< Powrót do spisu treś­ci numeru 2/2015: Sens życia.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy