Artykuł

Stanisław Judycki: Wolna wola i świat materialny

Wszyscy znamy te obrazy: fotografie satelitarne okrytej nocą kuli ziemskiej, na których wprawdzie dominuje granatowa czerń mórz i lądów, lecz jednocześnie jarzą się światła miast, a są one albo bardzo liczne i skupione, albo wśród bezmiaru ciemności błyszczą tylko poszczególne świetliste punkciki. Tak można widzieć ludzką wolną wolę w stosunku do reszty świata.

Najnowszy numer: Meandry percepcji

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 28 kwietnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tek­st uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 2 (8), s. 13–15. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Zgod­nie z tą meta­fo­rą wol­na wola nie tyl­ko roz­świe­tla świat ciem­nej i „napie­ra­ją­cej” na nas mate­rii, prze­ciw­sta­wia się jej domi­na­cji, lecz tak­że zmie­nia ją, kształ­tu­je. Przez mate­rię rozu­miem tu zarów­no „budu­lec” fizycz­ne­go kosmo­su, jak i nasze wła­sne cia­ło, nasze myśli, pla­ny, uczu­cia itd. Ta „mate­ria” pod­le­ga w jakiejś mie­rze wła­dzy i moż­li­wo­ściom dzia­ła­nia ludz­kiej wol­nej woli. Aby wyja­śnić sens tego porów­na­nia, zacznę od kwe­stii powią­za­nia wol­nej woli ze świa­do­mo­ścią, rozu­mem, war­to­ścio­wa­niem oraz uczu­cia­mi.

Integralna całość

Nie da się pomy­śleć wol­nej woli bez samo­świa­do­mo­ści: jak ktoś mógł­by chcieć cze­goś, gdy­by nie mógł sobie uświa­do­mić, cze­go chce? Wol­na wola była­by rów­nież nie­moż­li­wa bez zdol­no­ści do myśle­nia, a więc zdol­no­ści do dostrze­ga­nia związ­ków mię­dzy róż­no­ra­ki­mi tre­ścia­mi: nale­ży jakoś rozu­mieć to, cze­go się chce lub nie chce, ina­czej bowiem nie było­by moż­li­we jakie­kol­wiek chce­nie. Nie może być mowy o wol­nej woli rów­nież i wte­dy, gdy nie dostrze­ga się róż­nic mię­dzy war­to­ścia­mi. Gdy­by bowiem wszyst­ko jawi­ło się nam jako rów­no­war­to­ścio­we, wol­na wola nie mia­ła­by powo­dów, aby cokol­wiek wybie­rać. Tak samo, gdy­by­śmy na wszyst­ko reago­wa­li na tym samym pozio­mie uczu­cio­wym, pra­gnąc wszyst­kie­go w taki sam spo­sób, wol­na wola nie mia­ła­by „pali­wa”, aby móc w ogó­le „wystar­to­wać”. Stąd chciał­bym wycią­gnąć wnio­sek, że pro­blem wol­nej woli musi zawsze doty­czyć takiej isto­ty, któ­ra jest samo­świa­do­ma, posia­da rozum, jest zdol­na do war­to­ścio­wa­nia i do czu­ją­ce­go reago­wa­nia na war­to­ści.

Zależ­no­ść jest tu jed­nak rów­nież i odwrot­na. Mia­no­wi­cie samo­świa­do­mo­ść, rozum, war­to­ścio­wa­nie oraz uczu­cia nie były­by moż­li­we bez wol­nej woli. Pierw­szym jej dzia­ła­niem jest bowiem wytwo­rze­nie „dystan­su” pod­mio­tu do sie­bie, umoż­li­wie­nie spoj­rze­nia na sie­bie, swo­je myśli, inten­cje itd. nie­ja­ko z zewną­trz, tak jak­by były one czymś poza mną, a dopie­ro dru­gą jej funk­cją są decy­zje.

Bez „dystan­su do sie­bie” nie była­by moż­li­wa świa­do­mo­ść sie­bie, gdyż naj­pierw muszę „oddzie­lić się” od sie­bie teraź­niej­sze­go, abym mógł „zoba­czyć sie­bie” albo prze­szłe­go, albo przy­szłe­go. Bez „dystan­su” do tre­ści, któ­re poja­wia­ją się w mojej świa­do­mo­ści, nie było­by moż­li­we myśle­nie, a więc i rozum, bo muszę być w sta­nie na przy­kład roz­wa­żyć, czy dwa dodać dwa rów­na się pięć, czy raczej czte­ry. Aby zaś móc to roz­wa­żyć, nie mogę wyłącz­nie „auto­ma­tycz­nie” prze­twa­rzać napły­wa­ją­cy­ch dany­ch. Aby móc war­to­ścio­wać cokol­wiek, potrzeb­ny jest „dystans” wytwa­rza­ny przez wol­ną wolę, gdyż w innym wypad­ku reali­zo­wał­bym natych­mia­st to, co mnie aku­rat w tej chwi­li pocią­ga. Gdy­by nie ist­niał dystans wytwa­rza­ny przez wol­ną wolę, to uczu­cia wypeł­nia­ły­by mnie cał­ko­wi­cie, a więc nie był­bym isto­tą, któ­ra czu­je to a to, lecz jakimś „balo­nem” wypeł­nia­nym raz tymi, a raz inny­mi uczu­cia­mi. Tak więc wol­na wola jest czę­ścią inte­gral­nej cało­ści (totum inte­gra­le), jaką jest pod­miot pozna­nia i dzia­ła­nia. Wszyst­kie skład­ni­ki tej cało­ści pocią­ga­ją się wza­jem­nie z koniecz­no­ści.

Przewidywalność, przypadkowość i regres

Od pra­cza­sów ludz­kie­go myśle­nia prze­ciw­ni­cy uzna­nia ist­nie­nia wol­nej woli twier­dzi­li, że nie może być ona czymś rze­czy­wi­stym, gdyż albo czło­wiek pod­da­ny jest loso­wi, albo jest isto­tą cał­ko­wi­cie mate­rial­ną i jako taki jest on jed­nym z ele­men­tów olbrzy­miej sie­ci przy­czyn, któ­re nazy­wa­my świa­tem fizycz­nym. W wypad­ku losu lub fatum, nawet gdy­bym mu pod­le­gał, jeśli cho­dzi o to, co sta­nie się ze mną fizycz­nie, to nadal pozo­sta­wał­bym wol­ny wewnętrz­nie, na przy­kład poprzez nie­zgo­dę na to, co spro­wa­dza na mnie los.

W ostat­ni­ch lata­ch, w związ­ku z bada­nia­mi nad ludz­kim sys­te­mem ner­wo­wym i mózgiem, popu­lar­na sta­ła się nastę­pu­ją­ca figu­ra myślo­wa: gdy pre­cy­zyj­nie pozna­my sta­ny nasze­go mózgu i pra­wa nimi rzą­dzą­ce, będzie­my mogli prze­wi­dzieć, co ktoś uczy­ni, pomy­śli, na co się zde­cy­du­je w przy­szło­ści, a stąd będzie­my musie­li uznać, że wol­na wola nie ist­nie­je. W tej sytu­acji nale­ża­ło­by przy­jąć, że wewnętrz­nie doświad­cza­ne bycie wol­nym, nie­zde­ter­mi­no­wa­nym jest swo­iste­go rodza­ju zja­wi­skiem pozor­nym, pod któ­rym kry­je się fizycz­ne warun­ko­wa­nie przy­czy­no­we. W rze­czy­wi­sto­ści jeste­śmy zatem „auto­ma­ta­mi”, któ­rym tyl­ko się zda­je, iż dzia­ła­ją według wła­sny­ch wol­ny­ch decy­zji.

Wysu­wa­no tak­że zarzu­ty, że aby jakieś dzia­ła­nie mogło zostać uzna­ne za wol­ne, to nie mogą ist­nieć żad­ne jego przy­czy­ny: czy to czy­sto rozu­mo­we, czy też wyni­ka­ją­ce z róż­no­ra­ki­ch moty­wów lub cha­rak­te­ru dzia­ła­ją­cej oso­by itd. Jeże­li zaś wol­na wola mia­ła­by pole­gać na tym, że żad­ny­ch taki­ch przy­czyn nie ma, to jej dzia­ła­nia musia­ły­by zostać uzna­ne za cał­ko­wi­cie przy­pad­ko­we. Z tego musi wyni­kać, że żad­na postać tezy inde­ter­mi­ni­stycz­nej nie roz­wią­że tajem­ni­cy wol­nej woli.
Argu­men­to­wa­no rów­nież, że przy­ję­cie wol­nej woli musi pro­wa­dzić do nie­skoń­czo­ne­go regre­su w wyja­śnia­niu: jeśli to wła­śnie akty woli mia­ły­by spra­wiać, że okre­ślo­ne dzia­ła­nia nazy­wa­my dzia­ła­nia­mi wol­ny­mi, to nie­unik­nio­ne jest pyta­nie, czy same te akty są wol­ny­mi dzia­ła­nia­mi umy­słu, czy nie. W ten spo­sób powsta­je nastę­pu­ją­cy dyle­mat: jeśli akty woli same nie są wol­ne, to każ­de dzia­ła­nie na nich opar­te rów­nież musi zostać uzna­ne za pozba­wio­ne cechy wol­no­ści, jeśli nato­mia­st są one wol­ne, to muszą wyni­kać z uprzed­ni­ch wol­ny­ch aktów, i tak w nie­skoń­czo­no­ść (lub do momen­tu wska­za­nia aktu, któ­ry sam nie jest wol­ny, co osta­tecz­nie pro­wa­dzi do deter­mi­ni­zmu).

Akosmiczna siła

Naj­pierw nale­ży stwier­dzić, że z fak­tu, iż cze­goś nie może­my zro­zu­mieć, nie wyni­ka, że to coś nie ist­nie­je albo że nie jest moż­li­we. A zatem z fak­tu, że nie może­my zro­zu­mieć, w jaki spo­sób nasze poczu­cie posia­da­nia wol­nej woli złą­czo­ne jest z towa­rzy­szą­cy­mi mu przy­czy­na­mi fizycz­ny­mi, z moty­wa­mi rozu­mo­wy­mi, uczu­cia­mi itd., nie wyni­ka, że takie połą­cze­nie nie ist­nie­je lub że jest nie­moż­li­we.

Jeśli, jak wska­zy­wa­łem powy­żej, wol­na wola sta­no­wi ele­ment inte­gral­nej cało­ści, któ­rą jest pod­miot ludz­ki, to negu­jąc jej ist­nie­nie, musie­li­by­śmy tak­że odrzu­cić ist­nie­nie samo­świa­do­mo­ści, rozu­mu, zdol­no­ści do war­to­ścio­wa­nia oraz zdol­no­ści do żywie­nia sta­nów uczu­cio­wy­ch. Odrzu­ce­nie tego wszyst­kie­go prze­czy jed­nak oczy­wi­stym fak­tom.

Gdy­by­śmy kie­dyś w przy­szło­ści mogli pre­cy­zyj­nie prze­wi­dy­wać ludz­kie dzia­ła­nia, zarów­no dzia­ła­nia wewnętrz­ne w posta­ci decy­zji, jak i cie­le­sne dzia­ła­nia zewnętrz­ne, to i tak z tego nie wyni­ka­ło­by, że wol­na wola nie ist­nie­je. Nie wie­my bowiem, w jaki spo­sób połą­czo­na jest przy­czy­na ze skut­kiem, widzi­my jedy­nie regu­lar­no­ści na pod­sta­wie tego, co dotych­czas zaob­ser­wo­wa­li­śmy. Ina­czej mówiąc: nie zna­my „siły”, któ­ra wywo­łu­je powsta­nie jed­ny­ch zda­rzeń po zaj­ściu inny­ch. Podob­nie też nie wie­my, w jaki spo­sób siła, któ­rą jest ludz­ka wol­na wola, wcho­dzi w inte­rak­cję z inny­mi czyn­ni­ka­mi (fizycz­ny­mi, psy­chicz­ny­mi czy aksjo­lo­gicz­ny­mi), dla­te­go też prze­wi­dy­wal­no­ść dzia­łań nigdy nie będzie wyklu­cza­ła tego, że pod­sta­wą czy to dzia­ła­nia wewnętrz­ne­go, czy zewnętrz­ne­go była „siła” ujaw­nia­ją­ca się w naszym wnę­trzu, któ­rą nazy­wa­my wol­ną wolą, „siła”, któ­rą jako pod­mio­ty jeste­śmy. To nie moja wol­na wola decy­du­je za mnie, lecz to ja, któ­ry nią jestem, podej­mu­ję taką lub inną decy­zję, dla­te­go też nie mamy tu do czy­nie­nia ze wspo­mnia­nym wyżej pro­ble­mem przy­pad­ko­wo­ści. Pro­blem regre­su rów­nież jest roz­wią­za­ny, przy­czy­ną decy­zji jest siła, czy­li wola ją powo­du­ją­ca, nie zaś łań­cu­chy zja­wi­sk towa­rzy­szą­ce tej prze­mia­nie.

Jeśli więc wol­na wola jest siłą kształ­tu­ją­cą świat mate­rial­ny i jeśli jej dzia­ła­nie jest rady­kal­nie odmien­ne od tego świa­ta, to jak moż­na wyja­śnić jej ist­nie­nie? Nie da się tego zro­bić przez sfor­mu­ło­wa­nie jakie­go­kol­wiek komen­ta­rza ewo­lu­cyj­ne­go, wedle któ­re­go posia­da­nie poczu­cia wol­nej woli sprzy­ja­ło­by fizycz­ne­mu prze­trwa­niu. Takie uogól­nie­nie wyja­śnień ewo­lu­cyj­ny­ch musi bowiem pro­wa­dzić do wnio­sku, iż nie ma takiej rze­czy na świe­cie, do któ­rej nie mogli­by­śmy dołą­czyć tego rodza­ju komen­ta­rza. Inny­mi sło­wy, wyja­śnia­jąc wszyst­ko w ten sam spo­sób, nie wyja­śnia­my nicze­go. Wol­na wola jest zatem czymś cał­ko­wi­cie innym niż świat mate­rial­ny, stąd bar­dziej wła­ści­wym wyja­śnie­niem fak­tu jej ist­nie­nia wyda­je się odwo­ła­nie do stwór­cze­go dzia­ła­nia Boga.

Pyta­nia do tek­stu:

1. Jakie, zda­niem auto­ra, są warun­ki ist­nie­nia wol­nej woli? Czy two­im zda­niem wszyst­kie te warun­ki są koniecz­ne? Czy moż­na by mówić o ist­nie­niu wol­nej woli bez speł­nie­nia któ­re­goś z tych warun­ków? Dla­cze­go?
2. Na jakiej pod­sta­wie autor uwa­ża, że zdol­no­ść prze­wi­dy­wa­nia decy­zji i zacho­wań ludz­ki­ch w opar­ciu o zna­jo­mo­ść przy­czyn fizycz­ny­ch nie eli­mi­no­wa­ła­by jesz­cze moż­li­wo­ści wol­nej woli?
3. Czy wol­na wola, zgod­nie z tym, jak zosta­ła w niniej­szym arty­ku­le okre­ślo­na, doma­ga się odwo­ła­nia do Boga jako jej stwór­cy? Autor nie roz­wi­ja tego wąt­ku. Jaki­mi racja­mi mógł się kie­ro­wać, odwo­łu­jąc się do Boga jako wła­ści­we­go wyja­śnie­nia wol­nej woli?


Sta­ni­sław Judyc­ki – Pro­fe­sor filo­zo­fii, kie­row­nik Zakła­du Meta­fi­zy­ki i Filo­zo­fii Reli­gii Uni­wer­sy­te­tu Gdań­skie­go. Zaj­mu­je się epi­ste­mo­lo­gią, filo­zo­fią reli­gii i histo­rią filo­zo­fii współ­cze­snej.

Tek­st jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samy­ch warun­ka­ch 3.0 Pol­ska. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Reklama

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chce­sz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przej­dź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy