Artykuł

Tim Mawson: Czy nasze istnienie wymaga wyjaśnienia?

Ktoś mógłby powiedzieć coś takiego: „Oczywiście wszechświat umożliwia istnienie życia, ale nie ma w tym nic zaskakującego. W przeciwnym bowiem razie w ogóle byśmy nie istnieli i nie zastanawialibyśmy się nad tym. To, co stanowi konieczny warunek naszego istnienia na świecie, nie może wymagać wyjaśnienia”.

Najnowszy numer: Esencja piękna

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 24 stycznia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Download (PDF, 512KB)


Przykład 1: płatni mordercy z Pulp Fiction Być może widzieliście film Pulp Fiction. W jednej ze scen dwóch płatnych morderców gawędzi sobie w najlepsze, gdy nagle z sąsiedniego pokoju wypada jakaś postać z dużym rewolwerem i w mgnieniu oka oddaje do nich z bliska sześć strzałów. Następuje pauza. Spoglądają na niego, potem na siebie nawzajem, a w końcu na znajdującą się za nimi ścianę. Choć trudno w to uwierzyć, wszystkie kule chybiły celu. Trafiły w mężczyznę, który właśnie próbował ich zabić. Między płatnymi mordercami wywiązuje się rozmowa na temat znaczenia tego, co właśnie zaszło, dla racjonalności wiary religijnej. Nie powtórzę tutaj tej rozmowy w jej dosłownym kształcie, ponieważ nie jest prowadzona z tego rodzaju nienagannym szacunkiem dla standardów precyzji, którego należałoby spodziewać się po eseju filozoficznym. Wspomnę tylko, że jeden z morderców próbuje zbagatelizować całe zdarzenia jako niewymagające wytłumaczenia, natomiast drugi uważa, że należy je wyjaśnić, odwołując się do Boga. Przypuśćmy, że wszyscy uważamy, iż jest fantastycznie nieprawdopodobne, aby sześć kul wystrzelonych z bliska w kierunku dwóch osób chybiło celu. Po stronie którego z morderców leżą wasze sympatie (zakładając na chwilę, że można sympatyzować z płatnym mordercą) – po stronie tego, który zbywa całe zdarzenie, czy po stronie tego, który sądzi, że domaga się ono wyjaśnienia? Moje sympatie leżą po stronie tego, który uważa, że całe zajście wymaga, przynajmniej na pierwszy rzut oka, wyjaśnienia, jest bowiem nieprawdopodobne. To, że określone osoby nie istniałyby i nie mogłyby poszukiwać wyjaśnienia dla nieprawdopodobnego zdarzenia, gdyby ono nie zaszło, nie ma tu nic do rzeczy. Rozważmy teraz inny przykład, który pokazuje to nawet wyraźniej niż poprzedni. Przykład 2: terrorysta i maszyna losowa Terrorysta więzi was w pokoju, w którym znajduje się również specjalna maszyna. Maszyna ta jest połączona z bombą, która zabije was, jeśli wybuchnie. Przyglądacie się, jak terrorysta kładzie na pulpicie maszyny dziesięć zwykłych talii kart. Następnie informuje was, że maszyna dokładnie przetasuje te karty, wybierze losowo dziesięć z nich i wyrzuci je do niewielkiego pojemnika znajdującego się przed nią. Bomba nie wybuchnie tylko pod warunkiem, że wszystkie z dziesięciu wybranych kart to asy kier. Terrorysta opuszcza pokój, a maszyna idzie w ruch. Wypada pierwsza karta – jest nią as kier; druga – kolejny as kier; trzecia – as kier itd. W końcu okazuje się, że wszystkie dziesięć kart to asy kier. Maszyna zatrzymuje się; niepokojące czerwone światełko na bombie zmienia kolor na zielony. Uszliście z życiem. Czy nie wymagałoby to wyjaśnienia? Gdyby maszyna działała tak, jak opisał to terrorysta, to szansa, że wypadnie kolejno dziesięć asów byłaby fantastycznie mała. Fakt, że zaszło fantastycznie nieprawdopodobne zdarzenie wymaga wyjaśnienia przez coś, co zmniejszyłoby jego nieprawdopodobieństwo, np. przez to, że przy wyborze kart maszyna w jakiś sposób faworyzowała asy kier. Gdyby terrorysta powrócił do pokoju i zbagatelizował wasze ocalenie jako niewymagające wyjaśnienia, nie potraktowalibyście go serio. Oczywiście nigdy nie widzieliście żadnego innego wyniku działania maszyny, ale taki inny wynik mógłby się przytrafić. Co więcej, jest on znacznie prawdopodobniejszy – w każdym razie o ile terrorysta nie udzielił wam fałszywej informacji na temat zasad działania maszyny. Zatem wasze ocalenie dostarcza racji, aby sądzić, że terrorysta się mylił, bagatelizując ten fakt.

przełożył Marcin Iwanicki

Fragment książki Belief in God. An Introduction to the Philosophy of Religion, Oxford: Clarendon Press 2005, s. 144–145. Przekład za zgodą Autora.


Tim Mawson – Swoje dorosłe życie związał z Uniwersytetem Oksfordzkim, gdzie obecnie jest The Edgar Jones Fellow i nauczycielem filozofii. Interesuje się filozofią religii i teorią wartości. Ma dwie córki, z którymi najchętniej spędzałby cały swój wolny czas.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

< Powrót do spisu treści numeru 6/2015: Bóg i religia.

 

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy