Artykuł

Robert Audi: Filozofia może nam pomóc w wyeliminowaniu nierozsądnych oczekiwań wobec życia

Wywiad z prof. Robertem Audim, jednym z najbardziej wpływowych obecnie filozofów amerykańskich.

Najnowszy numer: Esencja piękna

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 24 stycznia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filozofuj” 2015 nr 2, s. 30–33. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Czy życie ma sens? Jeśli tak, to jaki?

Angielskie słowo meaning, wchodzące w skład zwrotu oznaczającego sens życia (the meaning of life), ma kilka znaczeń. Może na przykład odnosić się do celu, znaczenia lub intencji. Pytając o sens życia, zazwyczaj mamy na myśli coś, czemu można by przypisać ostateczne znaczenie lub doniosłość. Doniosłość ta może, ale nie musi, być ujęta teologicznie. Wypowiadam się tutaj jako filozof, nie chcę zakładać żadnej konkretnej teologii. Wierzę, że i filozof może wnieść coś wartościowego do dyskusji na temat sensu życia.

Załóżmy, że w tym pytaniu chodzi o to, czy dobre życie musi być sensowne. Nie widzę, w jaki sposób dobre życie mogłoby nie mieć sensu. Ktoś wiodący dobre życie mógłby uważać je za pozbawione sensu, byłby jednak najzwyczajniej w błędzie. Nie jest czymś rozsądnym uważać swoje życie za dobre, a jednocześnie za pozbawione sensu, tylko dlatego, że np. nie dzieje się w nim nic szczególnie ważnego. Oczywiście takie podejście do problemu sensu życia wymaga refleksji nad tym, co konstytuuje dobre życie. Filozofowie (i nie tylko) napisali dużo i przeważnie wartościowych rzeczy na ten temat. Przekonująca i często udzielana odpowiedź brzmi: dobre życie zawiera dostatecznie dużą ilość wsobnie wartościowych (dobrych) doświadczeń. Dla mnie doświadczenia te obejmują relacje międzyosobowe, takie jak miłość, zarówno jej okazywanie, jak i bycie jej adresatem. Pośród dóbr wsobnych wyróżniłbym także dobra moralne i estetyczne. Są i inne, w tym dobra duchowe.

W jakich okolicznościach człowiek stawia sobie pytanie o sens życia?

Niektórzy zadają sobie to pytanie w obliczu decyzji o swojej przyszłości. Czy dać pierwszeństwo rodzinie, czy karierze? Czy warto się tym przejmować? Jak pozostawić po sobie jakiś trwały ślad? Itd. Można też wyobrazić sobie stawianie tego pytania w sytuacji rozpaczy, np. na progu decyzji o samobójstwie. Także ktoś poruszony tym, że dobrym ludziom przytrafia się zły los, może pytać, czy życie ma sens. Pytać o to mogą również filozofowie i wiele innych osób. I to nie tylko z czystej ciekawości. Odpowiedź ma przecież wpływ na to, jak postępujemy, jakie mamy relacje z innymi, czego uczymy naszych dzieci, w co wierzymy.

Czy istnieje uniwersalna odpowiedź na pytanie o sens życia, czy też jest ona uzależniona od tego, kogo się o to pyta? Czy wystarczy mieć poczucie sensowności życia, aby było ono sensowne?

Jeśli sens życia sprowadzamy do kwestii wartości życia, wówczas możemy powiedzieć, że życie wielu ludzi ma wartość. Nie jest to jednak odpowiedź na pytanie, czy ludzkie życie w ogólności (ludzi żyjących w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości) i z konieczności ma wartość. Przyjmując to, co wiemy o przeszłości i teraźniejszości, moglibyśmy zapytać, czy to, co dobre w ludzkim doświadczeniu, takim jakim je znamy, przeważa nad tym, co złe. Skłaniam się ku myśleniu, że tak właśnie jest – w pewnym sensie pomaga mi w tym fakt, że wiele doświadczeń, i tych przeszłych, i przyszłych, jest zakrytych przed nami – wątpię jednak, aby można było tego dowieść. Jeśli chodzi o przyszłość, można, jak sądzę, rozsądnie założyć, że w ogólnym bilansie ludzkiego życia nadal będzie przeważać to, co pozytywne. Wiara religijna może obejmować wizję naszego życia po śmierci, i jeśli jest to życie nieskończone (albo nawet jeśli skończone, ale o określonym charakterze), wówczas wzięte jako całość (obejmującą także życie po śmierci) może w ostatecznym rozrachunku okazać się dobre i sensowne bez względu na to, według jakich rozsądnych kryteriów sensowności byśmy je mierzyli.

Czy wystarczy, że nasze życie jest wypełnione przyjemnymi doświadczeniami, aby było sensowne?

Sama przyjemność nie czyni życia sensownym. Możemy sobie wyobrazić maszynę, która tak stymulowałaby mózg, że ten generowałby czyste doznania przyjemności. Możemy też wyobrazić sobie sadystę zadającego ból swojej ofierze. Zgodnie z moją koncepcją wartości, nawet gdyby ilość przyjemności, jakiej doznawałby sadysta, była wielka, nadal byłaby to zła przyjemność. Ten przykład pokazuje nie tylko, że sama przyjemność nie jest w stanie nadać naszemu życiu sensu, ale pokazuje również, że przyjemność może być czymś złym i że ostateczna ocena dotycząca wartości danego doświadczenia – obejmująca wartości moralne, a także tzw. antywartości – może być ujemna, nawet pomimo tego, że gdyby brać pod uwagę samo doznawanie przyjemności, ocena ta byłaby bardzo pozytywna.

Czy życie przepełnione złem moralnym bądź pozbawione miłości może być życiem sensownym?

Przyjmijmy, że sadysta wspomniany powyżej niewiele cierpi, za to ma dużo sadystycznej przyjemności. Czy powinniśmy wobec tego uznać, że jego życie nie ma sensu? Jest to do pomyślenia – skłaniam się jednak do innego poglądu, wedle którego życie takiego sadysty miałoby sens, tyle że negatywny. W życiu pozbawionym miłości ma miejsce poważny brak wartości, co nie znaczy, że miłość jest jedynym źródłem wartości w życiu. Ponadto, chociaż powiedziałem, że dobre życie ma sens z konieczności, nie sugerowałem przez to, że dobro życia jest jedynym elementem nadającym życiu sens. Skłaniam się ku myśleniu, że moralna jakość życia jest istotna dla jego sensu; warto też wziąć pod uwagę osobiste osiągnięcia jednostek. Mogą być one różnego rodzaju – być wyrazami miłości, aktami tworzenia piękna, wychowania dzieci, polegać na okazywaniu cierpiącym troski.

Można zatem mieć sensowne życie, które dobre nie jest, a przynajmniej nie bez zastrzeżeń. Można wnieść wiele wartości, np. w dziedzinie sztuki, filozofii, dobrobytu ludzi, dostrzegać wartość tego wszystkiego, a mimo to ciągle cierpieć i nie zrealizować większości swoich ideałów. Chociaż bez wątpienia takie życie przyczynia się do dobra, to fakt ten nie czyni tego życia dobrym w sobie. Z powyższej uwagi wynika jednak coś ważnego: życie jest sensowne w odniesieniu do dobra, na przykład dzięki temu, że jest wewnętrznie (samo w sobie) dobre, albo w istotny sposób wnosi wkład w coś innego, co jest dobre.

Czy fakt nieuniknioności śmierci nie przekreśla sensowności życia?

To, co dobre, nie musi trwać wiecznie. Z drugiej jednak strony, jest czymś naturalnym uważać, że im dłużej trwa to, co dobre, tym lepiej (chociaż nie zawsze okazuje się to prawdą). Zarówno chrześcijaństwo, jak i wiele innych religii obiecują życie wieczne. To wspaniała obietnica, ale nie musimy, nie powinniśmy sądzić, że przyjmując skończoność ludzkiego życia, musimy je uważać za pozbawione sensu. Też sam teizm nie domaga się takiego myślenia. Skończone życie może być dobre, miłe Bogu, naznaczone twórczością, obdarowywaniem i byciem obdarowanym miłością.

Jakie znaczenie dla sensu życia ma istnienie bądź nieistnienie Boga?

Załóżmy, że w tym pytaniu chodzi o Boga kochającego, takiego, który jest przedmiotem czci w religii chrześcijańskiej. Jeśli uznamy, że tak rozumiany Bóg jest wszechwiedzący, wszechmocny, a także doskonale dobry, wówczas możemy też założyć, że Bóg nie stworzyłby nas, nie troszcząc się o nas, nie dbając bezinteresownie o nasze dobro. Można jednak pytać, jak to możliwe, że zostaliśmy stworzeni przez tak opisanego Boga, a mimo to znajdujemy się w świecie zawierającym zło, jakiego tutaj zaznajemy. Na tym polega problem zła, o którym pisałem w jednej z moich książek (zob. polecaną publikację autora: Rationality and Religious Commitment, Oxford: Oxford University Press, 2011) i któremu poświęcona jest szeroka literatura. Tutaj ograniczę się do stwierdzenia, że nie uważam, aby ten problem był nierozwiązywalną przeszkodą dla racjonalnego teizmu. Nie sądzę też, aby zło w ludzkiej historii musiało prowadzić nas do konkluzji, że życie nie ma sensu. Jeśli ktoś jest przybity istnieniem zła, powinien uznać, że źródło sensu w życiu leży właśnie w zwalczaniu zła, zwalczaniu ignorancji, cierpienia czy pozbawiającego nadziei ubóstwa.

Co życiu Pana Profesora nadawało sens?

W moim życiu, mówię to z radością, jest wiele źródeł sensu. Kocham i jestem kochany. Piszę i jestem czytany. Nauczam i uczę się od innych. Życzę ludziom dobrze i spotykam się z życzliwością. Mógłbym tak wyliczać długo. Mam też nadzieję, że podobne źródła sensu w swoim życiu mogłoby wskazać wiele osób, i że coraz więcej z tych źródeł będzie udziałem coraz większej liczby ludzi. Istnieje wiele możliwości, których nie wymieniłem. Niestety, niektóre z rzeczy nadających sens mojemu życiu dla wielu osób nie są nawet dostępne. Dlatego też dążenie do tego, aby doświadczenia nadające sens uczynić częścią życia każdej osoby, samo w sobie jest dla mnie źródłem sensu. I mam nadzieję, że dążenie to może stać się źródłem sensu dla coraz większej liczby innych osób.

Jaką rolę odgrywa filozofia w poszukiwaniu sensu życia, a może też w przeżywaniu sensownego życia?

Filozofia potrafi wyjaśniać nasze pojęcie sensu, nasze ideały, nasze metody, i wiele innych rzeczy. Może nam też pomóc w wyeliminowaniu nierozsądnych oczekiwań. Pozwala nam opisywać liczne źródła sensu i rozprawiać o nich z innymi osobami. Filozofia to ważny i stanowiący drogowskaz element w dążeniu, które opisałem powyżej.

Jak ważna jest popularyzacja filozofii?

Popularyzacja filozofii, jeśli przeprowadzana na dobrym poziomie, jest wartościową częścią kultury. Filozofia ma wpływ na moralność, politykę, religię, sztukę, na idee i kwestie wszelkiego rodzaju. Podchodzi do badanych w jej ramach kwestii w sposób niespotykany w innych dyscyplinach; używając swoistych metod badawczych, analizy i wyjaśnienia, które znajdują zastosowanie w wielu aspektach życia.

Mam nadzieję, że dzięki popularyzacji filozofii powstanie wiele wartościowych tekstów, dających prawdziwą przyjemność w trakcie lektury, że popularyzacja przyczyni się do powstania wielu ciekawych dyskusji oraz że niektóre z osób, które w ten sposób zainteresują się filozofią, zaczną ją studiować na uniwersytetach.


Robert Audi – Profesor Uniwersytetu Notre Dame, wśród licznych dziedzin jego zainteresowań można wymienić epistemologię, etykę, teorię wartości, filozofię społeczną, teologię naturalną. Jeśli chodzi o jego pozafilozoficzne pasje, uwielbia muzykę klasyczną, której słucha przy każdej możliwej okazji.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 PolskaW pełnej wersji graficznej można go przeczytać > tutaj.

< Powrót do spisu treści numeru 2/2015: Sens życia.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy