Artykuł Epistemologia

Wojciech Żełaniec: Czy emocje dobrze nam doradzają?

Gosposia znowu schowała gdzieś moje cygara… Do stu tysięcy kartaczy!… Chyba ją zwolnię!

Najnowszy numer: Zrozumieć emocje

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 4 sierpnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2017 nr 4 (16), s. 15–16. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pliku


Język pol­ski się szyb­ko zmie­nia i z tego powo­du, jako czło­wiek star(sz)y, przy­znam, że nie jestem już pewien, co zna­czy w dzi­siej­szej pol­sz­czyź­nie sło­wo „emo­cja”. W daw­niej­szej, np. mojej pol­sz­czyź­nie, zna­czy­ło ono coś w rodza­ju: „krót­ko­trwa­łe, wyraź­ne do inten­syw­ne­go, prze­ży­cie uczu­cio­we, zwy­kle reak­cja na doraź­ną pod­nie­tę”. Był to nie­omal syno­nim „uczo­ne­go” sło­wa „afekt” („zbrod­nia w afek­cie”), a o takich prze­ży­ciach (któ­re nazy­wa­li „πάθος”, páthos) sta­ro­żyt­ni sto­icy mie­li wyra­fi­no­wa­ne i raczej kry­tycz­ne wyobra­że­nia, jak moż­na się prze­ko­nać np. z IV księ­gi Roz­mów tusku­lań­skich Cyce­ro­na. Emo­cje w tym daw­niej­szym tego sło­wa zna­cze­niu są czymś innym niż uczu­cia, któ­re są lub mogą być głęb­sze i bar­dziej dłu­go­trwa­łe. Dla­te­go jest np. obra­za czy­ichś uczuć – ale nie czy­ichś emo­cji – reli­gij­nych, i to emo­cje, a nie uczu­cia bio­rą górę nad rozu­mem w nie­jed­nej pol­skiej dys­ku­sji. Są też emo­cjo­nal­ne wystą­pie­nia i emo­cjo­no­wa­nie się np. zawo­da­mi sportowymi.

Czy emo­cje tak rozu­mia­ne są dobry­mi dorad­ca­mi w dzia­ła­niu? Przy­pusz­czam, że w więk­szo­ści wypad­ków jed­nak nie są. I to nie tyl­ko dla­te­go, że emo­cje nega­tyw­ne, np. gniew, dyk­tu­ją czę­sto dzia­ła­nia nie­współ­mier­ne z tym, co je wywo­ła­ło (np. zadźga­nie dłuż­ni­ka, któ­ry ocią­ga się ze zwró­ce­niem nam trzy­dzie­stu sied­miu zło­tych i dwu­dzie­stu gro­szy). Rów­nież i emo­cje pozy­tyw­ne, np. sym­pa­tia, tkli­wość, litość itp., potra­fią suge­ro­wać nam dzia­ła­nia, któ­rych nie może­my odpo­wie­dzial­nie pod­jąć i któ­re odra­dza rozum lub odra­dził­by, gdy­by jego głos nie był zagłu­szo­ny przez emo­cje. Zdję­ty nagłą sym­pa­tią do stu­den­ta sta­wiam mu oce­nę wyż­szą, niż zasłu­gu­je, ale w ten spo­sób sta­ję się nie­spra­wie­dli­wy wobec innych stu­den­tów, któ­rych tak nie wyróż­ni­łem i nie wyróż­nię, bo oni aku­rat takiej sym­pa­tycz­nej emo­cji we mnie nie wzbu­dzi­li i nie wzbu­dzą. W przy­pły­wie humo­ru na sze­ro­ki gest daję tak­sów­ka­rzo­wi nie­pro­por­cjo­nal­nie wyso­ki napi­wek, powiedz­my dwa­dzie­ścia pro­cent, uszczu­pla­jąc swo­ją moż­li­wość wyna­gro­dze­nia kogoś inne­go i w „zale­d­wie” pro­por­cjo­nal­nym stop­niu. Daję żebra­ko­wi pie­nią­dze na uli­cy, zachę­ca­jąc go do pozo­sta­nia na niej; pocie­szam ze szla­chet­ne­go współ­czu­cia stra­pio­ne­go, budząc nie­re­ali­stycz­ną i ska­za­ną na zawód nadzie­ję, że „ona” powró­ci itp.

Nasze emo­cje są w dużym stop­niu relik­ta­mi naszej ewo­lu­cyj­nej prze­szło­ści, liczo­nej w dzie­siąt­kach tysię­cy i wię­cej lat, prze­szło­ści, w któ­rej życie było cał­kiem inne, niż jest dzi­siaj. W tych nie­pa­mięt­nych cza­sach było (być może) korzyst­ne dla gatun­ku odczu­wać mie­sza­ni­nę stra­chu, wstrę­tu i agre­sji na widok czło­wie­ka wyglą­da­ją­ce­go odmien­nie od nas za spra­wą cech przy­ro­dzo­nych, cho­ro­by lub kalec­twa. Ba, może było nawet korzyst­ne fol­go­wać tym emo­cjom. Dziś już nie jest. Z dru­giej stro­ny przez wie­le tysię­cy lat ludzi było mało, miesz­ka­li roz­rzu­ce­ni na więk­szych prze­strze­niach, prze­miesz­cza­li się z trud­no­ścią i na nie­wiel­kie odle­gło­ści, a do tego ich życie było krót­kie; musie­li więc iść za gło­sem pozy­tyw­nych emo­cji, by łączyć się w pary, dru­ży­ny myśliw­skie czy wojen­ne, ple­mio­na. Dziś mło­dy Polak wybie­ra mię­dzy dziew­czy­ną ze Sta­nów, Chin czy swo­je­go mia­sta, mię­dzy fir­mą z Ton­ga, RPA lub Chi­le, mię­dzy lokal­nym klu­bem hodow­ców kanar­ków a Leka­rza­mi bez Gra­nic. Może więc pozwo­lić sobie na to, by dopu­ścić emo­cje do gło­su, ale się nim nie kie­ro­wać. Z dru­giej stro­ny nasi pra­daw­ni i nie aż tak pra­daw­ni przod­ko­wie musie­li nie­kie­dy godzić się z tym, że ich gru­pa, za nic mając ich pozy­tyw­ne emo­cje, po swo­je­mu znaj­dzie dla nich rodzi­nę, klan i ple­mię. Może więc róż­ni­ce nie były aż tak wielkie…

Tak czy ina­czej, emo­cje (w poda­nym tu sen­sie) z pew­no­ścią ubar­wia­ją nasze życie i nada­ją mu smak, ale nie są dobry­mi prze­wod­ni­ka­mi w życio­wej prak­ty­ce. Zosta­wiam Czy­tel­nicz­ce i Czy­tel­ni­ko­wi rachu­bę wypad­ków, w któ­rych bar­dzo zawie­dli się na kimś, kto począt­ko­wo wyda­wał im się taaaki sym­pa­tycz­ny i budził odno­śne emo­cje. Jak to piszą Anglo­sa­si na ety­kie­tach róż­nych extre­me foods: Enjoy with cau­tion – „roz­ko­szuj się ostrożnie”.


Woj­ciech Żeła­niec – Filo­zof gene­ra­li­sta i spo­łecz­ny, sty­pen­dy­sta Hum­bold­ta (Würz­burg 1995–1997), kie­row­nik Zakła­du Ety­ki i Filo­zo­fii Spo­łecz­nej w Insty­tu­cie Filo­zo­fii, Socjo­lo­gii i Dzien­ni­kar­stwa Wydzia­łu Nauk Spo­łecz­nych Uni­wer­sy­te­tu Gdań­skie­go (wnswz.strony.ug.edu.pl). Ostat­nia publi­ka­cja: Uni­ver­sa­li­ty of puni­sh­ment, Anto­nio Incam­po and Woj­ciech Żeła­niec (eds.), Bari 2015 (jako współ­au­tor i współ­re­dak­tor). Hob­by: czy­ta­nie i recy­to­wa­nie poezji.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.

Fot.: © karandaev

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

2 komentarze

Kliknij, aby skomentować

  • W swo­im wcze­śniej­szym komen­ta­rzu mia­łem na myśli to, że emo­cje i uczu­cia pozo­sta­ją nie­ja­sno odróż­nio­ne i nie­zde­fi­nio­wa­ne. W związ­ku z tym przed­sta­wio­ne rozu­mie­nie jest zbyt kry­tycz­ne, co nie zna­czy, że są one zawsze dobre, ale to, że nale­ży poznać to zagad­nie­nie bar­dziej sta­ran­nie, cze­go w nauce jesz­cze nie doko­na­no, bo ma ona cha­rak­ter zde­cy­do­wa­nie rozumowy.

  • Czy Autor odróż­nia emo­cje i uczu­cia? Pierw­sze zwią­za­ne z doświad­cze­niem zmy­sło­wym, dru­gie z psychiką.
    Do takich wnio­sków jak powy­żej moż­na dojść jeśli z emo­cja­mi, czy uczu­cia­mi nie zga­dza­my się, w tym sen­sie, że mogą one być źró­dłem pozna­nia. Ponad­to nale­ży zauwa­żyć, że emo­cje w powyż­szym sen­sie ule­ga­ją zwią­za­niu z czymś nie­ak­cep­to­wa­nym, aby dać wyraz bra­ku akcep­ta­cji z pomo­cą emo­cji. Dają wyraz osą­do­wi nie­po­zna­ne­mu w spo­sób wszech­stron­ny i powzię­te­mu wcześniej.
    Kontr­przy­kład, godzi­my się z kimś wyra­ża­jąc emocje/uczucia, wte­dy są one akcep­to­wa­ne i twórcze.
    Ponad­to są “tech­ni­ki” uczą­ce rów­no­wa­że­nia uczuć i rozu­mu do tego stop­nia sku­tecz­ne, że umoż­li­wia­ją wyćwi­cze­nie świa­do­mej intuicji.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy