Artykuł

Simon Blackburn: Prawda jest celem wszelkich dążeń intelektualnych

Wywiad z prof. Simonem Blackburnem, jednym z najbardziej znanych współczesnych filozofów brytyjskich, popularyzatorem filozofii, autorem licznych książek, w tym także na temat prawdy.

Najnowszy numer: Nowy człowiek?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2017 można zamówić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 23 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „TUTAJ”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 3 (9), s. 18–19. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Jak Pan Pro­fe­sor rozu­mie prawdę?

Sądzę, że najlepiej będzie odwołać się do sytu­acji, w której ktoś coś stwierdza, zaś słuchacz (albo czytel­nik) reagu­je na to stwierdze­nie słowa­mi: „to praw­da”. Ważne jest, abyśmy uświadomili sobie, że te słowa nie są żad­ną metauwagą, komen­tarzem czy też próbą opisu tego, co zostało powiedziane. Są one raczej powtórze­niem czy też, jak to ujął Peter Straw­son, powiedze­niem: dit­to albo „ja też tak uważam”. Takie pode­jś­cie do prawdy częs­to jest określane mianem defla­cyjnego. Gdy rozważamy je szczegółowiej, okazu­je się, że poję­cie prawdy bardziej przy­pom­i­na narzędzie log­iczne niż opisowy orzecznik (predykat) sto­su­ją­cy się do jed­nych twierdzeń, zaś do innych nie. Oczy­wiś­cie to jeszcze nie mówi nam, czy warto było dociekać prawdzi­woś­ci danego twierdzenia (są bowiem twierdzenia try­wialne). Nie mówi też, w jaki sposób tę prawdzi­wość stwierdz­ić czy też – uży­wa­jąc słów Willia­ma Jame­sa – „zasymilować, potwierdz­ić, stwierdz­ić ważność” prawdy w różnych dziedz­i­nach dociekań.

Czy praw­da powin­na być celem dociekań filo­zofów?

Do zarysowanego powyżej opisu moż­na dodać, że praw­da jest celem wszel­kich dążeń intelek­tu­al­nych. Nie moż­na z zad­owole­niem stwierdz­ić, że p, jeśli nie jest tak, że p. Filo­zo­fowie pod tym wzglę­dem nie są wyjątkowi. Każdy rodzaj dociekań okazu­je się porażką, jeśli kończy się twierdze­niem, że jest tak a tak, pod­czas gdy tak wcale nie jest.

Jaką rolę odgry­wa praw­da w kul­turze?

W naszym codzi­en­nym życiu jest niezmiernie ważne, aby praw­idłowo ustal­ić, jak się rzeczy mają. Jeśli­by mi powiedziano, że coś jest nieszkodli­we, pod­czas gdy w rzeczy­wis­toś­ci okaza­ło­by się tru­cizną, było­by to dla mnie straszne i miałbym wszelkie pra­wo, aby czuć się oszukanym, uważać, że uczyniono mi krzy­wdę. Błęd­na infor­ma­c­ja może być fatal­na w swoich skutkach. Osiąg­nię­cie sukce­su w życiu jest możli­we wtedy, gdy praw­idłowo poj­mu­je­my, jaki jest świat. Są jed­nakże dziedziny, np. doty­czące odległej his­torii lub tek­stów religi­jnych, w których pewne opowieś­ci funkcjonu­ją równie dobrze, bez wzglę­du na to, czy są one prawdzi­we, czy nie. Tam cała kwes­t­ia prawdy, która  prze­ci­w­staw­iona jest mitowi, fikcji, ide­al­iza­cjom, uproszczeniom, różnym mod­e­lom, przy­bliże­niom czy metaforom, sta­je się otwarta. Być może ist­nieją dziedziny dociekań, w których takie mity, mod­ele, przy­bliże­nia czy metafory to wszys­tko, na co może­my liczyć. W tego rodza­ju przy­pad­kach nie powin­niśmy for­mułować zde­cy­dowanych sądów, a jedynie pro­ponować hipotezy i wyty­czać ścież­ki dal­szych badań.

Czy praw­da jest wartoś­cią samą w sobie, czy też raczej jedynie wartoś­cią utyl­i­tarną (przyj­mowaną jako coś użytecznego)?

Myślę, że zasad­nic­zo to wartość utyl­i­tar­na: posi­adanie przeko­na­nia, jak twierdz­ił szkoc­ki filo­zof Alexan­der Bain, jest przy­go­towaniem do dzi­ała­nia. Tak więc prawdzi­wość przeko­na­nia to gwarant sukce­su w dzi­ała­niu. Niem­niej jed­nak inter­nal­izu­je­my tę wartość (przyswa­jamy ją sobie), skutkiem czego zaczy­na ona żyć włas­nym życiem, do tego stop­nia, że protes­tu­je­my, gdy nas się okła­mu­je, nawet wów­czas, gdy nie niesie to za sobą żad­nych negaty­wnych kon­sek­wencji. Również w tej sytu­acji jest to pewien rodzaj obrazy dla naszej racjon­al­noś­ci i uza­sad­niony powód, aby czuć urazę.

Jakie są główne „grzechy” popeł­ni­ane wobec prawdy? Które są najbardziej poważne?

Ist­nieje coś takiego jak zwykły brak tros­ki o to, czy dane przeko­nanie jest prawdzi­we, czy fałszy­we. Ist­nieje kła­manie wprost, samooszuki­wanie się, nied­balst­wo, brak cieka­woś­ci, lenist­wo, no i oczy­wiś­cie niez­dol­ność odróżnienia tego, co ważne, od tego, co nieważne. Są to wszys­tko przykłady ułom­noś­ci w naszych poczy­na­ni­ach wobec świa­ta i siebie nawza­jem.

Czy zaprzeczanie prawdzie (lub kłamst­wo) może być cza­sa­mi uspraw­iedli­wione?

Tak. Kant uważał, że nawet gdy­by sza­le­niec z siekierą w ręku pytał się nas, gdzie śpią nasze dzieci, to mielibyśmy obow­iązek powiedzieć prawdę. Ten obow­iązek nie był­by wobec niego, bo jemu ta praw­da się nie należy, ale wobec ludzkoś­ci. Słusznie Kan­ta kry­tykowano za zbyt wiel­ki rygo­ryzm w tej kwestii. Sam mniej surowo pod­chodz­ił do kwestii tzw. białych kłamstw, które raczej pole­ga­ją na uspoko­je­niu społecznych niepoko­jów, niż mają na celu oszust­wo.

Czy moż­na w uza­sad­niony sposób postrze­gać prawdę jako zagroże­nie dla naszej wol­noś­ci?

Praw­da jest istot­nym kom­po­nen­tem wol­noś­ci. Pier­wsza rzecz, jaką czynią total­i­tarne bądź teokraty­czne rządy, to zwal­czanie prze­ci­wnych opinii oraz kry­ty­cyz­mu. To zaś wyma­ga ucieka­nia się do kłamst­wa. Rok 1984 George’a Orwella jest wspani­ałą kopal­nią przykładów tego, jak w total­i­tarnym państ­wie praw­da może zostać ucis­zona. Zauważmy, że w książce Orwella prob­lem nie doty­czy tłu­mienia wol­noś­ci słowa, ale wol­noś­ci myśli. Ludzie mogą powiedzieć, co zechcą, pod warunk­iem, że państ­wo potrafi spraw­ić, aby chcieli oni powiedzieć jedynie to, czego państ­wo sobie życzy.

Czy pop­u­laryza­c­ja filo­zofii jest waż­na dla krzewienia postawy sza­cunku dla prawdy?

Z pewnoś­cią jest jed­nym z głównych jego czyn­ników. Filo­zofia w szkołach okaza­ła się skutecz­na w ucze­niu dzieci od najmłod­szych lat sza­cunku dla odmi­en­nych punk­tów widzenia, prowadzenia dyskusji nie z zami­arem zwycięst­wa, ale z zami­arem odkry­wa­nia prawdy. Filo­zofia jest zatem pier­wszym spośród leków na tru­jącą naturę nietol­er­ancji czy szty­wnego dog­matyz­mu w moral­noś­ci, poli­tyce czy religii. Nawyk pyta­nia, czy to, co nam się mówi, jest prawdą, jest niezwyk­le cen­ny, lecz i niewygod­ny dla wielu ludzi, którzy chcą real­i­zować swo­je cele na bazie manip­u­lacji.


Simon Black­burn – Emery­towany pro­fe­sor Uni­w­er­syte­tu w Cam­bridge, pro­fe­sor wiz­y­tu­ją­cy w New Col­lege of the Human­i­ties w Lon­dynie oraz na Uni­w­er­syte­cie Północ­nej Karoliny. Jego zain­tere­sowa­nia obe­j­mu­ją wiele dziedzin filo­zofii. W wol­nych chwilach spaceru­je lub żeglu­je.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­kaW pełnej wer­sji graficznej moż­na go przeczy­tać > tutaj.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy