Artykuł Filozofia umysłu Kognitywistyka

Tyler Burge: Czy neuro­-paplanina jest właściwą nauką o umyśle?

W ostatnich latach literatura popularnonaukowa bombarduje nas ekscytującymi doniesieniami o odkryciach dotyczących psychicznej mocy mózgu. Tego rodzaju informacje trafiają nawet na karty kiepskich podręczników biologii i psychologii. Co wiemy o umyśle?

Najnowszy numer: Jak działa język?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 2 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Twierdzi się, że mózg, lub jak­iś jego obszar, widzi, decy­du­je, wniosku­je, wie, emocjonu­je się, jest altru­isty­czny bądź ego­isty­czny, albo chce upraw­iać miłość. I tak w jed­nym z opub­likowanych niedawno artykułów mowa jest o naukow­cach „dosłown­ie obser­wu­ją­cych miłość za pomocą rezo­nan­su mag­ne­ty­cznego”. Moż­na się zas­tanaw­iać, kim mieli­by być owi zakochani: dwoma mózga­mi czy może mózgiem i kochanym przez niego całym człowiekiem.

Problemy neuro-paplaniny

Tego typu pode­jś­cie sta­je przed trze­ma prob­le­ma­mi. Po pier­wsze, nie mówi nam ono zbyt wiele o naturze zjawisk psy­chicznych. Wspom­ni­ane odkrycia częs­to sprowadza­ją się do zare­je­strowa­nia sil­niejszej akty­wnoś­ci w którymś z obszarów mózgu pod­czas zachodzenia danego pro­ce­su psy­chicznego. Jak gdy­by fakt, że stanom psy­chicznym towarzyszy akty­wność mózgu miała być dla nas niespodzianką! Doniesienia neu­ronauk częs­to mają charak­ter opisowy, a nie wyjaś­ni­a­ją­cy. Neu­ro-paplan­i­na stwarza iluzję zrozu­mienia, rzad­ko jed­nak bywa na tyle szczegółowa, żeby ułatwić wyjaśnienia psy­cho­log­iczne, a tym bardziej ich dostar­czać.

Po drugie, mówie­nie o zakochanych móz­gach miesza różne poziomy wyjaśnienia. Neu­ro-paplan­i­na wzbudza zain­tere­sowanie nauką, ale przesła­nia jej prawdzi­wą naturę. To ludzie widzą, wiedzą i zakochu­ją się – nie móz­gi. Zjawiska te mają naturę psy­chiczną, a nie neu­ronal­ną – w każdym razie nie w żaden oczy­wisty sposób. Zjawiska psy­chiczne wyma­ga­ją akty­wnoś­ci mózgu, ale relac­ja, w jakiej do niej pozosta­ją, jest złożona.

Wyobraźmy sobie, że doniesienia o przeło­mowych odkryci­ach bio­log­icznych doko­nanych w połowie XX wieku w całoś­ci skupiły się na kwan­towych odd­zi­ały­wa­ni­ach między cząstka­mi ele­men­tarny­mi, pomi­ja­jąc zupełnie wyjaśnie­nie struk­tu­ry i funkcji DNA. Uniemożli­wiło­by to zrozu­mie­nie mech­a­nizmów dziedz­iczenia: zna­j­dowal­ibyśmy się bowiem na niewłaś­ci­wym poziomie wyjaśnienia. Mechani­ka kwan­towa nie zna poję­cia funkcji, a jej relac­ja do biologii jest zbyt skom­p­likowana, by mogła ona zastąpić wyjaś­ni­an­ie bio­log­iczne. Żeby zrozu­mieć biologię, trze­ba odwołać się do pojęć z jej zakre­su.

Podob­ny błąd pojaw­ia się w opisach psy­chi­ki za pomocą języ­ka nauk neu­ronal­nych. Wyjaśnienia zjawisk neu­ronal­nych nie są jeszcze wyjaśnieni­a­mi zjawisk psy­chicznych. Niek­tórzy spodziewa­ją się, że poziom neu­ronal­ny zastąpi poziom psy­cho­log­iczny. Nadzie­ja ta jest jed­nak równie płon­na, co wiara w znalezie­nie jed­nego leku na wszys­tkie rodza­je raka. Nau­ka praw­ie nigdy nie jest tak pros­ta.

Trze­ci prob­lem z neu­ro-paplan­iną pole­ga na tym, że wywiera ona zgub­ny wpływ na samą naukę. Widzieliśmy już zbyt wiele niepoważnych, choć hojnie dofi­nan­sowanych pro­jek­tów naukowych, które w założe­niu miały pomóc w lep­szym zrozu­mie­niu umysłu. Pomysł, że opis psy­cho­log­iczny należy zastąpić neu­ronal­nym moż­na porów­nać z przeko­naniem o far­mako­log­icznej uleczal­noś­ci wszys­t­kich chorób psy­chicznych.

Korelac­je między akty­wnoś­cią neu­ronal­ną w danej częś­ci mózgu a specy­ficzny­mi zjawiska­mi psy­chiczny­mi są rzeczą ważną, stanow­ią jed­nak zaled­wie punkt wyjś­cia dla wyjaśnienia: mają charak­ter wyłącznie opisowy, przez co niczego nie tłu­maczą. Niek­tóre korelac­je ułatwia­ją sfor­mułowanie wyjaśnień psy­cho­log­icznych. Na przykład ustal­e­nie neu­ronal­nych pod­staw widzenia nakła­da pewne ograniczenia na akcep­towalne wyjaśnie­nie syn­chro­niza­cji pro­cesów umysłowych i poma­ga przewidzieć skut­ki psy­chiczne. Aby jed­nak zrozu­mieć zarówno korelac­je, jak i samą psy­chikę, potrze­bu­je­my wyjaśnień psy­cho­log­icznych.

Wyjaśnienia naukowe to najlep­szy sposób zrozu­mienia świa­ta. Zas­tanaw­ia­jąc się nad nimi uświadami­amy sobie lep­iej, jaki jest zasięg naszej wiedzy.

Neuronauka a psychologia percepcji

Pop­u­larność neu­ro-paplaniny bierze się między inny­mi z przeko­na­nia, że wyjaśnienia psy­cho­log­iczne – w prze­ci­wieńst­wie do neu­ronaukowych – są sto­sunkowo słabo rozwinięte. Część psy­chologii rzeczy­wiś­cie nie speł­nia jeszcze wymogów ścisłoś­ci, jed­nak zwolen­ni­cy neu­ro-paplaniny pomi­ja­ją pewien istot­ny fakt. W ostat­nich czter­dzi­es­tu lat­ach pow­stała imponu­ją­ca nau­ka psy­cho­log­icz­na, mianowicie psy­cholo­gia per­cepcji, bada­ją­ca przede wszys­tkim pro­cesy widzenia. Zasługu­je ona na więcej uwa­gi. Jest bardziej zaawan­sowana niż wiele nauk bio­log­icznych, w tym duża część neu­ronauk. Jako pier­wsza poz­woliła wyjaś­ni­ać pro­cesy psy­chiczne z matem­aty­czną pre­cyzją i przy wyko­rzys­ta­niu ter­mi­nologii ściśle psy­cho­log­icznej. (Ling­wisty­ka gen­er­aty­w­na – kole­j­na względ­nie zaawan­sowana nau­ka psy­cho­log­icz­na – lep­iej niż pro­cesy wyjaś­nia struk­tu­ry psy­chiczne).

Czym jest ter­mi­nolo­gia ściśle psy­cho­log­icz­na? Psy­chologię cechu­je to, że jest nauką o reprezen­tac­jach. Ter­minu „reprezen­tac­ja” uży­wa się w znacze­niu ogól­nym albo zawężonym, właś­ci­wym dla psy­chologii. Zacznę od znaczenia ogól­nego, a następ­nie prze­jdę do ściśle psy­cho­log­icznego. Stany orga­niz­mu reprezen­tu­ją cechy środowiska w ogól­ny sposób wtedy, gdy są z nimi funkcjon­al­nie sko­relowane. Rośli­na czy bak­te­ria w ogól­ny sposób reprezen­tu­je kierunek pada­nia światła – jej stany związane ze wzrostem i ruchem są bowiem funkcjon­al­nie sko­relowane z kierunk­iem światła.

Bio­log­iczne i psy­cho­log­iczne wyjaśnienia skon­cen­trowane na zada­niu częs­to wiążą się z uży­ciem tego ogól­nego poję­cia reprezen­tacji i prze­b­ie­ga­ją następu­ją­co: określa się jakieś zadanie nat­u­ralne dla danego orga­niz­mu, po czym dokonu­je się pomi­aru czyn­ników środowiska ważnych z punk­tu widzenia tego zada­nia oraz ograniczeń, jakie stwarza biofizy­cz­na struk­tu­ra orga­niz­mu. Następ­nie, w świ­etle wspom­ni­anych czyn­ników i ograniczeń, wyz­nacza się matem­aty­cznie opty­mal­ny sposób wyko­na­nia zada­nia. W końcu for­mułu­je się hipotezy i sprawdza poziom wyko­na­nia zada­nia przez orga­nizm, porównu­jąc go z poziomem opty­mal­nym.

Funkcje, zadania, reprezentacje

Takie pode­jś­cie pozwala wyo­dręb­ni­ać sys­tem­aty­cznie zachodzące korelac­je pomiędzy stana­mi orga­niz­mu i włas­noś­ci­a­mi środowiska, stanow­iące reprezen­tac­je w sen­sie ogól­nym. Wyjaśnienia skon­cen­tor­wane na zada­niu, korzys­ta­jące z ogól­nego poję­cia reprezen­tacji, nie mają jed­nak charak­teru ściśle psy­cho­log­icznego, ponieważ dają się stosować zarówno do opisu stanów roślin, bak­terii oraz pomp wod­nych, jak i do opisu postrze­ga­nia czy myśle­nia. Wyjaśnienia w psy­chologii per­cepcji stanow­ią pod­typ wyjaśnień skon­cen­trowanych na zada­ni­ach. O ich ściśle psy­cho­log­icznym charak­terze decy­du­je to, że korzys­ta­ją z pojęć takich jak trafność reprezen­ta­cyj­na czy specy­ficzny rodzaj korelacji.

Różnicę między funkcjon­al­ną korelacją a trafnoś­cią reprezen­ta­cyjną unaocz­nia fakt, że naukowe wyjaśnienia wrażli­woś­ci roślin czy bak­terii na światło odwołu­ją się do korelacji funkcjon­al­nych, a nie do stanów, które mogą posi­adać włas­ność bycia trafnym. Mówie­nie o trafnoś­ci było­by w tym wypad­ku zabiegiem czys­to reto­rycznym. Stany, które umożli­wia­ją jej zachodze­nie, są nato­mi­ast pod­stawą nau­ki o per­cepcji wzrokowej.

Dlaczego potrze­bu­je­my wyjaśnień odwołu­ją­cych się do trafnoś­ci reprezen­tacji? Ponieważ tłu­maczą one stałość per­cepcji, pole­ga­jącą na zdol­noś­ci do postrze­ga­nia danej włas­noś­ci środowiska pomi­mo wpły­wu różnego rodza­ju bodźców. Zarówno my, jak i pta­ki, postrzegamy wielkość kamienia jako tę samą bez wzglę­du na to, czy dzieli nas od niego 15 cen­tymetrów, czy 50 metrów – i to pomi­mo tego, że rozmi­ar kamienia na siatków­ce będzie się różnić. Co więcej, tak my, jak i pszc­zoły będziemy postrze­gać żółtą płaszczyznę oświ­et­loną białym lub czer­wonym światłem, pomi­mo różni­cy w dłu­goś­ci fal docier­a­ją­cych do oka.

Rośliny i bak­terie (oraz pompy wodne) nie posi­ada­ją stałoś­ci per­cep­cyjnej. Ich reakcję na światło może­my wytłu­maczyć odwołu­jąc się do stanów zde­ter­mi­nowanych przez włas­noś­ci bodź­ca świ­etl­nego – częs­totli­wość, inten­sy­wność, polaryza­cję – oraz poprzez sposób i miejsce dzi­ała­nia światła na ich powierzch­nię.

Per­cepc­ja wzrokowa właś­ci­wie odczy­tu­je środowisko – widzi go, trafnie go reprezen­tu­je. Stan­dar­d­owe wyjaśnienia układów akty­wnoś­ci neu­ronowej nie są w stanie wytłu­maczyć widzenia, ponieważ nie wiążą widzenia, ani nawet układów akty­wnoś­ci neu­ronowej, ze środowiskiem. Wyjaśnienia skon­cen­trowane na zada­ni­ach, odwołu­jące się do korelacji funkcjon­al­nych, wiążą wprawdzie stany orga­niz­mu ze środowiskiem, ale są zbyt ogólne, żeby wytłu­maczyć per­cepcję wzrokową.

Wyjaśnienie psychologiczne

Tylko psy­cholo­gia per­cepcji wyjaś­nia, w jaki sposób pow­sta­ją stany per­cep­cyjne reprezen­tu­jące włas­noś­ci środowiska. Określa ona wzorce psy­chiczne, które zostały wyuc­zone czy zakodowane w apara­cie per­cep­cyjnym dzię­ki nie­zlic­zonym inter­akcjom ze środowiskiem. Tłu­maczy również, jak bodźce, za pośred­nictwem tych wzor­ców, przy­czynu­ją stany per­cep­cyjne orga­nizmów. Z matem­aty­czną pre­cyzją moż­na wyjaśnić postrze­ganie i iluz­je głębi, ruchu, wielkoś­ci, ksz­tał­tu, koloru, źródła dźwięku itd.

Psy­cholo­gia per­cepcji korzys­ta z dwóch dają­cych ogromne możli­woś­ci rodza­jów wyjaśnień – trady­cyjnego wyjaśnienia geom­e­trycznego oraz, bardziej nowa­torskiego wyjaśnienia o charak­terze statysty­cznym.

Geom­e­tryczne wyjaśnie­nie per­cepcji odległoś­ci prze­b­ie­ga następu­ją­co. Trójkąt jest jed­noz­nacznie określony przez miary dwóch kątów i dłu­gość jed­nego boku. Punkt w przestrzeni środowiska tworzy trójkąt z dwo­jgiem oczu. U wielu zwierząt odległość między ocza­mi jest stała. Przy­puśćmy, że ta odległość jest od urodzenia zakodowana w sys­temie wzrokowym oraz że dany sys­tem posi­a­da infor­ma­cję o mierze kąta, pod jakim każde z oczu jest skierowane na dany punkt, wzglę­dem linii między jed­nym okiem a drugim. Dzię­ki temu da się obliczyć odległość do tego punk­tu. Kartezjusz zapro­ponował to wyjaśnie­nie już w 1637 roku. Współcześnie dys­ponu­je­my liczny­mi dowoda­mi empiryczny­mi na to, że ta pro­ce­du­ra, zwana kon­wer­gencją, rzeczy­wiś­cie zachodzi w per­cepcji odległoś­ci. Kon­wer­genc­ja stanowi jeden z pon­ad pięt­nas­tu znanych sposobów reprezen­towa­nia odległoś­ci czy głębi przez sys­tem per­cep­cyjny człowieka.

A oto wyjaśnie­nie grupowa­nia kon­tur­owego mające charak­ter statysty­czny. Reprezen­tu­je ono, które kon­tu­ry (w tym kon­tu­ry graniczne) „łączą się ze sobą”, na przykład jako należące do tego ­samego obiek­tu. Grupowanie kon­tur­owe stanowi krok w kierunku postrze­ga­nia ksz­tał­tu przed­mio­tu. Grupowanie należą­cych do tego samego obiek­tu kon­turów granicznych jest utrud­nione przez fakt, że jedne przed­mio­ty zwyk­le zasła­ni­a­ją częś­ciowo inne, zakry­wa­jąc również ich kon­tu­ry graniczne. W takim wypad­ku postrze­ganie ksz­tał­tu przed­mio­tu jest możli­we dzię­ki pogrupowa­niu granic po prze­ci­wnych stronach obiek­tu zasła­ni­a­jącego.

Aby określić, jak najlepiej grupować kon­tu­ry graniczne, gro­madzi się liczne zdję­cia cyfrowe nat­u­ral­nych scen. Następ­nie wydoby­wa się z nich set­ki tysię­cy kon­turów, z których każ­da para zosta­je zak­lasy­fikowana z uwa­gi na to, czy odpowia­da brze­gowi tego samego obiek­tu. Dalej rejestru­je się odległość i względ­ną ori­en­tację między połąc­zony­mi w pary kon­tu­ra­mi obrazu. Po zebra­niu wystar­cza­jącej licz­by próbek, moż­na wyliczyć praw­dopodobieńst­wo, z jakim dwa kon­tu­ry obrazu odpowiada­ją kon­tur­om tego samego obiek­tu. Zależy ono od odległoś­ci i względ­nego położe­nia między kon­tu­ra­mi obrazu. Dlat­ego to, czy dwa kon­tu­ry odpowiada­ją grani­com danego obiek­tu czy nie, zależy w sposób statysty­czny od włas­noś­ci kon­turów obrazu.

Nauka o umyśle – bez rezonansu

Ludz­ki sys­tem wzrokowy rzeczy­wiś­cie rejestru­je infor­ma­c­je o kon­tu­rach. W ramach ekspery­men­tów pokazu­je się uczest­nikom jedynie kon­tu­ry obrazów na zdję­ci­ach, a nie całe zdję­cia. Poprawność oce­ny, które z kon­turów należą do tego samego obiek­tu, jest praw­ie zbież­na z obiek­ty­wnym praw­dopodobieńst­wem poprawnej oce­ny na pod­staw­ie pełnych fotografii. Takie ekspery­men­ty stanow­ią potwierdze­nie hipotezy wyjaś­ni­a­jącej, jak na pod­staw­ie grupowa­nia kon­tur­owego tworzy się per­cepc­ja ksz­tał­tu obiek­tu.

Wąsko rozu­mi­ane reprezen­towanie oraz świado­mość to dwa pod­sta­wowe wyróżni­ki zjawisk psy­chicznych. Świado­mość jest włas­noś­cią „jak to jest” doświad­czenia. Reprezen­towanie to włas­ność „bycia o czymś” przysługu­ją­ca per­cepcji i myśle­niu. Świado­mość jest łatwiej dostęp­na w intro­spekcji, nato­mi­ast reprezen­towanie jest lep­iej rozu­mi­ana naukowo.

Gdzie zaczy­na się umysł? Jed­nym z jego początków jest pojaw­ie­nie się trafnoś­ci reprezen­ta­cyjnej u sta­wonogów. (Nie wiemy, gdzie zaczy­na się świado­mość). Ścisła nau­ka o umyśle zaczy­na się wraz z per­cepcją, pier­wszą reprezen­tacją ściśle psy­chiczną. Rozwój nau­ki o umyśle jest jed­nym z najważniejszych osiąg­nięć intelek­tu­al­nych ostat­niego półwiecza. Jego kap­i­tal­nego znaczenia nie powin­na nam przesłonić neu­ro-paplan­i­na, która trak­tu­je psy­chologię jako wabik, ale od razu prze­chodzi do nau­ki o mózgu. Nau­ka o mózgu i psy­cholo­gia są sobie wza­jem­nie potrzeb­ne. Zrozu­mie­nie ich relacji zależy od zrozu­mienia psy­chologii. Dys­ponu­je­my ścisłą psy­chologią per­cepcji i może ona stanow­ić wzór dla kole­jnych wyjaśnień psy­cho­log­icznych, które będą czymś więcej niż tylko zapisem rezo­nan­su mag­ne­ty­cznego z tabliczką: „oto miłość”.

Przełożyła Mira Zyśko

A Real Sci­ence of Mind, “The New York Times”, 19 grud­nia 2010. Przekład za zgodą Auto­ra.


Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy