Artykuł Epistemologia

Wojciech Żełaniec: Czy emocje dobrze nam doradzają?

Gosposia znowu schowała gdzieś moje cygara… Do stu tysięcy kartaczy!… Chyba ją zwolnię!

Najnowszy numer: Nowy człowiek?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2017 można zamówić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 23 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „TUTAJ”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2017 nr 4 (16), s. 15–16. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Język pol­s­ki się szy­bko zmienia i z tego powodu, jako człowiek star(sz)y, przyz­nam, że nie jestem już pewien, co znaczy w dzisiejszej pol­szczyźnie słowo „emoc­ja”. W dawniejszej, np. mojej pol­szczyźnie, znaczyło ono coś w rodza­ju: „krótkotr­wałe, wyraźne do inten­sy­wnego, przeży­cie uczu­ciowe, zwyk­le reakc­ja na doraźną pod­ni­etę”. Był to nieo­mal syn­on­im „uczonego” słowa „afekt” („zbrod­nia w afek­cie”), a o takich przeży­ci­ach (które nazy­wali „πάθος”, páthos) starożyt­ni sto­icy mieli wyrafi­nowane i raczej kry­ty­czne wyobraże­nia, jak moż­na się przekon­ać np. z IV księ­gi Rozmów tusku­lańs­kich Cyc­erona. Emoc­je w tym dawniejszym tego słowa znacze­niu są czymś innym niż uczu­cia, które są lub mogą być głęb­sze i bardziej dłu­gotr­wałe. Dlat­ego jest np. obraza czyichś uczuć – ale nie czyichś emocji – religi­jnych, i to emoc­je, a nie uczu­cia biorą górę nad rozumem w niejed­nej pol­skiej dyskusji. Są też emocjon­alne wys­tąpi­enia i emocjonowanie się np. zawoda­mi sportowy­mi.

Czy emoc­je tak rozu­mi­ane są dobry­mi dorad­ca­mi w dzi­ała­niu? Przy­puszczam, że w więk­szoś­ci wypad­ków jed­nak nie są. I to nie tylko dlat­ego, że emoc­je negaty­wne, np. gniew, dyk­tu­ją częs­to dzi­ała­nia niewspółmierne z tym, co je wywołało (np. zadź­ganie dłużni­ka, który ocią­ga się ze zwróce­niem nam trzy­dzi­es­tu sied­miu zło­tych i dwudzi­es­tu groszy). Również i emoc­je pozy­ty­wne, np. sym­pa­tia, tkli­wość, litość itp., potrafią sug­erować nam dzi­ała­nia, których nie może­my odpowiedzial­nie pod­jąć i które odradza rozum lub odradz­ił­by, gdy­by jego głos nie był zagłus­zony przez emoc­je. Zdję­ty nagłą sym­pa­tią do stu­den­ta staw­iam mu ocenę wyższą, niż zasługu­je, ale w ten sposób sta­ję się niespraw­iedli­wy wobec innych stu­den­tów, których tak nie wyróżniłem i nie wyróżnię, bo oni aku­rat takiej sym­pa­ty­cznej emocji we mnie nie wzbudzili i nie wzbudzą. W przypły­wie humoru na sze­ro­ki gest daję tak­sówkar­zowi niepro­por­cjon­al­nie wyso­ki napi­wek, powiedzmy dwadzieś­cia pro­cent, uszczu­pla­jąc swo­ją możli­wość wyna­grodzenia kogoś innego i w „zaled­wie” pro­por­cjon­al­nym stop­niu. Daję żebrakowi pieniądze na uli­cy, zachę­ca­jąc go do pozosta­nia na niej; pocieszam ze szla­chet­nego współczu­cia stra­pi­onego, budząc niere­al­isty­czną i skazaną na zawód nadzieję, że „ona” powró­ci itp.

Nasze emoc­je są w dużym stop­niu relik­ta­mi naszej ewolucyjnej przeszłoś­ci, lic­zonej w dziesiątkach tysię­cy i więcej lat, przeszłoś­ci, w której życie było całkiem inne, niż jest dzisi­aj. W tych niepamięt­nych cza­sach było (być może) korzystne dla gatunku odczuwać mieszan­inę stra­chu, wstrę­tu i agresji na widok człowieka wyglą­da­jącego odmi­en­nie od nas za sprawą cech przy­rod­zonych, choro­by lub kalect­wa. Ba, może było nawet korzystne fol­go­wać tym emocjom. Dziś już nie jest. Z drugiej strony przez wiele tysię­cy lat ludzi było mało, mieszkali rozrzuceni na więk­szych przestrzeni­ach, przemieszcza­li się z trud­noś­cią i na niewielkie odległoś­ci, a do tego ich życie było krótkie; musieli więc iść za głosem pozy­ty­wnych emocji, by łączyć się w pary, drużyny myśli­wskie czy wojenne, plemiona. Dziś młody Polak wybiera między dziew­czyną ze Stanów, Chin czy swo­jego mias­ta, między fir­mą z Ton­ga, RPA lub Chile, między lokalnym klubem hodow­ców kanarków a Lekarza­mi bez Granic. Może więc poz­wolić sobie na to, by dop­uś­cić emoc­je do gło­su, ale się nim nie kierować. Z drugiej strony nasi pradawni i nie aż tak pradawni przod­kowie musieli niekiedy godz­ić się z tym, że ich gru­pa, za nic mając ich pozy­ty­wne emoc­je, po swo­je­mu zna­jdzie dla nich rodz­inę, klan i plemię. Może więc różnice nie były aż tak wielkie…

Tak czy inaczej, emoc­je (w podanym tu sen­sie) z pewnoś­cią ubar­wia­ją nasze życie i nada­ją mu smak, ale nie są dobry­mi prze­wod­nika­mi w życiowej prak­tyce. Zostaw­iam Czytel­niczce i Czytel­nikowi rachubę wypad­ków, w których bard­zo zaw­iedli się na kimś, kto początkowo wydawał im się taaa­ki sym­pa­ty­czny i budz­ił odnośne emoc­je. Jak to piszą Anglosasi na etyki­etach różnych extreme foods: Enjoy with cau­tion – „rozkoszuj się ostrożnie”.


Woj­ciech Żełaniec – Filo­zof gen­er­al­ista i społeczny, stype­ndys­ta Hum­bold­ta (Würzburg 1995–1997), kierown­ik Zakładu Ety­ki i Filo­zofii Społecznej w Insty­tu­cie Filo­zofii, Socjologii i Dzi­en­nikarst­wa Wydzi­ału Nauk Społecznych Uni­w­er­syte­tu Gdańskiego (wnswz.strony.ug.edu.pl). Ostat­nia pub­likac­ja: Uni­ver­sal­i­ty of pun­ish­ment, Anto­nio Incam­po and Woj­ciech Żełaniec (eds.), Bari 2015 (jako współau­tor i współredak­tor). Hob­by: czy­tanie i recy­towanie poezji.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.
W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.

 < Powrót do spisu treś­ci numeru

Fot.: © karan­daev

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

2 komentarze

Kliknij, aby skomentować

  • W swoim wcześniejszym komen­tarzu miałem na myśli to, że emoc­je i uczu­cia pozosta­ją nie­jas­no odróżnione i niezdefin­iowane. W związku z tym przed­staw­ione rozu­mie­nie jest zbyt kry­ty­czne, co nie znaczy, że są one zawsze dobre, ale to, że należy poz­nać to zagad­nie­nie bardziej staran­nie, czego w nauce jeszcze nie doko­nano, bo ma ona charak­ter zde­cy­dowanie rozu­mowy.

  • Czy Autor odróż­nia emoc­je i uczu­cia? Pier­wsze związane z doświad­cze­niem zmysłowym, drugie z psy­chiką.
    Do takich wniosków jak powyżej moż­na dojść jeśli z emoc­ja­mi, czy uczu­ci­a­mi nie zgadza­my się, w tym sen­sie, że mogą one być źródłem poz­na­nia. Pon­ad­to należy zauważyć, że emoc­je w powyższym sen­sie ule­ga­ją związa­niu z czymś nieak­cep­towanym, aby dać wyraz braku akcep­tacji z pomocą emocji. Dają wyraz osą­dowi niepoz­nane­mu w sposób wszech­stron­ny i powz­ięte­mu wcześniej.
    Kon­tr­przykład, godz­imy się z kimś wyraża­jąc emocje/uczucia, wtedy są one akcep­towane i twór­cze.
    Pon­ad­to są “tech­ni­ki” uczące równoważe­nia uczuć i rozu­mu do tego stop­nia skuteczne, że umożli­wia­ją wyćwicze­nie świadomej intu­icji.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy