Antropologia Artykuł

James Tartaglia: O co naprawdę chodzi w pytaniu o sens życia

Wielu współczesnych filozofów na pytanie o sens życia próbuje odpowiedzieć pozytywnie, odrzucając jednocześnie ideę, że sens ten domaga się istnienia jakiejś zewnętrznej względem naszego świata racji istnienia. Czyniąc tak jednak, przestają już mówić o sensie życia i zadają całkiem inne pytanie.

Najnowszy numer: Zrozumieć emocje

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 28 kwietnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2015 nr 2, s. 12–14. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Powszech­nie wia­do­mo, cze­go doty­czy pyta­nie o sens życia. Poru­sza­ją je wszyst­kie więk­sze reli­gie, naj­star­sze zna­ne nam dzie­ła lite­ra­tu­ry (np. Mit o Gil­ga­me­szu), a nawet jest czę­stym przed­mio­tem żar­tów w kul­tu­rze popu­lar­nej. Jed­nak­że od lat dzie­więć­dzie­sią­tych poprzed­nie­go stu­le­cia zapo­cząt­ko­wa­no w filo­zo­fii ana­li­tycz­nej pewien pro­gram badaw­czy, któ­re­go auto­rzy gło­szą, że w tym pyta­niu nie cho­dzi o to, czy ludz­kie życie ma sens, ale raczej o to, w jaki spo­sób nadać mu pozy­tyw­ne zna­cze­nie. Filo­zo­fo­wie ci depre­cjo­nu­ją zain­te­re­so­wa­nie tra­dy­cyj­nie uję­tym pyta­niem. Okre­śla­ją je mia­nem „kosmicz­nej” tro­ski, twier­dząc, że nie o to prze­cież cho­dzi w pyta­niu o sens życia. Będę chciał tutaj poka­zać, że filo­zo­fo­wie ci są w błę­dzie, zaś na pyta­nie o sens życia moż­na odpo­wie­dzieć jedy­nie na dwa spo­so­by: wska­zu­jąc na sens życia, jaki mógł­by mu nadać Bóg, albo na nihi­lizm.

Sens wewnętrzny i zewnętrzny

W filo­zo­fii roz­róż­nia­my mię­dzy sen­sem wewnętrz­nym jakie­goś zja­wi­ska oraz jego sen­sem zewnętrz­nym. Dla uchwy­ce­nia tej róż­ni­cy roz­waż­my nastę­pu­ją­cy przy­kład wester­nu z począt­ków histo­rii tego gatun­ku. Jeśli inte­re­su­je nas sens wewnętrz­ny fil­mu, może­my sku­pić się na moty­wa­cjach poszcze­gól­nych boha­te­rów, podej­mo­wa­nych przez nich pró­bach, ich kło­po­tach itd. Mogli­by­śmy na przy­kład powie­dzieć, że w fil­mie India­nie to czar­ne cha­rak­te­ry. Jeśli nato­miast inte­re­su­je nas zewnętrz­ny sens fil­mu, wów­czas mówi­li­by­śmy o jego zna­cze­niu w kon­tek­ście szer­szym niż ten wyni­ka­ją­cy ze sce­na­riu­sza. Mogli­by­śmy wów­czas powie­dzieć, że film ujaw­nia nega­tyw­ne ste­reo­ty­py na temat Indian, cha­rak­te­ry­stycz­ne dla Ame­ry­ki z począt­ku XX wie­ku, być może tak­że świe­żo ukon­sty­tu­owa­ną pew­ność sie­bie tego kra­ju, któ­ry two­rzył wyide­ali­zo­wa­ny obraz swo­jej histo­rii. To, moż­na by powie­dzieć, sta­no­wi zewnętrz­ny sens fil­mu.

Zatem sens wewnętrz­ny doty­czy sen­su, jaki moż­na wyczy­tać z ana­li­zy same­go zja­wi­ska (takie­go jak film, powieść, spor­to­we wyda­rze­nie czy utwór muzycz­ny), pod­czas gdy sens zewnętrz­ny doty­czy sen­su, jakie­go to zja­wi­sko nabie­ra poprzez odnie­sie­nie do szer­sze­go kon­tek­stu (zazwy­czaj spo­łecz­ne­go). Kie­dy pyta­my o sens życia, for­ma słów wska­zu­je, że nie pyta­my o sens wewnętrz­ny życia, o to, jakie sen­sy moż­na zna­leźć w czyn­no­ściach, z jakich skła­da się życie. Raczej pyta­my o zewnętrz­ny sens życia jako cało­ści. Ponie­waż tak uję­te pyta­nie o sens odsy­ła nas do zewnętrz­ne­go kon­tek­stu, pyta­nie to kie­ru­je naszą uwa­gę ku moż­li­wo­ści cze­goś szer­sze­go, dzię­ki cze­mu życie moż­na by ująć jako sen­sow­ne.

Źródło sensu?

Taki szer­szy kon­tekst miał­by się do życia oraz zawar­te­go w nim sen­su tak, jak szer­szy kon­tekst spo­łecz­ny ma się do fil­mu i zawar­tych w nim zna­czeń. Pyta­nie o sens życia zakła­da zatem ist­nie­nie takie­go kon­tek­stu, jest bowiem pyta­niem o to, jakim sen­sem nasze życie jest obda­rzo­ne. To, że jest obda­rzo­ne przez Boga, sta­no­wi­ło­by zapew­ne stan­dar­do­we zało­że­nie. Jak wszyst­kie pyta­nia tego rodza­ju, pozo­sta­wia ono jed­nak miej­sce na odrzu­ce­nie leżą­cych u jego pod­staw prze­sła­nek, daje moż­li­wość nega­tyw­nej odpo­wie­dzi, mia­no­wi­cie, że sens życia nie ist­nie­je.

Pyta­nie to trak­to­wa­łem jako swo­je­go rodza­ju zagad­kę do roz­szy­fro­wa­nia, pod­czas gdy wła­ści­wie jest to naj­bar­dziej natu­ral­ne i powszech­ne pyta­nie filo­zo­ficz­ne w ludz­kiej histo­rii. Spro­wa­dza się ono do pyta­nia o taką war­tość życia, któ­ra wyja­śnia­ła­by nasze ist­nie­nie w świe­cie. Mówiąc pro­ściej, spro­wa­dza się do pyta­nia, po co tu jeste­śmy. Wie­my, jaki jest sens ist­nie­nia kom­pu­te­rów: mają słu­żyć nam do reali­za­cji róż­nych zadań, w tym celu zosta­ły przez nas zbu­do­wa­ne. Nie dzi­wi zatem, że sko­ro i my ist­nie­je­my oraz zale­ży nam na naszym ist­nie­niu, zasta­na­wia­my się nad tym, czy ist­nie­je jakaś racja naszej egzy­sten­cji. Zakła­da­jąc, że taka racja ist­nie­je oraz że nada­je ona war­tość nasze­mu życiu, pyta­my, jaki jest sens życia. To pyta­nie mogło­by mieć wymiar moral­ny, bo na przy­kład racją nasze­go ist­nie­nia było­by osią­gnię­cie cze­goś moral­nie dobre­go. Ale nie­ko­niecz­nie – war­tość nasze­go życia mogła­by rów­nie dobrze brać się z tego, że mie­li­by­śmy jakiś wkład w reali­za­cję nie­zgłę­bio­ne­go kosmicz­ne­go pla­nu, któ­ry wykra­czał­by dale­ko poza ludz­kie poję­cia moral­ne. Odpo­wiedź na to pyta­nie może być zupeł­nie nie­ja­sna, jed­nak samo pyta­nie jest jasne.

Sens a racja istnienia świata

Mogli­by­śmy pró­bo­wać odpo­wie­dzieć na nie, stwier­dza­jąc, że racja wyja­śnia­ją­ca nasze ist­nie­nie ma swo­je źró­dło w tym, że jakieś 3,5 miliar­da lat temu zupeł­nie przy­pad­ko­wo zaszła che­micz­na reak­cja, któ­ra roz­po­czę­ła łań­cuch bio­lo­gicz­nej ewo­lu­cji, pro­wa­dząc osta­tecz­nie do nasze­go powsta­nia. Jed­nak­że taka odpo­wiedź prze­su­wa tyl­ko pro­blem, nie zaś go wyja­śnia. Pro­wo­ku­je dal­sze pyta­nia, np. o to, dla­cze­go w ogó­le poja­wi­ły się warun­ki sprzy­ja­ją­ce roz­po­czę­ciu pro­ce­su ewo­lu­cji. Osta­tecz­nie dal­sze pyta­nia spro­wa­dza­ją się do kwe­stii, dla­cze­go rze­czy­wi­stość w ogó­le ist­nie­je. Tak więc, prze­su­wa­jąc pyta­nie dalej i dalej, nicze­go nie zmie­nia­my. Pyta­jąc o rację ist­nie­nia rze­czy­wi­sto­ści, nadal pyta­my o sens nasze­go życia. Jako ludzie jeste­śmy czę­ścią świa­ta, i jeśli jest jakaś racja wyja­śnia­ją­ca wszyst­ko, co jest, to wyja­śnia ona tak­że i nasze ist­nie­nie. Jeśli nato­miast takiej racji nie ma, to jedy­ną praw­dzi­wą odpo­wie­dzią jest nihi­lizm.

Sens życia a poczucie sensu

Porów­naj­my teraz tra­dy­cyj­ne uję­cie pyta­nia o sens życia z nastę­pu­ją­cym pyta­niem: W jaki spo­sób mógł­bym uczy­nić moje życie bar­dziej sen­sow­nym? W tym przy­pad­ku pyta­my o to, w jaki spo­sób moż­na uczy­nić nasze życie bar­dziej satys­fak­cjo­nu­ją­cym lub dają­cym więk­sze speł­nie­nie. Jeśli nasze aspi­ra­cje są wyż­sze, chcie­li­by­śmy wie­dzieć, co jest potrzeb­ne, co trze­ba czy­nić, aby inni, a osta­tecz­nie i my sami, stwier­dzi­li, że nasze życie było przy­kła­dem życia war­te­go prze­ży­cia. Na takie pyta­nie moż­na dać zado­wa­la­ją­cą odpo­wiedź, po pro­stu decy­du­jąc się na jakieś nowe hob­by, na zna­le­zie­nie nowej miło­ści, zaan­ga­żo­wa­nie się w pra­cę cha­ry­ta­tyw­ną, w coś, co zasu­ge­ro­wa­li­by nam zna­jo­mi, gdy­by­śmy popro­si­li ich o radę i podzie­li­li się swo­imi oba­wa­mi, że życie nie ma sen­su. Teraz ja zapy­tam Was: Czyż nie jest oczy­wi­ste, że prze­szli­śmy już do cał­kiem innej kwe­stii?

Świecka „ewangelia” sensu życia

Filo­zo­fo­wie ana­li­tycz­ni w ostat­nich latach zdo­ła­li nas jed­nak prze­ko­nać, że wła­śnie o to cho­dzi w pyta­niu o sens życia. Myślę, że zro­bi­li to nie tyl­ko z powo­du kon­fu­zji, w jaką sami popa­dli, ale rów­nież dla­te­go, że zysku­ją w ten spo­sób moż­li­wość anga­żo­wa­nia się w świec­ką dzia­łal­ność mora­li­za­tor­ską – taką, któ­ra zyski­wa­ła­by wia­ry­god­ność dzię­ki powią­za­niom z tra­dy­cyj­nym pyta­niem o sens życia. Dzię­ki temu filo­zo­fo­wie ci mogą przy­pi­sy­wać swo­im intu­icjom doty­czą­cym spo­łecz­nych zna­czeń mia­no wyni­ków ana­li­zy sen­su życia. Two­rzą więc for­mu­ły sen­sow­ne­go życia, któ­re pozwa­la­ją sze­re­go­wać i war­to­ścio­wać ludz­kie zacho­wa­nie. Jed­nak nie zda­ją sobie oni spra­wy z tego, że poję­cie spo­łecz­nie sen­sow­ne­go życia ma wie­le róż­nych zna­czeń. Na przy­kład zgod­nie z jed­nym z nich mieć sens to po pro­stu mieć wpływ spo­łecz­ny. Zgod­nie z tym uję­ciem może­my powie­dzieć, że sko­ro Hitler miał ogrom­ny (strasz­ny) wpływ spo­łecz­ny na świat, to jego życie było wręcz pod­ręcz­ni­ko­wo sen­sow­ne – tzn. mia­ło zna­cze­nie. Jeśli jed­nak przez sen­sow­ne życie rozu­mie­my tyl­ko takie życie, któ­re mia­ło dobry wpływ spo­łecz­ny, wów­czas oczy­wi­ście życiu Hitle­ra nie moż­na przy­pi­sać sen­sow­no­ści. Filo­zo­fo­wie ci nie mają żad­ne­go uza­sad­nie­nia dla zawę­że­nia sen­sow­no­ści życia jedy­nie do „spo­łecz­nie dobre­go wpły­wu”. Czy­nią tak jedy­nie dla­te­go, że chcą być ate­istycz­ny­mi kazno­dzie­ja­mi.

Zwa­żyw­szy, że ist­nie­ją róż­ne, będą­ce w kon­flik­cie zna­cze­nia spo­łecz­nie sen­sow­ne­go życia oraz że nasze sądy doty­czą­ce tych spraw są kul­tu­ro­wo uwa­run­ko­wa­ne (cze­go psy­cho­lo­go­wie zaj­mu­ją­cy się tą tema­ty­ką są dosko­na­le świa­do­mi), nale­ży stwier­dzić, że filo­zo­ficz­ny pro­jekt sfor­mu­ło­wa­nia spo­łecz­nie sen­sow­ne­go życia jest nie do utrzy­ma­nia. Poza tym nie jest to pro­jekt, któ­ry miał­by roz­wią­zy­wać pro­blem sen­su życia.


James Tar­ta­glia – Wykła­dow­ca na Uni­wer­sy­te­cie w Keele (Wiel­ka Bry­ta­nia), znaw­ca filo­zo­fii Richar­da Rorty’ego (autor trzech ksią­żek na jego temat), spe­cja­li­zu­je się też w filo­zo­fii umy­słu, a ostat­nio napi­sał książ­kę poświę­co­ną filo­zo­fii i sen­so­wi życia. Uwiel­bia kom­po­no­wać i grać na sak­so­fo­nie. Nagrał już kil­ka wła­snych płyt jaz­zo­wych.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru 2/2015: Sens życia.

 


Zachę­ca­my do dys­ku­sji pod tek­stem lub na naszym fanpage’u.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Reklama

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy