Artykuł Felieton Filozofia języka

Adam Grobler: Dalej niż koniec języka

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2018 nr 5 (23), s. 41–42. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Wszel­ka filo­zo­fia jest „kry­ty­ką języ­ka”. (Co praw­da nie w sen­sie Mau­th­ne­ra).

[Ludwig Wit­t­gen­ste­in, Trac­ta­tus logi­co-phi­lo­so­phi­cus]

Wspo­mnia­ny przez Wit­t­gen­ste­ina Fritz Mau­th­ner (ur. 1849, zm. 1923), któ­re­go dziś mało kto pamię­ta, gło­sił (tro­chę pod wpły­wem Frie­dri­cha Nie­tz­sche­go), że język kształ­tu­je się przy wal­nym udzia­le poetyc­kiej wyobraź­ni i twór­czych aktach abs­trak­cyj­ne­go myśle­nia. W rezul­ta­cie sta­je się sys­te­mem kon­wen­cji, któ­ry niczym kur­ty­na, oddzie­la nas od rze­czy­wi­sto­ści. Zamiast narzę­dziem pozna­nia jest prze­to nie­usu­wal­ną prze­szko­dą na dro­dze do jego osią­gnię­cia. Że język może myśl spro­wa­dzać na manow­ce, w szcze­gól­no­ści myśl spo­łecz­ną i poli­tycz­ną, uświa­do­mił nam m.in. Geo­r­ge Orwell (1903–1950). W słyn­nej powie­ści Rok 1984 wpro­wa­dził on poję­cie nowo­mo­wy, któ­rej celem ma być unie­moż­li­wie­nie wyar­ty­ku­ło­wa­nia sprze­ci­wu wobec tota­li­tar­nej wła­dzy. Jej orga­na­mi są mini­ster­stwa poko­ju (czy­li woj­ny), praw­dy (czy­li pro­pa­gan­dy), miło­ści (czy­li inwi­gi­la­cji i egze­ku­cji), obfi­to­ści (czy­li zarzą­dza­nia nie­do­stat­kiem).

Nowo­mo­wą na co dzień posłu­gi­wa­ły się wła­dze PRL, „demo­kra­cji ludo­wej”. Utrwa­la­ła ona „prze­wod­nią rolę par­tii”, któ­rej pro­gram był „pro­gra­mem naro­du”. Bun­to­wać się prze­ciw nie­mu mogli zatem tyl­ko „wro­go­wie kla­so­wi”, „wichrzy­cie­le” i inne „nie­od­po­wie­dzial­ne ele­men­ty”, któ­re naru­sza­ły „jed­ność naro­du”. By dać im odpór, wła­dze nie­ustan­nie toczy­ły „wal­kę o pokój”. Dziś – w „demo­kra­cji suwe­ren­nej” – „dobrej zmia­ny” przed „lewa­ka­mi” oraz „komu­ni­sta­mi i zło­dzie­ja­mi”, któ­rzy na doda­tek „szka­lu­ją Pol­skę”, bro­ni „bia­ło-czer­wo­na dru­ży­na”. Z „jed­no­ści naro­du”, któ­ry „wsta­je z kolan” dzię­ki obra­ża­niu wszyst­kich sojusz­ni­ków, wyła­mu­ją się obar­czo­ne „genem zdra­dy” „resor­to­we dzie­ci” i „nad­zwy­czaj­na kasta sędziów”, któ­rą ma się poskro­mić za pomo­cą „demo­kra­ty­za­cji sądów”.

W prze­ci­wień­stwie do Mau­th­ne­ra Wit­t­gen­ste­in twier­dzi, że język jest jedy­nym łącz­ni­kiem ze świa­tem. „Zda­nie jest obra­zem rze­czy­wi­sto­ści. Albo­wiem rozu­mie­jąc je, znam przed­sta­wio­ną przez nie sytu­ację”. Ele­men­ty zda­nia – nazwy – ozna­cza­ją przed­mio­ty, zaś spo­sób powią­za­nia nazw w zda­niu przed­sta­wia, praw­dzi­wie lub fał­szy­wie, kon­fi­gu­ra­cję przed­mio­tów w świe­cie. Tak ści­słą rela­cję mię­dzy języ­kiem a świa­tem nie­któ­rzy komen­ta­to­rzy nie­zbyt for­tun­nie nazy­wa­ją „izo­mor­fi­zmem”. Nie­mniej jed­ną z naj­waż­niej­szych tez Trac­ta­tu­sa jest, że „Gra­ni­ce mego języ­ka ozna­cza­ją gra­ni­ce mego świa­ta”. Ina­czej mówiąc, o czym nie potra­fię sen­sow­nie powie­dzieć, tego w moim świe­cie nie ma. Język jest nie tyle kur­ty­ną, któ­ra zasła­nia rze­czy­wi­stość, ile dziur­ką od klu­cza, przez któ­rą doj­rzeć moż­na tyl­ko to, co mie­ści się w jej ogra­ni­czo­nym polu widze­nia.

Obie meta­fo­ry nie­ja­ko z prze­ciw­nych stron ujmu­ją kło­po­ty, w jakie może nas wpę­dzić język. Nowo­mo­wa jed­nych draż­ni zde­for­mo­wa­nym obra­zem rze­czy­wi­sto­ści, innych odci­na od tych jej aspek­tów, któ­re burzą pozor­ny ład zbu­do­wa­ny przez jed­no­stron­ną nar­ra­cję. Na szczę­ście nie jeste­śmy ska­za­ni na język skost­nia­ły raz na zawsze w jed­nej for­mie. Wpraw­dzie Wit­t­gen­ste­in w Trac­ta­tu­sie nie wspo­mi­na o moż­li­wo­ści ewo­lu­cji języ­ka, ale też nic w jego wywo­dach jej nie wyklu­cza. Fak­tem histo­rycz­nym zaś jest, że w roz­wo­ju nauki, wpadł­szy na ślad zja­wisk nie­opi­sy­wal­nych w dotych­cza­so­wym języ­ku, znaj­do­wa­no nowe środ­ki języ­ko­we do ich teo­re­tycz­ne­go uję­cia.

Cho­dzi tu o coś głęb­sze­go niż pro­ste opa­try­wa­nie nazwa­mi nowo odkry­wa­ne lub kon­stru­owa­ne przed­mio­ty, jak nie od zawsze zna­ne bak­te­rie czy tele­wi­zo­ry. Mam na myśli wyna­laz­ki języ­ko­we, któ­re rady­kal­nie zmie­nia­ły nasze poj­mo­wa­nie świa­ta, jak kon­cep­cje gra­wi­ta­cji, genu czy pod­świa­do­mo­ści. Wbrew Mau­th­ne­ro­wi poetyc­ką wyobraź­nię moż­na zaprząc do wzmoc­nie­nia naszych moż­li­wo­ści poznaw­czych. Bo czyż oddzia­ły­wa­nie na odle­głość, przed New­to­nem nie do pomy­śle­nia, nie jest czy­stą poezją w zesta­wie­niu z pro­zą bez­po­śred­nich popchnięć?

Nowo­mo­wa PRL‑u ogra­ni­cza­ła deba­tę poli­tycz­ną do poty­czek mię­dzy obroń­ca­mi aktu­al­nej linii kie­row­nic­twa par­tii mark­si­stow­skiej a poszu­ku­ją­cy­mi „powro­tu do praw­dzi­we­go Mark­sa”. Pierw­szych nie­zmien­nie nazy­wa­no dogma­ty­ka­mi, dru­gich rewi­zjo­ni­sta­mi, bez wzglę­du na przed­miot spo­ru. Do prze­mia­ny ustro­jo­wej przy­czy­ni­ło się zerwa­nie ówcze­sne­go gor­se­tu pojęć dzię­ki pod­ziem­ne­mu obie­go­wi lite­ra­tu­ry, któ­ra przy­swo­iła nam idee libe­ral­ne i kon­ser­wa­tyw­ne. Idee wów­czas goto­we, lecz dla nas nie­do­stęp­ne. Dziś z róż­nych powo­dów, o któ­rych trud­no tu dys­ku­to­wać, wyda­ją się one coraz mniej atrak­cyj­ne. Toteż prze­ła­ma­nie dzi­siej­szej nowo­mo­wy wyma­ga nowych wyna­laz­ków dys­kur­su poli­tycz­ne­go. A więc poeci poli­ty­ki, do dzie­ła!


Adam Gro­bler – Pro­fe­sor, pra­cow­nik Insty­tu­tu Filo­zo­fii Uni­wer­sy­te­tu Opol­skie­go i czło­nek Pre­zy­dium Komi­te­tu Nauk Filo­zo­ficz­nych PAN. Zaj­mu­je się meto­do­lo­gią nauk, teo­rią pozna­nia, filo­zo­fią ana­li­tycz­ną i dydak­ty­ką filo­zo­fii. W wol­nym cza­sie gra w bry­dża spor­to­we­go. Wdo­wiec (2006), w powtór­nym związ­ku (od 2010), ojciec czwor­ga dzie­ci (1980, 1983, 1984, 1989) i dzia­dek, jak na razie, sze­ścior­ga wnu­cząt. Miesz­ka w Kra­ko­wie.
grobler.artus.net.pl,
e‑mail: adam_grobler@interia.pl.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Ilu­stra­cja: Łukasz Szo­stak

Najnowszy numer można nabyć od 2 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

1 komentarz

Kliknij, aby skomentować

  • Sło­wo jest narzę­dziem komu­ni­ka­cji, a pro­ble­mem jest tyl­ko to kto jak rozu­mie sło­wo, bo słu­cha­ją­cy rozu­mie jego zna­cze­nie po swo­je­mu. Ale aby dopro­wa­dzić do dys­kur­su celem któ­re­go jest poko­na­nie róż­nic w pod­mio­to­wym nada­wa­niu zna­cze­nia sło­wa potrzeb­ny jest czas trwa­nia dys­kur­su. Ale najaż­niej­sza pod­mio­to­wa cecha to ROZUM, któ­ry skła­da się z czte­rech wyż­szych umie­jet­no­ści umy­sło­wych: MYŚLENIE, POZNANIE, WOLA wybo­ru i SĄDZENIE pod­mio­to­wych wybo­rów. Bez ROZUMU świat zamie­nia się w pie­kło wal­ki.

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy