Artykuł

Adam Fitas: Ja piszę, ty filozofujesz

Co zasadniczo różni filozofowanie od pisania powieści czy wiersza? Co to znaczy myśleć filozoficznie, a co – tworzyć literaturę?

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2015 nr 3, s. 26–27. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Przed ponad 100 laty Fry­de­ryk Heb­bel pisał w swo­ich Dzien­ni­kach: Myśleć i przed­sta­wiać – dwie róż­ne for­my obja­wie­nia. Myśle­nie ma do czy­nie­nia z bez­gra­nicz­no­ścią, zacho­wu­je się jed­nak wobec niej jak świa­do­me naczy­nie i dla­te­go jest ogra­ni­czo­ne. Przed­sta­wie­nie wydo­by­wa w for­mie ogra­ni­czo­nej coś nie­ogra­ni­czo­ne­go; dla­te­go z bie­giem cza­su prze­zwy­cię­żo­no wszyst­kie sys­te­my filo­zo­ficz­ne, ale ani jed­ne­go dzie­ła sztuki.

Moż­na posta­wić znak zapy­ta­nia obok wnio­sku wyra­żo­ne­go na koń­cu, ale zgo­dzić się z Heb­blem trze­ba, że sztu­ka i filo­zo­fia czę­sto w inny spo­sób przy­glą­da­ją się tym samym pro­ble­mom. I jed­na, i dru­ga pyta­ją więc o natu­rę świa­ta, o czło­wie­ka, sens jego życia, a tak­że o wie­le innych, bar­dziej szcze­gó­ło­wych zagad­nień, ale każ­da posłu­gu­je się innym języ­kiem oraz odmien­nie for­mu­łu­je wyni­ki swo­ich przedsięwzięć.

Skon­cen­truj­my się dla jasno­ści pro­ble­mu na jed­nej tyl­ko dzie­dzi­nie arty­stycz­nej, któ­ra wyda­je się naj­bliż­sza filo­zo­fii, ponie­waż dzie­li z nią to samo two­rzy­wo wypo­wie­dzi. O ile malar­stwo, rzeź­ba, dzie­ło muzycz­ne czy inne – jak się dziś powszech­nie mówi – tek­sty kul­tu­ry cha­rak­te­ry­zu­ją się zasad­ni­czo odmien­nym rodza­jem eks­pre­sji, któ­ra odby­wa się za pomo­cą mate­rial­nych kształ­tów, barw czy dźwię­ków, o tyle róż­ni­ca mię­dzy filo­zo­fią a lite­ra­tu­rą spro­wa­dza się przede wszyst­kim do inne­go ope­ro­wa­nia językiem.

Słowo w filozofii i w literaturze

Czym róż­ni się uży­cie sło­wa w filo­zo­fii od posłu­gi­wa­nia się nim w lite­ra­tu­rze? Wie­le odpo­wie­dzi na to pyta­nie w histo­rii już padło, ale – jak się wyda­je – Heb­bel na począt­ku cyto­wa­ne­go frag­men­tu dotknął isto­ty rze­czy. Z jed­nej stro­ny mamy więc porzą­dek myśle­nia, rozu­mu, zor­ga­ni­zo­wa­ne­go inte­lek­tu­al­nie mówie­nia w żywio­le praw­dy, z dru­giej – serię słow­nych obra­zów uję­tych w róż­no­rod­nym este­tycz­nie żywio­le pięk­na. Z jed­nej stro­ny – upo­rząd­ko­wa­ny, utrzy­ma­ny w rygo­rach myślo­wych, dążą­cy do prze­źro­czy­sto­ści wywód inte­lek­tu­al­ny, z dru­giej – trud­ną do jed­no­znacz­ne­go uję­cia, nie­stan­dar­do­wą i wie­lo­znacz­ną wypo­wiedź arty­stycz­ną. Z jed­nej stro­ny ten­den­cję do uło­żo­ne­go w sum­mę czy trak­tat wykła­du, z dru­giej – skłon­ność do prze­my­śla­ne­go w szcze­gó­łach, ale nie­rzad­ko skom­pli­ko­wa­ne­go gatun­ko­wo utworu.

Mówiąc ina­czej, filo­zof przy­po­mi­na wyspe­cja­li­zo­wa­ne­go uczo­ne­go, któ­ry zaj­mu­je się co praw­da tema­ta­mi wykra­cza­ją­cym poza kon­kret­ną dys­cy­pli­nę wie­dzy, ale wyko­rzy­stu­je jej warsz­tat logicz­ny, poeta zaś świa­do­mie odcho­dzi od rygo­rów postę­po­wa­nia badaw­cze­go, aby docie­rać do sen­su nie poprzez sys­te­ma­tycz­ne oma­wia­nie i roz­wa­ża­nie pro­ble­mu, ale – jak powia­da Ste­fan Sawic­ki – za pomo­cą jego języ­ko­wej ewo­ka­cji, czy­li wie­lo­stron­ne­go, zako­twi­czo­ne­go w samym spo­so­bie wypo­wie­dzi poka­zy­wa­nia i ożywiania.

Byt i łyżka cedzakowa

Zilu­struj­my krót­ko oby­dwie ten­den­cje. Filo­zof będzie wyja­śniał sub­stan­cjal­ny cha­rak­ter bytu w kate­go­riach poję­cio­wych, a poeta pozwo­li go zoba­czyć i odczuć w całej jego zmy­sło­wej posta­ci, ewo­ku­jąc choć­by – jak to robi Miron Bia­ło­szew­ski w swo­ich wier­szach – drob­ny przed­miot z naszej zwy­kłej codzien­no­ści. Etyk będzie mówił wie­le o god­no­ści czło­wie­ka, roz­wa­żał jej oso­bo­we źró­dła oraz wska­zy­wał na takie czy inne nor­my postę­po­wa­nia w roz­ma­itych sytu­acjach, tak­że w oko­licz­no­ściach nie­sprzy­ja­ją­cych i gra­nicz­nych. Napi­sze na ten temat roz­pra­wę czy nawet całą książ­kę. A jak podob­ne sen­sy poka­że pisarz? Się­gnie, jak Zbi­gniew Her­bert w swo­ich utwo­rach, po meta­fo­rę czło­wie­ka wypro­sto­wa­ne­go, któ­ry zacho­wu­je swo­ją posta­wę wśród czoł­ga­ją­cych się i tych, co na kola­nach, oraz sta­ra się ze wszyst­kich sił pozo­stać wier­ny wła­snej, wer­ty­kal­nie zorien­to­wa­nej kon­dy­cji. Este­tyk będzie mówił o potrze­bie syn­te­tycz­ne­go uję­cia dobra, pięk­na i praw­dy, aby osią­gnąć peł­nię war­to­ści, a poeta może powie­dzieć nie­mal to samo, ale uzmy­sła­wia­jąc czy­tel­ni­ko­wi w sym­bo­licz­nej figu­rze ety­mo­lo­gicz­nej, że trze­ba „świat ku świa­tłu przechylić”.

Filozof pisarzem i pisarz filozofem

Przy­kła­dy tego typu moż­na by mno­żyć. W histo­rii filo­zo­fii i lite­ra­tu­ry cie­ka­we są dwu­stron­ne spo­tka­nia jed­nej i dru­giej dzie­dzi­ny, a jest ich bez liku. Od cza­su Pla­to­na do Sartre’a filo­zo­fia lubi wypo­wia­dać się w for­mie lite­rac­kiej, co spra­wia, że dobry filo­zof musi być nie­złym filo­lo­giem. Pra­wi­dło­wość ma też natu­ral­nie odwrot­ną stro­nę – lite­ra­tu­ra od anty­ku po współ­cze­sność pod­no­si i roz­wa­ża pro­ble­my filo­zo­ficz­ne, stąd fach Ary­sto­te­le­sa czy Kan­ta nie może być obcy lite­ra­tu­ro­znaw­cy. Cza­sa­mi docho­dzi do nie­po­ro­zu­mień, gdy inter­pre­ta­tor wier­sza czy powie­ści, pozba­wio­ny ele­men­tar­ne­go filo­zo­ficz­ne­go wykształ­ce­nia, po pro­stu nie dostrze­ga pod­no­szo­nych w utwo­rze kwe­stii zwią­za­nych z takim czy innym kie­run­kiem myślo­wym. Nie­rzad­ko też filo­zof zupeł­nie błęd­nie inter­pre­tu­je idee bada­ne­go przez sie­bie auto­ra, ponie­waż nie zauwa­ża, że jego myśle­nie przy­bie­ra for­mę lite­rac­ką, któ­ra wyma­ga innej niż tekst filo­zo­ficz­ny lektury.

Powyż­sze spo­tka­nia filo­zo­fa z pisa­rzem nie zmie­nia­ją zasa­dy, wedle któ­rej jeden i dru­gi dys­po­nu­ją róż­ny­mi spo­so­ba­mi mówie­nia. Pod­su­muj­my zatem: pierw­szy z nich inte­lek­tu­al­nie zbli­ża się do rze­czy­wi­sto­ści i głów­nych jej wła­ści­wo­ści za pomo­cą wyja­śnia­ją­ce­go kwe­stie oraz komu­ni­ka­tyw­ne­go języ­ka, dru­gi zaś sta­ra się oży­wić świat i poka­zać roz­ma­ite jego aspek­ty, wyko­rzy­stu­jąc do tego moc­no prze­two­rzo­ny i nie­prze­źro­czy­sty kod lite­rac­ki. Filo­zo­fa i pisa­rza czę­sto nato­miast zbli­ża cel ich pra­cy: i jeden, i dru­gi w swo­ich naj­bar­dziej roz­wi­nię­tych ambi­cjach zmie­rza­ją do głęb­sze­go i peł­niej­sze­go pozna­nia isto­ty rze­czy­wi­sto­ści, czy­li do poszu­ki­wa­nia odpo­wie­dzi na inte­re­su­ją­ce nas wszyst­kich pyta­nie, jak się napraw­dę rze­czy mają.


Adam Fitas – Dok­tor habi­li­to­wa­ny, pra­cow­nik Kate­dry Teo­rii i Antro­po­lo­gii Lite­ra­tu­ry KUL, autor ksią­żek o powie­ściach Józe­fa Mac­kie­wi­cza, medy­ta­cjach Karo­la Ludwi­ka Koniń­skie­go i dzien­ni­kach Zofii Nał­kow­skiej. Inte­re­su­je się pol­ską pro­zą współ­cze­sną, zwłasz­cza pisma­mi autobiograficznymi.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści.

Najnowszy numer można nabyć od 30 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy