Antropologia Artykuł

James Tartaglia: O co naprawdę chodzi w pytaniu o sens życia

Wielu współczesnych filozofów na pytanie o sens życia próbuje odpowiedzieć pozytywnie, odrzucając jednocześnie ideę, że sens ten domaga się istnienia jakiejś zewnętrznej względem naszego świata racji istnienia. Czyniąc tak jednak, przestają już mówić o sensie życia i zadają całkiem inne pytanie.

Najnowszy numer: Nowy człowiek?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2017 można zamówić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 23 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „TUTAJ”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2015 nr 2, s. 12–14. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Powszech­nie wiado­mo, czego doty­czy pytanie o sens życia. Porusza­ją je wszys­tkie więk­sze religie, najs­tarsze znane nam dzieła lit­er­atu­ry (np. Mit o Gil­gameszu), a nawet jest częstym przed­miotem żartów w kul­turze pop­u­larnej. Jed­nakże od lat dziewięćdziesią­tych poprzed­niego stule­cia zapoc­zątkowano w filo­zofii anal­i­ty­cznej pewien pro­gram badaw­czy, którego autorzy głoszą, że w tym pyta­niu nie chodzi o to, czy ludzkie życie ma sens, ale raczej o to, w jaki sposób nadać mu pozy­ty­wne znacze­nie. Filo­zo­fowie ci deprecjonu­ją zain­tere­sowanie trady­cyjnie uję­tym pytaniem. Określa­ją je mianem „kos­micznej” tros­ki, twierdząc, że nie o to prze­cież chodzi w pyta­niu o sens życia. Będę chci­ał tutaj pokazać, że filo­zo­fowie ci są w błędzie, zaś na pytanie o sens życia moż­na odpowiedzieć jedynie na dwa sposo­by: wskazu­jąc na sens życia, jaki mógł­by mu nadać Bóg, albo na nihilizm.

Sens wewnętrzny i zewnętrzny

W filo­zofii rozróż­ni­amy między sensem wewnętrznym jakiegoś zjawiska oraz jego sensem zewnętrznym. Dla uch­wyce­nia tej różni­cy rozważmy następu­ją­cy przykład west­er­nu z początków his­torii tego gatunku. Jeśli intere­su­je nas sens wewnętrzny fil­mu, może­my skupić się na motywac­jach poszczegól­nych bohaterów, pode­j­mowanych przez nich próbach, ich kłopotach itd. Moglibyśmy na przykład powiedzieć, że w filmie Indi­an­ie to czarne charak­tery. Jeśli nato­mi­ast intere­su­je nas zewnętrzny sens fil­mu, wów­czas mówilibyśmy o jego znacze­niu w kon­tekś­cie szer­szym niż ten wynika­ją­cy ze sce­nar­iusza. Moglibyśmy wów­czas powiedzieć, że film ujaw­nia negaty­wne stereo­typy na tem­at Indi­an, charak­terysty­czne dla Amery­ki z początku XX wieku, być może także świeżo ukon­sty­tuowaną pewność siebie tego kra­ju, który tworzył wyide­al­i­zowany obraz swo­jej his­torii. To, moż­na by powiedzieć, stanowi zewnętrzny sens fil­mu.

Zatem sens wewnętrzny doty­czy sen­su, jaki moż­na wyczy­tać z anal­izy samego zjawiska (takiego jak film, powieść, sportowe wydarze­nie czy utwór muzy­czny), pod­czas gdy sens zewnętrzny doty­czy sen­su, jakiego to zjawisko nabiera poprzez odniesie­nie do szer­szego kon­tek­stu (zazwyczaj społecznego). Kiedy pytamy o sens życia, for­ma słów wskazu­je, że nie pytamy o sens wewnętrzny życia, o to, jakie sen­sy moż­na znaleźć w czyn­noś­ci­ach, z jakich skła­da się życie. Raczej pytamy o zewnętrzny sens życia jako całoś­ci. Ponieważ tak ujęte pytanie o sens odsyła nas do zewnętrznego kon­tek­stu, pytanie to kieru­je naszą uwagę ku możli­woś­ci czegoś szer­szego, dzię­ki czemu życie moż­na by ująć jako sen­sowne.

Źródło sensu?

Taki szer­szy kon­tekst miał­by się do życia oraz zawartego w nim sen­su tak, jak szer­szy kon­tekst społeczny ma się do fil­mu i zawartych w nim znaczeń. Pytanie o sens życia zakła­da zatem ist­nie­nie takiego kon­tek­stu, jest bowiem pytaniem o to, jakim sensem nasze życie jest obdar­zone. To, że jest obdar­zone przez Boga, stanow­iło­by zapewne stan­dar­d­owe założe­nie. Jak wszys­tkie pyta­nia tego rodza­ju, pozostaw­ia ono jed­nak miejsce na odrzuce­nie leżą­cych u jego pod­staw przesłanek, daje możli­wość negaty­wnej odpowiedzi, mianowicie, że sens życia nie ist­nieje.

Pytanie to trak­towałem jako swo­jego rodza­ju zagad­kę do rozszyfrowa­nia, pod­czas gdy właś­ci­wie jest to najbardziej nat­u­ralne i powszechne pytanie filo­zoficzne w ludzkiej his­torii. Sprowadza się ono do pyta­nia o taką wartość życia, która wyjaś­ni­ała­by nasze ist­nie­nie w świecie. Mówiąc proś­ciej, sprowadza się do pyta­nia, po co tu jesteśmy. Wiemy, jaki jest sens ist­nienia kom­put­erów: mają służyć nam do real­iza­cji różnych zadań, w tym celu zostały przez nas zbu­dowane. Nie dzi­wi zatem, że sko­ro i my ist­nieje­my oraz zależy nam na naszym ist­nie­niu, zas­tanaw­iamy się nad tym, czy ist­nieje jakaś rac­ja naszej egzys­tencji. Zakłada­jąc, że taka rac­ja ist­nieje oraz że nada­je ona wartość nasze­mu życiu, pytamy, jaki jest sens życia. To pytanie mogło­by mieć wymi­ar moral­ny, bo na przykład racją naszego ist­nienia było­by osiąg­nię­cie czegoś moral­nie dobrego. Ale niekoniecznie – wartość naszego życia mogła­by równie dobrze brać się z tego, że mielibyśmy jak­iś wkład w real­iza­cję niezgłębionego kos­micznego planu, który wykracza­ł­by daleko poza ludzkie poję­cia moralne. Odpowiedź na to pytanie może być zupełnie nie­jas­na, jed­nak samo pytanie jest jasne.

Sens a racja istnienia świata

Moglibyśmy próbować odpowiedzieć na nie, stwierdza­jąc, że rac­ja wyjaś­ni­a­ją­ca nasze ist­nie­nie ma swo­je źródło w tym, że jakieś 3,5 mil­iar­da lat temu zupełnie przy­pad­kowo zaszła chemicz­na reakc­ja, która rozpoczęła łańcuch bio­log­icznej ewolucji, prowadząc ostate­cznie do naszego pow­sta­nia. Jed­nakże taka odpowiedź prze­suwa tylko prob­lem, nie zaś go wyjaś­nia. Prowoku­je dal­sze pyta­nia, np. o to, dlaczego w ogóle pojaw­iły się warun­ki sprzy­ja­jące rozpoczę­ciu pro­ce­su ewolucji. Ostate­cznie dal­sze pyta­nia sprowadza­ją się do kwestii, dlaczego rzeczy­wis­tość w ogóle ist­nieje. Tak więc, prze­suwa­jąc pytanie dalej i dalej, niczego nie zmieni­amy. Pyta­jąc o rację ist­nienia rzeczy­wis­toś­ci, nadal pytamy o sens naszego życia. Jako ludzie jesteśmy częś­cią świa­ta, i jeśli jest jakaś rac­ja wyjaś­ni­a­ją­ca wszys­tko, co jest, to wyjaś­nia ona także i nasze ist­nie­nie. Jeśli nato­mi­ast takiej racji nie ma, to jedyną prawdzi­wą odpowiedz­ią jest nihilizm.

Sens życia a poczucie sensu

Porów­na­jmy ter­az trady­cyjne uję­cie pyta­nia o sens życia z następu­ją­cym pytaniem: W jaki sposób mógłbym uczynić moje życie bardziej sen­sownym? W tym przy­pad­ku pytamy o to, w jaki sposób moż­na uczynić nasze życie bardziej satys­fakcjonu­ją­cym lub dają­cym więk­sze spełnie­nie. Jeśli nasze aspirac­je są wyższe, chcielibyśmy wiedzieć, co jest potrzeb­ne, co trze­ba czynić, aby inni, a ostate­cznie i my sami, stwierdzili, że nasze życie było przykła­dem życia wartego przeży­cia. Na takie pytanie moż­na dać zad­owala­jącą odpowiedź, po pros­tu decy­du­jąc się na jakieś nowe hob­by, na znalezie­nie nowej miłoś­ci, zaan­gażowanie się w pracę chary­taty­wną, w coś, co zasug­erowal­i­by nam zna­jo­mi, gdy­byśmy poprosili ich o radę i podzielili się swoi­mi obawa­mi, że życie nie ma sen­su. Ter­az ja zapy­tam Was: Czyż nie jest oczy­wiste, że przes­zliśmy już do całkiem innej kwestii?

Świecka „ewangelia” sensu życia

Filo­zo­fowie anal­i­ty­czni w ostat­nich lat­ach zdołali nas jed­nak przekon­ać, że właśnie o to chodzi w pyta­niu o sens życia. Myślę, że zro­bili to nie tylko z powodu kon­fuzji, w jaką sami popadli, ale również dlat­ego, że zysku­ją w ten sposób możli­wość angażowa­nia się w świecką dzi­ałal­ność mor­al­iza­torską – taką, która zyski­wała­by wiary­god­ność dzię­ki pow­iązan­iom z trady­cyjnym pytaniem o sens życia. Dzię­ki temu filo­zo­fowie ci mogą przyp­isy­wać swoim intu­icjom doty­czą­cym społecznych znaczeń miano wyników anal­izy sen­su życia. Tworzą więc for­muły sen­sownego życia, które pozwala­ją szere­gować i wartoś­ciować ludzkie zachowanie. Jed­nak nie zda­ją sobie oni sprawy z tego, że poję­cie społecznie sen­sownego życia ma wiele różnych znaczeń. Na przykład zgod­nie z jed­nym z nich mieć sens to po pros­tu mieć wpływ społeczny. Zgod­nie z tym uję­ciem może­my powiedzieć, że sko­ro Hitler miał ogrom­ny (straszny) wpływ społeczny na świat, to jego życie było wręcz podręcznikowo sen­sowne – tzn. miało znacze­nie. Jeśli jed­nak przez sen­sowne życie rozu­miemy tylko takie życie, które miało dobry wpływ społeczny, wów­czas oczy­wiś­cie życiu Hitlera nie moż­na przyp­isać sen­sownoś­ci. Filo­zo­fowie ci nie mają żad­nego uza­sad­nienia dla zawęże­nia sen­sownoś­ci życia jedynie do „społecznie dobrego wpły­wu”. Czynią tak jedynie dlat­ego, że chcą być ateisty­czny­mi kazn­odzie­ja­mi.

Zważy­wszy, że ist­nieją różne, będące w kon­flik­cie znaczenia społecznie sen­sownego życia oraz że nasze sądy doty­czące tych spraw są kul­tur­owo uwarunk­owane (czego psy­chol­o­gowie zaj­mu­ją­cy się tą tem­atyką są doskonale świado­mi), należy stwierdz­ić, że filo­zoficzny pro­jekt sfor­mułowa­nia społecznie sen­sownego życia jest nie do utrzy­ma­nia. Poza tym nie jest to pro­jekt, który miał­by rozwiązy­wać prob­lem sen­su życia.


James Tartaglia – Wykład­ow­ca na Uni­w­er­syte­cie w Keele (Wiel­ka Bry­ta­nia), znaw­ca filo­zofii Richar­da Rorty’ego (autor trzech książek na jego tem­at), spec­jal­izu­je się też w filo­zofii umysłu, a ostat­nio napisał książkę poświę­coną filo­zofii i sen­sowi życia. Uwiel­bia kom­ponować i grać na sak­so­fonie. Nagrał już kil­ka włas­nych płyt jaz­zowych.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­kaW pełnej wer­sji graficznej moż­na go przeczy­tać > tutaj.

< Powrót do spisu treś­ci numeru 2/2015: Sens życia.

 


Zachę­camy do dyskusji pod tek­stem lub na naszym fanpage’u.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy