Omówienia i recenzje

Wiersze Yahya Hassana

Całkiem przypadkiem wpadł mi w ręce tomik poezji Yahya Hassana i od pierwszego zdania trudno było się od niego oderwać. To trudna i bardzo przygnębiająca lektura, po której nie można przejść do porządku dziennego. Zwala z nóg przez bezmiar nieszczęścia – najpierw małego Hassana, później dorastającego chłopca, wreszcie już dorosłego mężczyzny, który ma świadomość, że uwolnienie się od swojej przeszłości i odnalezienie własnej tożsamości jest chyba niemożliwe.

Najnowszy numer: Zrozumieć emocje

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 28 kwietnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Sama histo­ria losów rodzi­ny Has­sa­na jest bar­dzo trud­na. Jego dziad­ko­wie musie­li ucie­kać z Pale­sty­ny do Liba­nu. Tam, w obo­zie dla uchodź­ców, uro­dzi­li się jego rodzi­ce, któ­rzy z kolei wyemi­gro­wa­li do Dani, pocią­ga­jąc za sobą krew­nych. W 1995 roku w Aar­thus przy­szedł na świat Yahya. Jego bliż­sza i dal­sza, licz­na rodzi­na nigdy się nie zasy­mi­lo­wa­ła. Żyli zamknię­ci w arab­sko-muzuł­mań­skim get­cie. Yahya naj­pierw cho­dził do nor­mal­nej szko­ły, w któ­rej nie wol­no mu było mówić po arab­sku, za to w domu nie wol­no mu było mówić po duń­sku. Potem prze­nie­sio­no go do szko­ły spe­cjal­nej, następ­nie tra­fiał do róż­nych „popraw­cza­ków”, wresz­cie stał się sta­łym bywal­cem aresz­tów. Jak na wciąż jesz­cze bar­dzo mło­dy wiek Yahya Has­san ma bar­dzo boga­ty życio­rys.

To smut­ne, ale Wier­sze Has­sa­na potwier­dza­ją wszyst­kie naj­gor­sze ste­reo­ty­py o rela­cjach w tra­dy­cyj­nych muzuł­mań­skich rodzi­nach. W każ­dym wier­szu, odno­szą­cym się do swo­je­go ojca, pisze o prze­mo­cy, bru­tal­no­ści i lęku:

PIĘCIORO DZIECISZEREGU OJCIEC TRZYMA W RĘKU KIJ

WIELOPŁACZ I KAŁUŻA MOCZU

NA ZMIANĘ WYCIĄGAMY RĘCE

ŻEBY UPRZEDZIĆ NIEPRZEWIDYWALNE

TEN DŹWIĘK PADAJĄCYCH CIOSÓW

SIOSTRA NERWOWO

NOGI NA NOGĘ

WODOSPAD MOCZU SPŁYWA JEJ PO UDACH

NAJPIERW JEDNA RĘKA POTEM DRUGA

GDY SIĘ ZDARZY PRZERWA BIJE GDZIE SIĘ DA

CIOS KRZYK LICZBA TRZYDZIEŚCI CZTERDZIEŚCI A CZASEM PIĘĆDZIESIĄT.

Dzie­ciń­stwo”, s. 7

Wie­lo­krot­nie pod­kre­śla nie­na­wiść, jaką w sobie nosi do oboj­ga rodzi­ców, ich kul­tu­ro­we­go dzie­dzic­twa oraz kra­ju, w któ­rym się uro­dził:

NIE KOCHAM WAS RODZICE NIENAWIDZĘ WASZEGO NIESZCZĘŚCIA

NIENAWIDZĘ WASZYCH CHUST WASZYCH KORANÓW

WASZYCH PROROKÓW ANALFABETÓW

WASZYCH ZINDOKTRYNIZOWANYCH RODZICÓW

WASZYCH WADWASZYCH MODLITW I ZASIŁKÓW

NIENAWIDZĘ KRAJU KTÓRY STAŁ SIĘ NASZYM

KTÓRY NIGDY NIE BĘDZIE WASZYM

KTÓRY NIGDY NIE BĘDZIE NASZYM.

Pój­dziesz do pie­kła mój bra­cie”, s. 169

Tro­pi wszel­kie prze­ja­wy hipo­kry­zji – o rodzi­nie:

TERAZ ONA (jego mat­ka) JEST PO DUŃSKU ROZWIEDZIONA

ALE PO ISLAMSKU

WCIĄŻ MUSI SŁUCHAĆ OJCA SWOICH DZIECI

CHOĆ OJCIEC JEJ DZIECI ON ZROBIŁ SOBIE JESZCZE RAZ ŚLUB PO DUŃSKU I PO MUZUŁMAŃSKU

ON ZROBIŁ SOBIE JESZCZE INNE DZIECI I ZROBIŁ DRUGI ROZWÓD

ŻEBY NACIĄGNĄĆ SOCJAL

ALE PO ISLAMSKU ON WCIĄŻ DECYDUJE

Dłu­gi­wiersz, s. 233

– o poboż­no­ści:

CO TY MI TU GADASZ

SWOIM BOGU

ZAPACHEM MARYCHY NA USTACH

[…]

CHCESZ ŻYĆ OD RAMADAN DO RAMADAN

A MIĘDZY MODLITWAMIRAMADAN

TY CHCESZ MIEĆ NÓŻ W KIESZENI

[…]

JEDNYM KUBECZKIEM SMAKOWITYM

TY DELEKTUJESZ SIĘ WODĄ ZAMZAM

DRUGIM TRUNKAMI

TY CHCESZ SOBIE HASZU

I PRZESTĘPCZOŚCI I ZASIŁKÓW

[…]

TY UMIESZ TYLKO IMPREZY

TY NIE POTRAFISZ KORANU

TY UMIESZ TYLKO KLĘCZEĆ

TY NIE MASZ SIŁY PRAKTYKOWAĆ

ALE PALISZ SIĘ DO GŁOSZENIA KAZAŃ

Dłu­gi­wiersz, s. 233, 235

– o mał­żeń­stwie:

MUZUŁMANIN Z GELLERUPPARKEN

ZNAJDUJE NASZĄ KLATKĘ

CZYTA NAZWISKA NA SKRZYNKACH POCZTOWYCH
I PUKA TAM GDZIE NAJWIĘCEJ DZIEWCZĄT

SZACUJE POTOMSTWO

CHCE MOJĄ MŁODSZĄ SIOSTRĘ NA GOSPOSIĘ I MATKĘ SWOICH DZIECI

CHCE STWORZYĆ JEJ RAJINNYM BLOKU

BĘDZIE IM PRZEWODZIŁ ALLAH I DWADZIEŚCIA LAT RÓŻNICY WIEKU

CHCE BYĆ JEJ PIERWSZYM MĘŻCZYZNĄ W NOC POŚLUBNĄ

[…]

MA GOTOWAĆ MU OBIADY I BYĆ MU POSŁUSZNA

URODZIĆ DZIESIĘCIU ZŁODZIEJASZKÓW I WYRZEC SIĘ ICH

JEŚLI OKAŻĄ SIĘ NIEWIERNYMI

Puk puk”, s. 147

Has­san bar­dzo gorz­ko pisze o swo­jej nie­zdol­no­ści do wdzięcz­no­ści. W szko­le spe­cjal­nej zain­te­re­so­wa­ła się nim opie­kun­ka – odkry­ła jego talent pisar­ski, poda­ro­wa­ła książ­kę, zapro­si­ła do domu. W „Wyzna­niach” pisze:

PIEPRZYŁEM TWOJĄ ŻONĘ

OGRABIŁEM TWÓJ DOM

W KOŁDRĘ WASZEGO SYNA OWINĄŁEM TELEWIZOR

NIE MOGŁEM ZNALEŹĆ ARGUMENTÓW

KTÓRE BY PRZEKONAŁY KUZYNA

ŻEBY ODPUŚCIŁ KOMPUTER WASZEGO DZIECKA

LAPTOP TO LAPTOP POWIEDZIAŁ

PIĘĆ STÓW WIĘCEJ NA GŁOWĘ

Wyzna­nia”, s. 129

Ma świa­do­mość swo­jej nie­zdol­no­ści do miło­ści:

ONA JEST MŁODA MĄDRA I PIĘKNA

I Z WYPRZEDZENIEM KUPUJĘ BILETY NA SAMOLOT

TY JESTEŚ SUPERNORMALNA

RODZICE MAJĄ KAMPOWÓZ NA PÓŁNOCY WŁOCH

JAPOKOJU HOTELOWYMRZYMIE JESTEM ŁAJDAK

JA RZUCAMDRZWI TWOJE RZECZY

I MÓWIĘ SPIEPRZAJ DO PÓŁNOCNYCH WŁOCH

JA FILMUJĘ CIĘ NAGĄ I PŁACZĄCĄ

I SZANTAŻUJĘ

[…]

JA NIE MAM EMPATII

NIE JA NIE MAM EMPATII

Dłu­gi­wiersz”, s. 255, 257

Odno­szo­ne suk­ce­sy wyda­ją się pogłę­biać schi­zo­fre­nicz­no­ści jego toż­sa­mo­ści – dla jed­nych „Ara­bu­sa”, dla innych Duń­czy­ka; wraż­li­we­go poety oraz zwy­kłe­go zło­dzie­ja i ćpu­na:

JEDNEGO DNIA

JA JESTEM ZDROWY ZINTEGROWANY POETA

I PISZĘ MAILE DO LARSA SKINNEBACHA PABLA LLAMBIASA SIMONA PASTERNAKA

NASTĘPNEGO DNIA OSKARŻONY O KRADZIEŻ SAMOCHODU

ROZBÓJ NA ULICY I WŁAMANIE

Dłu­gi­wiersz”, s. 221

Wyj­ście z get­ta nie pozwo­li­ło uwol­nić się od get­ta. Ono pozo­sta­ło w utrwa­lo­nych nawy­kach, odru­chach, myśle­niu o sobie i innych. W defi­nio­wa­niu sie­bie jako oso­by, któ­ra choć w jakimś sen­sie jest stam­tąd, to w sumie zni­kąd. Nie­na­wi­dzi kul­tu­ry, reli­gii swo­ich przod­ków i nie chce się z nią iden­ty­fi­ko­wać, a jed­no­cze­śnie nie potra­fi się od niej uwol­nić. W jakiś spo­sób czu­je się chy­ba win­ny, że nie żyje według jej zasad.

Wier­sze Has­sa­na są bar­dzo pro­ste w swo­jej for­mie. Nie ma w nich żad­nych wyszu­ka­nych meta­for, jakiej­kol­wiek gry słów. Wszyst­ko jest poda­ne wprost. To może być nawet nie­zno­śne dla wyro­bio­ne­go czy­tel­ni­ka.  Pol­skie tłu­ma­cze­nie odda­je nie­po­praw­ność języ­ka duń­skie­go, jakim posłu­gu­je się Has­san. Jed­nak taka chro­po­wa­tość for­my pozwa­la cał­ko­wi­cie sku­pić się na tre­ści, któ­ra jest pora­ża­ją­ca.

Ktoś mógł­by prze­czy­tać te wier­sze i wyko­rzy­stać jako argu­ment prze­ciw pomo­cy uchodź­com, na rzecz cał­ko­wi­te­go zamknię­cia swo­ich gra­nic i odcię­cia się od wpły­wów innych kul­tur. One mogą budzić lęk. Ale prze­sła­nie poezji Has­sa­na ma raczej cha­rak­ter trans­kul­tu­ro­wy. Te wier­sze moż­na czy­tać jako sprze­ciw wobec prze­mo­cy, get­ty­za­cji, wyklu­cze­niu i nie­rów­no­ściom spo­łecz­nym.

Tomik Yahya Has­sa­na roz­szedł się w Danii w bez­kon­ku­ren­cyj­nym stu­ty­sięcz­nym nakła­dzie. Zdo­był wie­le nomi­na­cji i nagród poetyc­kich. Został prze­tłu­ma­czo­ny na dzie­sięć języ­ków, w tym tak­że język pol­ski. Został zgło­szo­ny do Nagro­dy Euro­pej­ski Poeta Wol­no­ści 2016, przy­zna­wa­nej przez Mia­sto Gdańsk.

Nata­sza Szut­ta

Yahy Has­san, Wier­sze, przeł. B. Sochań­ska, Gdańsk: Wydaw­nic­two sło­wo, obraz, tery­to­ria 2015.


Zachę­ca­my do dys­ku­sji pod tek­stem lub na naszym fanpage’u.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Reklama

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy