Artykuł

Stanisław Judycki: Wolna wola i świat materialny

Wszyscy znamy te obrazy: fotografie satelitarne okrytej nocą kuli ziemskiej, na których wprawdzie dominuje granatowa czerń mórz i lądów, lecz jednocześnie jarzą się światła miast, a są one albo bardzo liczne i skupione, albo wśród bezmiaru ciemności błyszczą tylko poszczególne świetliste punkciki. Tak można widzieć ludzką wolną wolę w stosunku do reszty świata.

Najnowszy numer: Nowy człowiek?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Wersja online dostępna jest tutaj.

Magazyn można też nabyć od 23 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Tekst ukazał się w „Filozofuj” 2016 nr 2 (8), s. 13–15. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Zgodnie z tą metaforą wolna wola nie tylko rozświetla świat ciemnej i „napierającej” na nas materii, przeciwstawia się jej dominacji, lecz także zmienia ją, kształtuje. Przez materię rozumiem tu zarówno „budulec” fizycznego kosmosu, jak i nasze własne ciało, nasze myśli, plany, uczucia itd. Ta „materia” podlega w jakiejś mierze władzy i możliwościom działania ludzkiej wolnej woli. Aby wyjaśnić sens tego porównania, zacznę od kwestii powiązania wolnej woli ze świadomością, rozumem, wartościowaniem oraz uczuciami.

Integralna całość

Nie da się pomyśleć wolnej woli bez samoświadomości: jak ktoś mógłby chcieć czegoś, gdyby nie mógł sobie uświadomić, czego chce? Wolna wola byłaby również niemożliwa bez zdolności do myślenia, a więc zdolności do dostrzegania związków między różnorakimi treściami: należy jakoś rozumieć to, czego się chce lub nie chce, inaczej bowiem nie byłoby możliwe jakiekolwiek chcenie. Nie może być mowy o wolnej woli również i wtedy, gdy nie dostrzega się różnic między wartościami. Gdyby bowiem wszystko jawiło się nam jako równowartościowe, wolna wola nie miałaby powodów, aby cokolwiek wybierać. Tak samo, gdybyśmy na wszystko reagowali na tym samym poziomie uczuciowym, pragnąc wszystkiego w taki sam sposób, wolna wola nie miałaby „paliwa”, aby móc w ogóle „wystartować”. Stąd chciałbym wyciągnąć wniosek, że problem wolnej woli musi zawsze dotyczyć takiej istoty, która jest samoświadoma, posiada rozum, jest zdolna do wartościowania i do czującego reagowania na wartości.

Zależność jest tu jednak również i odwrotna. Mianowicie samoświadomość, rozum, wartościowanie oraz uczucia nie byłyby możliwe bez wolnej woli. Pierwszym jej działaniem jest bowiem wytworzenie „dystansu” podmiotu do siebie, umożliwienie spojrzenia na siebie, swoje myśli, intencje itd. niejako z zewnątrz, tak jakby były one czymś poza mną, a dopiero drugą jej funkcją są decyzje.

Bez „dystansu do siebie” nie byłaby możliwa świadomość siebie, gdyż najpierw muszę „oddzielić się” od siebie teraźniejszego, abym mógł „zobaczyć siebie” albo przeszłego, albo przyszłego. Bez „dystansu” do treści, które pojawiają się w mojej świadomości, nie byłoby możliwe myślenie, a więc i rozum, bo muszę być w stanie na przykład rozważyć, czy dwa dodać dwa równa się pięć, czy raczej cztery. Aby zaś móc to rozważyć, nie mogę wyłącznie „automatycznie” przetwarzać napływających danych. Aby móc wartościować cokolwiek, potrzebny jest „dystans” wytwarzany przez wolną wolę, gdyż w innym wypadku realizowałbym natychmiast to, co mnie akurat w tej chwili pociąga. Gdyby nie istniał dystans wytwarzany przez wolną wolę, to uczucia wypełniałyby mnie całkowicie, a więc nie byłbym istotą, która czuje to a to, lecz jakimś „balonem” wypełnianym raz tymi, a raz innymi uczuciami. Tak więc wolna wola jest częścią integralnej całości (totum integrale), jaką jest podmiot poznania i działania. Wszystkie składniki tej całości pociągają się wzajemnie z konieczności.

Przewidywalność, przypadkowość i regres

Od praczasów ludzkiego myślenia przeciwnicy uznania istnienia wolnej woli twierdzili, że nie może być ona czymś rzeczywistym, gdyż albo człowiek poddany jest losowi, albo jest istotą całkowicie materialną i jako taki jest on jednym z elementów olbrzymiej sieci przyczyn, które nazywamy światem fizycznym. W wypadku losu lub fatum, nawet gdybym mu podlegał, jeśli chodzi o to, co stanie się ze mną fizycznie, to nadal pozostawałbym wolny wewnętrznie, na przykład poprzez niezgodę na to, co sprowadza na mnie los.

W ostatnich latach, w związku z badaniami nad ludzkim systemem nerwowym i mózgiem, popularna stała się następująca figura myślowa: gdy precyzyjnie poznamy stany naszego mózgu i prawa nimi rządzące, będziemy mogli przewidzieć, co ktoś uczyni, pomyśli, na co się zdecyduje w przyszłości, a stąd będziemy musieli uznać, że wolna wola nie istnieje. W tej sytuacji należałoby przyjąć, że wewnętrznie doświadczane bycie wolnym, niezdeterminowanym jest swoistego rodzaju zjawiskiem pozornym, pod którym kryje się fizyczne warunkowanie przyczynowe. W rzeczywistości jesteśmy zatem „automatami”, którym tylko się zdaje, iż działają według własnych wolnych decyzji.

Wysuwano także zarzuty, że aby jakieś działanie mogło zostać uznane za wolne, to nie mogą istnieć żadne jego przyczyny: czy to czysto rozumowe, czy też wynikające z różnorakich motywów lub charakteru działającej osoby itd. Jeżeli zaś wolna wola miałaby polegać na tym, że żadnych takich przyczyn nie ma, to jej działania musiałyby zostać uznane za całkowicie przypadkowe. Z tego musi wynikać, że żadna postać tezy indeterministycznej nie rozwiąże tajemnicy wolnej woli.
Argumentowano również, że przyjęcie wolnej woli musi prowadzić do nieskończonego regresu w wyjaśnianiu: jeśli to właśnie akty woli miałyby sprawiać, że określone działania nazywamy działaniami wolnymi, to nieuniknione jest pytanie, czy same te akty są wolnymi działaniami umysłu, czy nie. W ten sposób powstaje następujący dylemat: jeśli akty woli same nie są wolne, to każde działanie na nich oparte również musi zostać uznane za pozbawione cechy wolności, jeśli natomiast są one wolne, to muszą wynikać z uprzednich wolnych aktów, i tak w nieskończoność (lub do momentu wskazania aktu, który sam nie jest wolny, co ostatecznie prowadzi do determinizmu).

Akosmiczna siła

Najpierw należy stwierdzić, że z faktu, iż czegoś nie możemy zrozumieć, nie wynika, że to coś nie istnieje albo że nie jest możliwe. A zatem z faktu, że nie możemy zrozumieć, w jaki sposób nasze poczucie posiadania wolnej woli złączone jest z towarzyszącymi mu przyczynami fizycznymi, z motywami rozumowymi, uczuciami itd., nie wynika, że takie połączenie nie istnieje lub że jest niemożliwe.

Jeśli, jak wskazywałem powyżej, wolna wola stanowi element integralnej całości, którą jest podmiot ludzki, to negując jej istnienie, musielibyśmy także odrzucić istnienie samoświadomości, rozumu, zdolności do wartościowania oraz zdolności do żywienia stanów uczuciowych. Odrzucenie tego wszystkiego przeczy jednak oczywistym faktom.

Gdybyśmy kiedyś w przyszłości mogli precyzyjnie przewidywać ludzkie działania, zarówno działania wewnętrzne w postaci decyzji, jak i cielesne działania zewnętrzne, to i tak z tego nie wynikałoby, że wolna wola nie istnieje. Nie wiemy bowiem, w jaki sposób połączona jest przyczyna ze skutkiem, widzimy jedynie regularności na podstawie tego, co dotychczas zaobserwowaliśmy. Inaczej mówiąc: nie znamy „siły”, która wywołuje powstanie jednych zdarzeń po zajściu innych. Podobnie też nie wiemy, w jaki sposób siła, którą jest ludzka wolna wola, wchodzi w interakcję z innymi czynnikami (fizycznymi, psychicznymi czy aksjologicznymi), dlatego też przewidywalność działań nigdy nie będzie wykluczała tego, że podstawą czy to działania wewnętrznego, czy zewnętrznego była „siła” ujawniająca się w naszym wnętrzu, którą nazywamy wolną wolą, „siła”, którą jako podmioty jesteśmy. To nie moja wolna wola decyduje za mnie, lecz to ja, który nią jestem, podejmuję taką lub inną decyzję, dlatego też nie mamy tu do czynienia ze wspomnianym wyżej problemem przypadkowości. Problem regresu również jest rozwiązany, przyczyną decyzji jest siła, czyli wola ją powodująca, nie zaś łańcuchy zjawisk towarzyszące tej przemianie.

Jeśli więc wolna wola jest siłą kształtującą świat materialny i jeśli jej działanie jest radykalnie odmienne od tego świata, to jak można wyjaśnić jej istnienie? Nie da się tego zrobić przez sformułowanie jakiegokolwiek komentarza ewolucyjnego, wedle którego posiadanie poczucia wolnej woli sprzyjałoby fizycznemu przetrwaniu. Takie uogólnienie wyjaśnień ewolucyjnych musi bowiem prowadzić do wniosku, iż nie ma takiej rzeczy na świecie, do której nie moglibyśmy dołączyć tego rodzaju komentarza. Innymi słowy, wyjaśniając wszystko w ten sam sposób, nie wyjaśniamy niczego. Wolna wola jest zatem czymś całkowicie innym niż świat materialny, stąd bardziej właściwym wyjaśnieniem faktu jej istnienia wydaje się odwołanie do stwórczego działania Boga.

Pytania do tekstu:

1. Jakie, zdaniem autora, są warunki istnienia wolnej woli? Czy twoim zdaniem wszystkie te warunki są konieczne? Czy można by mówić o istnieniu wolnej woli bez spełnienia któregoś z tych warunków? Dlaczego?
2. Na jakiej podstawie autor uważa, że zdolność przewidywania decyzji i zachowań ludzkich w oparciu o znajomość przyczyn fizycznych nie eliminowałaby jeszcze możliwości wolnej woli?
3. Czy wolna wola, zgodnie z tym, jak została w niniejszym artykule określona, domaga się odwołania do Boga jako jej stwórcy? Autor nie rozwija tego wątku. Jakimi racjami mógł się kierować, odwołując się do Boga jako właściwego wyjaśnienia wolnej woli?


Stanisław Judycki – Profesor filozofii, kierownik Zakładu Metafizyki i Filozofii Religii Uniwersytetu Gdańskiego. Zajmuje się epistemologią, filozofią religii i historią filozofii współczesnej.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska. W pełnej wersji graficznej można go przeczytać > tutaj.

< Powrót do spisu treści numeru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy