Artykuł Logika

Witold Marciszewski: #5. Jak stereotyp zwalczać kontrprzykładem za pomocą logiki języka naturalnego

„Podstawy logiki przynosimy na świat w głowach, a rozwija ją środowisko kulturowe” – tak brzmi pełny temat poprzedniego felietonu #4 (w druku skrócono tytuł do połowy, ale treść obejmuje oba punkty). Powtarzam go, kładąc akcent na środowisko kulturowe. Aspekt wrodzoności został pełniej potraktowany w szkicu poprzednim (#4), a do roz­winięcia zostaje kwestia środowiska kulturowego; szczególnie językowego, ono bowiem w dużym stopniu kształtuje kulturę logiczną.

Najnowszy numer: Tajemnica istnienia

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 28 kwietnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 6 (12), s. 28–29. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Język naby­wa­ny przez nas od uro­dze­nia jest jed­nym z języ­ków natu­ral­nych, któ­re powsta­wa­ły żywio­ło­wo w toku ewo­lu­cji kul­tu­ro­wej. Odróż­nia­my je od języ­ków sztucz­nych, two­rzo­nych umyśl­nie, jak espe­ran­to, do okre­ślo­nych celów. Mamy wśród nich kla­sę języ­ków sym­bo­licz­nych, nie­odzow­nych w zaawan­so­wa­nej na­uce, jak nota­cja, czy­li sym­bo­li­ka che­micz­na, arytme­tyczna, logicz­na itp.

Tą ostat­nią posłu­gu­je się język rachun­ków logicz­nych, sta­no­wią­cych dział logi­ki mate­ma­tycz­nej. Nale­żą one do logi­ki for­mal­nej – któ­rą nale­ży odróż­nić od logi­ki natu­ral­nej, ukształ­to­wa­nej w na­szych mózgach dzię­ki geniu­szo­wi ewo­lu­cji przyrod­niczej. Roz­wi­ja ją zaś i dosko­na­li ewo­lu­cja kul­tu­ro­wa. Wśród jej dorod­nych owo­ców mamy zarów­no języ­ki potocz­ne, czy­li natu­ral­ne, jak i wyra­fi­no­wa­ny język sztucz­ny logi­ki for­mal­nej.

W tym odcin­ku wyko­rzy­sta­my po tro­sze do ana­li­zy logicz­nej środ­ki obu języ­ków, choć te z logi­ki for­mal­nej tyl­ko szki­co­wo. Peł­ne bowiem ich zasto­so­wa­nie to temat do osob­nych roz­wa­żań. Przy­da się jed­nak taka mała prób­ka cze­goś, do cze­go wró­cę w szki­cu spe­cjal­nie tej spra­wie poświę­co­nym. Tak czy­niąc, idę za mak­sy­mą, że powta­rza­nie jest mat­ką wie­dzy. Waria­cje na ten sam temat wpla­ta­ne w róż­ne kon­tek­sty poma­ga­ją uchwy­cić sed­no tema­tu.

§ 1. Analiza logiczna uogólnień

Każ­de z trzech poniż­szych zdań opi­su­je ten sam (choć każ­de na inny spo­sób) sto­su­nek mię­dzy wła­sno­ścia­mi: N – wła­sność bycia Niem­cem, L – wła­sność bycia lute­ra­ni­nem.

A: Każ­dy N jest L.
B: Zawsze jest tak, że jeśli ktoś jest N, to jest L.
C: Nie jest tak, że ist­nie­je N, któ­ry by nie był L.

Są to zda­nia logicz­nie rów­no­waż­ne, czy­li opi­su­ją­ce ten sam stan rze­czy. Toteż, gdy któ­reś z nich jest praw­dzi­we, praw­dzi­we muszą być i pozo­sta­łe, a gdy któ­reś z nich jest fał­szy­we, pozo­sta­łe podzie­la­ją tę ułom­ność.

Sko­ro każ­de zda­nie stwier­dza to samo, to po co mówić to kil­ka razy? Oczy­wi­ście, nie czy­ni­my tak w zwy­kłej roz­mo­wie, ale w ana­li­zie logicz­nej ma to rację bytu. Zda­nie typu A to przy­kład natu­ral­ne­go, a za­razem zwię­złe­go opi­su. Zda­nie typu B uwy­raź­nia w pewien spo­sób myśl zawar­tą w A. Zda­nie tego typu gra­ma­ty­ka nazy­wa warun­ko­wym, a logi­ka impli­ka­cją (od. łaciń­skie­go impli­ca­re, ozna­cza­ją­ce­go wpły­wa­nie na coś, pocią­ga­nie cze­goś za sobą) – przyj­mu­je ono for­mę typu „jeśli…, to…”. Pierw­sza część impli­ka­cji (mię­dzy „jeśli” i „to”) nazy­wa się jej po­przednikiem, a dru­ga następ­ni­kiem.

Gdy impli­ka­cja jest praw­dzi­wa, nie jest moż­li­we, żeby praw­dą był jej poprzed­nik, a fał­szem następ­nik. I to wła­śnie mówi zda­nie C.

Wes­przyj­my się tu jesz­cze innym przy­kła­dem: „Każ­dy nobli­sta jest wybit­nym twór­cą” (typ A). Czy­li: „Zawsze, jeśli ktoś jest nobli­stą, to jest wybit­nym twór­cą” (typ B). To zna­czy: „Nie jest nigdy tak, że ktoś jest nobli­stą, a nie jest wybit­nym twór­cą” (typ C).

Zapisz­my zda­nia typu B i typu C w sche­ma­tach tak zwię­złych, żeby ich rów­no­waż­ność widocz­na była na pierw­szy rzut oka. Niech lite­ra x zastą­pi słów­ko „ktoś”, czy­li grama­tyczny pod­miot w B i C. Niech P repre­zen­tu­je orzecze­nie w poprzed­ni­ku zda­nia typu B, zaś N – orze­cze­nie w jego następ­ni­ku. Spój­nik „jeśli” zastą­pi strzał­ka →, zaś spój­nik „i” zastą­pi znak ˄.

B. Zawsze: (x jest P) → (x jest N)
C. Nie ist­nie­je taki x, że: (x jest P) ˄ (x nie jest N)

Jaką stra­te­gię argu­men­ta­cyj­ną powi­nien przy­jąć scep­tyk, któ­ry nie zga­dza się z poglą­dem, że Nagro­da Nobla zawsze przy­pa­da wybit­nym twór­com, sądząc, iż cza­sem dosta­je się ona ludziom mier­nym? Wystar­czy w tym celu za­negować zda­nie C, czy­li uznać je za fał­szy­we. Wte­dy na mocy rów­no­waż­no­ści trze­ba też uznać za fał­szy­we zda­nia B i A.

Jak zatem wyka­zać fał­szy­wość C? To pro­ste. Trze­ba wska­zać przy­naj­mniej jed­ne­go lau­re­ata Nobla, któ­ry nie jest pisa­rzem czy naukow­cem odpo­wied­nio wyso­kiej ran­gi. Ze zda­nia (oznacz­my je lite­rą K) stwier­dzającego taki przy­pa­dek, np. „Mali­niak jest lau­re­atem Nagro­dy Nobla, a nie jest wybit­nym twór­cą”, wyni­ka zaprze­cze­nie poglą­du, jako­by każ­dy nobli­sta był wybit­nym twórcą.Tą samą dro­gą, wska­zu­jąc na jeden bodaj kon­kret­ny przy­pa­dek prze­czą­cy uogól­nie­niu, oba­la­my ste­reo­ty­py takiej posta­ci, jak A.

§ 2. Kwestia definicji kontrprzykładu i tematy do przemyślenia

Sytu­acja opi­sa­na w zda­niu K jest tym, co okre­śla­my mia­nem kontr­przy­kła­du. W pew­nych kon­tek­stach okre­śla się tym ter­mi­nem – jak tutaj – samą sytu­ację, w innych zaś opi­su­ją­ce ją zda­nie. Odno­sząc się do pierw­sze­go zna­cze­nia, powie­my np., że suk­ce­sy poli­tycz­ne Mar­ga­ret That­cher sta­no­wią kontr­przy­kład wzglę­dem stereo­typu, że kobie­ta nie może odno­sić suk­ce­sów, będąc pre­mierem. Ten spo­sób mówie­nia, ukie­run­ko­wa­ny na fakt w świe­cie, a nie na jego opis języ­ko­wy, jest dogodniej­szy i będzie­my się go trzy­mać.

Zda­nie ogól­ne typu A i jego rów­no­waż­ni­ki repre­zentują sche­mat logicz­ny wła­ści­wy m.in. ste­reo­ty­pom. Ów sche­mat wyzna­cza meto­dę ana­li­zy logicz­nej tego rodza­ju sądów. Nie zosta­ło jed­nak powie­dzia­ne, co odróż­nia ste­reo­ty­py od innych zdań opar­tych na tym samym sche­ma­cie logicz­nym.

Niech to będzie zada­nie dla wni­kli­we­go Czytel­nika. Nie­wąt­pli­wie zetknął się on z tym ter­mi­nem i ma jakieś jego rozu­mie­nie. Niech je przy­mie­rzy do przy­kła­dów: „Nie­miec a lute­ra­nin” oraz „nobli­sta a wybit­ny twór­ca”, pyta­jąc sam sie­bie, czy uzna­je jeden lub dru­gi za ste­reo­typ. I jak uza­sad­nia swą odpo­wiedź. Jeśli­by w żad­nym nie dopa­trzył się ste­reo­ty­pu, niech roz­wa­ży dla­cze­go i zapro­po­nu­je wła­sny prze­ko­nu­ją­cy przy­kład.

Na łopat­ki błąd się kła­dzie,
wyka­za­ny w kontr­przy­kła­dzie:
praw­dę wskaż więc w poprzed­ni­ku,
a fałsz brzyd­ki w następ­ni­ku.
I bądź wier­ny tej zasa­dzie.


Witold  Mar­ci­szew­ski – Pro­fe­sor dr hab. nauk huma­ni­stycz­nych w zakre­sie logi­ki. Wykła­dał na UW, w Col­le­gium Civi­tas, Uni­wer­sy­te­cie w Sal­zbur­gu i in.  Jego naj­bar­dziej zna­na książ­ka to Logic from a Rhe­to­ri­cal Point of View (Wyd.  de Gruy­ter). Pro­wa­dzi blog: marciszewski.eu.  Ulu­bio­ne zaję­cie: roz­mo­wy z żoną na wszel­kie tema­ty.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

1 komentarz

Kliknij, aby skomentować

Reklama

Już w sprze­da­ży w dobrych salo­ni­kach pra­so­wych w całej Pol­sce

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy