Filozofia przyrody Opracowania Przegląd prasy

Samotni we Wszechświecie?

Dziedzina nauki zajmująca się życiem pozaziemskim jest niestabilna, zawiera wiele pytań i mało odpowiedzi. Nawet jej nazwa nie jest do końca ustalona: egzobiologia, kosmobiologia, a może bioastronomia? Pozostaje jednak pewne, że zajmuje się ona jednym z najbardziej nurtujących ludzkość pytań: czy coś jeszcze żyje we Wszechświecie?

Najnowszy numer: Nowy człowiek?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2017 można zamówić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 23 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „TUTAJ”.

Wyda­je się, że w Kos­mosie ist­nieje więcej sposobów na bycie światem martwym niż żywym. W doty­chcza­sowych bada­ni­ach astronomowie odkry­wali plan­e­ty gazowe, lodowe, mroczne, całkiem małe i te gigan­ty­czne; zaob­ser­wowali ogromne chmury i zbadali ruchy ciał niebies­kich i nanieśli na mapę nie­ba mil­iony gwiazd. Nie znaleźli jed­nak jeszcze ani jed­nego przekonu­jącego dowodu na ist­nie­nie życia pozaziem­skiego. Doty­chcza­sowe bada­nia i wyobraże­nia są budowane na myśli o tym, jak być powin­no. Są to przy­puszczenia, opinie i ide­olo­gie, które nigdy wcześniej nie wydawały się być tak subiek­ty­wne, jak w tym przy­pad­ku.

Brak dowodów nie jest dowodem braku

Joel Achen­bach, autor artykułu Dlaczego jeszcze tu nie przyle­cieli? A może jesteśmy zupełnie sami?, pisze żar­to­bli­wie:

Nie mamy żad­nej solid­nej wiedzy na tem­at choć­by jed­nego obcego mikro­ba, samot­nego zar­o­d­ni­ka, a tym bardziej zderza­ka z prze­latu­jącego statku kos­micznego.

Jed­nak brak dowodów to nie dowód braku. Wielu naukow­ców na pod­staw­ie rów­nań praw­dopodobieńst­wa speku­lowało o możli­woś­ci wys­tąpi­enia życia poza naszą plan­etą. Według obliczeń Car­la Sagana tylko na może ist­nieć mil­ion cywiliza­cji tech­nicznych. Bardziej powś­ciągli­wy Frank Drake zaniżał tę liczbę do dziesię­ciu tysię­cy. Z kolei scep­tyk, Ben Zuck­er­man, nie miał w sobie cienia nadziei: we Wszechświecie jesteśmy sami.

Zostańmy jed­nak przy możli­woś­ci ist­nienia życia pozaziem­skiego. Jak miało­by ono wyglą­dać? Gdzie go szukać? Czego się spodziewać?

Człowiek jest ekstrawa­gancką, hałaśli­wą i towarzyską for­mą życia, jakoś­ciowo różniącą się od skał, gazu i pyłu, jak na ironię stwor­zoną z tego samego, wręcz banal­nego mate­ri­ału, jakim są pier­wiast­ki, które wys­tępu­ją w całym Wszechświecie. Myśląc o odnalezie­niu życia w Kos­mosie, w ludz­kich umysłach tworzą się wiz­je istot rozum­nych, humanoidal­nych, podob­nych do nas. W dużej mierze te wyobraże­nia pochodzą z lat czter­dzi­estych, kiedy to w miasteczku Roswell wielokrot­nie zaob­ser­wowano lata­ją­cy spodek, a w jego wraku znaleziono dom­nie­mane ciało kos­mi­ty. Ale czy isto­ty, które potrafią pokony­wać przestrzeń kos­miczną, dały­by się tak łat­wo zła­pać i wys­taw­ić w muzeum w Roswell?

Ciekawym spostrzeże­niem jest tak zwany Paradoks Fer­miego. Teo­re­ty­cznie ludzie dys­ponu­ją­cy odpowied­ni­mi zasoba­mi finan­sowy­mi i cza­sowy­mi mogli­by skol­o­ni­zować Drogę Mleczną w ciągu mil­iona lat. Nasuwa się więc pytanie: dlaczego starsze cywiliza­c­je jeszcze tego nie zro­biły? Odpowiedzi jest wiele. Niek­tórzy uważa­ją, że kos­mi­ci są wśród nas, ale się nie ujaw­ni­a­ją; inni twierdzą, że nas obser­wu­ją, ale nie ingeru­ją w nasz świat. Są też zwolen­ni­cy teorii starożyt­nych astronomów, która mówi, że isto­ty pozaziem­skie ist­ni­ały kiedyś na Zie­mi i zostaw­iły po sobie śla­dy, na przykład w postaci wiel­kich budowli, ale z jakiegoś powodu opuś­ciły nas. Wytłu­macze­nie podob­ne do naszych real­iów jest bła­he: podróże kos­miczne są zbyt kosz­towne i czasochłonne. Biorąc pod uwagę, że gwiaz­da położona najbliżej nas, która mogła­by być kandy­datem na cen­trum układu plan­e­tarnego jest odd­alona o czter­dzieś­ci trylionów kilo­metrów, to ostat­nie wytłu­macze­nie wyda­je się być praw­dopodob­ne.

Badania na Ziemi

Nie mając możli­woś­ci badań na innych plan­e­tach, wielu naukow­ców robi to na Zie­mi w warunk­ach, do których my, jako ludzie, nie jesteśmy przys­tosowani. Pen­ny Boston, amerykańs­ki naukowiec, spędza dużo cza­su w meksykańskiej jask­i­ni Vil­la Luz, do której wejś­cie bez mas­ki gazowej grozi śmier­cią.

Całe życie chci­ałam pole­cieć w kos­mos, na inną plan­etę. Biorąc pod uwagę mój wiek, bliżej chy­ba nie trafię.

 mówi Boston.

W ciem­nej, wilgo­t­nej i zalanej wodą jask­i­ni, gdzie ist­nieje ryzyko zaraże­nia się malar­ią i dengą albo naty­ch­mi­as­towej śmier­ci od pod­muchu tlenku węgla, Boston bada metab­o­lizm wys­tępu­ją­cych tam mikroor­ga­nizmów i ich wpływ na geologię jask­i­ni. W najwięk­szej komorze jask­i­ni, zwanej Wielką Salą, z sufi­tu zwisają galaretkowe struk­tu­ry roboc­zo nazy­wane “glutka­mi”. Są to odchody drob­nous­tro­jów. Trudne dla nas warun­ki są dla nich niezbędne do życia. “Glut­ki” są dobrym przykła­dem, że życie nie wyma­ga światła słonecznego, foto­syn­tezy czy czys­tego powi­etrza. Czy podob­ne formy życia mogą więc wys­tępować pod powierzch­nią Marsa? Czy życie może ist­nieć “tylko trochę” czy potrze­bu­je całego ekosys­te­mu? Nie zapom­i­na­jmy, że jask­inia Vil­la Luz jest częś­cią całego ekosys­te­mu Zie­mi.

Przykładów życia w takich warunk­ach na Zie­mi są dziesiąt­ki. Dają one nadzieję na odnalezie­nie czegoś podob­ne­go we Wszechświecie. Aby otworzyć nowy rozdzi­ał w bada­ni­ach nad życiem wystar­czył­by jeden dowód, jed­na niepo­zostaw­ia­ją­ca wąt­pli­woś­ci skamieli­na. Ludzkość musi jed­nak uzbroić się w cier­pli­wość ponieważ, jak maw­iał Carl Sagan, nadzwycza­jne twierdzenia wyma­ga­ją nadzwycza­jnych dowodów.

Poszukiwania niewiadomego

Na przykładzie poszuki­wań kos­mitów bard­zo wiele moż­na dowiedzieć się o człowieku i o jego naturze. Jesteśmy ciekawski­mi poszuki­wacza­mi, którzy w swoich wyobraże­ni­ach szuka­ją w Kos­mosie po pros­tu lep­szej wer­sji siebie. Nie­jasne jest, czy nasz mózg na dłuższą metę jest zaletą. Prze­cież mamy wady i popeł­ni­amy błędy. Nasza autode­struk­cyjność objaw­ia się w budowa­niu bomb, zatruwa­niu wody i zanieczyszcza­niu powi­etrza, nie wspom­i­na­jąc już o niszczą­cych relac­jach w obrę­bie włas­nego gatunku.

Czy koniecznoś­cią jest, aby rozumne isto­ty pozaziem­skie były takie jak my? Być może warun­ki, w których żyją, nie wyma­ga­ją posi­ada­nia rąk, oczu czy mózgu; być może te isto­ty mają diame­tral­nie inne cele, inne postrze­ganie rzeczy­wis­toś­ci, inne sposo­by przetr­wa­nia. Możli­we jest też, że przy spotka­niu z nimi nie będziemy mogli odnaleźć odpowied­niego kanału komu­nika­cyjnego, jakim zasad­nic­zo powin­na być nasza “dusza”.

Może niewiele się od nich nauczymy. Wielki moment kontaktu może po prostu przypomni nam, że najbardziej chcemy znaleźć lepszą wersję siebie — istoty, którą prawdopodobnie będziemy musieli stworzyć sami, z naszych własnych pierwiastków, tu na Ziemi.

— pisze na koniec swo­jego tek­stu Joel Achen­bach.

Opra­cow­ała: Lena Parac­ka

Źródło: Nation­al Geo­graph­ic

Fot.: Greg Rakozy. Labeled for reuse, https://unsplash.com/photos/oMpAz-DN-9I

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

1 komentarz

Kliknij, aby skomentować

  • Jeśli dobro i zło (mówiąc oględ­nie) jest równie praw­dop­doob­ne jak życie — a wyda­je się że jest jego nierozłączną częś­cią — to żad­na cywiliza­c­ja nie może żyć tak dłu­go, żeby osią­gnac stan roz­wo­ju do podórży (anty­graw­itac­je czy inne na dziś dla nas niere­alne kwest­ie techn­log­iczne). na przykłądzie ludzi — ludzkość dąży do samoza­głady: oszust­wa na żywnoś­ci i medyzynie będa pier­wsze przed zagroże­niem nuk­learnym. Ludzkie ciało (i mózg) ule­ga już stop­niowej degradacji — na koniec będziemy nie do użytku bez ‘rurek; i chemii i będziemy umier­ać mło­do wyglą­da­jąc staro. Nie mamy sznas bo jesteśmy taaa­cy mali, jeśli chodzi o śred­nią intencji jaki­mi dys­ponu­je. My nei jesteśmy na żad­nym najwyższym ani nawet wysokim stop­niu rowo­ju — nie może­my sobie na dziś wyobraz­ić dalej, tak jak kijan­ka nie wyobraża sobie trans­for­ma­cji do gadów i ssaków .. . Jesteśmy żyją­cym EGo, i jest to niezmiereni smutne, zwazy­wszy że udao nam się wye­wolu­ować do jakiejkol­wiek inteligencji.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy