Artykuł Kognitywistyka

Robert Kryński, Monika Wojciechowicz: Ex_Machina czyli test Turinga w filmowej fabule

Czym jest sztuczna inteligencja? Dlaczego dążymy do jej stworzenia? Jak poznać, czy artefakt wykazuje inteligencję podobną do ludzkiej? Dlaczego poznanie tego jest ważne? Jakie mogą być konsekwencje stworzenia ducha w maszynie? Pytania te podejmuje film Ex machina, którego światowa premiera miała miejsce w styczniu tego roku.

Najnowszy numer: Esencja piękna

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 24 stycznia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filozofuj” 2015 nr 3, s. 48–49. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


To miał być test Turinga. Właściwie coś więcej. W klasycznym teście Turinga człowiek nie widzi, czy jego rozmówca jest człowiekiem, czy maszyną. Sama rozmowa ma to rozstrzygnąć. Człowiek ma spore pole manewru. Podejrzewając, że ma do czynienia z maszyną, może próbować zapędzić ją w kozi róg, serwując cały arsenał chwytów językowych: aluzje, pytania podchwytliwe, subtelne wieloznaczności, grę słów, może też użyć wyrażeń emocjonalnie nacechowanych, by sprawdzić, jaką reakcję wywołają. Co by było, gdyby odpowiedzi były tak trafne, subtelne i wyważone, że człowiek miałby silne przekonanie, że konwersował z drugim człowiekiem, że w trakcie rozmowy poznawał jego charakter, osobowość, temperament, poglądy, nastawienia, emocje, jego filozofię życia itp., a po zakończeniu testu okazałoby się, że jego rozmówcą było pudełko z układami scalonymi i migającymi diodami? Mógłby wówczas powiedzieć: „Psiakrew, kto by pomyślał, że to pudełko ma jakąś psychikę, że mam do czynienia z czymś inteligentnym!”. Jednak konwersujące pudełko to słaba imitacja naturalnej inteligencji. Czego mu brakuje? Próbują to pokazać twórcy filmu Ex machina, proponując o wiele bogatszą, a momentami trzymającą w napięciu wersję testu Turinga.

Na ekranie młody, zdolny programista, który wygrywa kilkudniowy pobyt w posiadłości swego szefa, od początku wie, że ma do czynienia z maszyną. Szef, genialny miliarder, pokazuje mu bowiem swój najnowszy wynalazek – Avę, androidkę o sylwetce baletnicy i pięknej, dziewczęcej twarzy. Na czym w takim razie miałby polegać test? Odpowiedź poznajemy dopiero w samej końcówce filmu, ale od samego początku wiadomo, że nie na samej konwersacji. Kolejne sesje między człowiekiem a maszyną zamieniają się w romans. Jeśli sztuczna inteligencja winna umieć nawiązywać relacje tego typu, to Ava zdaje test. Twórcy filmu uznali jednak – i słusznie – że to nie wystarczy. Sztuczna inteligencja w wersji kobiecej jako dama do towarzystwa (tę rolę gra Kyoko, która nie umie nawet mówić) nie odzwierciedla z pewnością tego, co istotne w byciu obdarzonym umysłem. Co zatem jest istotne? Niewątpliwie jedną z takich cech jest posiadanie intencji i celów, do których się dąży, i umiejętność organizowania środków, konstruowania narzędzi, aranżowania sytuacji i instrumentalizacja własnego zachowania (włącznie z kłamstwem, udawaniem) – wszystko po to, by cele te osiągać. Rewolucja informatyczna, która umożliwiła tworzenie coraz bardziej wyrafinowanych testów Turinga, to emanacja tej właśnie cechy człowieka. Człowiek używa maszyn do swoich celów. Czy miarą inteligencji maszyn miałaby być umiejętność używania np. ludzi? Byłaby to niezbyt miła perspektywa, która skądinąd została efektowanie pokazana w filmie Matrix. Używanie czegoś zakłada poza tym, że można to wyrzucić lub – jeśli zawadza – zniszczyć, gdy przestanie być potrzebne. To jeszcze mniej miła perspektywa, przed którą przestrzegają tacy naukowcy, jak Stephen Hawking, czy biznesmeni, jak Bill Gates. Ex machina wpisuje się w tę perspektywę. Ava zdaje test.

Czy sztuczna inteligencja byłaby nam wroga? Mogłoby się wydać, że tak. Dlaczego? Jeśli ma imitować ludzkie cechy, a ludzie bywają wrodzy nawet wobec siebie nawzajem, to przypuszczalnie sztuczna inteligencja również odziedziczy cechy swych twórców. Świetnie jest to ukazane w filmie. Twórca Avy to postać – najdelikatniej mówiąc – mało sympatyczna. W istocie jest to gbur, który nie zauważył, że jego pracownik jest speszony i zestresowany nie tyle jego bogactwem i „majestatem”, ile sposobem przyjęcia. Obleśny moczymorda, który spocony kładzie się na łóżku swojego gościa. Wyrachowany bufon z rozdmuchanym do gigantycznych rozmiarów ego, który drugiego człowieka traktuje niemal tak samo instrumentalnie jak maszyny. Odrażający typ wyposażony w mózg o nieprzeciętnej mocy obliczeniowej. Ktoś taki musi zignorować to, że w momencie, gdy w maszynie zapłonie świadomość, przestaje ona być po prostu obiektem, narzędziem, maszyną, a staje się podmiotem, partnerem, osobą. Ktoś o takim profilu moralnym staje się ojcem sztucznej inteligencji. Konsekwencje są łatwe do przewidzenia… Może pesymizm co do postawy sztucznej inteligencji (o ile taka powstanie) wobec nas płynie stąd, że ci, którzy stworzą ducha w maszynie, też niemal na pewno zignorują ten moment? W tak wrażliwej strukturze jak psychika może wystarczyć zaledwie moment…


Robert Kryński – Absolwent filozofii, redaktor, wydawca. Hobby: zabawa z synami – Karolem i Adamem.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 PolskaW pełnej wersji graficznej można go przeczytać > tutaj.

< Powrót do spisu treści.



Właściwie każdy z nas mógłby nim być. Inteligentny, sympatyczny rudzielec odbiera gratulacje na smartfonie, gdy jak z nieba spada na niego główna wygrana w firmowym konkursie. Kolejne ujęcie to lot helikopterem, a potem można delektować się już każdym dniem. Skoncentrowany na emocjach, wzruszający i przerażający obraz Ex Machina to także film liryczny. Surowe, panoramiczne kolaże wolnej i bezkresnej natury (górskie potoki, lodowiec, lasy) współgrają z kameralnym klimatem ascetycznych wnętrz (szkło, beton, stal, elektronika), w których rozgrywa się narracja. Jeśli dodamy do tego zmysłową i powściągliwą kobiecą sylwetkę (gustownie skonstruowaną z twarzy, dłoni i stóp ludzkich) uwięzionej androidki, to w takim anturażu pytanie o istotę człowieczeństwa i samoświadomości nabiera odpowiedniego klimatu.

Parafrazując Kopernika, można by powiedzieć, że inteligencja lepsza wypiera gorszą. Przykład można by znaleźć chociażby w wyginięciu homo neanderthalensis w wyniku rozprzestrzenienia się homo sapiens. Czy w przypadku sztucznej inteligencji i nas czeka ten sam los? Czy traktowani jak prymitywne hominidy, porozumiewające się prymitywnym językiem i narzędziami, rzeczywiście będziemy musieli wyginąć? Jeśli podstawą samoświadomości byłaby wyobraźnia i empatia, rokowania nie musiałyby być tak złe, ale gdy dodamy do tego zdolność manipulacji i kłamstwa, optyka zmienia się drastycznie. A przecież jasna i ciemna strona przeplatają się nieustannie.

Spójna układanka Ex Machiny porusza i pobudza do myślenia, idealnie bowiem dotyka tematów, które nas nurtują: od pytań o istotę człowieczeństwa ze smaczkami nawiązującymi do Wittgensteina, testu Turinga, pokoju „czarno-białej” Mary czy ewolucji samoświadomości, po ochronę danych osobowych w świecie wirtualnym. Oszczędność słów i potęgująca napięcie ścieżka dźwiękowa (elektroniczne basy) dopełniają dystopijnego przesłania. Przenikanie się dwóch światów, wysublimowana i bezwzględna sztuczna inteligencja – fani science fiction powinni być zadowoleni. W końcu kto wie, dokąd zmierzamy…


Monika Wojciechowicz – Menedżer – absolwentka MBA, prawnik, autorka wielu publikacji w dziedzinach zarządzania i humanizmu w ekonomii.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 PolskaW pełnej wersji graficznej można go przeczytać > tutaj.

< Powrót do spisu treści.


Zachęcamy do dyskusji pod tekstem lub na naszym fanpage’u.


czas: 1 godz. 48 min.
reżyseria: Alex Garland
scenariusz: Alex Garland
gatunek: Thriller, Sci-Fi
produkcja: Wielka Brytania
premiera: 20 marca 2015 (Polska) 21 stycznia 2015 (świat)

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy