Artykuł Ontologia

Tadeusz Ciecierski: Czym mogą być światy możliwe?

Co takiego mamy na myśli, gdy stwierdzamy, że Bernie Sanders wygrałby wybory, gdyby był oficjalnym kandydatem demokratów? Jedna z popularnych w filozofii sugestii głosi, że mamy wtedy na myśli to, iż w każdym odpowiednio podobnym do naszego świecie możliwym, w którym partia demokratyczna wystawia Sandersa, ten wygrywa wybory. Czym jednak są te tajemnicze światy możliwe, na które się tu powołujemy?

Najnowszy numer: Nowy człowiek?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Wersja online dostępna jest tutaj.

Magazyn można też nabyć od 23 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Tekst ukazał się w „Filozofuj” 2016 nr 6 (12), s. 9–11. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Ontologiczny status światów możliwych

Jednym z intensywnie toczonych w filozofii współczesnej sporów jest ten dotyczący pytania o „ontologiczny status światów możliwych”, tj. o to, czy oraz w jakim sensie światy możliwe istnieją. W literaturze przedmiotu zaproponowano przynajmniej dwie klasyfikacje stanowisk w tej sprawie. Pierwsza, pochodząca od Nicholasa Reschera (ur. 1928), zakłada, że stanowiska w sprawie „ontologicznego statusu” światów możliwych (oraz „ontologicznego statusu” przedmiotów czysto możliwych w ogóle) odpowiadają dość ściśle możliwym stanowiskom w sporze o powszechniki. Po pierwsze mamy tu do czynienia ze wzbudzającym naturalny sprzeciw stanowiskiem realistycznym, zgodnie z którym światy czysto możliwe oraz czysto możliwe przedmioty istnieją w tym samym sensie, w jakim istnieją niezależnie od umysłu i języka przedmioty rzeczywiste. Po drugie mamy także do czynienia ze stanowiskami konceptualistycznymi, które głoszą, że istnienie czysto możliwych przedmiotów zależy od istnienia umysłów. Po trzecie mamy wreszcie stanowiska nominalistyczne, które zakładają, że dziedzina czystych możliwości jest zależna od języka. Zgodnie z prostszą alternatywną taksonomią stanowisk w sprawie possybiliów, którą upowszechnił David K. Lewis (ur. 1941, zm. 2001), z jednej strony wyróżnić możemy realizm modalny, z drugiej zaś bogatą klasę stanowisk reprezentacjonistycznych.

Realizm modalny

Powiedzmy kilka słów więcej o drugiej taksonomii. W wersji oryginalnej na stanowisko realistyczne (zajmowane przez Lewisa) składa się kilka niezależnych postulatów. Fundamentalna dla realizmu modalnego teza głosi, że światy możliwe istnieją i są tak samo rzeczywiste, jak świat aktualny. Lewis dodaje do tego, że światy możliwe to konkretne przedmioty, które są czasowo, przestrzennie oraz przyczynowo odseparowane. Jaka jest w związku z tym różnica między tym, co aktualne, a tym, co czysto możliwe? Odpowiedzi ma dostarczyć nam tzw. okazjonalne ujęcie aktualności. Zgodnie z nim różnica między światem aktualnym a światami czysto możliwymi jest analogiczna do różnicy między tutaj oraz tam lub teraz oraz wtedy – świat aktualny to świat, w którym jesteśmy, tak jak tutaj to miejsce, w którym jesteśmy, a teraz to chwila, w której się właśnie znajdujemy. To, co nierzeczywiste, to, co nie znajduje się tutaj, oraz czas nieteraźniejszy to świat, miejsce i czas, w których nas nie ma.

Dodajmy od razu, że możliwe przedmioty, które nie są światami możliwymi (zarówno te aktualne, jak i czysto możliwe), są w teorii Lewisa ściśle przywiązane do światów możliwych – istnieją wyłącznie „w obrębie” światów możliwych, nie występują też nigdy w więcej niż jednym świecie możliwym (w tym miejscu analogia z czasem i miejscem zawodzi, bo przynajmniej potocznie zakładamy, że istniejemy w różnych czasach i miejscach). Swoją teorię przedmiotu uzupełnia Lewis tzw. teorią odpowiedników, która wyklucza możliwość międzyświatowej identyczności przedmiotów: dwa przedmioty, które występują w dwóch różnych światach, mogą być do siebie tylko podobne.

Argumentacja Lewisa na rzecz tego stanowiska, które wzbudza naturalny sprzeciw, jest dość prosta:

(1) twierdzi on, że – choć możemy sobie z tego nie zdawać sprawy – mówiąc potocznie o jakiejś możliwości, faktycznie wygłaszamy twierdzenia, które głoszą, że istnieje świat możliwy, który zawiera opisaną możliwość. Np. gdy mówimy, że Umberto Eco mógł otrzymać Nagrodę Nobla, stwierdzamy faktycznie, że istnieje świat możliwy, w którym otrzymuje on Nagrodę Nobla.

(2) powinniśmy takim deklaracjom literalnie zaufać, o ile mają one pożądane konsekwencje teoretyczne, nie są teoretycznie kłopotliwe, a ich niedosłowne interpretacje nie tylko takich pożądanych konsekwencji nie mają, ale są filozoficznie kłopotliwe.

(3) podstawowa teza realizmu modalnego nie jest kłopotliwa, ma zalety teoretyczne, a jej konkurentki nie tylko nie posiadają jej zalet, ale wiążą się z nimi różnorakie trudności. Jej zaletą teoretyczną jest tzw. redukcyjna analiza pojęć takich jak możliwość (każde twierdzenie na temat możliwości redukuje się do twierdzenia o istnieniu obszernych czaso-przestrzennych przedmiotów, w obrębie których konkretna możliwość się realizuje”).

W interesujący sposób Lewis odpowiada przy tym na wątpliwości związane z nadmiernym ontologicznym bogactwem jego teorii. Odróżnia dwa rodzaje ontologicznej oszczędności: jakościową oraz ilościową. Jego teoria nie jest oszczędna ilościowo (postuluje wiele konkretnych przedmiotów zwanych „możliwymi światami”), ale nie jest rozrzutna jakościowo – nie postuluje istnienia wielu różnych typów lub kategorii przedmiotów – wszystkie światy możliwe są bowiem przedmiotami jednego rodzaju – konkretnymi fizycznymi całościami.

Reprezentacjonizm

Stanowiska reprezentacjonistyczne zakładają, że istnieje jeden świat, który jest konkretnym rzeczywistym indywiduum. Mówienie o możliwości oraz o światach możliwych należy interpretować jako mówienie o reprezentacjach. Mogą być one np. zbiorami zdań mającymi cechy takie jak maksymalność (zbiór zdań danego języka jest maksymalny, gdy dla dowolnego zdania Z tego języka do zbioru należy Z lub jego zaprzeczenie) i niesprzeczność (zbiór zdań danego języka jest niesprzeczny, gdy nie należy do tego zbioru żadne zdanie oraz jego zaprzeczenie). Mamy wówczas do czynienia z reprezentacjonizmem lingwistycznym. Mogą być także jakimiś reprezentacjami nie-językowymi (Lewis rozważał tu m.in. możliwość reprezentacjonizmu obrazkowego).

Reprezentacjonizm jest bez wątpienia bliższy naszemu potocznemu poglądowi na świat. Doczekał się on wielu wybitnych zwolenników, wśród których wymienić można m.in. Rudolfa Carnapa (1891–1970), Jakko Hintikkę (1929–2015), Alvina Plantingę (ur. 1932) lub Charlesa Chiharę (ur. 1932). Lewis jednakże twierdzi, że kryje on poważny problem: nie pozwala odróżnić od siebie pewnych możliwości, które powinny być odróżnione. Nie pozwala mówić o możliwościach, których nie potrafią wyróżnić dostępne dla danej reprezentacji środki wyrazu. Nie oferuje też redukcyjnej analizy pojęć takich jak możliwość. Można mieć też wątpliwości, czy jest on jakościowo oszczędny ontologicznie (jeśli reprezentacje nie są konkretami, jest mniej jakościowo oszczędny ontologicznie od realizmu modalnego). Last but not least: dowolna jego rozwinięta postać musi dostarczać nam zadowalającej analizy właściwości reprezentowania, który przysługiwać ma
reprezentacjom.

Naturalnie trudno jest uznać dyskusję wokół statusu ontologicznego czystych możliwości za rozstrzygniętą. Argumenty przedstawiane przez obie strony sporu (co ciekawe: stanowiska antyrealistyczne znalazły się tu niejako w defensywie) są z całą pewnością dalekie od konkluzywności. Niejako na obrzeżach opisanego sporu narodziły się stanowiska fikcjonalistyczne, które – bez jawnego odwoływania się do reprezentacjonalizmu – próbują dostarczyć alternatywnej (i niezobowiązującej ontologicznie) analizy wypowiedzi modalnych. Próbują np. analizować je w kategoriach inferencyjnych (Graham Forbes) lub traktować wypowiedzi modalne, jakby te zawierały ukryty operator: „Zgodnie z fikcją światów możliwych: […]”. Jak to zwykle w filozofii bywa, zarówno osoby o umysłowości twardej i bezkompromisowej, jak i te o umysłowości łagodnej i skłonnej do kompromisów znajdą w sporach o światy możliwe stanowisko, które najbardziej im odpowiada. Cała sztuka polega tu oczywiście na tym, aby zadbać o jego szczegółową analizę oraz zmierzyć się z argumentami przedstawianymi przez stanowisko konkurencyjne.


Tadeusz Ciecierski – Zajmuje się analityczną filozofią języka i umysłu. Pracuje w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Autor książek: Zależność kontekstowa. Wprowadzenie do problematyki (2011) oraz Nastawienia sądzeniowe (2013). Gdyby nie zajmował się filozofią, na pewno chciałby się nią zajmować.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 PolskaW pełnej wersji graficznej można go przeczytać > tutaj.

< Powrót do spisu treści numeru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy