Artykuł

Sidey Myoo: Od gier wideo do światów wirtualnych

Sieć traktujemy na ogół jako przestrzeń wtórną w stosunku do tego, co nazywamy rzeczywistością. Wystarczy jednak rzut oka na to, jak ludzie traktują zdobycze techniki, by zdać sobie sprawę, że nie są one już jedynie dodatkiem do zewnętrznego świata. Wprost przeciwnie, niejednokrotnie czynią one życie człowieka przyjemniejszym czy bardziej kolorowym, a przez to – bardziej atrakcyjnym.

Najnowszy numer: Zagadka tożsamości

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne> tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 7 marca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tek­st uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 6 (12), s. 41–43. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Współ­cze­sny futu­ro­log Ray Kurz­we­il w książ­ce Nad­cho­dzi Oso­bli­wo­ść. Kie­dy czło­wiek prze­kro­czy gra­ni­ce bio­lo­gii napi­sał, że rze­czy­wi­sto­ść wir­tu­al­na, w coraz więk­szym stop­niu przy­na­le­żąc do naszej codzien­no­ści, umac­nia swo­je zna­cze­nie jako sfe­ra dla wia­ry­god­ne­go doświad­cze­nia: komu­ni­ka­cji, codzien­nej aktyw­no­ści, odczu­wa­nia. W nawią­za­niu do Kurz­we­ila war­to zasta­no­wić się, dla­cze­go świa­ty 3D mia­ły­by być tymi wybra­ny­mi wśród tak wie­lu róż­ny­ch form, jakie zapeł­nia­ją sieć. Odpo­wia­da­jąc na powyż­sze pyta­nie, moż­na wska­zać na dwie kwe­stie i jeden feno­men.

Transfer człowieka do wirtualnego świata

Pierw­sza kwe­stia zwią­za­na jest z roz­wo­jem tech­no­lo­gii – pro­ce­sem bez­sprzecz­nie zauwa­żal­nym i sta­le nabie­ra­ją­cym tem­pa. Zacznij­my od tego, że w ostat­ni­ch lata­ch rośnie „przy­wią­zy­wa­nie” do róż­ne­go typu urzą­dzeń i inter­fej­sów, któ­re sta­ły się wydaj­ne i zado­wa­la­ją­ce pod wzglę­dem spraw­no­ści dzia­ła­nia. To z kolei spo­wo­do­wa­ło, że coraz czę­ściej i sze­rzej pośred­ni­czą one w reali­za­cji życio­wy­ch potrzeb. Obec­nie widok osób wpa­trzo­ny­ch w wyświe­tla­cz smart­fo­na, np. w środ­ka­ch komu­ni­ka­cji, jest cał­kiem zwy­czaj­ny. Nie­rzad­ko na twa­rzy taki­ch osób poja­wia się uśmie­ch, tak jak­by zapo­mnia­ły one o ota­cza­ją­cym je fizycz­nym (real­nym) świe­cie. Sytu­acja taka stwa­rza wra­że­nie, że to, co się dzie­je wokół nich w świe­cie fizycz­nym (real­nym), nie ma dla nich więk­sze­go zna­cze­nia, gdyż to, co naj­waż­niej­sze, roz­gry­wa się dzię­ki obec­no­ści w sie­ci. Po pierw­sze więc cho­dzi o wydaj­ną i anga­żu­ją­cą użyt­kow­ni­ka tech­no­lo­gię.

Dru­ga kwe­stia doty­czy natu­ry ludz­kie­go postrze­ga­nia, co wią­że się z rze­czy­wi­sto­ścią, w jakiej czło­wiek żyje (w tzw. realu, skrót: rl), czy­li trój­wy­mia­ro­wo­ścią (z uwzględ­nie­niem czwar­te­go wymia­ru, jakim jest czas). Gra­fi­ka 3D to wła­śnie trzy wymia­ry, czy­li naj­bliż­sza czło­wie­ko­wi prze­strzeń. Tyle że ta wir­tu­al­na prze­strzeń, choć wyświe­tla­na na pła­ski­ch wyświe­tla­cza­ch, jest tak prze­ko­nu­ją­ca, że oso­bom uży­wa­ją­cym inter­fej­sów, zwłasz­cza taki­ch jak np. Ocu­lus Rift, zda­rza się na chwi­lę odchy­lić urzą­dze­nie, by upew­nić się, czy ist­nie­je coś bar­dziej real­ne­go niż świat wir­tu­al­ny. W ten spo­sób taka oso­ba potwier­dza, że prze­strzeń wir­tu­al­na jest bar­dzo prze­ko­nu­ją­ca, a wrę­cz narzu­ca­ją­ca się. Opi­sa­ny przy­kład poka­zu­je, że róż­ni­ce mię­dzy rze­czy­wi­sto­ścią wir­tu­al­ną i fizycz­ną (real­ną) mogą się zacie­rać. Jak pisze Sher­ry Tur­kle w słyn­nej książ­ce Life on the Scre­en: Iden­ti­ty in the Age of Inter­net, symu­la­cja może stać się nie­moż­li­wa do odróż­nie­nia od rze­czy­wi­sto­ści fizycz­nej (real­nej). Po dru­gie więc cho­dzi o czło­wie­ka chęt­ne­go do poszu­ki­wa­nia wra­żeń tak­że lub przede wszyst­kim w rze­czy­wi­sto­ści wir­tu­al­nej.

Zacieranie się granic

Feno­men, na któ­ry koniecz­nie trze­ba zwró­cić uwa­gę, to zja­wi­sko immer­sji, czy­li zanu­rze­nia np. w świat gier wideo. Głę­bo­ka immer­sja powsta­je w przy­pad­ku dłu­go­trwa­łe­go prze­by­wa­nia w rze­czy­wi­sto­ści wir­tu­al­nej, zwłasz­cza przy zasto­so­wa­niu odci­na­ją­cy­ch od rl immer­syj­ny­ch urzą­dzeń, taki­ch jak wspo­mnia­ny Ocu­lus. Wej­ście do świa­ta jakiejś gry może stwa­rzać wra­że­nie prze­nie­sie­nia się do nie­go, umy­sł może się zatra­cić, wrę­cz zapo­mnieć o świe­cie fizycz­nym (real­nym). Zda­rza się, że efekt ten dzia­ła nawet wte­dy, gdy oso­ba prze­by­wa­jąc w rl, men­tal­nie jest w takim stop­niu zaan­ga­żo­wa­na w grę wideo, że wciąż o niej myśli, ocze­ku­jąc na zalo­go­wa­nie – powrót do świa­ta gry. To wła­śnie jest dzia­ła­nie immer­sji, któ­re zatrzy­mu­je umy­sł w danym miej­scu w sie­ci lub w grze wideo, bez wąt­pie­nia kusząc praw­dzi­wy­mi prze­ży­cia­mi, emo­cja­mi, eks­cy­tu­jąc doświad­cze­niem nowo­ści wyni­ka­ją­cej z dozna­wa­ny­ch wra­żeń lub moż­li­wo­ści spo­tka­nia kogoś inte­re­su­ją­ce­go. Pod­da­nie się tej magne­tycz­nej sile, któ­rą moż­na wyobra­zić sobie jako wcią­ga­ją­cy wir, może spra­wić – jak pisze Naomi S. Baron w książ­ce Always On. Lan­gu­age in an Onli­ne and Mobi­le World – że:

jeśli spę­dza­my wię­cej cza­su, komu­ni­ku­jąc się wir­tu­al­nie niż face to face, wzmac­nia­my nasze słab­sze związ­ki [wir­tu­al­ne], a sil­ne [real­ne] – słab­ną.

Wyobraź­my sobie gra­cza wideo, któ­ry posia­da na gło­wie urzą­dze­nie HMD (Head-Moun­ted Display), w ręce trzy­ma kon­tro­ler (choć zapew­ne może­my już ocze­ki­wać kon­tro­le­rów bio­nicz­ny­ch, opar­ty­ch o tech­no­lo­gię EEG), i że jego inten­cjo­nal­no­ść jest cał­ko­wi­cie prze­kie­ro­wa­na do świa­ta gry lub świa­ta wir­tu­al­ne­go podob­ne­go do gry. Przy­kład ten nie musi zresz­tą doty­czyć wyra­fi­no­wa­ny­ch sytu­acji, taki­ch jakie stwa­rza­ją np. gry wideo; wystar­czy wspo­mnieć choć­by o kil­ku­go­dzin­nym prze­sia­dy­wa­niu na Face­bo­oku, cią­głej aktyw­no­ści na Snap­cha­cie lub Twit­te­rze albo na inny­ch fora­ch – to zim­mer­sjo­no­wa­nie.

Postaw­my pyta­nie – co takie­go tkwi w świa­ta­ch wir­tu­al­ny­ch, że immer­sja potra­fi tak sil­nie wpły­wać na wybo­ry doko­ny­wa­ne nie tyl­ko w nich, ale i w świe­cie fizycz­nym (real­nym)? Cho­dzi o sytu­acje, gdy świa­do­mie lub nie­świa­do­mie oso­by decy­du­ją się, przy­naj­mniej na jakiś czas (np. na kil­ka tygo­dni), przej­ść do świa­ta wir­tu­al­ne­go i tym samym ode­rwać się od rl. Pod­cho­dzę z uwa­gą i sza­cun­kiem do tego typu wybo­rów, zwłasz­cza jeśli zhar­mo­ni­zo­wa­nie mię­dzy obie­ma rze­czy­wi­sto­ścia­mi daje pozy­tyw­ny efekt. Zapad­nię­cie na dłuż­szy czas w jeden z wir­tu­al­ny­ch świa­tów dla wła­snej, bez­in­te­re­sow­nej przy­jem­no­ści może w oczy­wi­sty spo­sób przy­nie­ść nega­tyw­ne skut­ki, wyni­ka­ją­ce z bra­ku zain­te­re­so­wa­nia i degra­da­cji spraw
pozo­sta­wio­ny­ch w rl.

Jestem prze­ko­na­ny, że w przy­szło­ści zanu­rze­nie w rze­czy­wi­sto­ść wir­tu­al­ną będzie ina­czej inter­pre­to­wa­ne, być może wią­zać się będzie z codzien­ną aktyw­no­ścią w spo­sób kon­wen­cjo­nal­ny, oddzie­la­jąc przy tym jeden świat od dru­gie­go. Naj­pew­niej będzie­my mieć jesz­cze więk­szy niż dzi­siaj dostęp do jesz­cze bar­dziej eks­cy­tu­ją­cy­ch świa­tów wir­tu­al­ny­ch wraz z idą­cą za tym koniecz­no­ścią funk­cjo­no­wa­nia w dwó­ch rze­czy­wi­sto­ścia­ch. Jak pisze Der­rick de Kerc­kho­ve w książ­ce Inte­li­gen­cja otwar­ta. Naro­dzi­ny spo­łe­czeń­stwa sie­cio­we­go:

Ponie­waż coraz łatwiej jest ludziom doznać praw­dzi­wej obec­no­ści w wir­tu­al­nym oto­cze­niu, jest wiel­ce praw­do­po­dob­ne, że wkrót­ce prze­nio­są czę­ść swo­ich zajęć z „prze­strze­ni rze­czy­wi­stej” do śro­do­wi­sk wir­tu­al­ny­ch.

Wstęp do wielkich zmian

Dzi­siaj war­to roz­wa­żyć zyski i stra­ty wyni­ka­ją­ce z tego, że ktoś decy­du­je się na poważ­ne wej­ście w nową grę lub solid­ne zaist­nie­nie na jakimś por­ta­lu. Widzia­łem wie­le osób, dla któ­ry­ch otwar­ły się w taki­ch sytu­acja­ch nowe moż­li­wo­ści, a ich życie sta­ło się bogat­sze o nowe doświad­cze­nia. Ale mia­łem tak­że kon­takt z oso­ba­mi, któ­ry­ch życie w danym okre­sie poto­czy­ło się nie tak, jak­by sobie tego życzy­ły, gdyż ich zaan­ga­żo­wa­nie w sieć było tak wiel­kie, że degra­do­wa­ło ich codzien­no­ść w rl. Zmie­rzam do tego, że uwzględ­nia­jąc roz­wój tech­no­lo­gii oraz zaan­ga­żo­wa­nie w nią czło­wie­ka, trze­ba zda­wać sobie spra­wę z cza­so­wy­ch, zawo­do­wy­ch i emo­cjo­nal­ny­ch kon­se­kwen­cji, jakie one nio­są. Obec­nie o smart­fo­na­ch i lap­to­pa­ch nie moż­na mówić jedy­nie w kate­go­ria­ch zwy­kły­ch urzą­dzeń użyt­ko­wy­ch, ponie­waż są to inter­fej­sy, czę­sto ofe­ru­ją­ce tre­ści bar­dziej obie­cu­ją­ce niż te, któ­re spo­tkać moż­na w rl. Uwa­żam, że zmie­rza­my ku cza­som, w któ­ry­ch zapo­śred­ni­cze­nie będzie bar­dziej rady­kal­ne niż dotych­cza­so­we, a świa­ty wir­tu­al­ne będą ofe­ro­wa­ły wie­le atrak­cji nie­zna­ny­ch w świe­cie fizycz­nym. Prze­by­wa­nie w tych świa­ta­ch będzie dla jed­ny­ch potrze­bą zawo­do­wą, a dla inny­ch zwy­kłym spę­dza­niem wol­ne­go cza­su – świa­ty te będą na tyle obiek­tyw­ne i powszech­nie akcep­to­wa­ne, że sta­ną się rodza­jem rze­czy­wi­sto­ści, w któ­rej ludzie będą praw­dzi­wie dozna­wać i prze­ży­wać swój czas.


Sidey Myoo – Od 2007 pseu­do­nim nauko­wy prof. dr. hab. Micha­ła Ostro­wic­kie­go, filo­zo­fa i teo­re­ty­ka sztu­ki, pra­cow­ni­ka UJ oraz ASP w Kra­ko­wie. Inte­re­su­je się teo­rią sztu­ki, głów­nie sztu­ką współ­cze­sną, w tym elek­tro­nicz­ną. Od 2003 zaj­mu­je się rów­nież filo­zo­fią sie­ci i onto­elek­tro­ni­ką. W 2007 roku powo­łał Aca­de­mia Elec­tro­ni­ca  – nie­zin­sty­tu­cjo­na­li­zo­wa­ną uczel­nię, dzia­ła­ją­cą na wzór uni­wer­sy­tec­ki w śro­do­wi­sku elek­tro­nicz­nym Second Life.
www.sideymyoo.art.pl
www.academia-electronica.net
michal.ostrowicki@uj.edu.pl

Tek­st jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samy­ch warun­ka­ch 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chce­sz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przej­dź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy