Artykuł

Tim Mawson: Czy nasze istnienie wymaga wyjaśnienia?

Ktoś mógłby powiedzieć coś takiego: „Oczywiście wszechświat umożliwia istnienie życia, ale nie ma w tym nic zaskakującego. W przeciwnym bowiem razie w ogóle byśmy nie istnieli i nie zastanawialibyśmy się nad tym. To, co stanowi konieczny warunek naszego istnienia na świecie, nie może wymagać wyjaśnienia”.

Najnowszy numer: Nowy człowiek?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2017 można zamówić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 2 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „TUTAJ”.

Down­load (PDF, 512KB)


Przykład 1: płat­ni morder­cy z Pulp Fic­tion Być może widzieliś­cie film Pulp Fic­tion. W jed­nej ze scen dwóch płat­nych morder­ców gawędzi sobie w najlep­sze, gdy nagle z sąsied­niego poko­ju wypa­da jakaś postać z dużym rewol­w­erem i w mgnie­niu oka odd­a­je do nich z bliska sześć strza­łów. Następu­je pauza. Spoglą­da­ją na niego, potem na siebie nawza­jem, a w końcu na zna­j­du­jącą się za nimi ścianę. Choć trud­no w to uwierzyć, wszys­tkie kule chy­biły celu. Trafiły w mężczyznę, który właśnie próbował ich zabić. Między płat­ny­mi morder­ca­mi wywiązu­je się roz­mowa na tem­at znaczenia tego, co właśnie zaszło, dla racjon­al­noś­ci wiary religi­jnej. Nie powtórzę tutaj tej roz­mowy w jej dosłownym ksz­tał­cie, ponieważ nie jest prowad­zona z tego rodza­ju nien­agan­nym sza­cunkiem dla stan­dard­ów pre­cyzji, którego należało­by spodziewać się po ese­ju filo­zoficznym. Wspom­nę tylko, że jeden z morder­ców próbu­je zba­gatelizować całe zdarzenia jako niewyma­ga­jące wytłu­maczenia, nato­mi­ast dru­gi uważa, że należy je wyjaśnić, odwołu­jąc się do Boga. Przy­puśćmy, że wszyscy uważamy, iż jest fan­tasty­cznie niepraw­dopodob­ne, aby sześć kul wys­trzelonych z bliska w kierunku dwóch osób chy­biło celu. Po stron­ie którego z morder­ców leżą wasze sym­pa­tie (zakłada­jąc na chwilę, że moż­na sym­pa­ty­zować z płat­nym morder­cą) – po stron­ie tego, który zby­wa całe zdarze­nie, czy po stron­ie tego, który sądzi, że doma­ga się ono wyjaśnienia? Moje sym­pa­tie leżą po stron­ie tego, który uważa, że całe zajś­cie wyma­ga, przy­na­jm­niej na pier­wszy rzut oka, wyjaśnienia, jest bowiem niepraw­dopodob­ne. To, że określone oso­by nie ist­ni­ały­by i nie mogły­by poszuki­wać wyjaśnienia dla niepraw­dopodob­ne­go zdarzenia, gdy­by ono nie zaszło, nie ma tu nic do rzeczy. Rozważmy ter­az inny przykład, który pokazu­je to nawet wyraźniej niż poprzed­ni. Przykład 2: ter­ro­rys­ta i maszy­na losowa Ter­ro­rys­ta więzi was w poko­ju, w którym zna­j­du­je się również spec­jal­na maszy­na. Maszy­na ta jest połąc­zona z bom­bą, która zabi­je was, jeśli wybuch­nie. Przyglą­da­cie się, jak ter­ro­rys­ta kładzie na pulpicie maszyny dziesięć zwykłych talii kart. Następ­nie infor­mu­je was, że maszy­na dokład­nie prze­ta­su­je te kar­ty, wybierze losowo dziesięć z nich i wyrzu­ci je do niewielkiego pojem­ni­ka zna­j­du­jącego się przed nią. Bom­ba nie wybuch­nie tylko pod warunk­iem, że wszys­tkie z dziesię­ciu wybranych kart to asy kier. Ter­ro­rys­ta opuszcza pokój, a maszy­na idzie w ruch. Wypa­da pier­wsza kar­ta – jest nią as kier; dru­ga – kole­jny as kier; trze­cia – as kier itd. W końcu okazu­je się, że wszys­tkie dziesięć kart to asy kier. Maszy­na zatrzy­mu­je się; niepoko­jące czer­wone światełko na bombie zmienia kolor na zielony. Uszliś­cie z życiem. Czy nie wyma­gało­by to wyjaśnienia? Gdy­by maszy­na dzi­ałała tak, jak opisał to ter­ro­rys­ta, to szansa, że wypad­nie kole­jno dziesięć asów była­by fan­tasty­cznie mała. Fakt, że zaszło fan­tasty­cznie niepraw­dopodob­ne zdarze­nie wyma­ga wyjaśnienia przez coś, co zmniejszyło­by jego niepraw­dopodobieńst­wo, np. przez to, że przy wyborze kart maszy­na w jak­iś sposób fawory­zowała asy kier. Gdy­by ter­ro­rys­ta powró­cił do poko­ju i zba­gatelizował wasze ocale­nie jako niewyma­ga­jące wyjaśnienia, nie potrak­towal­ibyś­cie go serio. Oczy­wiś­cie nigdy nie widzieliś­cie żad­nego innego wyniku dzi­ała­nia maszyny, ale taki inny wynik mógł­by się przy­trafić. Co więcej, jest on znacznie praw­dopodob­niejszy – w każdym razie o ile ter­ro­rys­ta nie udzielił wam fałszy­wej infor­ma­cji na tem­at zasad dzi­ała­nia maszyny. Zatem wasze ocale­nie dostar­cza racji, aby sądz­ić, że ter­ro­rys­ta się mylił, bagatelizu­jąc ten fakt.

przełożył Marcin Iwan­ic­ki

Frag­ment książ­ki Belief in God. An Intro­duc­tion to the Phi­los­o­phy of Reli­gion, Oxford: Claren­don Press 2005, s. 144–145. Przekład za zgodą Auto­ra.


Tim Maw­son – Swo­je dorosłe życie związał z Uni­w­er­sytetem Oks­fordzkim, gdzie obec­nie jest The Edgar Jones Fel­low i nauczy­cielem filo­zofii. Intere­su­je się filo­zofią religii i teorią wartoś­ci. Ma dwie cór­ki, z który­mi najchęt­niej spędza­ł­by cały swój wol­ny czas.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.

< Powrót do spisu treś­ci numeru 6/2015: Bóg i reli­gia.

 

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.