Felieton Filozofia umysłu

Adam Grobler: Czyja świadomość?

grobler logo biale
Może i mam jakąś świadomość, prócz tego, że mi ją przypisujesz, skoro wygląda na to, że chcę, byś przeczytał/a, co napisałem. Ale z drugiej strony jestem skomplikowanym układem ekologicznym.

Tekst ukazał się w „Filozofuj!” 2021 nr 1 (37), s. 42–43. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


W mojej ósmej już chyba młodości, jeśli w rachunkach się nie mylę, wciąż pamiętam jeden z utworów science fiction, ulubionego gatunku mojej pierwszej młodości. Nie pamiętam autora ani tytułu, tylko fabułę. Otóż uczeni, bohaterowie tego opowiadania, zajmowali się głównie dwoma problemami. Pierwszy, światowy: jak uniknąć zderzenia ze Słońcem, ku któremu pcha Ziemię jakaś tajemnicza, nie wiadomo skąd pochodząca siła. Większość ziemskiej technologii zaprzęgnięto do zawracania Ziemi na jej grawitacyjną orbitę. Co się udało zawrócić, to złowroga siła wzmagała swoje działanie. Coś jak z walką z infekcjami: co znajdzie się nowy lek, to zmutuje nowy szczep bakterii. Drugi problem, to problem laboratoryjny: pewna cząstka, którą próbowano rozszczepić w akceleratorze, uparcie i nie wiadomo jakim sposobem zbaczała ze swojego kursu i nie dawała się rozbić. Ktoś skojarzył ze sobą te dwa problemy i nakazał darować życie niesfornej cząstce eksperymentalnej.

Opowieść kojarzy się z podanym przez Daniela Dennetta wyjaśnieniem świadomości (The Intentional Stance, MIT, 1989). Przypisywać czemuś świadomość znaczy stosować wobec zachowania tego czegoś intencjonalistyczną strategię wyjaśniania, tzn. wyjaśniać zachowanie tego czegoś za pomocą intencji – pragnień i mniemań. Dlaczego pies szczeka? Chce bronić swojego terytorium i mniema, że szczekaniem odstraszy ewentualnego napastnika. Dlaczego pralka pierze? Bo tak jest zaprogramowana. Dlaczego kamień spada? Bo działa nań grawitacja. Toteż pies ma świadomość, a pralka i kamień nie. Działanie pralki wyjaśniamy nie intencjonalnie (pralka nic nie chce), lecz technologicznie, a kamienia przyczynowo (kamień też nic nie chce).

Na tej zasadzie bohater wspomnianego opowiadania powinien był przypisać świadomość cząstce, która chce uniknąć własnej zagłady. Zamiast tego, na zasadzie analogii, przyjął hipotezę, że cząstka jest zamieszkała przez jakąś cywilizację, na którą składają się świadome indywidua. Ten przykład pokazuje, że strategia intencjonalistyczna Dennetta nie daje jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, kto ma świadomość. Co zresztą Dennetta niekoniecznie martwi, bo przecież jego teoria dostarcza kryterium przypisywania świadomości, a nie jej posiadania. A to są dwie różne rzeczy. Pierwsza zależy wyłącznie od płodności stosowanych przez nas wyjaśnień, zaś druga nie tylko od płodności, lecz również ich prawdziwości, w twardym, metafizycznym sensie tego słowa.

W sprawach metafizycznych wszakże warto zachować ostrożność. Może i mam jakąś świadomość, prócz tego, że mi ją przypisujesz, skoro wygląda na to, że chcę, byś przeczytał/a, co napisałem. Ale z drugiej strony jestem skomplikowanym układem ekologicznym, sugestywnie przedstawionym we francuskim serialu animowanym Było sobie życie (1987). W nim Mistrz, zarządca mózgu, wydaje rozkazy m.in. świadomym żołnierzom-przeciwciałom, wysyłając je do walki z równie świadomymi napastnikami, bakteriami i wirusami. Można powiedzieć, że to tylko metafora, środek dydaktyczny uatrakcyjniający edukacyjny przekaz serialu. Tymczasem niedawno gdzieś przeczytałem o dowodach naukowych na to, że skład naszej flory bakteryjnej – a nasz organizm zamieszkuje kilkaset tysięcy gatunków bakterii i tylko o kilkunastu z nich wiemy, co nam robią – decyduje o tym, w kim się zakochujemy: w kimś, kto ma podobny do naszego skład flory bakteryjnej. Może zatem świadomość zamieszkujących nas bakterii wpływa na naszą podświadomość i kieruje naszym życiem uczuciowym?

Osobiście sądzę, że ta rewelacja naukowa opiera się na błędzie metodo­logicznym, który polega na pomieszaniu skutku z przyczyną. Moim zdaniem jest raczej tak, jak sekretnie pomyślał sobie jeden z bohaterów powieści Muriel Spark (Ballada o Peckham Rye, 1960/1974). Kiedy dziewczyna stojąca obok niego w kościele kichnęła, poczuł on dreszcz rozkoszy na myśl, że odtąd będą mieli wspólne bakterie. Jak na razie zatem wizja zarządzania osobą przez licznych świadomych jej udziałowców zakrawa na science fiction. Jednak mniej fiction niż wspomniane na początku opowiadanie. Wszak szef laboratorium nie znalazł żadnych dowodów na to, że zmyślna cząstka jest zamieszkała przez zmyślne istoty. My natomiast dobrze wiemy o tłumach mikrocytów i mikrofagów przewalających się w głębi naszego jestestwa. Toteż pytanie o to, czyja jest nasza świadomość, wisi w powietrzu.


Adam Grobler – profesor, pracownik Instytutu Filozofii Uniwersytetu Opolskiego i członek Prezydium Komitetu Nauk Filozoficznych PAN. Zajmuje się metodologią nauk, teorią poznania, filozofią analityczną i dydaktyką filozofii. W wolnym czasie gra w brydża sportowego. Wdowiec (2006), w powtórnym związku (od 2010), ojciec czworga dzieci (1980, 1983, 1984, 1989) i dziadek, jak na razie, ośmiorga wnucząt. Mieszka w Krakowie. grobler.artus.net.pl, e‑mail: adam_grobler@interia.pl

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.

< Powrót do spisu treści numeru.

Ilustracja: Małgorzata Uglik

Najnowszy numer można nabyć od 3 stycznia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2022 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy