Omówienia i recenzje

Wiersze Yahya Hassana

Całkiem przypadkiem wpadł mi w ręce tomik poezji Yahya Hassana i od pierwszego zdania trudno było się od niego oderwać. To trudna i bardzo przygnębiająca lektura, po której nie można przejść do porządku dziennego. Zwala z nóg przez bezmiar nieszczęścia – najpierw małego Hassana, później dorastającego chłopca, wreszcie już dorosłego mężczyzny, który ma świadomość, że uwolnienie się od swojej przeszłości i odnalezienie własnej tożsamości jest chyba niemożliwe.

Najnowszy numer: Zagadka tożsamości

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Numery drukowane można zamówić online> tutaj. Prenumeratę na rok 2017 można zamówić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 7 marca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „TUTAJ”.

Sama historia losów rodziny Hassana jest bardzo trudna. Jego dziadkowie musieli uciekać z Palestyny do Libanu. Tam, w obozie dla uchodźców, urodzili się jego rodzice, którzy z kolei wyemigrowali do Dani, pociągając za sobą krewnych. W 1995 roku w Aarthus przyszedł na świat Yahya. Jego bliższa i dalsza, liczna rodzina nigdy się nie zasymilowała. Żyli zamknięci w arabsko-muzułmańskim getcie. Yahya najpierw chodził do normalnej szkoły, w której nie wolno mu było mówić po arabsku, za to w domu nie wolno mu było mówić po duńsku. Potem przeniesiono go do szkoły specjalnej, następnie trafiał do różnych „poprawczaków”, wreszcie stał się stałym bywalcem aresztów. Jak na wciąż jeszcze bardzo młody wiek Yahya Hassan ma bardzo bogaty życiorys.

To smutne, ale Wiersze Hassana potwierdzają wszystkie najgorsze stereotypy o relacjach w tradycyjnych muzułmańskich rodzinach. W każdym wierszu, odnoszącym się do swojego ojca, pisze o przemocy, brutalności i lęku:

PIĘCIORO DZIECI W SZEREGU OJCIEC TRZYMA W RĘKU KIJ

WIELOPŁACZ I KAŁUŻA MOCZU

NA ZMIANĘ WYCIĄGAMY RĘCE

ŻEBY UPRZEDZIĆ NIEPRZEWIDYWALNE

TEN DŹWIĘK PADAJĄCYCH CIOSÓW

SIOSTRA NERWOWO

Z NOGI NA NOGĘ

WODOSPAD MOCZU SPŁYWA JEJ PO UDACH

NAJPIERW JEDNA RĘKA POTEM DRUGA

GDY SIĘ ZDARZY PRZERWA BIJE GDZIE SIĘ DA

CIOS KRZYK LICZBA TRZYDZIEŚCI CZTERDZIEŚCI A CZASEM PIĘĆDZIESIĄT.

„Dzieciństwo”, s. 7

Wielokrotnie podkreśla nienawiść, jaką w sobie nosi do obojga rodziców, ich kulturowego dziedzictwa oraz kraju, w którym się urodził:

NIE KOCHAM WAS RODZICE NIENAWIDZĘ WASZEGO NIESZCZĘŚCIA

NIENAWIDZĘ WASZYCH CHUST WASZYCH KORANÓW

I WASZYCH PROROKÓW ANALFABETÓW

WASZYCH ZINDOKTRYNIZOWANYCH RODZICÓW

WASZYCH WAD I WASZYCH MODLITW I ZASIŁKÓW

NIENAWIDZĘ KRAJU KTÓRY STAŁ SIĘ NASZYM

KTÓRY NIGDY NIE BĘDZIE WASZYM

KTÓRY NIGDY NIE BĘDZIE NASZYM.

„Pójdziesz do piekła mój bracie”, s. 169

Tropi wszelkie przejawy hipokryzji – o rodzinie:

TERAZ ONA (jego matka) JEST PO DUŃSKU ROZWIEDZIONA

ALE PO ISLAMSKU

WCIĄŻ MUSI SŁUCHAĆ OJCA SWOICH DZIECI

CHOĆ OJCIEC JEJ DZIECI ON ZROBIŁ SOBIE JESZCZE RAZ ŚLUB PO DUŃSKU I PO MUZUŁMAŃSKU

I ON ZROBIŁ SOBIE JESZCZE INNE DZIECI I ZROBIŁ DRUGI ROZWÓD

ŻEBY NACIĄGNĄĆ SOCJAL

ALE PO ISLAMSKU ON WCIĄŻ DECYDUJE

Długiwiersz, s. 233

– o pobożności:

CO TY MI TU GADASZ

O SWOIM BOGU

Z ZAPACHEM MARYCHY NA USTACH

[…]

CHCESZ ŻYĆ OD RAMADAN DO RAMADAN

A MIĘDZY MODLITWAMI I RAMADAN

TY CHCESZ MIEĆ NÓŻ W KIESZENI

[…]

JEDNYM KUBECZKIEM SMAKOWITYM

TY DELEKTUJESZ SIĘ WODĄ ZAMZAM

A DRUGIM TRUNKAMI

TY CHCESZ SOBIE HASZU

I PRZESTĘPCZOŚCI I ZASIŁKÓW

[…]

TY UMIESZ TYLKO IMPREZY

TY NIE POTRAFISZ KORANU

TY UMIESZ TYLKO KLĘCZEĆ

TY NIE MASZ SIŁY PRAKTYKOWAĆ

ALE PALISZ SIĘ DO GŁOSZENIA KAZAŃ

Długiwiersz, s. 233, 235

– o małżeństwie:

MUZUŁMANIN Z GELLERUPPARKEN

ZNAJDUJE NASZĄ KLATKĘ

CZYTA NAZWISKA NA SKRZYNKACH POCZTOWYCH
I PUKA TAM GDZIE NAJWIĘCEJ DZIEWCZĄT

SZACUJE POTOMSTWO

CHCE MOJĄ MŁODSZĄ SIOSTRĘ NA GOSPOSIĘ I MATKĘ SWOICH DZIECI

CHCE STWORZYĆ JEJ RAJ W INNYM BLOKU

BĘDZIE IM PRZEWODZIŁ ALLAH I DWADZIEŚCIA LAT RÓŻNICY WIEKU

CHCE BYĆ JEJ PIERWSZYM MĘŻCZYZNĄ W NOC POŚLUBNĄ

[…]

MA GOTOWAĆ MU OBIADY I BYĆ MU POSŁUSZNA

URODZIĆ DZIESIĘCIU ZŁODZIEJASZKÓW I WYRZEC SIĘ ICH

JEŚLI OKAŻĄ SIĘ NIEWIERNYMI

„Puk puk”, s. 147

Hassan bardzo gorzko pisze o swojej niezdolności do wdzięczności. W szkole specjalnej zainteresowała się nim opiekunka – odkryła jego talent pisarski, podarowała książkę, zaprosiła do domu. W „Wyznaniach” pisze:

PIEPRZYŁEM TWOJĄ ŻONĘ

OGRABIŁEM TWÓJ DOM

W KOŁDRĘ WASZEGO SYNA OWINĄŁEM TELEWIZOR

NIE MOGŁEM ZNALEŹĆ ARGUMENTÓW

KTÓRE BY PRZEKONAŁY KUZYNA

ŻEBY ODPUŚCIŁ KOMPUTER WASZEGO DZIECKA

LAPTOP TO LAPTOP POWIEDZIAŁ

PIĘĆ STÓW WIĘCEJ NA GŁOWĘ

„Wyznania”, s. 129

Ma świadomość swojej niezdolności do miłości:

ONA JEST MŁODA MĄDRA I PIĘKNA

I Z WYPRZEDZENIEM KUPUJĘ BILETY NA SAMOLOT

TY JESTEŚ SUPERNORMALNA

RODZICE MAJĄ KAMPOWÓZ NA PÓŁNOCY WŁOCH

A JA W POKOJU HOTELOWYM W RZYMIE JESTEM ŁAJDAK

JA RZUCAM O DRZWI TWOJE RZECZY

I MÓWIĘ SPIEPRZAJ DO PÓŁNOCNYCH WŁOCH

I JA FILMUJĘ CIĘ NAGĄ I PŁACZĄCĄ

I SZANTAŻUJĘ

[…]

JA NIE MAM EMPATII

NIE JA NIE MAM EMPATII

„Długiwiersz”, s. 255, 257

Odnoszone sukcesy wydają się pogłębiać schizofreniczności jego tożsamości – dla jednych „Arabusa”, dla innych Duńczyka; wrażliwego poety oraz zwykłego złodzieja i ćpuna:

JEDNEGO DNIA

JA JESTEM ZDROWY ZINTEGROWANY POETA

I PISZĘ MAILE DO LARSA SKINNEBACHA PABLA LLAMBIASA SIMONA PASTERNAKA

NASTĘPNEGO DNIA OSKARŻONY O KRADZIEŻ SAMOCHODU

ROZBÓJ NA ULICY I WŁAMANIE

„Długiwiersz”, s. 221

Wyjście z getta nie pozwoliło uwolnić się od getta. Ono pozostało w utrwalonych nawykach, odruchach, myśleniu o sobie i innych. W definiowaniu siebie jako osoby, która choć w jakimś sensie jest stamtąd, to w sumie znikąd. Nienawidzi kultury, religii swoich przodków i nie chce się z nią identyfikować, a jednocześnie nie potrafi się od niej uwolnić. W jakiś sposób czuje się chyba winny, że nie żyje według jej zasad.

Wiersze Hassana są bardzo proste w swojej formie. Nie ma w nich żadnych wyszukanych metafor, jakiejkolwiek gry słów. Wszystko jest podane wprost. To może być nawet nieznośne dla wyrobionego czytelnika.  Polskie tłumaczenie oddaje niepoprawność języka duńskiego, jakim posługuje się Hassan. Jednak taka chropowatość formy pozwala całkowicie skupić się na treści, która jest porażająca.

Ktoś mógłby przeczytać te wiersze i wykorzystać jako argument przeciw pomocy uchodźcom, na rzecz całkowitego zamknięcia swoich granic i odcięcia się od wpływów innych kultur. One mogą budzić lęk. Ale przesłanie poezji Hassana ma raczej charakter transkulturowy. Te wiersze można czytać jako sprzeciw wobec przemocy, gettyzacji, wykluczeniu i nierównościom społecznym.

Tomik Yahya Hassana rozszedł się w Danii w bezkonkurencyjnym stutysięcznym nakładzie. Zdobył wiele nominacji i nagród poetyckich. Został przetłumaczony na dziesięć języków, w tym także język polski. Został zgłoszony do Nagrody Europejski Poeta Wolności 2016, przyznawanej przez Miasto Gdańsk.

Natasza Szutta

Yahy Hassan, Wiersze, przeł. B. Sochańska, Gdańsk: Wydawnictwo słowo, obraz, terytoria 2015.


Zachęcamy do dyskusji pod tekstem lub na naszym fanpage’u.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy