Artykuł Etyka Ontologia

Wojciech Lewandowski: Urlop od tożsamości

Poniedziałek – ja, wtorek – ja, środa – ja, czwartek – ja. Witold Gombrowicz, Dzienniki

Najnowszy numer: Filozofia czasu

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 23 marca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filozofuj” 2017 nr 1 (13), s. 12–13. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Poniedziałek

Budzę się w swoim ciele i pamiętam wszystko z poprzedniego dnia i całego mojego życia. Wiem doskonale, kim jestem, co chcę robić i jakie mam obowiązki. W kuchni spotykam moje dzieci. Synek chce jutro jechać do parku rozrywki, więc mu to obiecuję.

Życie płynie bez problemów.

Wtorek

Budzę się w swoim ciele i pamiętam wszystko z poprzedniego dnia. W kuchni spotykam zupełnie obcych ludzi. Oni nie wyglądają jak moja rodzina, ale zachowują się, jakby nią byli. Chłopiec chce jechać do parku rozrywki, ale po pierwsze: jeśli jest obcą osobą, to dlaczego miałbym to zrobić, a po drugie: nawet jeśli coś obiecałem, to skąd mam wiedzieć, że obiecałem to właśnie jemu?

Po południu jadę zrobić dzieciom badania genetyczne. Test wychodzi pozytywnie, więc uznaję, że mam wobec nich obowiązki, a obietnica się liczy. Stare, dobre DNA załatwia sprawę – mam obowiązki wobec tych, którzy są ze mną spokrewnieni. Resztę dnia spędzamy na rollercoasterach. Mam nadzieję, że jutro będzie normalnie.

Środa

Budzę się. Pamiętam wszystko z poprzedniego dnia, ale znajduję się w innym ciele. Ciężko się przyzwyczaić, ale przynajmniej wiem, że to nadal ja – pamiętam, jakie miałem pragnienia i co jest dla mnie ważne. W kuchni spotykam ludzi, którzy znów wyglądają inaczej i w dodatku mnie nie pamiętają. Robimy badania genetyczne i wychodzą negatywnie. Niby nic nas nie łączy, ale gdzie mam ich odesłać? Wieczorem dziewczynka się rozchorowała, więc zabrałem ją do lekarza. To, że nie jesteśmy spokrewnieni, w sumie nie ma znaczenia – zrobiłbym to dla każdego potrzebującego pomocy.

Czuję się zaniepokojony i tęsknię za moim dawnym życiem. Wydaje mi się, że pamięć jest teraz jedyną rzeczą pozwalającą mi stwierdzić, kim jestem. Jedynym plusem jest to, że zawsze znajduję jakiś sposób, by określić, co powinienem zrobić.

Czwartek

Budzę się. Nie rozpoznaję się w lustrze i nie pamiętam swojej przeszłości. W kuchni są jakieś dzieci. Chcę wyjść, ale nie mogę zostawić ich samych. Dochodzę do wniosku, że to, kim dla nich jestem, nie ma znaczenia – ktoś i tak musi się nimi zająć. Znajduję jakieś pieniądze i wynajmuję opiekunkę do dzieci i detektywa, który ma znaleźć ich rodziców i dowiedzieć się czegoś o mojej przeszłości. Wszystko bez skutku. Od tego momentu liczy się dla mnie tylko przyszłość.

Idę do szpitala, gdzie dowiaduję się, że istnieje terapia pozwalająca na przywrócenie mnie i dzieci do stanu z poniedziałku. Na początku chcę się zgodzić, ale nie jestem pewny, co ta terapia dokładnie oznacza. Czy przestaniemy istnieć i w zamian za to pojawią się osoby, które istniały w poniedziałek? Lekarze nie potrafią mi odpowiedzieć na to pytanie, więc na wszelki wypadek uprzejmie dziękuję.

Wracam do domu. Wynajmuję opiekunkę i detektywa na kolejny dzień. Sam nie wiem, kim jestem i jakie mam pragnienia. Czy wiem, jakie mam obowiązki? Nadal mogę dosyć łatwo stwierdzić, że kradzież jest zła, a uratowanie życia dobre, ale wszystkie zasady moralne wydają mi się teraz dość abstrakcyjne. Co czyni te wszystkie obowiązki moimi?

Postanawiam traktować wszystkich ludzi, włączając w to moje teraźniejsze i przyszłe „ja”, całkowicie bezstronnie. Będę działał tak, żeby skutki moich działań były najlepsze dla jak największej liczby ludzi. Na wszelki wypadek notuję to sobie na karteczce.

Piątek

Budzę się. Nie wiem, kim jestem. Obok łóżka leży karteczka z jakimiś bzdurami. W kuchni są dzieci, opiekunka i detektyw, który streszcza mi sytuację. Jadę do kliniki, żeby dopytać o szczegóły terapii.

Lekarz mówi, że możliwe są dwie opcje terapii. Jutro obudzę się w ciele z poniedziałku, z dzisiejszymi i poprzednimi wspomnieniami, ale za to z ogromnym bólem głowy, albo w nowym ciele i bez wspomnień, ale bez bólu głowy i z gwarancją utrzymania nowych wspomnień i ciała w przyszłości.

Zastanawiam się. Jeśli codziennie budzi się inna osoba, to w sumie nie zależy mi ani na przywróceniu stanu z poniedziałku, ani na uniknięciu bólu. Żadna z jutrzejszych możliwych osób nie powinna też mieć do mnie pretensji. Ten bez wspomnień i bólu głowy nie istniałby i nie miałby szansy na nowe, dobre życie, gdybym wybrał tego drugiego, a ten z bólem głowy przynajmniej będzie miał swoją rodzinę. Mógłbym rzucić monetą, ale staram się znaleźć racjonalne rozwiązanie problemu.

Przyjmuję wygodne założenie, że przez cały czas jestem jedną i tą samą osobą, niezależnie od zmian, jakie przechodzę. Jeśli tak samo jest z moimi dziećmi, to szkoda byłoby zmarnować całą naszą historię. Decyduję się na zabieg z bólem głowy. Mam nadzieję, że dzieci też się na to zdecydują.

Sobota

Budzę się. Wszystko zadziałało, ale ból głowy jest nie do wytrzymania. Idę do kuchni. Detektyw robi naleśniki. Rozpoznaję moje dzieci, które bardzo cierpią z powodu bólu głowy. Zapomniałem zapytać, jak długo to będzie trwało. Zastanawiam się, czy było warto. Może lepiej było uznać, że tożsamość nie jest ważna? Żadna terapia nie byłaby potrzebna. Skoro mogłem na bieżąco określać, co jest dobre albo złe, mogliśmy sobie spokojnie przeżywać każdy dzień
od nowa.

Jedynym problemem byłoby to, że nie mógłbym ułożyć swoich doświadczeń, działań, myśli i relacji z innymi ludźmi w jedną, spójną historię mojego życia. Bez tego ciężko byłoby mi odnaleźć sens życia. Z drugiej strony, może najważniejsze jest to, by być dobrym człowiekiem, nawet bez poczucia sensu życia. Boli mnie głowa, nie mam siły już się nad tym zastanawiać.

Niedziela

Budzę się. Ból głowy minął. Życie znów płynie bez problemów.


Wojciech Lewandowski – Filozof, pracownik Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Pasje: rodzinne podróżowanie, literatura i film

Ilustracja: Hanna Urbankowska

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 PolskaW pełnej wersji graficznej można go przeczytać > tutaj.

< Powrót do spisu treści numeru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy