Artykuł Metogologia Ontologia

Zenon E. Roskal: Dwa stoły Eddingtona i Nicość uwolniona

Obserwujemy rozchodzenie się dwóch obrazów świata: „naukowego” i tego, który jest dostępny za pomocą zmysłów. Ten pierwszy jest przedstawiany coraz częściej nie tylko jako równie realny jak ten drugi, ale nawet jako jedyny. Czy świat obiektów naukowych jest wrażliwy na zagadnienie sensu życia?

Najnowszy numer: Zrozumieć emocje

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 4 sierpnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2015 nr 2, s. 39–40. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Tytu­ło­we dwa sto­ły to zna­na meta­fo­ra Arthu­ra Edding­to­na. We wstę­pie do książ­ki The Natu­re of the Phy­si­cal World (Cam­brid­ge Uni­ver­si­ty Press, 1932, 8 ed.; tłum. pol.: A. Wun­dhe­iler, Nowe obli­cze natu­ry. Świa­to­po­gląd fizy­ki współ­cze­snej, War­sza­wa 1934, s. XIVXV), któ­ra zbu­do­wa­ła jego auto­ry­tet jako popu­la­ry­za­to­ra nauki, pisze:

Zasia­dam do pisa­nia tych wykła­dów i przy­su­wam krze­sła do dwóch sto­łów. Do dwóch sto­łów! Tak jest! Wszyst­kie przed­mio­ty doko­ła mnie ist­nie­ją w dwóch egzem­pla­rzach – dwa sto­ły, dwa krze­sła, dwa pió­ra. […] Jeden z nich jest mi bli­ski od naj­wcze­śniej­sze­go dzie­ciń­stwa. Jest to pospo­li­ty przed­miot z tego oto­cze­nia, któ­re nazy­wam świa­tem. Jak go mogę opi­sać? Jest roz­cią­gły, sto­sun­ko­wo nie­zmien­ny, posia­da barwę […].

Stół numer 2 to mój stół nauko­wy. Dal­sza to nie­co zna­jo­mość i nie czu­ję się z nim tak poufa­le. Nie nale­ży on do świa­ta, o któ­rym poprzed­nio mówi­łem – do świa­ta, któ­ry się poja­wia samo­rzut­nie, sko­ro tyl­ko otwo­rzę oczy […]. Mój stół nauko­wy to prze­waż­nie próż­nia. W próż­ni tej są ską­po roz­pro­szo­ne licz­ne ładun­ki elek­trycz­ne, mkną­ce z wiel­ką szyb­ko­ścią; ale połą­czo­na ich obję­tość nie się­ga nawet jed­nej bilio­no­wej obję­to­ści same­go sto­łu. […] fizy­ka współ­cze­sna ze swo­ją pre­cy­zją eks­pe­ry­men­tal­ną i nie­ubła­ga­ną logi­ką, zapew­ni­ła mnie, że ten dru­gi, nauko­wy stół jest jedy­nym, któ­ry napraw­dę na świe­cie ist­nie­je […]. Z dru­giej stro­ny nie trze­ba doda­wać, że fizy­ce współ­cze­snej nigdy się nie uda wykląć tego pierw­sze­go i nama­cal­ne­go stołu […].

Trze­ba powie­dzieć, że to, co – zda­niem Edding­to­na – nigdy fizy­ce się nie uda, usi­łu­je reali­zo­wać filo­zo­fia. Edding­ton, pisząc o dwóch sto­łach, chciał zasy­gna­li­zo­wać roz­cho­dze­nie się dwóch obra­zów świa­ta – „nauko­we­go” i „zmy­sło­we­go”. Celo­wo nie piszę o tzw. danych zdro­we­go roz­sąd­ku czy też o doświad­cze­niu potocz­nym, gdyż zmie­nia się ono wraz z postę­pu­ją­cą edu­ka­cją i ofen­sy­wą tzw. nauki popu­lar­nej, ale tak­że filo­zo­fii. Tak wie­le moż­na prze­czy­tać i zoba­czyć na temat gwiazd neu­tro­no­wych, czar­nych dziur czy genów, że wyda­ją się one rów­nie rze­czy­wi­ste, jak jabł­ka, biur­ka i kom­pu­te­ry. Filo­zo­fia, w głów­nych swych nur­tach (np. neo­to­mizm), bro­ni­ła nie tyl­ko obra­zu świa­ta zgod­ne­go z bez­po­śred­nim doświad­cze­niem zmy­sło­wym, ale tak­że takie­go, w któ­rym było miej­sce na ludz­kie war­to­ści. Bro­ni­ła jed­nak przede wszyst­kim real­no­ści naszej jaź­ni i auto­no­mii oso­bo­wo­ści. To się jed­nak zmie­ni­ło. W mia­rę suk­ce­sów fizy­ki, ale przede wszyst­kim w związ­ku z roz­wo­jem tzw. neu­ro­nauk. Filo­zo­fo­wie zafa­scy­no­wa­ni nauką nie tyl­ko sta­ra­li się wyka­zać, że ato­my są rów­nie real­ne, jak jabł­ka. Oni poszli dalej, twier­dząc, że tyl­ko ato­my, a ści­ślej cząst­ki i pola, któ­re je two­rzą, są napraw­dę real­ne, a to, cze­go dowia­du­je­my się za pośred­nic­twem naszych zmy­słów, jest tyl­ko uży­tecz­ną fik­cją, któ­ra umoż­li­wia nam prze­trwa­nie. Do takich uży­tecz­nych fik­cji został zali­czo­ny nie tyl­ko stół numer 1 Edding­to­na, ale tak­że nasza jaźń i oso­bo­wość. I to jest sta­no­wi­sko tzw. spe­ku­la­tyw­ne­go reali­zmu nauko­we­go. Trud­no jed­nak nie zauwa­żyć, że nauka – w mia­rę jak odsła­nia kolej­ne kur­ty­ny, za któ­ry­mi ma ukry­wać się praw­dzi­wa rze­czy­wi­stość – uka­zu­je tak­że obo­jęt­ność tej rze­czy­wi­sto­ści na ludz­kie poszu­ki­wa­nia sen­su. Ato­my, a nawet geny, są zupeł­nie obo­jęt­ne na ludz­kie spra­wy. Wię­cej nawet. Zgod­nie z tym reduk­cjo­ni­zmem czło­wiek jest tyl­ko cza­so­wym wehi­ku­łem dla genów, któ­re podró­żu­ją przez wieczność.

Z powo­dze­niem może­my nazwać obroń­ców spe­ku­la­tyw­ne­go reali­zmu nauko­we­go nihi­li­sta­mi. Ray­mond Bras­sier w jed­nym z wywia­dów powie­dział, że jest nihi­li­stą, gdyż – para­dok­sal­nie – wciąż wie­rzy w praw­dę (dodaj­my w praw­dę nauki), a nihi­lizm trak­tu­je jako spe­ku­la­tyw­ną szan­sę („Nihi­lizm nie jest egzy­sten­cjal­nym pro­ble­mem, lecz spe­ku­la­tyw­ną szan­są”). Cóż to jed­nak zna­czy i jakie kon­se­kwen­cje ma dla współ­cze­sne­go czło­wie­ka? Oka­zu­je się, że spe­ku­la­tyw­ny realizm w filo­zo­fii, któ­rej inte­re­sy – jak zauwa­ża Bras­sier – „nie pokry­wa­ją się jed­nak z inte­re­sa­mi życia”, pole­ga na łącze­niu egzy­sten­cjal­ne­go nihi­li­zmu z nauko­wym obra­zem świa­ta. Bras­sier sądzi, że głów­nym zada­niem współ­cze­snej filo­zo­fii jest oswo­je­nie nauko­we­go reali­zmu na tyle, by nie był on postrze­ga­ny jako zagro­że­nie dla czło­wie­ka poszu­ku­ją­ce­go w świe­cie sen­su. Zada­niem filo­zo­fii – według Bras­sie­ra – jest zasy­pa­nie prze­pa­ści mię­dzy nauko­wym obra­zem świa­ta a ludz­ką potrze­bą odnaj­dy­wa­nia w świe­cie sen­su. W prak­ty­ce spro­wa­dza się to do eli­mi­na­cji pierw­sze­go sto­łu Edding­to­na, solid­ne­go sto­łu zna­ne­go nam z życia codzien­ne­go, i zastą­pie­nia go sto­łem numer 2, tym, o któ­rym mówi nam fizy­ka. I tak filo­zo­fia usi­łu­je wyko­nać zada­nie, któ­re prze­ra­sta fizykę.


Zenon E. Roskal – Pra­cow­nik Kate­dry Filo­zo­fii Przy­ro­dy KUL. W swo­jej dzia­łal­no­ści badaw­czej zaj­mu­je się przed­mio­to­wą i meta­przed­mio­to­wą pro­ble­ma­ty­ką z zakre­su sze­ro­ko rozu­mia­nej filo­zo­fii przy­ro­dy nie­oży­wio­nej z ele­men­ta­mi histo­rii i filo­zo­fii nauki zorien­to­wa­nej na eks­plo­ra­cję rela­cji nauka – tech­ni­ka – spo­łe­czeń­stwo. W wol­nych chwi­lach zaj­mu­je się foto­gra­fią przyrodniczą.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru 2/2015: Sens życia.

 

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.