Artykuł Felieton Ontologia

Adam Grobler: Co byś zrobił na moim miejscu?

grobler baner
Najprostsza odpowiedź na to pytanie brzmi: nie wiem, twoje miejsce jest już zajęte. W każdym razie taką odpowiedź sugeruje teoria możliwych światów Davida Lewisa, która – podobnie jak alternatywne teorie – służy wyjaśnieniu warunków prawdziwości (znaczenia) wypowiedzi w trybie hipotetycznym.

Tekst ukazał się w „Filozofuj!” 2017 nr 1 (13), s. 39–40. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Gdybania i światy możliwe

Zgodnie ze standardową semantyką nierzeczywistych okresów warunkowych, czy prościej – gdybań, „Zrobiłbym X” jest prawdą wtedy i tylko wtedy, gdy w jakimś możliwym świecie znajduję się w takiej samej sytuacji, jak ty w świecie rzeczywistym, i w tym możliwym świecie robię X. W wersji Davida Lewisa możliwe światy nie są wszakże tylko pojęciowymi konstrukcjami, lecz są równie rzeczywiste, jak nasz. Inaczej jednak niż światy równoległe z powieści science fiction, nie mogą one interferować z naszym światem, są odeń przyczynowo izolowane . Dlatego nie mogę istnieć w żadnym możliwym świecie prócz naszego, zamiast mnie w światach alternatywnych występują moje odpowiedniki. Toteż „Zrobiłbym X” jest według Lewisa prawdą wtedy i tylko wtedy, gdy w jakimś możliwym świecie mój odpowiednik znajduje się w takiej samej sytuacji, jak ja w świecie rzeczywistym, i w tym możliwym mój odpowiednik robi X.

W poszukiwaniu mojego odpowiednika

Kto jest moim odpowiednikiem? Ten osobnik, który ze wszystkich mieszkańców danego możliwego świata jest bardziej podobny do mnie niż do kogokolwiek innego. Skoro tak, to ktokolwiek w innym świecie znalazł się w twojej sytuacji, jest bardziej podobny do ciebie niż do mnie. Jest zatem twoim odpowiednikiem, nie moim. Dlatego nie mam sensownej odpowiedzi na pytanie, co zrobiłbym na twoim miejscu. Wielu komentatorów uważa niemożność ujęcia zamiany ról, jak w Księciu i żebraku Marka Twaina, za poważny brak teorii Lewisa.

Pomijając inne ekstrawagancje tej teorii, akurat ten jej aspekt uważam za głęboki wgląd w zagadnienie tożsamości osobowej. Wedle innych teorii nie tylko zamiast filozofem mógłbym być matematykiem – czemu nie przeczę – ale również zamiast brydżystą mógłbym być narciarzem wodnym – co uważam za wykluczone. Z prawdopodobieństwem bliskim pewności narciarze wodni wszystkich możliwych światów są mniej do mnie podobni niż do niektórych innych osób w tym świecie. Zatem żaden z nich nie jest moim odpowiednikiem.

Wizja dowolnie tworzącego siebie „ja”

Skądinąd świat, w którym każdego można zastąpić każdym innym, byłby potworny. Dlatego nie wierzę radykalnym apologetom autonomii jednostki, którzy przyznaliby mi większą swobodę w kształtowaniu własnej osobowości. Uznaliby, że skoro można oddzielić mój zawód ode mnie – inaczej jako matematyk byłbym inną osobą niż jako filozof – można tak samo oddzielić ode mnie moje hobby i wszelkie inne atrybuty. Odróżnić trwałe „ja” od wymiennego „moje”.

Doskonałym przykładem takiego stanowiska jest egzystencjalizm J.P. Sartre’a. Człowiek w jego ujęciu jest zrazu niczym, a później tym, czym sam siebie uczyni przez swoje wybory. Zazwyczaj sądzimy, że postępowanie człowieka zależy od jego charakteru. Sartre twierdzi, że jest przeciwnie: decydując się postąpić w określony sposób, tworzę swój charakter. Nie dlatego nie kłamię, że jestem prawdomówny, lecz powstrzymując się od kłamstwa, tworzę swoją prawdomówność. Tworzę siebie na przyszłość, przeszłość natomiast jest zamkniętą kartą, która nie ma wpływu na moje obecne postanowienia. Ja bowiem decyduję, jaką postawę zająć wobec niej. Jeśli byłem łotrem, mogę uznać, że piekło mnie nie ominie i dlatego póki żyję, będę nadal przyjemnie się łajdaczył. Albo przeciwnie, mogę dojść do wniosku, że czas najwyższy szlachetnymi czynami odkupić swoje winy. Wszystkie drogi stoją otworem.

Taka wizja jest tyleż pociągająca, co frustrująca. Stawia nas przed nieskończonym magazynem odzieży wszelakiej, którą można okrywać gołe „ja” i wymieniać ją, jak Zelig, stosownie do okoliczności. Oferta na miarę pseudonauki programowania neurolingwistycznego z jej techniką modelowania, czyli naśladowania osoby, która nam imponuje. Albo na miarę socjalistycznej teorii wychowania, promującej niedościgłe wzorce osobowe.

Ja” budujące na tym, co już jest

Tymczasem nasze „ja” nie jest gołe, jak nowo narodzone niemowlę. Zresztą nawet noworodek przychodzi na świat z bagażem doświadczeń prenatalnych. Na „ja” obrośnięte rozlicznymi wpływami i cechami wrodzonymi nie każde okrycie pasuje. Można wprawdzie pokonywać własne ograniczenia, jak Demostenes, który ćwiczył z kamieniami w ustach, by z jąkały stać się wybitnym mówcą. Istota sprawy leży jednak nie w tym, by odchudzić się ze swoich wad, lecz by raczej tuczyć swoje zalety. Wysiłki Demostenesa byłyby daremne, gdyby nie miał nic zajmującego do powiedzenia. Stanowczo wolę treści interesujące, nawet nieociosane, od gładkiej mowy złożonej z samych frazesów lub utartych zwrotów ulubionych przez ludzi o ubogim „ja”.

O swoich wadach i zaletach dowiaduję się wszakże od innych. Jak głosi personalizm E. Mouniera, osoba ma swój indywidualny, niepowtarzalny pierwiastek, ale prócz tego określa się w relacjach z innymi osobami. Nie byłbym dziś profesorem, gdyby żona nie kazała mi zrobić doktoratu. Z drugiej strony, wybrałem sobie żonę. Kształtując własną tożsamość, trzeba dbać o dobre towarzystwo. „Unikaj głośnych i napastliwych – są udręką ducha” – napominają nas Dezyderata. Trzeba za to szukać bliżej i dalej ludzi interesujących, którzy mogą pobudzić do rozwoju nasze „ja”. Znam wspaniałe osoby, które, wbrew przysłowiu o jabłkach i jabłoni, wyrwały się ze środowisk krępujących ich tożsamość. Nie znaczy to, że całkiem z nimi zerwały. W końcu budować można tylko na tym, co już jest. Niemniej zamykanie się na rygiel w tyleż ciepłej, co obezwładniającej swojskości grozi zaprzestaniem nawet drobnych remontów własnej jaźni.

Na twoim miejscu

Nie potrafię postawić się na twoim miejscu, bo moje miejsce z konieczności jest inne niż twoje. Zapewne wybrałbym to, co wedle mojego rozeznania najlepiej sprzyja lub najmniej szkodzi mojemu rozwojowi. Mój wzór jednak niekoniecznie pasuje do twojej tożsamości. Na szczęście: gdybyśmy byli jednakowi, byłoby piekielnie nudno. Z drugiej strony, jeśli nie traktować tytułowego pytania zbyt dosłownie, rozmowa ze mną czy kimś innym może ci pomóc lepiej określić samego siebie i wybrać mądrze. Czyli tak, by nie zaszkodzić własnej duszy, jak powiedziałby Sokrates. Własnej, to i cudzej, bo im bogatsze twoje „ja”, tym bardziej wzbogacić może „ja” osób, które z tobą przestają.


Warto doczytać
M. Ehrman, Dezyderata, 1927, śpiewane w kabarecie Piwnica pod Baranami, http://www.fuw.edu.pl/~jziel/dezyderata.html.
D. Lewis, Światy możliwe, w: T. Szubka (red.), Metafizyka w filozofii analitycznej, Lublin 1995, s. 127–136. Fragment Counterfactuals, Oxford 1973, 1986.
E. Mounier, Co to jest personalizm, Biblioteka „Więzi” 1960.
J.P. Sartre, Egzystencjalizm jest humanizmem, Warszawa 1998.
M. Twain, Książę i żebrak, Warszawa 2006.
Zelig, film, reż. i scenariusz Woody Allen, 1983.


Adam Grobler – profesor, dyrektor Instytutu Filozofii Uniwersytetu Opolskiego i wiceprzewodniczący Komitetu Nauk Filozoficznych PAN. Zajmuje się metodologią nauk, teorią poznania, filozofią analityczną i dydaktyką filozofii. W wolnym czasie gra w brydża sportowego. Wdowiec (2006), w powtórnym związku (od 2010), ojciec czwórki dzieci (1980, 1983, 1984, 1989) i dziadek, jak na razie, pięciorga wnucząt. Mieszka w Krakowie.
grobler.artus.net.pl, e‑mail: adam_grobler@interia.pl.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
W pełnej wersji graficznej można go przeczytać > tutaj.

< Powrót do spisu treści numeru.

Najnowszy numer można nabyć od 2 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2023 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy