Artykuł

Simon Blackburn: Prawda jest celem wszelkich dążeń intelektualnych

Wywiad z prof. Simonem Blackburnem, jednym z najbardziej znanych współczesnych filozofów brytyjskich, popularyzatorem filozofii, autorem licznych książek, w tym także na temat prawdy.

Najnowszy numer: Zagadka tożsamości

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne> tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 7 marca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tek­st uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 3 (9), s. 18–19. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Jak Pan Pro­fe­sor rozu­mie praw­dę?

Sądzę, że naj­le­piej będzie odwo­łać się do sytu­acji, w któ­rej ktoś coś stwier­dza, zaś słu­cha­cz (albo czy­tel­nik) reagu­je na to stwier­dze­nie sło­wa­mi: „to praw­da”. Waż­ne jest, aby­śmy uświa­do­mi­li sobie, że te sło­wa nie są żad­ną metau­wa­gą, komen­ta­rzem czy też pró­bą opi­su tego, co zosta­ło powie­dzia­ne. Są one raczej powtó­rze­niem czy też, jak to ujął Peter Straw­son, powie­dze­niem: dit­to albo „ja też tak uwa­żam”. Takie podej­ście do praw­dy czę­sto jest okre­śla­ne mia­nem defla­cyj­ne­go. Gdy roz­wa­ża­my je szcze­gó­ło­wiej, oka­zu­je się, że poję­cie praw­dy bar­dziej przy­po­mi­na narzę­dzie logicz­ne niż opi­so­wy orzecz­nik (pre­dy­kat) sto­su­ją­cy się do jed­ny­ch twier­dzeń, zaś do inny­ch nie. Oczy­wi­ście to jesz­cze nie mówi nam, czy war­to było docie­kać praw­dzi­wo­ści dane­go twier­dze­nia (są bowiem twier­dze­nia try­wial­ne). Nie mówi też, w jaki spo­sób tę praw­dzi­wo­ść stwier­dzić czy też – uży­wa­jąc słów Wil­lia­ma Jame­sa – „zasy­mi­lo­wać, potwier­dzić, stwier­dzić waż­no­ść” praw­dy w róż­ny­ch dzie­dzi­na­ch docie­kań.

Czy praw­da powin­na być celem docie­kań filo­zo­fów?

Do zary­so­wa­ne­go powy­żej opi­su moż­na dodać, że praw­da jest celem wszel­ki­ch dążeń inte­lek­tu­al­ny­ch. Nie moż­na z zado­wo­le­niem stwier­dzić, że p, jeśli nie jest tak, że p. Filo­zo­fo­wie pod tym wzglę­dem nie są wyjąt­ko­wi. Każ­dy rodzaj docie­kań oka­zu­je się poraż­ką, jeśli koń­czy się twier­dze­niem, że jest tak a tak, pod­czas gdy tak wca­le nie jest.

Jaką rolę odgry­wa praw­da w kul­tu­rze?

W naszym codzien­nym życiu jest nie­zmier­nie waż­ne, aby pra­wi­dło­wo usta­lić, jak się rze­czy mają. Jeśli­by mi powie­dzia­no, że coś jest nie­szko­dli­we, pod­czas gdy w rze­czy­wi­sto­ści oka­za­ło­by się tru­ci­zną, było­by to dla mnie strasz­ne i miał­bym wszel­kie pra­wo, aby czuć się oszu­ka­nym, uwa­żać, że uczy­nio­no mi krzyw­dę. Błęd­na infor­ma­cja może być fatal­na w swo­ich skut­ka­ch. Osią­gnię­cie suk­ce­su w życiu jest moż­li­we wte­dy, gdy pra­wi­dło­wo poj­mu­je­my, jaki jest świat. Są jed­nak­że dzie­dzi­ny, np. doty­czą­ce odle­głej histo­rii lub tek­stów reli­gij­ny­ch, w któ­ry­ch pew­ne opo­wie­ści funk­cjo­nu­ją rów­nie dobrze, bez wzglę­du na to, czy są one praw­dzi­we, czy nie. Tam cała kwe­stia praw­dy, któ­ra  prze­ciw­sta­wio­na jest mito­wi, fik­cji, ide­ali­za­cjom, uprosz­cze­niom, róż­nym mode­lom, przy­bli­że­niom czy meta­fo­rom, sta­je się otwar­ta. Być może ist­nie­ją dzie­dzi­ny docie­kań, w któ­ry­ch takie mity, mode­le, przy­bli­że­nia czy meta­fo­ry to wszyst­ko, na co może­my liczyć. W tego rodza­ju przy­pad­ka­ch nie powin­ni­śmy for­mu­ło­wać zde­cy­do­wa­ny­ch sądów, a jedy­nie pro­po­no­wać hipo­te­zy i wyty­czać ścież­ki dal­szy­ch badań.

Czy praw­da jest war­to­ścią samą w sobie, czy też raczej jedy­nie war­to­ścią uty­li­tar­ną (przyj­mo­wa­ną jako coś uży­tecz­ne­go)?

Myślę, że zasad­ni­czo to war­to­ść uty­li­tar­na: posia­da­nie prze­ko­na­nia, jak twier­dził szkoc­ki filo­zof Ale­xan­der Bain, jest przy­go­to­wa­niem do dzia­ła­nia. Tak więc praw­dzi­wo­ść prze­ko­na­nia to gwa­rant suk­ce­su w dzia­ła­niu. Nie­mniej jed­nak inter­na­li­zu­je­my tę war­to­ść (przy­swa­ja­my ją sobie), skut­kiem cze­go zaczy­na ona żyć wła­snym życiem, do tego stop­nia, że pro­te­stu­je­my, gdy nas się okła­mu­je, nawet wów­czas, gdy nie nie­sie to za sobą żad­ny­ch nega­tyw­ny­ch kon­se­kwen­cji. Rów­nież w tej sytu­acji jest to pewien rodzaj obra­zy dla naszej racjo­nal­no­ści i uza­sad­nio­ny powód, aby czuć ura­zę.

Jakie są głów­ne „grze­chy” popeł­nia­ne wobec praw­dy? Któ­re są naj­bar­dziej poważ­ne?

Ist­nie­je coś takie­go jak zwy­kły brak tro­ski o to, czy dane prze­ko­na­nie jest praw­dzi­we, czy fał­szy­we. Ist­nie­je kła­ma­nie wpro­st, samo­oszu­ki­wa­nie się, nie­dbal­stwo, brak cie­ka­wo­ści, leni­stwo, no i oczy­wi­ście nie­zdol­no­ść odróż­nie­nia tego, co waż­ne, od tego, co nie­waż­ne. Są to wszyst­ko przy­kła­dy ułom­no­ści w naszy­ch poczy­na­nia­ch wobec świa­ta i sie­bie nawza­jem.

Czy zaprze­cza­nie praw­dzie (lub kłam­stwo) może być cza­sa­mi uspra­wie­dli­wio­ne?

Tak. Kant uwa­żał, że nawet gdy­by sza­le­niec z sie­kie­rą w ręku pytał się nas, gdzie śpią nasze dzie­ci, to mie­li­by­śmy obo­wią­zek powie­dzieć praw­dę. Ten obo­wią­zek nie był­by wobec nie­go, bo jemu ta praw­da się nie nale­ży, ale wobec ludz­ko­ści. Słusz­nie Kan­ta kry­ty­ko­wa­no za zbyt wiel­ki rygo­ry­zm w tej kwe­stii. Sam mniej suro­wo pod­cho­dził do kwe­stii tzw. bia­ły­ch kłam­stw, któ­re raczej pole­ga­ją na uspo­ko­je­niu spo­łecz­ny­ch nie­po­ko­jów, niż mają na celu oszu­stwo.

Czy moż­na w uza­sad­nio­ny spo­sób postrze­gać praw­dę jako zagro­że­nie dla naszej wol­no­ści?

Praw­da jest istot­nym kom­po­nen­tem wol­no­ści. Pierw­sza rze­cz, jaką czy­nią tota­li­tar­ne bądź teo­kra­tycz­ne rzą­dy, to zwal­cza­nie prze­ciw­ny­ch opi­nii oraz kry­ty­cy­zmu. To zaś wyma­ga ucie­ka­nia się do kłam­stwa. Rok 1984 George’a Orwel­la jest wspa­nia­łą kopal­nią przy­kła­dów tego, jak w tota­li­tar­nym pań­stwie praw­da może zostać uci­szo­na. Zauważ­my, że w książ­ce Orwel­la pro­blem nie doty­czy tłu­mie­nia wol­no­ści sło­wa, ale wol­no­ści myśli. Ludzie mogą powie­dzieć, co zechcą, pod warun­kiem, że pań­stwo potra­fi spra­wić, aby chcie­li oni powie­dzieć jedy­nie to, cze­go pań­stwo sobie życzy.

Czy popu­la­ry­za­cja filo­zo­fii jest waż­na dla krze­wie­nia posta­wy sza­cun­ku dla praw­dy?

Z pew­no­ścią jest jed­nym z głów­ny­ch jego czyn­ni­ków. Filo­zo­fia w szko­ła­ch oka­za­ła się sku­tecz­na w ucze­niu dzie­ci od naj­młod­szy­ch lat sza­cun­ku dla odmien­ny­ch punk­tów widze­nia, pro­wa­dze­nia dys­ku­sji nie z zamia­rem zwy­cię­stwa, ale z zamia­rem odkry­wa­nia praw­dy. Filo­zo­fia jest zatem pierw­szym spo­śród leków na tru­ją­cą natu­rę nie­to­le­ran­cji czy sztyw­ne­go dogma­ty­zmu w moral­no­ści, poli­ty­ce czy reli­gii. Nawyk pyta­nia, czy to, co nam się mówi, jest praw­dą, jest nie­zwy­kle cen­ny, lecz i nie­wy­god­ny dla wie­lu ludzi, któ­rzy chcą reali­zo­wać swo­je cele na bazie mani­pu­la­cji.


Simon Black­burn – Eme­ry­to­wa­ny pro­fe­sor Uni­wer­sy­te­tu w Cam­brid­ge, pro­fe­sor wizy­tu­ją­cy w New Col­le­ge of the Huma­ni­ties w Lon­dy­nie oraz na Uni­wer­sy­te­cie Pół­noc­nej Karo­li­ny. Jego zain­te­re­so­wa­nia obej­mu­ją wie­le dzie­dzin filo­zo­fii. W wol­ny­ch chwi­la­ch spa­ce­ru­je lub żeglu­je.

Tek­st jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samy­ch warun­ka­ch 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chce­sz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przej­dź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy