Omówienia i recenzje

Wiersze Yahya Hassana

Całkiem przypadkiem wpadł mi w ręce tomik poezji Yahya Hassana i od pierwszego zdania trudno było się od niego oderwać. To trudna i bardzo przygnębiająca lektura, po której nie można przejść do porządku dziennego. Zwala z nóg przez bezmiar nieszczęścia – najpierw małego Hassana, później dorastającego chłopca, wreszcie już dorosłego mężczyzny, który ma świadomość, że uwolnienie się od swojej przeszłości i odnalezienie własnej tożsamości jest chyba niemożliwe.

Najnowszy numer: Nowy człowiek?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2017 można zamówić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 23 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „TUTAJ”.

Sama his­to­ria losów rodziny Has­sana jest bard­zo trud­na. Jego dzi­ad­kowie musieli uciekać z Palestyny do Libanu. Tam, w obozie dla uchodźców, urodzili się jego rodz­ice, którzy z kolei wyemi­growali do Dani, pocią­ga­jąc za sobą krewnych. W 1995 roku w Aarthus przyszedł na świat Yahya. Jego bliższa i dal­sza, licz­na rodz­i­na nigdy się nie zasymilowała. Żyli zamknię­ci w arab­sko-muzuł­mańskim get­cie. Yahya najpierw chodz­ił do nor­mal­nej szkoły, w której nie wol­no mu było mówić po arab­sku, za to w domu nie wol­no mu było mówić po duńsku. Potem prze­nie­siono go do szkoły spec­jal­nej, następ­nie trafi­ał do różnych „popraw­cza­ków”, wresz­cie stał się stałym bywal­cem aresztów. Jak na wciąż jeszcze bard­zo młody wiek Yahya Has­san ma bard­zo bogaty życio­rys.

To smutne, ale Wier­sze Has­sana potwierdza­ją wszys­tkie naj­gorsze stereo­typy o relac­jach w trady­cyjnych muzuł­mańs­kich rodz­i­nach. W każdym wier­szu, odnoszą­cym się do swo­jego ojca, pisze o prze­mo­cy, bru­tal­noś­ci i lęku:

PIĘCIORO DZIECISZEREGU OJCIEC TRZYMA W RĘKU KIJ

WIELOPŁACZ I KAŁUŻA MOCZU

NA ZMIANĘ WYCIĄGAMY RĘCE

ŻEBY UPRZEDZIĆ NIEPRZEWIDYWALNE

TEN DŹWIĘK PADAJĄCYCH CIOSÓW

SIOSTRA NERWOWO

NOGI NA NOGĘ

WODOSPAD MOCZU SPŁYWA JEJ PO UDACH

NAJPIERW JEDNA RĘKA POTEM DRUGA

GDY SIĘ ZDARZY PRZERWA BIJE GDZIE SIĘ DA

CIOS KRZYK LICZBA TRZYDZIEŚCI CZTERDZIEŚCI A CZASEM PIĘĆDZIESIĄT.

Dziecińst­wo”, s. 7

Wielokrot­nie pod­kreśla nien­aw­iść, jaką w sobie nosi do obo­j­ga rodz­iców, ich kul­tur­owego dziedz­ict­wa oraz kra­ju, w którym się urodz­ił:

NIE KOCHAM WAS RODZICE NIENAWIDZĘ WASZEGO NIESZCZĘŚCIA

NIENAWIDZĘ WASZYCH CHUST WASZYCH KORANÓW

WASZYCH PROROKÓW ANALFABETÓW

WASZYCH ZINDOKTRYNIZOWANYCH RODZICÓW

WASZYCH WADWASZYCH MODLITW I ZASIŁKÓW

NIENAWIDZĘ KRAJU KTÓRY STAŁ SIĘ NASZYM

KTÓRY NIGDY NIE BĘDZIE WASZYM

KTÓRY NIGDY NIE BĘDZIE NASZYM.

Pójdziesz do piekła mój bra­cie”, s. 169

Tropi wszelkie prze­jawy hipokryzji – o rodzinie:

TERAZ ONA (jego mat­ka) JEST PO DUŃSKU ROZWIEDZIONA

ALE PO ISLAMSKU

WCIĄŻ MUSI SŁUCHAĆ OJCA SWOICH DZIECI

CHOĆ OJCIEC JEJ DZIECI ON ZROBIŁ SOBIE JESZCZE RAZ ŚLUB PO DUŃSKU I PO MUZUŁMAŃSKU

ON ZROBIŁ SOBIE JESZCZE INNE DZIECI I ZROBIŁ DRUGI ROZWÓD

ŻEBY NACIĄGNĄĆ SOCJAL

ALE PO ISLAMSKU ON WCIĄŻ DECYDUJE

Długi­wier­sz, s. 233

– o pobożnoś­ci:

CO TY MI TU GADASZ

SWOIM BOGU

ZAPACHEM MARYCHY NA USTACH

[…]

CHCESZ ŻYĆ OD RAMADAN DO RAMADAN

A MIĘDZY MODLITWAMIRAMADAN

TY CHCESZ MIEĆ NÓŻ W KIESZENI

[…]

JEDNYM KUBECZKIEM SMAKOWITYM

TY DELEKTUJESZ SIĘ WODĄ ZAMZAM

DRUGIM TRUNKAMI

TY CHCESZ SOBIE HASZU

I PRZESTĘPCZOŚCI I ZASIŁKÓW

[…]

TY UMIESZ TYLKO IMPREZY

TY NIE POTRAFISZ KORANU

TY UMIESZ TYLKO KLĘCZEĆ

TY NIE MASZ SIŁY PRAKTYKOWAĆ

ALE PALISZ SIĘ DO GŁOSZENIA KAZAŃ

Długi­wier­sz, s. 233, 235

– o małżeńst­wie:

MUZUŁMANIN Z GELLERUPPARKEN

ZNAJDUJE NASZĄ KLATKĘ

CZYTA NAZWISKA NA SKRZYNKACH POCZTOWYCH
I PUKA TAM GDZIE NAJWIĘCEJ DZIEWCZĄT

SZACUJE POTOMSTWO

CHCE MOJĄ MŁODSZĄ SIOSTRĘ NA GOSPOSIĘ I MATKĘ SWOICH DZIECI

CHCE STWORZYĆ JEJ RAJINNYM BLOKU

BĘDZIE IM PRZEWODZIŁ ALLAH I DWADZIEŚCIA LAT RÓŻNICY WIEKU

CHCE BYĆ JEJ PIERWSZYM MĘŻCZYZNĄ W NOC POŚLUBNĄ

[…]

MA GOTOWAĆ MU OBIADY I BYĆ MU POSŁUSZNA

URODZIĆ DZIESIĘCIU ZŁODZIEJASZKÓW I WYRZEC SIĘ ICH

JEŚLI OKAŻĄ SIĘ NIEWIERNYMI

Puk puk”, s. 147

Has­san bard­zo gorzko pisze o swo­jej niez­dol­noś­ci do wdz­ięcznoś­ci. W szkole spec­jal­nej zain­tere­sowała się nim opiekun­ka – odkryła jego tal­ent pis­ars­ki, podarowała książkę, zaprosiła do domu. W „Wyz­na­ni­ach” pisze:

PIEPRZYŁEM TWOJĄ ŻONĘ

OGRABIŁEM TWÓJ DOM

W KOŁDRĘ WASZEGO SYNA OWINĄŁEM TELEWIZOR

NIE MOGŁEM ZNALEŹĆ ARGUMENTÓW

KTÓRE BY PRZEKONAŁY KUZYNA

ŻEBY ODPUŚCIŁ KOMPUTER WASZEGO DZIECKA

LAPTOP TO LAPTOP POWIEDZIAŁ

PIĘĆ STÓW WIĘCEJ NA GŁOWĘ

Wyz­na­nia”, s. 129

Ma świado­mość swo­jej niez­dol­noś­ci do miłoś­ci:

ONA JEST MŁODA MĄDRA I PIĘKNA

I Z WYPRZEDZENIEM KUPUJĘ BILETY NA SAMOLOT

TY JESTEŚ SUPERNORMALNA

RODZICE MAJĄ KAMPOWÓZ NA PÓŁNOCY WŁOCH

JAPOKOJU HOTELOWYMRZYMIE JESTEM ŁAJDAK

JA RZUCAMDRZWI TWOJE RZECZY

I MÓWIĘ SPIEPRZAJ DO PÓŁNOCNYCH WŁOCH

JA FILMUJĘ CIĘ NAGĄ I PŁACZĄCĄ

I SZANTAŻUJĘ

[…]

JA NIE MAM EMPATII

NIE JA NIE MAM EMPATII

Długi­wier­sz”, s. 255, 257

Odnos­zone sukcesy wyda­ją się pogłębi­ać schizofrenicznoś­ci jego tożsamoś­ci – dla jed­nych „Arabusa”, dla innych Duńczy­ka; wrażli­wego poe­ty oraz zwykłego złodzie­ja i ćpuna:

JEDNEGO DNIA

JA JESTEM ZDROWY ZINTEGROWANY POETA

I PISZĘ MAILE DO LARSA SKINNEBACHA PABLA LLAMBIASA SIMONA PASTERNAKA

NASTĘPNEGO DNIA OSKARŻONY O KRADZIEŻ SAMOCHODU

ROZBÓJ NA ULICY I WŁAMANIE

Długi­wier­sz”, s. 221

Wyjś­cie z get­ta nie poz­woliło uwol­nić się od get­ta. Ono pozostało w utr­walonych nawykach, odruchach, myśle­niu o sobie i innych. W defin­iowa­niu siebie jako oso­by, która choć w jakimś sen­sie jest stamtąd, to w sum­ie znikąd. Nien­aw­idzi kul­tu­ry, religii swoich przod­ków i nie chce się z nią iden­ty­fikować, a jed­nocześnie nie potrafi się od niej uwol­nić. W jak­iś sposób czu­je się chy­ba win­ny, że nie żyje według jej zasad.

Wier­sze Has­sana są bard­zo proste w swo­jej formie. Nie ma w nich żad­nych wyszukanych metafor, jakiejkol­wiek gry słów. Wszys­tko jest podane wprost. To może być nawet nieznośne dla wyro­bionego czytel­ni­ka.  Pol­skie tłu­macze­nie odd­a­je niepoprawność języ­ka duńskiego, jakim posługu­je się Has­san. Jed­nak taka chro­powa­tość formy pozwala całkowicie skupić się na treś­ci, która jest poraża­ją­ca.

Ktoś mógł­by przeczy­tać te wier­sze i wyko­rzys­tać jako argu­ment prze­ciw pomo­cy uchodź­com, na rzecz całkowitego zamknię­cia swoich granic i odcię­cia się od wpły­wów innych kul­tur. One mogą budz­ić lęk. Ale przesłanie poezji Has­sana ma raczej charak­ter tran­skul­tur­owy. Te wier­sze moż­na czy­tać jako sprze­ciw wobec prze­mo­cy, get­tyza­cji, wyk­lucze­niu i nierównoś­ciom społecznym.

Tomik Yahya Has­sana rozszedł się w Danii w bezkonkuren­cyjnym stu­tysięcznym nakładzie. Zdobył wiele nom­i­nacji i nagród poe­t­y­c­kich. Został przetłu­mac­zony na dziesięć języków, w tym także język pol­s­ki. Został zgłos­zony do Nagrody Europe­js­ki Poeta Wol­noś­ci 2016, przyz­nawanej przez Mias­to Gdańsk.

Natasza Szut­ta

Yahy Has­san, Wier­sze, przeł. B. Sochańs­ka, Gdańsk: Wydawnict­wo słowo, obraz, tery­to­ria 2015.


Zachę­camy do dyskusji pod tek­stem lub na naszym fanpage’u.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy